Porównanie fit prasy – Women’s Health, Shape, Be active, Samo zdrowie

Porównanie fit prasy – Women’s Health, Shape, Be active, Samo zdrowie

Post navigation

23 komentarze

  • Zdarzyło mi się kilka razy czytać WH. Rzeczą, która niesamowicie mnie denerwuje w tej gazecie jest jadłospis gwiazd i komentarze dietetyka (?) do niej. Jak widzę dziewuszkę co zjada na śniadanie 2 jajka i pomidora a dietetyk pisze, że to zdrowe i pożywne śniadanie to mi się nóż w kieszeni otwiera… no dobrze może i zdrowe, może i pożywne tylko kurka wodna ze dwa razy za małe…. Fajny mają natomiast dział z ćwiczeniami, sporo tam inspiracji.

    Wadą wszystkich tych gazet jest jak dla mnie cena… 10 zł… (za reklamę na prawie każdej stronie, naprawdę???) Świat Nauki, czyli bardzo porządna, popularnonaukowa gazeta, kosztuje 13 (i tam nie ma reklam), ja wiem że inna tematyka, no ale mimo wszystko…

    • Mnie to strasznie bawi 😀 A dział z ćwiczeniami też mi się podoba 🙂 co do ceny – racja, ja na te czery wydałam cztery dychy i nie uważam tego za dobrze wydane pieniądze, bo cena powinna być niższa, tym bardziej, że co druga strona to reklama i to wielka 🙂

      • Jak sobie porównam moje śniadanie i te śniadanka, to wychodzi że „żrę” jak świnka 🙂 Jako stara baba głupia nie jestem i nie dam sobie wcisnąć, że to oni mają rację a nie ja i będę jeść tak jak uważam za stosowne. Boję się natomiast, że może mieć to negatywny wpływ na młode dziewczyny… wiesz na zasadzie popatrzą, że gwiazda je tylko tyle, przeczytają, że dietetyk mówi, że to dobrze, dojdą do wniosku, że one je za dużo i problem gotowy… dlatego o ile kiedyś takie rzeczy by mnie bawiły, to teraz już denerwują właśnie….

        • W sumie możesz mieć rację. Do tej pory jest przekonanie, że trzeba jeść dużo mniej żeby wyglądać ładniej/szczuplej, podczas gdy można objętościowo jeść sporo, tylko z głową i zdrowo!

  • dla mnie to wszystko jest ciągle to samo. czytam i łapię się na tym, że skądś to znam, gdzieś to już czytałam lub słyszałam. lubię sobie czasami poczytać dla samej przyjemności czytania i obejrzeć obrazki.

    • Niektóre rzeczy, rzeczywiście. Dlatego tak bardzo lubię blogi, zobacz: kupiłam kilka gazet i artykuły się powielały, a na różnych blogach znajdę coś innego 😀

  • O domowych lodach z chęcią przeczytam! Co do gazet to ich nie kupuję. Zdecydowanie bardziej wolę czytać blogi, bo zawsze znajdę na nich coś wartego uwagi i wydają mi się bardziej prawdziwe i wiarygodne. A gazety raz, że nie należą do najtańszych, dwa, że kojarzą mi się z reklamami na co drugiej stronie.

  • świetny post!! bardzo lubie sobe poczytać Be Active 😀 mozesz zrobić post typu foodbook?? mp. co jesz przez 4/5 dni 😀 co jesz i czego źródłem są niektóre składniki 😀

  • Kupilam pare razy WH ale totalnie wkurzajace sa reklamy. Jak dla mnie jest ich masa! Z kolei Be Active mialam w ręku ale nie kupiłam, i dobrze 🙂 najbardziej mi odpowiada gazeta Samo Zdrowie kupuję i czytuję, bardzo fajne artukuły i w ogóle dla mnie OK! 🙂

  • Nie jestem nałogową czytelniczką fit-prasy – kilkakrotnie szarpnęłam się na WH . Przepisy w nim są super, ale często zawierają składniki z kosmosu (czy tam z Piotra i Pawła za miliony monet). Ćwiczenia extra, ale skąd ja wezmę w mieszkaniu kettle czy fitballa? Hmm, już wiem! Pójdę na siłownię. Hmm, muszę kupić karnet na siłownię.
    Niestety ja oceniam tego typu gazety jako nieco infantylne. Pierwsze co rzuca się w oczy po ich otwarciu to nie zestawy ćwiczeń i nie rozpisane diety, ale jaskrawe nagłówki typu sex, orgazm, szminka, moja pupa w legginsach.
    Może rzeczywiście mam za małe doświadczenie w lekturze tego typu prasy? Jak już stanę na nogi, to aż sama zajdę do kiosku po Be Active, żeby dać sobie szansę na rozwianie czytelniczych wątpliwości 😛

    • Myślę, że to kwestia tego jak czytasz taką gazetę – stron jest sto, a z tych stu dziesięć to ciekawe artykuły. Tak to wygląda i trzeba w ten sposób do tego podchodzić 😀

  • moim zdaniem nie warto 🙂 w sieci znajdziemy masę artykułów, fit stron i blogów , przepisów jest masa. wgl w sieci jest wszystko to cud że jeszcze magazyny jakiekolwiek istnieją 😀 może zestawy są ciekawe, bo na tym nigdy się nie skupiałam. czasami przeglądam w poczekalniach itp takie gazetki i mam wrażenie że to wszystko pisane jest na jedno kopyto, 'trochę’ reklam, trochę ćwiczeń, trochę płaskich brzuszków… ( o jak kogoś to motywuję, to warto dla obrazków kupić 😀 ) . no i zawsze wkurzają mnie tak jak ciebie artykuły rzędu ’ dieta 1000 kcal ’ ’ dieta niskojakaśtam ’ 'dieta bezczegośtam ’ …

  • Czytałam WH przez jakiś czas. Około roku. Ale zauważyłam tendencję spadkową jeśli chodzi o jakość artykułów. Innych nie czytałam. Poza tym słyszałam, że większość się powtarza z męskich starszych wydań. Może warto wziąć pod lupę MH 😀

  • Ale fajne! Ja raczej nie czytam ich, kupuję sporadycznie ale mam polubione stronę WH na facebooku i wrzucają tam linki do ciekawych artykułów 😉

    • ja kiedyś miałam, ale miałam polubioną polską wersję i amerykańską, moja tablica wyglądała jak kamasutra – bo najczęściej linkowano do artów o seksie 😀 i tłumacz się potem znajomym!

  • Dla mnie pierwszy numer Be Active był bombą, popchnął mnie do ruszenia tyłka z kanapy 🙂 Drugiego nie kupiłam (z powodu wakacji, ale ponoć nie był zbyt ciekawy, jak czytałam recenzje), czaiłam się na trzeci, a w kiosku po przekartkowaniu stwierdziłam, że nie ma tam dużo do poczytania dla mnie – mnóstwo reklam na całą stronę, tylko kilka interesujących stron, a cena 7,99 tak samo jak Women’s Health, który kupiłam miesiąc wcześniej i byłam bardzo mile zaskoczona numerem. WH ma 2x więcej stron od Be Active, więc wolałam w niego zainwestować 🙂 Teraz znów czekam na WH, choć jak Be Active czymś mnie przyciągnie w przyszłym miesiącu, chętnie kupię 🙂

  • Ja uważam, że Be Active jest lepszy od WH głównie z racji napakowania reklamami. W WH 20 stron to same reklamy. W Be Active może 5 stron.

    Be Active ma jeszcze jedną ZAJEFAJNĄ opcję – aplikacja TAP2C.
    Wszystkie ćwiczenia prezentowane w Gazecie możesz zobaczyć w formie instruktażowego filmu w swoim telefonie/tablecie.. MEGA fajne i przydatne! Technika to podstawa!!

  • A czy pamiętacie drogie panie Lady Fitness (1994 rok) pierwsze czasopismo w tej branż, które miałem przyjemność tworzyć jako redaktor naczelny?

Zostaw odpowiedź

back to top