Prawie tygodniowa przerwa od ćwiczeń, dużo węglowodanów i mało snu – nie brzmi jak tydzień trenerki fitness, prawda? A jednak!
CO U MNIE?
Po raz kolejny w ostatnim tygodniu dopadła mnie choroba – znów związana z górnym odcinkiem dróg oddechowych. Bardzo zależało mi na szybkim wyzdrowieniu (dlaczego, powiem zaraz), więc kompletnie odstawiłam treningi na prawie tydzień, ratując się tylko delikatnym stretchingiem.
Rozciąganie jest koniecznie – zwłaszcza w trakcie sesji, kiedy siedzimy bardzo długo, często w nienaturalnych, złych pozycjach. Tryb siedzący powoduje często przykurcze mięśni, a te – różne bolesne dolegliwości. Dodatkowo, możemy się rozciągać podczas choroby – lekki stretching nie angażuje tak ani naszych mięśni, ani nie powoduje przyspieszonego oddechu czy zmęczenia, więc nie powinien mieć wpływu na chorobę. Warto to zapamiętać.
Zależało mi na szybkim wyzdrowieniu, bo już za tydzień, w następny weekend, jadę do Warszawy na sesję zdjęciową do mojej książki. Czuję się strasznie dziwnie, mówiąc o tym otwarcie, bo do tej pory ciągle musiałam trzymać język za zębami! 🙂 Super, że wreszcie mogłam się z Wami podzielić tą nowiną.

Przygotowania do wydania książki, w połączeniu z pracą i sesją dały mi popalić w ostatnich dwóch tygodniach. Na szczęście anatomia zdana i reszta przedmiotów też zaliczona! Czuję się szczęśliwa, że mimo wszystko udało mi się zaliczyć w pierwszym terminie wszystko – nawet, jeśli wymagało to ode mnie sporo wysiłku.
Zaczynam luźniejszy czas i nie mogłabym być bardziej szczęśliwa z tego powodu. Mamy dodatkowe miejsce do nagrywania ćwiczeń, a ja zaplanowany kalendarz z wpisami na luty. Wszystko idzie w dobrym kierunku, a Wy możecie się spodziewać naprawdę fajnych treści na blogu w najbliższych tygodniach 🙂 Wiem, że jest bardzo dużo obiecanych wpisów, wideo itp. o które prosiliście i one będą zrealizowane. Czasami od prośby do realizacji trwa długo, ale nie robię tego złośliwie – po prostu ten czas był jakimś hardcorem dla mnie. Nie chcę jednak tak żyć i na pewno nie mam zamiaru pozwolić na to, żeby projekty przesłoniły moje własne życie – dlatego teraz zdecydowanie zaczynam wolniejszy, spokojniejszy okres.
W styczniu po raz pierwszy wcieliłam się w rolę wykładowcy – prowadziłam kurs podstawy treningu. Mam nadzieję, że dziewczyny są zadowolone, a jeśli Wy jesteście zainteresowani, to 12 lutego odbywa się kolejny kurs, który też prowadzę. Więcej szczegółów tutaj.
Cieszę się, że teraz będę miała więcej czasu na bloga i na Was. Chcę nadrobić komentarze, odpisać Wam na wiadomości – lubię to, że jestem „przystępna” dla czytelników i chcę, żeby tak zostało. Mam nadzieję, że Wy też to dostrzegacie i lubicie. 🙂
BADANIA GENETYCZNE
Dostałam też wreszcie wyniki badań, o których wam pisałam we wcześniejszym poście. Miałam możliwość zrobienia badań genetycznych w Diagnostyce. Wybrałam pakiet GenodiagDIETA, który bada między innymi genetyczne predyspozycje do metabolizmu danej grupy makroelementów. Dostałam całą grubą księgę pełną moich wyników i porad, jakie zmiany ewentualnie wprowadzić w diecie.

Wyniki były ciekawe i pouczające – więcej o tym mówię w filmie, a teraz w skrócie tylko nadmienię, że genetycznie zalecana jest dla mnie dieta wysokowęglowodanowa (nigdy nie czułam się dobrze po posiłkach bt) i mam prawdopodobieństwo wystąpienia nietolerancji glutenu i laktozy. Badanie bada też predyspozycje do metabolizmu pewnych witamin czy zdolnościami antyoksydacyjnymi organizmu.
Ważne – prawdopodobieństwo! Pamiętajcie o tym, że badania genetyczne badają nasze predyspozycje. Żeby mieć stuprocentową pewność, że np. mamy nietolerancję, należy wykonać dodatkowe badania.
Jeśli jesteście zainteresowani tymi badaniami, więcej przeczytacie o nich tu: KLIK.
NOWY SKLEP ZE ZDROWĄ ŻYWNOŚCIĄ WE WROCŁAWIU
Jeszcze przed świętami byłam na otwarciu nowego sklepu we Wrocławiu – Ekopasażu Helfy (na ul. Hubskiej 81b). w który są nie tylko eko i bio produkty, ale też właśnie rzeczy związane ze zdrową dietą. Fajnie, że coraz więcej takich miejsc powstaje w moim mieście! Strasznie mnie to cieszy, era zamawiania wszystkiego z internetu powoli mija, a coraz więcej zdrowych produktów jest dostępnych w porządnych cenach. 🙂

Osobiście najbardziej się cieszę, kiedy widzę takie wypełnione zdrowymi słodyczami półki – lubię słodkie i się do tego przyznaję do bicia; wolę jednak zdrowe zamienniki, bo wiem, jak szkodliwy jest cukier – a jeśli Ty jeszcze nie wiesz, to koniecznie przeczytaj ten post.

FIT POLECENIE – SŁUCHAWKI JABRA
Chciałabym do tego cyklu wprowadzić stały punkt – fit polecenie, w którym będę polecać wybrane fit gadżety, jedzenie czy inne produkty. Tym razem padło na słuchawki Jabra Sport Coach Special Edition, bo podbiły ostatnio moje serducho.

To nie są tylko zwykłe słuchawki bezprzewodowe – to słuchawki + apka, dzięki czemu masz trenera w uchu. Gdy biegam, słuchawki połączone z apką mówią mi, w jakim tempie, jaka jest kadencja kroków i tak dalej. Można ustawić konkretny cel – np. czas trwania treningu, dystans czy spalone kalorie.
Chociaż i tak mi bardziej słuchawki przypadły do gustu nie podczas biegania, a podczas ćwiczeń siłowych i wzmacniających – aplikacja ma własne zestawy ćwiczeń, a słuchawki LICZĄ TWOJE POWTÓRZENIA. Tak, dobrze słyszycie. Liczą powtórzenia. Dają też wskazówki głosowe. Dla mnie – +5 do motywacji.
Mimo tego, że jestem trenerem, lubię czasami korzystać z gotowych ćwiczeń – tak właśnie znajduję inspiracje! A czasami po prostu jestem, jak każdy człowiek, leniwa i nie chce mi się układać czegoś specjalnie pode mnie – no i wtedy korzystam z krótkich zestawów z apki – zwłaszcza, jak kończę swój trening i chcę np. dobić brzuch albo zrobić jakąś dodatkową serię 'gratis’.

Dla mnie plusem jest też dołączenie do zestawu różnych rodzaju gumek – wcześniej korzystałam tylko ze słuchawek nausznych i dopiero teraz testuję różne wersje douszne i zawsze się bałam, że nie będą pasować, będą wypadać i tak dalej. Tutaj raczej nie ma tego problemu.

Minusem może być cena – sporo kosztują, bo to nie zwykłe słuchawki z kiosku za dychę – ale już się nauczyłam, że za sportowy sprzęt często trzeba zapłacić. Ja zazwyczaj na takie gadżety po prostu odkładam jakąś sumę i kupuję w taki sposób 🙂
MOJA DIETA
Ostatnio ciągle mnie bierze na węgle. Caaaały czas jadłabym naleśniki, placki, fit słodycze – masakra. Dobrze, że znam sporo przepisów na fit wersje, więc jakoś idzie, chociaż pokusa bywa duża 🙂
Pamiętajcie – węglowodany nie są ZŁE! Jedzone odpowiednio, przy dobrze zbilansowanej diecie sprzyjają zdrowiu i ładnej sylwetce, więc naprawdę – nie bójmy się węgli, jedzmy je na zdrówko i ze smakiem <3
Przykłady moich posiłków znajdziecie także na vlogach:
OSTATNIO NA BLOGU
- Będzie książka – Codziennie Fit!
- Fit pancakes – pyszne, puszyste naleśniki
- Brzuch jak balon – dlaczego go masz i jak się go pozbyć?
- Bądź fit tej zimy – darmowy plan treningowy!
- Siedzenie zabija. Jak się więcej ruszać przy pracy za biurkiem?
- 5 rzeczy które możesz zrobić w weeekend, żeby być bardziej fit
Dołącz do mnie na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE po dodatkową dawkę motywacji!





Cześć Marta ! Podałabyś dokładny model tego zegarka „POLAR” i cene za jaką go kupiłaś? Z góry dziękuję 😉 Pozdrawiam 😉
https://www.codzienniefit.pl/2016/06/polar-a300-recenzja.html tu jest recenzja, ale nie wiem, za ile był – dostałam go w prezencie od mojego chłopaka.
Na choroby dróg oddechowych polecam czarnuszkę 🙂
Cześć Marta!
Kiedy dopada Cię choroba (np. angina) i kiedy no trzeba odpuścić sobie treningi spożywasz mniejsze ilości jedzonka niż przy normalnej aktywności ? I jeszcze jedno pytanko. Po jakim czasie wracasz do treningów ?
Pozdrawiam
Zależy, ale raczej nie.
Wracam po zakończeniu kuracji antybiotykami lub w drugi dzień dobrego samopoczucia. Pierwsze treningi są bardzo lekkie
I za to najbardziej Cię lubię – za Twoją autentyczność. Mówisz jak jest, nie wmawiasz nam że ćwiczysz codziennie, że zawsze jest idealnie. Dzięki Tobie zyskałam nową motywację do ćwiczeń i zdrowego trybu życia. Z niecierpliwością czekam na książkę! Piątka! 🙂
Buziaki!
w liceum zaczęłam mieć problemy z żołądkiem. Leki nie pomagały, więc na I roku studiów drastycznie zmieniłam swoją dietę. Na początku wszystkie warzywa jadłam np. z sosem jogurtowym, ale potem zaczęłam już jeść je normalnie. Prawda jest taka, że w polskich domach często warzywa są przygotowywana niesmacznie 🙂 Nauczyłam się gotować zdrowe potrawy w smaczny sposób ot i cała przemiana.
Patryk to osobna, dorosła osoba i nie chcę ingerować w jego wybory żywieniowe. Je jednak zdrowo razem ze mną, i jeśli już grzeszy, to najczęściej grzeszymy razem. Mam luźny stosunek do diety i zamiast cheat meala po prostu jak mam na coś ochotę, to to jem. 🙂
Dzięki za odpowiedź 🙂
Cześć 🙂 czy cwiczysz jak jest smog, tak jak teraz? Mieszkam w krakowie i przyznam że to jest mega powazny problem, dylemat.. Wiem ze we Wrocławiu mimo wszystko też miodu nie ma z tym obecnie. Jak sobie z tym radzisz? Cwiczysz na zewnątrz? Może osobny post?
Marta, podłączam się do pytania Oli! Jestem strasznie zeschizowana tym smogiem… w weekend w Warszawie mówili w radiu, że „mimo ładnej pogody spacery niezalecane”… Jak tu biegać, jak tu ćwiczyć? 🙁
Cześć Ola, cześć A. Jeśli jest wysoki poziom smogu, to ćwiczę w domu. Jak jest mniejszy, to często wychodzę biegać. Ponieważ jednak ostatnio miałam te przeziębienia, to głównie dom + siłownia.
Boże jak ja nie mogę doczekać się twojej książki! Albo chociażby jej zdjęć 🙂 Oczekiwanie to będzie prawdziwa katorga :/
mnie też to czekanie męczy!!!! kurde 😀 Postaram się wrzucać jakieś nowinki 🙂
Dużo zdrowia Ci życzę! 🙂 Trzymam kciuki za książkę i nie mogę się jej doczekać 🙂
Ps: Dzięki Tobie wpisuję w grafik regularne rozciąganie. Udało mi się wreszcie wcielić w życie regularne treningi ale ciągle coś mnie boli, jestem jakaś taka spięta… Już wiem dlaczego, dzięki 🙂
Bardzo się cieszę! <3
Właśnie nadrobiłam twoje vlogi, bo miałam trochę zaległości. Chyba też zacznę ćwiczyć w domu, chociaż z motywacją ciężko, ale chcę robić trochę więcej niż 2 treningi taneczne w tygodniu. Strasznie fajne rzeczy gotujesz. Zaintrygowały mnie muffiny jajeczne i bataty. Tych ostatnich jeszcze nie próbowałam, ale chyba się skuszę.
Gratuluję zdanej sesji. Ja niestety jeszcze mam 2 tygodnie męki i 9 egzaminów przede mną.
Piszesz, że byłaś chora. Masz jakieś domowe sposoby na szybki powrót do zdrowia? Ja na przykład, jak coś mnie bierze, staram się jeść więcej cytrusów.
Muszę to napisać. Uwielbiam Nitkę. Jest urocza i jak ją nagrywasz to robi takie wielkie oczy. Aż mi się zatęskniło za moimi kotami. 🙂
Hej, przekleję, bo pisałam Ewie wyżej:
Co do przeziębienia: dużo wody z cytryną, ciepłych herbat z imbirem oraz czosnek – ja jem po prostu dużo potraw z czosnkiem. Dodatkowo jeśli boli gardło – płukanie szałwią a na kaszel syrop z cebuli. Nie ukrywam jednak ,ze jeśli dopada mnie choroba a na drugi dzień muszę np. poprowadzić kurs, to po prostu leczę się zwykłymi lekami na grypę. To zabijanie objawów, ale czasami trzeba.
Nitka pozdrawia!
Oj, to życzę zdrowia. Zawsze mnie dziwi, dlaczego Ty, która tak zdrowo jesz i wciąż się ruszasz (i to pomimo temperatury trenujesz na zewnątrz), tak szybko i często łapiesz choróbsko :/
W gimnazjum co roku okres zimowy siedziałam praktycznie w domu – byłam chora 4-5 razy w ciągu semestru zimowego. Dużo chodzę w skupiska ludzi – np. na siłowni, a mam od zawsze problemy z układem trawiennym, więc możliwe że z moich słabych jelit wychodzi brak odporności 🙂 Mniejsza odporność + skupiska ludzi + bardzo intensywny tryb życia + dużo stresorów = szybko choroba. Jak mi tempo życia spadnie, to chcę iść na badania pod tym kątem 🙂
Też mnie dorwało choróbsko, więc muszę odpuścić na tydzień siłownie. Mam natomiast pytanie odnośnie rozciągania, na Twoim najnowszym filmiku z rozciąganiem jest krótka rozgrzewka, czy nawet podczas choroby muszę wykonywać ją, czy mogę coś ciut wolniejszego (teraz raczej nie będę miała siły na pajacyki chociażby)? Czy masz jakieś sposoby na chorobe/przeziębienie gdy Cie już dopadnie? Byłabym wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam Marto!
Można coś wolniejszego, ale musisz podnieść temperaturę mięśni, więc jakaś rozgrzewka musi być.
Co do przeziębienia: dużo wody z cytryną, ciepłych herbat z imbirem oraz czosnek – ja jem po prostu dużo potraw z czosnkiem. Dodatkowo jeśli boli gardło – płukanie szałwią a na kaszel syrop z cebuli. Nie ukrywam jednak ,ze jeśli dopada mnie choroba a na drugi dzień muszę np. poprowadzić kurs, to po prostu leczę się zwykłymi lekami na grypę. To zabijanie objawów, ale czasami trzeba.
Sporo się u Ciebie dzieje. Ja mam zamiar w końcu powrócić na siłownię. Styczeń nie był dla mnie dobry. Brakowało mi energii, szłam na tą siłkę i po 30 minutach miałam dosłownie dość, całe ciało odmawiało mi posłuszeństwa. A potem się przypałętała choroba.
Zaczęłam brak witaminę D i na ten brak energii trochę pomogła, mam nadzieję, że w lutym będzie już lepiej.
PS. próbowałaś kiedykolwiek cukier kokosowy? Polecasz?
Hej, w takim razie trzymam kciuki za luty. Próbowałam cukier kokosowy i nie jestem zadowolona, ma mocny, charakterystyczny smak, który czuć w wypiekach 🙂
Jak z perspektywy czasu oceniasz wyniki badań testu GenodiagDIETA. Czy przydały ci się te informacje ?