Mnóstwo ludzi zabiera się do biegania. No wiecie: najpierw kupują drogi sprzęt, potem zakładają słuchawki na uszy, wybiegają na ulicę i… kończą po dziesięciu minutach, bo dopadła ich kolka, zadyszka i – ewentualnie – mini zawał.
A więc – jak zacząć biegać? I co zrobić, żeby się nie zniechęcić?
Spokojnie mogę powiedzieć, że spędziłam pół życia biegając. Najpierw za trenującą siostrą, a potem,w szóstej klasie podstawówki, już na lekkoatletycznych treningach. Wiem, jak wiele plusów ma regularne bieganie i jeśli tylko macie możliwość i nie hamują was żadne kontuzje – powinniście spróbować. Nawet, jeśli wcześniej zdążyliście się do tego zrazić. 🙂
PUNKT 1: W CO SIĘ UBRAĆ?
1. To nie mogą być trampki, tenisówki, adidasy do chodzenia ani nic tego typu. To ma być obuwie sportowe – do biegania. Żadnych halówek, butów na salę gimnastyczną, itp.
2. Musi być zrobione z materiału, który nie zagotuje twojej stopy – sprawdza się tutaj siateczka. Ja wiem, że wydaje się, że spocona stopa to nic takiego, ale gdy zaczniecie biegać, to może spowodować pęcherze, problemy ze skórą i inne mało przyjemne rzeczy.
3. Najlepiej kupować buty ok. pół numeru za duże. Zapobiegnie to otarciom. Idealne, skrojone na miarę buty mogą w pewnym momencie zrobić się ciasne. Poza tym – przy bieganiu stopa często idzie do przodu, mając but, w którym nie ma w ogóle luzu, będzie bolało.
4. Podeszwa nie powinna być całkiem płaska – i to zdanie ma podwójny sens. Po pierwsze, sama podeszwa powinna mieć jakieś wzorki, cokolwiek – całkowicie płaska, jak na przykład, przy butach do ćwiczenia na hali, jest kompletnie bezużyteczna. Po drugie, podeszwa buta jako taka, jest najlepsza, gdy ma kształt stopy (patrząc z boku). Nie jest jedną linią.
5. W zależności od terenu, na którym będziesz biegać:
asfalt – buty lekkie, dopasowane do stopy, bardzo giętkie (jeśli chcesz biegać po asfalcie, koniecznie czytaj dalej!)
ścieżki, np. park – buty, które bedą bardziej stabilne, zabudowane – takie typowe buty do biegania.
6. Najlepiej kupować buty pod koniec dnia – stopa jest wtedy większa.
7. Dobra, masz w rekach buty do biegania. Są z oddychającego materiału, są pół numeru za duże, wyglądają na porządne. Co teraz?
Złap buta w obie ręce i spróbuj ścisnąć. Podeszwa powinna być na tyle giętka, żeby but zgiął się pod oporem twoich rąk (nie zgiął całkiem na pół, ale tak w przynajmniej 1/4). Jeżeli but się w ogóle nie zgina, a podeszwa jest ze stali – nie kupuj go!
8. Koniecznie przymierz buty i przetruchtaj po sklepie. Ma ci w nich być maksymalnie wygodnie. Wiecie, na czym to polega? To takie uczucie… że nie ma wygodniejszych butów niż te do biegania – wkładka przylega do stopy, but ją mocno trzyma, ale jest na tyle giętki, że czujesz się swobodnie.
Jak wybrać top do biegania?
1. Musi być obcisły – nie ściskający piersi, ale na tyle obcisły, żeby nic ci nie latało. Przymierzajac, poskacz trochę, powyginaj się w każdą stronę – masz mieć wrażenie, że masz płaską klatkę piersiową. Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale chodzi po prostu o to, żeby nic ci się tam nie ruszało i nie skakało.
2. Lepsze biustonosze sportowe to te zrobione z trochę grubszego materiału. Te z bardzo cienkiego (np. z H&Mu za 40 zł) rozciągają się, spierają i powstają z nich „szmaty”. Jak kupić sportowe ubrania taniej, przeczytacie TU.
PUNKT 2: GDZIE BIEGAĆ?
Szału w wyborze nie ma: chodnik, las/park, stadion lub bieżnia na siłowni. Co wybrać?
Po pierwsze: jeśli tylko masz możliwość, biegaj na dworze. Ja wiem, że na siłowni jest wygodniej, że bieżnia ci pokazuje tempo i spalone kalorie i tak dalej, ale trenowanie na świeżym powietrzu jest niezastąpione. Naprawdę. Daje lepsze efekty, niesamowicie dotlenia organizm, jest też trudniejsze, co jest akurat plusem.
Po drugie: chociaż istnieją buty do biegania po asfalcie/chodniku i chociaż od jakiegoś czasu mówi się, że można, jestem totalną przeciwniczką biegania na chodnikach i twardych powierzchniach. W większości przypadków kończy się to kontuzjami kolana (które mogą zamienić się w przewlekłe i poważne schorzenia) oraz bólami stawów. Jeśli tylko masz możliwość – trenuj w parku, na leśnych ścieżkach.
Po trzecie: jeśli wybierasz stadion, NIE BIEGAJ PO TARTANIE. To nawierzchnia przeznaczona dla lekkoatletów do biegania w kolcach. Bieganie na tartanie może powodować zapalenie okostnych, bóle piszczeli, stawów, kolan. Nawet lekkoatleci nie biegają na tartanie cały czas – przez większość czasu trenujemy na trawie, dopiero przed sezonem „wchodzimy na tartan”.
PUNKT 3: KIEDY BIEGAĆ?
PUNKT 4: JAK ZACZĄĆ?
Poza tym – na pewno za pierwszym razem nie idziemy i nie próbujemy przez godzinę biegać, bo skończy się to karetką i wiecznym urazem do sportu.
Niech tak wygląda twój pierwszy trening. I drugi.
Za trzecim, czwartym i piątym razem spróbuj zakończyć cykl i zrobić połowę kolejnego. Czyli:
2 min biegu – 2 min marszu – 2 min biegu – 2 min marszu – 2 min biegu – 10 minut przerwy, rozciąganie – 2 min biegu – 2 min marszu – 2 min biegu.
Znajdziesz mnie:





![Ten trening w ciąży sprawi, że poczujesz się fantastycznie! FIT CIĄŻA [WIDEO]](https://i0.wp.com/www.codzienniefit.pl/wp-content/uploads/2025/04/Obszar-kompozycji-1.jpg?fit=768%2C432&ssl=1)


a są buty na wszystkie(!) powierzchnie?
nie szukałam nigdy takich, ale nie wydaje mi się. Przecież buty na chodnik a buty do ścieżek mają inną „budowę”. Ale poszperaj w necie, może się mylę – nie jestem pewna w stu procentach.
Poszukaj takich z odpinanymi spodami. 😉
Apsik!
oo, widzisz? Czyli jakieś są 🙂
Ok, dzięki 🙂
Oooj, przy mojej miseczce 75D żaden sportowy stanik nie zdaje egzaminu. Jedyne co opatentowałam, to mocne ściśnięcie się bandażami (wtedy czuję się jak płaska 12 :D). Zaczynałam biegać w starych, zniszczonych adidasach, a teraz ”przesiadłam się” na http://static2.sportclub.com.pl/pol_pl_buty-do-biegania-damskie-REEBOK-REALFLEX-ACTIVE-TR-16308_7.jpg. Wygodne, i na dodatek różowe 😀
Ja dopiero zaczynam przygodę z bieganiem. Jak na razie biegałam trzy razy. Robię właśnie marszobieg. Kupno porządnych butów jeszcze przede mną. Teraz muszę kupić coś cieplejszego do ubrania, bo wieczorową porą jest już trochę za zimno na krótki rękaw 😉
Na mój wielki biust zakładam zwykłe stanik i na to top z lumpeksu (porządny). Ale szukam czegoś nowego.
U mnie to było tak, że zakochałam się w bieganiu. Znalazłam cudowne buty na przecenie w Decathlonie, wdziałam stare legginsy z łatą na kolanie i pobiegłam.
Od tej pory nie palę. Cudowne uczucie. Czasami włączam interwały, raczej truchtam wolniutko (czasami ludzie proponują mi podwózkę, bo myślą, że idę:), nie mam zegarka (kiedyś miałam), nie mierzę czasu ani trasy… To moja przyjemność. Potem obowiązkowe rozciąganie. I tylko zastanawiam się czy bieg 6 razy w tygodniu (krótka trasa) nie zrobi mi krzywdy, wszak ma kondycja jest prawie żadna. A dnia 7 zazwyczaj gram w jakąś siatę czy coś.
Apsik!
Nie powinien. Ile mniej więcej biegasz? 30 minut? Mniej, więcej? Nie sądzę, żeby coś ci się stało przez częste bieganie, wręcz przeciwnie 🙂
Tak z 40 minut wychodzi, czasami nawet się nie spocę – ot co, relaks. Ale już przestaję się zamartwiać. Dzięki!
Apsik!
O co chodzi z tyn Apsik?
To jej nick, zgubiła hasło od konta 😀
Marta. Czy różni się stały bieg od biegu?
Nie różni. Czytam to i nie mam pojęcia, o co mi niby chodziło. xD Zaraz to poprawię
Dobrze pamiętam jak lata temu, będąc w w gimbazie poszłam POBIEGAĆ. W wietrzny dzień w zwykłym t-shircie i dresowych spodniach, które po chwili były mokre jak szmata. Ale to nic, ja biegłam w TRAMPKACH za dwie dychy, po chodniku. Nie zatrzymywałam się, zrobiłam jakiś kilometr, wróciłam do domu i mało nie zdechłam. Nogi, a zwłaszcza kolana bolały jak jasny pierun, byłam spocona, czerwona jak prosiak, miałam problemy z oddychaniem, bo nie zrobiłam ani rozgrzewki, a w trakcie nie zmieniałam tempa, tylko leciałam czym prędzej do domu i przeziębiłam się przez zawiane gardło. Kill me please.
Od tamtego momentu dużo się dowiedziałam na temat biegania, ale nigdy nie wyszłam drugi raz. 😛
A jak się ubrać w taką pogodę pod tytułem ni to lato ni to jesień? Coś koło 15 stopni i wiatr? 🙂
ja ubieram sam top a na to polarek 🙂 czasami wiatrówka, albo koszulka pod ale polarek jest idealny. czytałam gdzieś że powinno ubierac się na bieganie tak jakby było 10 stopni więcej. 🙂
ja ubieram długie getry do biegania (no, ludzie na to mówią legginsy), top, t-shirt i bluza. Albo top + t-shirt+ bluzka do biegania z długim rękawem (najlepszy sposób). Jak jest mi za ciepło, podwijam rękawy i tyle 😀
dzięki dziewczyny 🙂
Ja raczej jestem zwolenniczką teorii, że lepiej nie biegać niż biegać nieprzygotowanym.
Chodzi mi o to, że dużo ludzi zmarło albo przynajmniej się poważnie uszkodziło, ponieważ nie wykonali badań, które wykazałyby niezdolność do wykonywania „poważniejszych” ćwiczeń. Nie zagłębiałam się nigdy w temat, więc skoryguj mnie oczywiście jeżeli się mylę, ale niestety były osoby, które chcąc sobie stan zdrowia poprawić, znacznie go pogorszyły. I takie wielkie ciśnienie na sport, a szczególnie bieganie, które można zaobserwować dookoła, też chyba nie jest takie dobre.
Prawda. Ale tu nie chodzi nawet o stan zdrowia – ludzie robią sobie krzywdę złymi butami, morderczymi treningami przy słabej kondycji – pierdolami, które wydają się mało ważne, a są kluczowe.
Ale z drugiej strony wręcz zaleca się bieganie szczególnie przy problemach z drogami oddechowymi czy przy osłabionej odporności,,po chorobach itd. -takie ćwiczenia pomagają nabyć odporność, pomagają płucom i ich wydolności.
Gorzej tylko gdy lekarz zechce jedynie wspomnieć o bieganiu i kropka. I ktoś osłabiony, nieodpowiednio ubrany idzie sobie popierdzielać wypluwając płuca na asfalcie przez godzinę zamiast zacząć od kwadransu/spacerów/ogólnorozwojowego wzmocnienia się…
trafiłaś z tym wpisem 🙂 zamierzam od września biegać (czyli za chwilkę), buty i biustonosz jest, tylko czekałam na motywację. nowy miesiąc dobry początek, czekam na koleżankę (wróci z wakacji), która zacznie ze mną, żebyśmy się wspierały.
PS rozwalił mnie „ewentualnie mały zawał”, czyli dokładnie co dzieje się ze mną, tym razem dobrze się przygotuję 😉
pozdrowienia, K.
We wrześniu planuję zrobić wyzwanie – bieganie, ale nie wiem, co na to czytelniczki. 🙂
Wprawdzie ja zaczęłam dzisiaj rano(dosłownie!) ale z chęcią. Chociaż nie powiem będzie ciężko bo wrzesień spędzę w rozjazdach i przeczuwam klęskę…:/
jaka bojowa Marta na zdjęciu. wow! 🙂
czyżby stadion w Zielonej Górze na zdjęciiu? 🙂
Tak!
Dlaczego najbardziej optymalne jest bieganie rano? 🙂
Marta,
zaczęłam znowu biegać: dla kondycji, dla zrzucenia paru kg. Na razie po 5,5 km 4-5 razy w tygodniu. Na różnych stronach natrafiam na komentarze ” od biegania rozrastają się nogi(zwłaszcza łydki). Czy to prawda? Czy od takiego biegania o takiej częstotliwości będzie to tak widoczne? Nogi już mam całkiem przy kości dlatego nie chciałabym dodać im jeszcze trochę cm 🙂
Dzięki !
Marta a powiedz mi jeśli w okolicy nie mam możliwości biegać po miękkiej nawierzchni i np. boję się po lesie to mogę ostatecznie po asfalcie czy lepiej już w ogóle to sobie darować? Nie chcę problemów z kolanami 🙁 No chyba że bieżnia …. Dodam tylko że buty mam z super amortyzacją no ale mimo wszystko 🙁 Teraz się zmartwiłam trochę a kocham bieganie.
Powiem Ci z mojego doświadczenia.
Od dzieciaka była siatka, pływanie, żeglarstwo. Trochę łyżew, rolek, nart, rower. Potem snowboard. Potem capoeira + bieganie.
Jako że męczyłam się szybko, nie rwałam się na sprinty. Obstawiam, że byłam bólem w d*pie kumpeli, która biegała szybciej niż ja, a mimo wszystko dostosowywała do mnie swoje tępo 😉
Capoeira 3x w tygodniu, bieganie 2x. Bieganie najpierw jakieś 5km (zajmowało mi godzinę albo i więcej, serio serio), potem niecałe 7.
Potem nastała przerwa. Mniejsza o szczegóły. Do treningów wracałam poprzez siłownie (bardziej cardio typu orbitrek) i basen, na chwilę na capoeirę, ale torbiel w nadgarstku utrudniała temat więc się skończyło. I któregoś pięknego dnia stwierdziłam, że wracam do biegania. Tyle, że od ostatniego, przytyłam jakieś 8-10kg. Co się stało? Wróciła mi kontuzja kolana. Dosłownie fizycznie w trakcie truchtu poczułam, że coś z kolanem jest nie tak. Potem i tak wyszła za duża mobilność rzepek, za luźne więzadła, uszkodzony przyczep jednego z więzadeł. Co zrobiłam źle? Nie ogarnęłam faktu, że po dłuuuuuugiej przerwie i kilku kilogramach wzwyż mogę zrobić sobie kuku.
I tego nie jest świadomych wielu ludzi. Ważniejsze są zdjęcia szczupłych lasek na Insta, metamorfozy Chodakowskiej (ograniczane w sumie do młodych dziewczyn, rzadko, jeśli w ogóle, widuję tam zdjęcia babek pod 30tkę i starszych), szybki efekt, brak świadomości swojego ciała. Przyznam się, że mój debilizm wynikał też z tego, że byłam zdruzgotana sama sobą, większym w stosunku do dawnych czasów ciałem. Teraz może ludzie mają dosyć mojego 'nie mogę tego ćwiczenia, bo kolano, kręgosłup, nadgarstek’, ale to ja kiedyś mogę zasiąść (TFU TFU TFU !!) na wózku albo chodzić z protezą, a nie oni, więc mam głęboko w poważaniu modę czy kolejne zestawy treningowe znanych i lubianych.
Wybacz taką wylewność, i to 2 lata od Twojego komentarza 😀 Ale taka jest prawda…ludzie chcą być modni. Myślą, ze jak kupią sobie ciuchy za kupę szmalu, to wiedza i świadomość tego, co się robi, nie są już potrzebne. Bo skoro ONA biega, to ja też będę. Warto się czasem zatrzymać i pomyśleć, czy aby mniej mainstreamowy sport nie byłby dla nas lepszym rozwiązaniem. Tyle w odniesieniu do Twoich wątpliwości 🙂