Z jednej strony skrupulatnie liczymy kalorie i odhaczamy w kalendarzu każdy trening, z drugiej bardzo często dajemy się nabrać i niweczymy efekty naszych starań. Jak? Nie zwracając uwagi na to, co ląduje w naszym koszyku! O co chodzi z tymi całymi składami produktów i jak nie dać się nabić w butelkę? Oto kilka moich sprawdzonych porad jak robić zdrowe zakupy – a przy okazji szansa na wygranie świetnego blendera!
ZDROWE ZAKUPY – ŚWIADOME ZAKUPY
Kalorie czy zawartość makroskładników to naprawdę nie wszystko. Oczywiście, można mieć ładną sylwetkę, żywiąc się przetworzonym i niezdrowym jedzeniem, ale skutki będą opłakane: uwierzcie mi, że prędzej czy później pojawią się problemy zdrowotne, często na tyle poważne, że skutecznie utrudniające codzienne życie.
Jedną z najważniejszych umiejętności, jakiej powinieneś się nauczyć, to czytanie etykiet. Dzięki prostej analizie składu jesteś w stanie szybko ocenić, czy produkt, który wkładasz do koszyka jest wartościowy, czy to napakowany chemicznymi dodatkami bubel, mogący zaszkodzić twojemu zdrowiu.

Nie wystarczy więc kupować „fit” rzeczy – należy robić to świadomie! Jak to osiągnąć? To wcale nie jest takie skomplikowane.
ETYKIETY – JAK JE CZYTAĆ?
Pierwszą rzecz, którą powinieneś zrobić po wybraniu produktu, jest zerknięcie na jego skład. Nie oszukujmy się: jeśli skład przypomina długością Pana Tadeusza, prawie na pewno nie jest to najlepszy produkt. To samo tyczy się dodatków: jeśli na pierwszym miejscu jest cukier – uciekaj. Jeśli produkt chwali się, że jest „bez cukru”, ale zamiast tego widać syrop glukozowo-fruktozowy – odłóż na półkę. Jeżeli skład produktu w głównej mierze zawiera składniki, których nie jesteś w stanie rozpoznać i które brzmią jak jakieś zadanie na chemii – raczej nie będzie on najlepszy dla naszego zdrowia.

Na początek polecam Ci chodzenie na zakupy z telefonem – w sieci w kilka sekund sprawdzisz, czy konkretne „E” jest szkodliwe, czy też nie. Pamiętajmy, że nie wszystkie strasznie brzmiące nazwy to szkodliwa chemia – dlatego warto sprawdzać, co się kryje w danym produkcie.
Na pewno czas pierwszych kilku wypadów na zakupy znacznie się wydłuży, ale gwarantuję, że z każdym kolejnym razem człowiek nabiera wprawy. Obecnie praktycznie w ogóle nie sprawdzam składów w internecie – jestem w stanie na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy produkt jest w porządku, czy też nie. Mój narzeczony, który nie jest tak obyty ze zdrową żywnością, także nie ma z tym problemu – wystarczyło zaledwie kilka wypadów do sklepu, by nauczyć się, jakie składniki omijać szerokim łukiem.
Nie jest to skomplikowane, nie wymaga wiele czasu, a bardzo ułatwia życie i pozwala kompleksowo zadbać o nasze zdrowie!
ETYKIETY – NA CO ZWRACAĆ UWAGĘ?
Na jakie składniki powinniśmy zwracać szczególną uwagę?
- Cukier – nie chodzi o to, żeby kupować produkty wyłącznie bez cukru. W niektórych przypadkach cukier używany jest jak w domu: do smaku lub do konserwacji jakiegoś produktu. Nie musimy więc starać się, żeby nie było go w składzie, a raczej obserwować, w jakim jest miejscu i czy jego obecność ma sens. Dla przykładu: cukier w przecierze owocowym dla dzieci naprawdę nie jest konieczny, ale już np. w składzie chleba na drożdżach może się pojawić (bo przecież drożdże wymagają cukru) lub w składzie produktu, który ma trochę dłużej utrzymać świeżość. Zwracaj też uwagę na to, które miejsce na liście zajmuje cukier. Składniki na etykietach ułożone są w kolejności od największej ilości do najmniejszej. Jeśli cukier znajduje się gdzieś przy końcu, to prawdopodobne został użyty w roli przyprawy i nie ma w tym nic złego.
- Syrop glukozowo-fruktozowy – nie ma potrzeby, by był w jakimkolwiek produkcie. Używany jest zazwyczaj do słodzenia, ale nie jest najzdrowszym możliwym wyborem. Syrop glukozowo-fruktozowy to też cukier (glukoza i fruktoza) i najczęściej z tego co obserwuję, jest stosowany w nadmiarze ☹ W dobie powszechnej dostępności do zdrowych słodzików (erytrol, ksylitol itp.) uważam, że naprawdę jeśli możemy, to nie powinniśmy wybierać produktów z tym syropem.
- Olej palmowy i tłuszcze utwardzone – utwardzone kwasy tłuszczowe typu trans zwiększają prawdopodobieństwo nowotworów, obniżają poziom dobrego cholesterolu i tworzą złogi w tętnicach. Starajmy się unikać za wszelką cenę produktów, które mają tłuszcze trans w składzie.
- Składniki „E” – tutaj zalecam ostrożność w osądzie – nie wszystkie „E” to złe składniki. Najlepiej sprawdzić konkretny numer w internecie.
- Wszystkie składniki, które nie są naturalne i których nazwy nie znasz – najlepiej je sprawdzić i mieć pewność, że kupujemy dobry produkt.
MÓWIMY JAK JEST – TRANSPARENTNOŚĆ
Przykładem producenta, który bardzo fajnie podchodzi do składu, etykiet i konsumentów jest FRoSTA. Marka postawiła na transparentność swoich działań i dzięki temu na pudełkach i opakowaniach mamy bardzo klarowny skład produktu, często z dokładnym opisem. To nie tylko dobry sposób na pokazanie klientowi, że naprawdę nie mają nic do ukrycia, ale przede wszystkim pomoc dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze zdrową dietą i nie do końca jeszcze orientują się w składach produktów i tym, na co zwracać uwagę w etykietach.

FRoSTA deklaruje także, że na opakowaniach znajduje się PEŁNY skład produktu, zawierający nawet te składniki, których ujawnianie nie jest nakazane przez prawo. Podoba mi się, że coraz więcej marek zaczyna rozumieć, że my, klienci, jesteśmy coraz lepiej wyedukowani w sprawach odżywiania i chcemy dbać o to, co nakładamy na talerze – zarówno swoje, jak i naszej rodziny.
Dodatkowo FRoSTA nie stosuje w swoich produktach żadnych dodatków do żywności: barwników, aromatów, wzmacniaczy smaku, zagęstników, substancji dosładzających, skrobi modyfikowanej i wielu innych. Starają się, by produkt był jak najbardziej naturalny i nie odbiegał od dań, które przygotowujemy w domu.
Wiem, że skoro poruszyłam temat produktów mrożonych, to zaraz pojawi się od was pytanie: jak to jest z tymi mrożonkami? Fit, czy nie? Już odpowiadam.
MROŻONKI – FIT CZY NIE?
Od zawsze polecam mrożonki, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym. W momencie, kiedy wiele owoców i warzyw jest już poza sezonem, mrożonki mogą urozmaicić naszą dietę. Zawartość witamin i minerałów w mrożonych warzywach i owocach nie jest dużo mniejsza, niż w świeżych – jeśli więc kiedyś słyszeliście, że mrożonki nie mają żadnych wartości odżywczych, to wiedzcie, że to po prostu mit (który często już obalałam).

W grę wchodzi też cena: importowane warzywa i owoce w zimie kosztują majątek, a mrożonki są dobrym sposobem na to, żeby zapewnić sobie ich odpowiednią ilość i jednocześnie nie wydawać dużej ilości pieniędzy.
Sama mrożę dużo rzeczy – najczęściej w danym sezonie, ale także przed dłuższymi podróżami, kiedy zostały mi świeże warzywa i owoce w lodówce, ale nie jestem już w stanie ich zjeść przed wyjazdem. Korzystam też z nich w okresach, kiedy wracam z jednego miejsca, przepakowuję się i jadę do następnego – dzięki temu nie marnuję jedzenia i przygotowuję tylko taką porcję, którą jestem w stanie zjeść, a resztę odkładam do zamrażalnika.
Oprócz warzyw i owoców można korzystać też z mrożonych ryb czy owoców morza (ja często na ich bazie tworzę obiady). Dla przykładu, FRoSTA używa tylko ryb z certyfikatem MSC, które są mrożone już na morzu, na statku.

KONKURS: WYGRAJ JEDEN Z TRZECH BLENDERÓW! WYNIKI
Razem z marką FRoSTA przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym można wygrać trzy blendery marki Rusell Hobbs oraz torby termiczne. Myślę, że przydadzą Wam się w tworzeniu fit posiłków! Aby wziąć udział w konkursie, należy w komentarzu (pod tym wpisem na blogu lub na moim profilu na FB tu) odpowiedzieć na pytanie konkursowe oraz zostawić jakiś namiar na siebie (najlepiej adres e-mail), żebym mogła się z Wami skontaktować w razie wygranej.
Pytanie konkursowe brzmi:
Podaj 3 powody, dla których warto sprawdzać skład produktów.
Spośród Waszych zgłoszeń razem z FRoSTA wybierzemy 3 najbardziej ciekawe lub kreatywne odpowiedzi i nagrodzimy je blenderem. Konkurs trwa od 28.11.2017 r. do 4.12. 2017 r. Regulamin konkursu można przeczytać tu: regulamin. Wyniki będą opublikowane w tym wpisie 7.12.2017 r. UWAGA! Z powodu dużej ilości zgłoszeń, wyniki zostaną opublikowane między 8-11.12 🙂 Bardzo Was przepraszam za opóźnienie, ale chcielibyśmy przeczytać wszystkie odpowiedzi dokładnie i wybrać sprawiedliwie.
CZAS NA WYNIKI KONKURSU!
Czas na wyniki naszego konkursu! Odpowiedzi było bardzo wiele, dlatego wybór był niezwykle trudny. Ocenialiśmy oryginalność i ciekawość odpowiedzi.
W końcu zdecydowaliśmy, że nagrody lecą do:
- Viola K – tutaj jej komentarz
- Kasia – tutaj jej komentarz
- Daria Pietrzycka – tutaj jej komentarz
Zwycięzcom gratuluję i proszę o odpowiedź na mojego maila, a wszystkim czytelnikom dziękuję za udział w konkursie i obiecuję, że postaram się o trochę więcej konkursów dla Was, żeby każdy mógł mieć szanse na kolejną wygraną 🙂
Dziękuję wam za udział! Właśnie dzięki tak licznym odpowiedziom, marki chcą organizować konkursy 🙂
Życzę Wam powodzenia i mam nadzieję, że ten artykuł nakłoni Was do przyglądania się składom produktów!
Wpis powstał we współpracy z marką FRoSTA.





Dlaczego warto czytać etykiety? Wydaje się to pytanie proste i skomplikowane zarazem. Po pierwsze poznajemy „nowe” nazwy tych samych składników lub im podobnym (cukier, syrop glukozowy-fruktozowy). Po drugie, a powinno byc najważniejsze- dla zdrowia. Nikt nie chce truć się jedzeniem, przecież to coś cudownego :). Na samym końcu stoi fakt, że w niektórych rzeczach mogą znaleźć się dodatki, które mogą wywołać alergię, ale np nie są podane w głównym składzie z tyłu produktu tylko drobnym druczkiem gdzieś z przodu, głownie dotyczy to rzeczy gdzie widnieje *może zawierać orzechy. Warto jest czytać etykiety dla własnego bezpieczeństwa 🙂
Mail: em.wrona@gmail.com
W moim studenckim życiu pełnym pośpiechu, często posiłkuję się mrożonkami, dzięki nim mogę szybko stworzyć zdrowy obiad :D.
A dlaczego warto czytać etykiety?
1. Źeby być świadomym konsumentem i wiedzieć, co się wrzuca do naszego żołądka.
2. Żebyśmy mieli lepszą kontrolę nad naszą formą i zdrowiem, a co za tym idzie, żeby nie zaprzepaścić naszych starań o wymarzoną sylwetkę poprzez pozornie zdrowe jedzenie.
3. Żeby marki, które mówią o sobie, że są fit-bio NIE MOGŁY NA NAS ZAROBIĆ 😉
Pozdrowienia i dzięki za post!
malgorzata.maksimowicz@gmail.com
Warto czytać etykiety, żeby być świadomym konsumentem. Dzięki temu, będziemy wiedzieć:
1. Co jemy
2. Będziemy unikać produkty, które nam szkodzą
3. Będziemy jeść zdrowiej
1. Po to aby nasza forma psychofizyczna, była w jak najlepszej kondycji . Nasze żywieniowe wybory wiążą się z naszym nastrojem , poczuciem zmeczennia , sennością , dobrym humorem , energią.
2. Po to aby mieć wpływ na jakość produktów , które trafiają do sklepów ( im więcej kupujemy żywności z lepszym składem tym więcej takich produktów oferują nam firmy, rynek)
3. Po to , aby nie zaśmiecać swojego organizmu i organizmu naszych np. współdomowników
ilkopatrycja@gmail.com
Witam na początku chciałbym napisać o tym, że nigdy nie zwracałem uwagi na etykiety i nie dbałem o swoje zdrowe odżywianie, ale przekonał mnie do tego pewien trener personalny i dziś dzięki temu w 6 tygodni schudłem 7 kg.
1. Warto patrzeć na etykietę, bo jesteśmy tym co jemy czyli jak będziemy jeść produkty z dużą zawartością tłuszczu to będziemy po prostu tłuściochami 🙂
2. Możemy tym kontrolować swoją wagę, ponieważ redukcja wagi to 70% jedzenie i 30% trening
3. Warto jeść dużo warzyw i owoców niekoniecznie świeżych (mogą być mrożone) ponieważ mają dużą ilość witamin i są po prostu zdrowe.
Pozdrawiam
kickboxer0940@interia.pl
Dlaczego warto?
Każdy ma swoje priorytety. Jeżeli dla kogoś ważne jest zdrowe podejście do życia, to nie da się zwariować. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba pamiętać, że niektóre składniki, rzeczy nam szkodzą. Słuchamy się własnego ciała. Czytam bo nie chcę świecić w ciemnościach, bo wiem jak zdrowe i właściwe jedzenie służy i napędza mnie, a nie chcę zwolnić, chce czerpać z dnia jak najwięcej i najlepiej tylko potrafię:)
Dbajmy o siebie – bo nikt inny nie zadba o nas lepiej niżeli my same :*
mail:
kirylookowa@gmail.com
Dlaczego warto sprawdzać skład produktów?
1) aby nie kupować kota w worku, co z tego że będzie piękne opakowanie czy wielki napis FIT jak często produkt nie ma nic wspólnego z byciem FIT.(ponieważ zawiera same niezdrowe, chemiczne dodatki). Wątpliwej jakości ryby zawierają dużo metali ciężkich co nie ma nic wspólnego ze zdrowiem
2 aby świadomie dbać o swoje zdrowie. W dobie wszechobecnej chemii, ulepszaczy czy genetycznie modyfikowanych produktów czytając składy produktów możemy wybrać najlepsze z nich, równocześnie najlepsze dla naszego zdrowia. Zmniejszamy przez to ryzyko zachorowania na nowotwory, wielu z nich można uniknąć zdrowo się odżywiając i prowadząc aktywny tryb życia.
3 aby być świadomym konsumentem, móc jak najlepiej zadbac o zdrowie swoich bliskich, zwiększyć swoją wiedzę na temat żywności i żywienia oraz najważniejsze czerpać radość ze zdrowego jedzenia 😉
annacodogni@wp.pl
Myślę, że powodów, dla których warto czytać etykiety jest wiele. Specjalistką od zdrowego trybu życia i dietetyki nie jestem, ale etykiety czytam nie dlatego, że „tak trzeba”, ale dlatego, że sama dostrzegam korzyści z tego nawyku. Przede wszystkim, odkąd zaczęłam zwracać uwagę na skład i unikać wysoko przetworzonych produktów, zauważyłam znaczną poprawę mojego samopoczucia – mam więcej energii, nie jestem stale zmęczona i ospała. Kolejna sprawa, która jest warta analizowania składu, to ogromna satysfakcja z tego, że jest się świadomym konsumentem i nie daje się oczukiwać. Produkt może do mnie krzyczeć, że jest „FIT”, „LIGHT” itd., ale potrafię się obronić przed częstym oszustwem które się kryje pod tymi hasłami – czytając skład. Ostatni z 3 powodów dla których warto czytać skład, to fakt, że cały czas się uczę. Zarówno tego, czego ogólnie powinniśmy unikać, jak i tego co mi samej, osobiście szkodzi lub też przynosi korzyści 🙂
anetadominiczak@gmail.com
3 powody? Proszę bardzo :):
1) Aby samego siebie nie zatruwać;
2) Aby być świadomym co się tak naprawdę je;
3) I aby producenci nie wciskali nam byle czego wmawiając, że to dobre. Jeśli nie kupimy „słabych” produktów, producenci będą zmuszeni zmieniać składy i jakości na lepsze, aby nadążyć za nami konsumentami i mieć zysk 🙂
kkeblowska@tlen.pl
Pozdrawiam gorąco :):):)
Mam nadzieję, że system oceniania odpowiedzi nie będzie zero-jedynkowy, bo w 3 powodach się nie zmieszczę:D
1. Tylko dzięki sprawdzaniu składu produktu wiemy co tak naprawdę jemy.
2. Sprawdzając nie damy się oszukać producentom, twierdzącym, że ich produkt jest najlepszy, niejednokrotnie nawet nazwany „fit”, bo to chwytliwy slogan.
3. Sprawdzając etykiety jesteśmy w stanie stwierdzić czy jedzenie, którego dostarczymy organizmowi, będzie dla niego paliwem (ponieważ tak powinno być, jemy po to żeby żyć, a nie odwrotnie) czy też wręcz przeciwnie, bo często po zjedzeniu czegoś bezwartościowego czujemy się senni i ociężali.
4. Dzięki temu możemy zapobiec wielu chorobom cywilizacyjnym ( tak tak, właśnie to co jemy i jak żyjemy ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, nic nie dzieje się bez przyczyny, osoba otyła zacznie prędzej czy później chorować, na cukrzycę, na serce, na choroby układu krążnia, będzie cierpieć a można tego uniknąć).
5. Dzięki wybieraniu produktów o prostym, zdrowym składzie, będzie nam łatwiej utrzymać ciało w dobrej kondycji, ćwicząc, nie powinniśmy zajadać się tablicą Mendelejewa, bo czy nie żal byłoby zaprzepaścić tych wylanych litrów potu i czasu poświęconego na trening?.
6. Dzięki czytaniu etykiet wzrośnie nasza świadomość, jeśli wzrośnie nasza świadomość to wpłynie na funkcjonowanie naszej najbliższej rodziny, na ich zdrowie, to z kolei wpłynie na ich mentalność, wybory, dokonując dobrych będą tę wiedzę przekazywali dalej swoim dzieciom i bliskim, kto wie, może nadejdą takie czasy, że producenci liczący się tylko z zyskami, pakując w produkty najtańsze i najgorsze składniki, będą musieli albo brać przykład z tych mądrych, albo splajtują.
7. Sprawdzając etykiety i dokonując dobrych wyborów przyczynimy się do mniejszych zysków dla firm produkujących buble, w zamian za to damy zarobić ludziom, którzy wkładają mnóstwo pracy i wiedzy w produkcję zdrowej żywności żeby nasze życie było lepsze i dłuższe, żebyśmy nie musieli za kilka lub kilkadziesiąt lat wydawać większości wypłaty na lekarzy i leki.
8. Jeśli do kogoś nie przemawiają te argumenty o zdrowiu naszym i naszych najbliższych, o lepszym wyglądzie zewnętrznym i wewnętrznym, a interesuje się „modą” to niech czyta etykiety i sprawdza składy, bo to modne, gwarantuje,że po jakimś czasie stanie się to zdrowym nawykiem.
Pozdrawiam 🙂
Jeśli nie czytasz etykiet produktów, które wrzucasz do swojego koszyka to tak jakbyś przechodził na czerwonym świetle przez ulicę. Niby masz ostrzeżenie, ale się spieszysz i ryzykujesz potrąceniem. Warto znać skład jedzenia, które jesz, ponieważ: to ty decydujesz czym karmisz swój (a może nie tylko swój) organizm-to ma wpływ na zdrowie i samopoczucie. Często im krótszy skład tym tańsze zakupy oraz jeśli będziemy świadomie robić zakupy to producenci będą chcieli posiadać w swojej ofercie coraz więcej dobrych składników. Mail: Blueangels88@gmail.com
https://uploads.disquscdn.com/images/ac3f9112ec8ea4bc8736e67f19816b837a05d197c224f0bf0c5b6d7526b2335b.jpg Dlaczego warto czytać skład?
Zachęcam do zapoznania się z autorską grafiką 🙂
Sprawdzam skład, aby kupić tylko pełnowartościowy produkt. Kieruję się przy tym również dbałością o zdrowie: nie tylko własne, ale też osób, które kocham i wszystkich tych, które częstuję efektami moich kulinarnych eksperymentów. A przede wszystkim – chcę dokonywać świadomego wyboru, nie dając się nabijać producentom i twórcom reklam w butelkę, więc MUSZĘ wiedzieć, co wrzucam do brzuszka (swojego i brzuszka maluszka) 😉
e-mail: karamatsunomai@wp.pl
1. Dla zdrowia
2.Dla urody
3.Nasze zakupy to dla innych tylko biznes- nie dajmy się oszukiwać.
Reasumując: dla ducha i ciała.
weronikapajonk18@gmail.com
no u mnie z tymi zakupami tez ciezko. jestem przedstawicielem handlowym i jak wracam styrany o 21 do domu to nawet nie chce mi sie wyskoczyc po ckolowiek tyle sie glebnac na lozko. zreszta cokolwiek w moim wypadku to tez slabo bo w dodatku jestem bezglutenowcem… lubie gotowac, szukac smakow i eksperymetowac ale wieczorami zwyczajnie padam, a na kilka zonkow produktowych ostatnio sie natknalem zwlaszcza jesli chodzi o warzywa. teraz w sumie chyba od wrzesnia biore catering dietetyczny i codzienie dowoza mi z macro bios bar 5 dan na caly dzien. wiec tez nie musze zatrzymywac sie na stacjach i podjadac byle czego. a lodowke poki co odłączyłem bo nawet lód zima raczej sie nie przyda ;p
Czytaj skład produktów zawsze,
by mieć zdrowie zajebiaszcze.
By nasz brzuszek łakomczuszek
stronił od zlych „fit” paczuszek.
By kierować mądrze głową
i nie wierzyć nowym modom.
🙂
nataliajur12@wp.pl
1. Jesteś tym co jesz, więc warto wiedzieć co jest w składzie.
2. Dzięki świadomemu żywieniu możemy poczuć się lepiej, ponieważ będziemy unikać rzeczy, które są dla nas ciężkie i niezdrowe.
3. Jedzenie wpływa na naszą cerę, włosy i paznokcie, będziemy lepiej wyglądać i czuć się pewniej.
joasiatrz@wp.pl
Powody… hmm… po pierwsze dlatego, że niestety marketing spowodował, że gdy kupuję masło z etykietą „masło” po przeczytaniu składu okazuje się, że to jednak nie masło (no i wyszło masło maślane :P). Po drugie produkty często mają w składzie tyle dziwnych składników, a przecież choćby jogurt waniliowy (albo chleb) powinien mieć góra z 3 składniki, a ma 15 – zadaje sobie zawsze pytanie dlaczego??? Po trzecie zdrowie – wcześniej zwracałam uwagę na skład, żeby nie było za wiele tych złych składników, ale od 3 tygodni, wypatruję cukru, z powodu choroby… i jestem przerażona ile jest go w składzie… np. guma do żucia niby ma być miętowa, a na pierwszym miejscu cukier…
Poza składem sprawdzam też datę do spożycia – z dwóch względów. Po pierwsze im dłuższa data tym bardziej mi się wydaje że ma dużo konserwantów by tą świeżość zachować, a druga sprawa to, że przyłapałam kilka sklepów z przeterminowanymi produktami lub blisko daty przeterminowania produktów.
email: wioleta.czesak@gmail.com 🙂
Jakim cudem mój komentarz zniknął 🙁
No trudno, teraz już nie pamiętam co dokładnie tam pisałam ale, zrobię to jeszcze raz.
Pierwsze primo!
Naturalne jest to, że spożywamy produkty naturalne, nasze babcie nie potrzebowały dodatków i nadal nie potrzebują do domowych konfitur ;). Jeżeli mamy do wyboru dwa te same produkty w tej samej cenie, ale skład jednego jest opłakany, a drugiego czysty, weźmy ten drugi ;).
Drugie primo!
Eksperymentuj w kuchni! Lubisz słodkie jogurty? Kup ten naturalny (też trzeba czytać skład), dodaj do niego ulubione owoce i miód, jak lubisz bardziej słodkie. Będzie naturalnie i będziesz mieć satysfakcję, że zrobiłeś to sam! 😉
Trzecie primo!
Jeśli wcześniejsze punkty Cię nie przekonały, to na pewno wywrze na Tobie wrażenie. Lubisz czerwone? Kisiel, jogurt, żelki? Wiesz co służy jako barwnik?…
Rozgniecione mszyce. Tak. używa się ich, jako naturalnego barwnika.
Myślę, że teraz już, przed następnymi zakupami ściągniesz aplikację, żeby wiedzieć co się kryje pod tajemniczym E 😉
Podczas codziennych zakupów w markecie
Nie zapominaj o etykiecie!
Pomijając teorie i naukowe wywody –
Zapamiętajmy te oto trzy powody!
Po pierwsze:
Kilokalorie – dobrze światu znane,
Licz je tak, jak w diecie przykazane!
Po drugie:
Sól – wysoka zawartość? Zaczynają się „schody”!
Nie chcesz chyba wyglądać jak bańka pełna wody?
Wreszcie po trzecie:
Tłuszcze, białka, węgle, czyli – makroskładniki –
Jedz świadomie – popraw swój look i popraw wyniki!
Pamiętajcie zatem – mężczyźni i kobiety –
Nie ma zdrowej DIETY bez czytania ETYKIETY! 🙂
kamila0607@wp.pl
Ja jestem osobą która dopiero zaczyna wkrecac się w fit życie. Do tej pory dużo słyszałam o tym że generalnie śmieciowe jedzenie jest produkowane – znaczna większość dostępna na rynku. Ale pewne nawyki brały górę. Nie czytałam etykiet bo z reguły zakupy w pośpiechu robię. Dopiero teraz kiedy mam zalecenie wyeliminowania gluten, nabiału i soji zaczęłam zwracać na wszystko uwagę. I muszę powiedzieć że jestem w szooooku jak wielki syf jest w podstawowych produktach. Te trzy rzeczy przewijaja sie wszedzie.
Podstawowe trzy powody według mnie: 1. Warto czytać etykiety zeby nie zatruwac własnego organizmu. Największym szokiem chyba dla mnie jest ilość składników przy prostych wędlinach. Robione domowym sposobem zawierają mieso, sól, przyprawy, iiiii no właśnie i to wszystko. A zobaczcie na pierwszą lepszą etykietę w sklepie… przerażające 2. Mam taką nadzieję że z każdym rokiem jest więcej świadomych osób tego co kupują. I gdyby tak większość przestała kupować śmieciowe jedzenie to przestało by one być produkowane z powodu braku zbytu. . Albo przynajmniej zaczęli by wymyślać zdrowsze alternatywy swoich produktów. 3. Żeby mieć poczucie ze sami decydujemy co jemy i co przygotowujemy naszym bliskim. Chodzi mi o taką wolność wyboru. Jeżeli ktoś chce spożywać gorszej jakości jedzenie niech czyta dokładnie skład i spożywa go z pełną świadomością. Nie dlatego że Pani w reklamie mówiła że to dobre. Tylko dlatego że naprawdę jest warte spożycia.
Tak naprawdę dopiero jak się zacznie czytać etykiety to wtedy odkrywamy jak wiele możliwości mamy do zrobienia pysznego posiłku z niewielu produktów – czystych, nienafaszerowanych produktów .
Pozdrawiam wszystkich etykietomaniaków 😉
joanna.stolarkiewicz7@gmail.com
Po pierwsze: Dla zdrowia! Im krótszy skład tym lepiej.
Po drugie: Dla naszej świadomości – czasem naprawdę możemy się zdziwić jakie składniki zawierają niektóre produkty, dlatego czytając etykiety możemy wybrać produkt najlepszej jakości.
Po trzecie: Dla siebie – wykluczając produkty zawierające konserwanty, barwniki, sztuczne dodatki poprawiamy sobie nastrój i czujemy się lepiej. 🙂
e-mail: a.bartusiak95@gmail.com
1.żeby tyłeczek za bardzo się nie rozrósł,tłuszczyk eliminujemy a nie go namnażamy 😀
2. żeby nie być jak śmietnik, przyjmujący wszystko, co mu się poda
3. po to by zaoszczędzić zdrowie, by móc zdobywać energię ćwicząc z Tobą 🙂
monikaskorupka97@wp.pl
SKLAD PRODUKTU
SPRAWDZAMY
1.Gdy o zdrowie swoje dbamy
Witaminki dostarczamy
I usmiechem zarazamy
A wiec od dzis kazdy powie
Nim cos zjem-sie zastanowie
2.Drugi powod jest tez znany
Sklad produktu jest podany
Frosta na to zwraca uwage Marta Hennig daje radę
By w dzisiejszym szybkim swiecie
Nie dac nabrac sie fit diecie
3. Bycie szczuplym mila sprawa
Ale zdrowie to podstawa
Zeby zawsze juz tak bylo
Wprowadz jeden piekny zwyczaj
Sklad produktu zawsze czytaj
Malo czasu to zajmuje
A efektem sie lansuje
By marzenia sie spelnialy
Nasz organizm jest wspanialy
Wiec od dzisiaj go nie truje
Sklad przeczytam-ugotuje
By dziewczyny i chlopaki
Mialy zawsze czteropaki
Malo tluszczu, witaminy
Wyczytamy- zapewniny
Zeby czasu nie marnowac
Trzeba diete pielegnowac
Teraz wiem jak byc fit
Zdrowa zywnosc to nie mit
I tak to teraz podsumuje
Nasz organizm czytania skladu potrzebuje ! 🙂
gabiceremuga@gmail.com
KONKURS:
1. Ponieważ dzięki czytaniu etykiet czuję się lepiej i mam świadomość tego, co jem
2. Teraz wiem, dlaczego dawniej nie widziałam postęów w swojej sylwetce i samopoczuciu zanim zaczęłam je czytać
3. Uwielbiam wszystko kontrolować, a kontrola swojego jadłospisu sprawia, że czuje się bardziej zorganizowana
email: iza1980.iw@gmail.com
KONKURS:
1. Etykiety należy czytać dla dobra naszych bliskich i samego siebie. To oczywiste – w końcu spożywając niewłaściwe dla naszego organizmu składniki, możemy nabawić się poważnych chorób… A tego nikt z nas nie chce.
2. Ale nie możemy być aż tak samolubni. Pomyślmy o zwierzętach! Nawet, jeśli nie jesteś weganką ani wegetarianką (też nie jestem), to warto wybierać rzeczy, które nie posiadają składnika zwierzęcego. Czekolada z masłem orzechowym – można spróbować Wedla, naprawdę słodka i… nie potrzebowała mleka w proszku 🙂 Makaron bez dodatku jajek, chleby bez dodatku mleka w proszku (też się takie znajduje – o zgrozo, po co?)
3. No i pomyślmy też o środowisku i ludziach nam obcych. Wycinanie lasów równikowych do produkcji oleju palmowego? O zgrozo, nie. Coraz więcej krajów widzi spadek popytu na te produkty – więc spada także podaż. A wtedy nie tylko my jesteśmy zdrowsi – także ludzie, których nie znamy, mają coraz mniejszy dostęp do niezdrowej żywności. A coraz większy do zdrowej.
Czytanie etykiet – takie proste, a może zdziałać tak dużo dobrego!
patrycja.chudolinska@gmail.com
Gdy skład na etykiecie czytasz to śmierci unikasz.
Powolna agonie cię nie dopada gdy skład się zbada.
Więc w rękę chwyć i czytaj
I zapamiętaj brach, spożywanie tego należy do obciachu
1. Tłuszcz
2. Sól
3. Cukier
I unikaj tego składu by cie nie dopadł śmierci pazur.
kapala.i@wp.pl
3 powody, dla których sprawdzam skład produktów:
1. Kocham moje dzieci i dbam o to co jedzą, żeby były zdrowe, mądre, piękne i szczęśliwe
2. Kocham siebie i chce żeby moje dzieci miały zdrowa, piękną i szczęśliwą mamę.
3. Kocham jeść, ale żeby jeść dobrze, trzeba jeść zdrowo.
e-mail: karuska.w@gmail.com
Warto czytać etykiety żeby:
– dokonywać świadomych i trafnych wyborów dotyczących tego,co wyląduje na naszym talerzu ==>
– dbać dzięki temu o swoje zdrowie – a „w zdrowym ciele zdrowy duch” ==>
– żyć długo i szczęśliwie pełnym siły i werwy na realizowanie marzeń i korzystać z potencjału, który tkwi w każdym z nas 🙂
natalia.ligas@gmail.com
3 powody, dla których warto sprawdzać skład produktów:
po pierwsze ŚWIADOMOŚĆ – wiesz co jesz
po drugie ZDROWIE – to Ty wybierasz
po trzecie PŁASKI BRZUSZEK – efekt bezcenny 🙂
marta.borowczyk1@gmail.com
3 powody, dla których warto czytać etekiety:
– mieć świadomość, że nie wszyscy producenci stawiają na naturalność w swoich produktach,
– być świadomym konsumentem i wiedzieć co pojawia się na naszym talerzu,
– a przede wszystkim czuć się lepiej i dostarczać organizmowi tylko niezbędnych składników bez tych, które nam szkodzą 🙂
nina.zagrodnik23@gmail.com
Hej Marto, 3 powody la których warto czytac etykietki?
1. ZADBANIE O ZDROWIE- czytanie etykietek skutkuje wybieraniem zdrowszych produktów, co za tym idzie, dbaniem o zdrowe posiłki. To dla mnie ważne- jako mama dwulatka, staram sie wybierać produkty których skład jest krotki, a skladniki znane i jak najbardziej naturalne. Nauczyłam sie tego dzięki Twojej stronie 🙂
2. PRZEMYŚLANE ZAKUPY- znając sklad produktów jestem w stanie stwierdzić, czy faktycznie warto wydać pieniadze na tzw. gotowce, czy może taniej i zdrowej będzie mi zrobić coś podobnego w domu, np. mieszanka musli, wodę owocową, czy placki tortilli 🙂
3. WIEDZA, WIEDZA, WIEDZA! :)- każda etykieta to inny skład, a w tych czasem roi się od dziwnie brzmiacych nazw. Bezustannie uczę się „co jest czym”, przekazuję tę wiedzę znajomym i rodzinie, a każdy na tym zyskuje 🙂
P.S. czytam bloga od dawna, gratuluję Ci zdrowego, zrównoważonego podejścia do tematu! 🙂
1. ZDROWIE i ENERGIA – Jesteśmy tym, co jemy. Produkty, które spożywamy, mogą zarówno poprawiać nasze samopoczucie, jak i je pogarszać. Wybierając produkty przygotowane z naturalnych, potrzebnych naszemu organizmowi składników, możemy nie tylko zapobiec szkodzeniu sobie niezdrowymi tłuszczami czy cukrami, ale też uczynić spożywane na co dzień jedzenie formą naturalnej suplementacji!
2. SYLWETKA – Bądźmy szczerzy – większość z osób dbających o aktywność i właściwą dietę chce być zadowolonym z własnego wyglądu. Jeśli Ty też chcesz cieszyć się zgrabną sylwetką, nie sugeruj się wyłącznie opakowaniem, które może wprowadzić Cię w błąd. Czytając ze zrozumieniem etykiety, z łatwością dokonasz wyboru tych produktów, które naprawdę pozwolą Ci ograniczyć spożycie niezdrowych składników przyczyniających się do wzrostu wagi i utraty jędrności, a dostarczyć tych pełnowartościowych, nieobciążających naszego organizmu.
3. ŚWIADOMOŚĆ i INWESTYCJA – Szkoda Ci czasu na czytanie etykiet? Chcesz kupować świadomie, ale nie rozumiesz składów? Pamiętaj, że czas poświęcony na czytanie etykiet zwróci się w postaci bezcennych korzyści zdrowotnych, a wraz z każdą kolejną etykietą zrozumienie składów przychodzić Ci będzie z większą łatwością. Zapoznaj się z etykietami najczęściej kupowanych przez siebie produktów i porównaj je ze składami oferowanymi przez konkurencyjnych producentów. Następnie przygotuj listę najzdrowszych wersji ulubionych produktów oraz zaufanych producentów. Po kilku tygodniach nie dostrzeżesz różnicy w czasie przeznaczanym na zakupy, a każdą sklepową nowość najpierw będziesz oglądać „od tyłu” 🙂
kontakt: jurbaniak92@gmail.com
Jaskier i Geralt gruchnęli z łomotem na ziemie. Gdzieś my kuźwa Geralt trafili? Co to za
miejsce.
G: Obawiam się, że trafiliśmy do przyszłości, to dobrze nie
wróży. Skoro już jesteśmy, to się rozejrzymy potem poszukamy portalu.
J:To może piwa najpierw znajdziem albo gorzałki? Suszy mnie
niemiłosiernie.
G: Od gorzały stronie, ale piwa też bym się napił.Ten duży
budynek to jakaś zagroda czy karczma.
Weszli więc do supermarketu z logiem owada. Geralt sięgnął
po jabłko i szybkim ruchem schował je do kieszeni.
J: Geralt, patrz! Ryby pozamykane w małe pudełka i wszystkie w
skrzyniach. O co tu chodzi?
G: Obserwujmy ludzi, zrozumiemy. Biorą rzeczy, wkładają do
koszy. Wartko to robią, gdzieś się śpieszą. To coś jak oberża tylko bez
siedzisk. No i jadło do przyrządzenia samemu w domostwie. Bierzmy pierwszy
lepszy chleb, piwo i spadamy.
J:Tej ryby jestem ciekaw, tej z puszki! Biore!
G:Jaskier, rybę sobie złowimy, przynajmniej świeża będzie, nie ufam temu światu.
J: A jabłko też mógłbyś sobie zerwać.
G: Rzekę widziałem, jabłoni póki co nie. Nie marudź jak baba.
Przeszli przez dziwne uliczki tego nowego świata i wyszli ku łąkom i rzekom.
J: No to czas na ucztę! Hej, jadło jedzmy, piwo w rękę, kuźwa dziewek ino brak.
Pojedli i popili, usnęli słodko przy iskierkach co rusz buchającego ogniska. Nazajutrz długo
przesiadywali w ustronnych krzakach.
J: Co to za ustrojstwo było, czyści jakbym z kotławiedźmy podpijał.
G: Ichniejsze żarcie nam nie służy. Jest tu coś na puszce. Litery małe: filety ze śledzia atlantyckiego , woda, śmietana, ogórek, cukier, guma guar, sorbinian potasu, benzoesan sodu. Na alchemii się Ci ludzie muszą znać. Tyle ustrojstwa w zwykłym żarciu? Może jest to sposób na osłabienie wroga? Podstępne zatrucie organizmu przez żarcie. Tak już też u nas robiono, ale nie na taką skale. „Strzeżcie się rozczarowań, bo pozory mylą.Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko.” Spieprzajmy stąd Jaskier. Już
wole nasz świat i nasze potwory.
Morał jest bajki jest krótki i niektórym znany.
1. Etykiety czytaj musowo, by żyć zdrowo.Na znachorach zaoszczędzisz kilka monet.
2. Rodzinę swą ochronisz przed potworami czyhającymi w środku jadła.
3. Nie zmarnujesz czasu przetwarzając w krzakach spożyte w jadle ustrojstwa.To chwile zaoszczędzone na aktywne lub bierne spożytkowanie życia ;D Pozdrawiam:-) wiola.keblowska@gmail.com
Koniec lenistwa i po pół roku zaczynam od nowa ćwiczenia z Tobą i kilkoma dodatkowymi kilogramami do zrzucenia. Ale się zleniwiałam aż wstyd 🙁 Ja jak zwykle nie na temat.
Łucja, glowa do góry i do pracy! Będzie dobrze.
Warto czytać etykiety,
1. Aby uświadomić sobie ile łyżeczek cukru jest w danym produkcie – zawsze jest to podane tabelce. Sześć gramów cukru to 1 łyżeczka. Gdy widzę, że małym kubeczku jogurtu owocowego jest np. 6 łyżeczek cukru, to od razu odkładam na półkę. Takie przeliczanie daje lepszą świadomość rzeczywistej objętości danego składnika – przecież nikt by nie zjadł 6 łyżeczek cukru na raz.
2. Aby sprawdzić czy producenci nas nie wprowadzają w błąd. Np. widzimy na półce smoothie „mango i pomarańcza”, okazuje się, że 60% zawartości to sok jabłkowy :).
3. Aby dowiedzieć się z czego dany produkt/gotowe danie (oczywiście mówię o produktach zdrowych;)) jest wykonane, ponieważ jeżeli bardzo nam smakuje, możemy je sami odtworzyć w domu, np, mieszankę muesli, pastę kanapkową, jakiś sos itd. Jak byłam mała, to kiedyś zabrakło keczupu, i na podstawie składu na opakowaniu sama ów sos przyrządziłam ;).
ola.salamonczyk@gmail.com
1) Czytanie etykiet to dobry nawyk – zwiększamy swoją wiedzę na temat tego, co jemy, a zatem – jesteśmy zdrowsi!
2) Uczymy się – już żadne E nam nie straszne. Jesteśmy niemal jak chemicy, ponieważ znamy skomplikowane nazwy związków chemicznych – i jak tu nie pochwalić się przed znajomymi? 🙂
3) Sprawiamy, że producenci również chcą mieć „czyste” etykiety. W związku z tym spotkamy coraz więcej produktow o dobrym składzie 🙂
k.p.czescik@gmail.com
Warto sprawdzać skład produktów, ponieważ w ten sposób:
1. kupujemy zdrowe produkty, które nie są niepotrzebnie nafaszerowane, czymś, co nie służy naszemu zdrowiu
2. ja i moja rodzina jesteśmy zdrowi
3. zdrowi żyjemy dla siebie dłużej i jesteśmy bardziej sprawni i szczęśliwsi
Pozdrawiam
e-mail: malwina.golab@wp.pl
Dlaczego warto czytać etykiety produktów, które wkładamy do koszyka, a które później trafiają na nasz talerz?
Po pierwsze – KONTROLA. Skoro mamy wybór, po co decydować się na coś, co może nam zaszkodzić? Podejmowanie trafnych decyzji dotyczących naszych zakupów wymaga tylko odrobiny chęci i wiedzy, dotyczacej tego, czego powinniśmy szukać w składzie, a czego unikać. Trzeba jednak zrobić ten pierwszy krok – spojrzeć na etykietę.
Po drugie – ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Nasze wybory kształtują nasze otoczenie. Kupując produkty przetworzone i pełne niekorzystnych składników, wysyłasz ich producentom jasny sygnał – to się sprzedaje, róbcie więcej. A przecież nie potrzeba nam na rynku jedzenia z niekorzystnym składem.
Trzeci argument? OSZCZĘDNOŚĆ. Czasu, bo z każdą przeczytaną etykietą zwiększa się nasza wiedza i następna analiza trwa krócej. Pieniędzy, wydanych w przyszłości na lekarzy i lekarstwa. Energii, gdy zła dieta obniża nasze samopoczucie. I weszcie najważniejsze – oszczędność zdrowia naszego i naszych bliskich. Produkty o dobrym składzie nam w tym pomogą.
Mój mail – malgorzatahonc@gmail.com 🙂
Dlaczego warto sprawdzać skład produktów?
Po pierwsze – im wcześniej zaczniemy zwracać uwagę na to, co wkładamy najpierw do koszyka, a następnie do swojego ciała, tym dłużej będziemy mogli cieszyć się zdrowiem. Wiele osób zwraca uwagę na to jak wygląda, stara się kupować ubrania i dodatki z lepszych materiałów, żeby posłużyły nam przez dłuższy czas, kupujemy kosmetyki, które mają upiększyć naszą cerę – skoro dbamy o zewnętrzną część naszego ja, dlaczego mamy nie dbać o tą wewnętrzną? 🙂
Po drugie – producenci zarzucają nas hasłami „bez cukru”, „bez glutaminianu sodu”, odwracamy opakowanie i co tam znajdujemy? „Syrop glukozo-fruktozowy” i „glutaminian potasu”. Lub okazuje się że sok jabłkowy mało ma z jabłkami wspólnego. Warto czytać etykiety, żebyśmy nie dawali się nabierać na takie chwyty i wybierali świadomie to, co kupujemy.
Po trzecie – okazujemy miłość, czułość i wsparcie swoim najbliższym, warto też zadbać o ich zdrowie. Jeśli sami zaczniemy doskonalić się w sztuce czytania etykiet, będziemy mogli uświadamiać również naszych przyjaciół i rodzinę, dzięki czemu oni także dłużej będą czuli się zdrowiej i szczęśliwej, a także zaoszczędzimy im czasu spędzanego na czytaniu etykiet i czekaniu w kolejce do lekarza (sobie również 😉 )
email: karolinacakala@wp.pl
Cóż tu począć, cóż tu począć moi Drodzy
Wszakże producenci są dziś dla nas bardzo srodzy
Niestety nie każdy ma dostęp do ogródka uprawnego
By móc czerpać z natury na całego
Odkryjmy więc wszystkie karty, obnażmy sekrety
Jest na to sposób – czytajmy produktów etykiety!!!
By informacje w nich zawarte analizować
I najprościej mówiąc- nie chorować
Regularna etykietowa lektura pozwoli
Na powiększanie naszej wiedzy do woli
By odpowiedzialnie podchodzić
Do własnego zdrowia i najbliższych swoich
Co wiecej, nasza wieksza świadomość sprawi
Że wyzej poprzeczkę producentom będziemy stawiali
A na rynku pozostaną tylko ci najlepsi
Których tak jak nas – nie zysk, a nasze zdrowie kręci!
Pozdrawiam
Monikazych@gmail.com
Czytam każdy skład bo w produktach dużo wad.
A co za nazwą kryć się może? O Mój Boże!
Pamiętaj, tylko świadomość w zdrowiu Ci pomoże.
A kiedy chemiczny skład to wartość ukryta
Aplikacja „Zdrowe Zakupy” z kodu odczyta:)
Kontakt:
honorata.lukaszyk@gmail.com
Chciałabym wygrać blender i mam 3 powody: 1. Gdy ma się jakąś alergię lub nietolerancję pokarmową warto (w sumie to nawet trzeba) czytać składy, bo np. głupie orzechy mogą się czaić w miejscach, gdzie się najmniej ich spodziewamy. A dla alergika nawet mikroskopijna ich ilość to często być albo nie być. 2. Jak ktoś chce schudnąć to faktycznie, niech lepiej ten cukier omija. 3. Odświeżymy wiadomości z chemii i się dokształcimy 😀
Ale proooszę, nie powielajmy mitów, że jak coś ma długą listę składników albo brzmi „zbyt naukowo” to na pewno samo zuo 🙁 W sieci są obrazki przedstawiające skład np. jabłka tak jak zrobiłby to producent – wcale nie wygląda lepiej, zwłaszcza dla laika. Fajnie, że radzisz ludziom sprawdzać, więc może część się przekona, że jest jak mówię, ale przypuszczam, że 90% tego nie zrobi 😉 Być może czeka mnie lincz i wyniesienie na widłach przez tłum z pochodniami, ale musiałam to napisać 4 SCIENCE.
Myślę, że to rzeczywiście klucz do sukcesu! 🙂
Etykiety warto czytać z wielu powodów. Postaram się przedstawić te najważniejsze dla mnie.
Po pierwsze, coraz częściej na sklepowych półkach możemy spotkać produkty z dopiskiem „fit”. Niestety na odwrocie dowiadujemy się, że „fit” produkt ma w składzie mnóstwo cukru, oleju palmowego bądź innych niepożądanych dodatków.
Po drugie, jedzenie to nasze paliwo. Często zwracamy uwagę jedynie na kaloryczność produktu, nie czytając jego składu. To, co wkładamy do ust wpływa na nasze samopoczucie, zdolności umysłowe. Mamy tylko jedno ciało i powinniśmy 'karmić’ go w jak najlepszy sposób.
Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że nazwy produktów są często mylące. Widzimy 'jogurt naturalny z owocami’ i nigdy nie pomyślelibyśmy, że znajdziemy w składzie jogurtu mleko w proszku, a owoce to tak na prawdę wysoko słodzony dżem. Producenci dodają do produktów przeróżne substancje, które mają poprawić ich smak lub zmniejszyć cenę produkcji. Powinniśmy być tego świadomi.
3 POWODY, DLA KTÓRYCH WARTO SPRAWDZAĆ ETYKIETY (…i dla których ja to robię):
* żeby nie kupować żywieniowych kotów w worku, które mogą kiedyś boleśnie podrapać nasze zdrowie
* żeby nie dać zarobić producentom, którzy, stosując tanie wypełniacze i szkodliwe konserwanty, przedkładają chęć zysku ponad dobro konsumentów
* … ale przede wszystkim dlatego, żeby przy sklepowej półce, podejmując dobre i świadome decyzje, nie truć siebie i swoich bliskich, nie odbierać sobie zdrowia, urody i dobrego samopoczucia!
Pozdrawiam serdecznie,
paulina.janik93@onet.pl
1. Po pierwsze –> ŚWIADOMOŚĆ WYBORU.
I wcale nie chodzi tu o to, czy zdrowe odżywianie to dla Ciebie sprawa priorytetowa, czy też zupełnie drugorzędna. Ale o to, byś tego wyboru dokonywał ŚWIADOMIE. Czytając skład, podejmujesz wybór – dostarczę mojemu organizmowi tego co dla niego najlepsze, czy tego, co zadziała na niego wręcz odwrotnie. Odpowiedzialność za tę decyzję bierzesz Ty – ale warto zawsze robić to w pełni poinformowanym. Tą informacją – jest skład produktu.
2. Po drugie –> WIEDZA.
Często czytając różnorodne teksty i znajdując w nich niezrozumiałe sformułowania lub nie w pełni dla nas jasne, poszukujemy dodatkowych informacji na ten temat. Ze składem produktów może być tak samo – czytam, nie rozumiem, chcę wiedzieć, szukam i w końcu – odkrywam. Czytanie składu produktów może stać się wspaniałą przygodą żywieniowo-dietetyczno-kulinarną. Bo dla przykładu, ilu z nas od zawsze wiedziało że E300 to wspaniała witamina C? Ja już wiem. Przeczytałam na opakowaniu, wklikałam w wyszukiwarkę i… WIEM 🙂
3. Po trzecie –> „CZEKOLADA CZEKOLADZIE NIE RÓWNA”.
Tu czekolada gorzka, tam czekolada gorzka. O i jeszcze jedna półka z czekoladami. Odwracasz, czytasz – niby powinno być to samo. Przecież to taki sam produkt! No właśnie…ale czy na pewno? Jako konsumenci mamy prawo do rzetelnych informacji o składnikach produktu i powinniśmy to wykorzystywać, by móc porównywać towary i płacić za to, co warte swej ceny; wybierać to, co dla nas najlepsze. A pro po czekolady, ja wybieram tylko te o zawartości kakao minimum 70%.
Czytać, wybierać, kupować, żyć długo i w zdrowiu – tego życzę sobie i wszystkim innym!
oprocz tak oczywistych rzeczy jak zdrowie i swiadomosc czytam etykiety jeszcze z innych powodow:
1.NIESPODZIANKI – bardzo lubie,ale nie na talerzu (wyjątek to popularne jajko z niespodzianka)! jak kupuje np.paluszki rybne to fajnie jak maja rybe w skladzie 😉
2. CIEKAWOŚĆ – czytajac etykiety mozna ja troche zaspokoić,tyle „ciekawych” rzeczy mozna znaleźć w niektórych produktach
3.ZABAWA – ile to radosci sparwia jak juz wygrywasz zabawe w „chowanego” i w gąszczu towarów od których uginaja sie półki znajdujesz cos „dobrego” 😀
1. Trenujesz tak jak jesz. Pamiętam początek swojej przygody z treningami. Rozpisany plan treningowy i konsekwentne jego realizowanie, ale brak zadowalających efektów i ciągłe zastanawianie się dlaczego tak się dzieje. Kiedy zrezygnowałam z przetworzonych produktów i cukru, a przeszłam na dietę pełną sezonowych warzyw i owoców wspieraną o mrożonki wtedy gdy nie ma ich zbyt wiele, ryb gotowanych głównie na parze, a mięso ograniczając w dużej mierze do kurczaka, moje ciało zaczęło się pozytywnie zmieniać. Dieta wzbogacona o trening dała upragnioną sylwetkę.
2. Świadome zakupy. Półki sklepowe uginają się od masy produktów. Kuszą pięknymi opakowaniami i krzykliwymi hasłami reklamowymi. Ale czy kupujemy to co na prawdę chcemy kupić? No właśnie… Kupujemy to co chcą nam sprzedać, często złej jakości ze składnikami, które wcale nie są konieczne dla istnienia danego produkty. Kupujmy to co chcemy sprawdzając co jest w środku.
3. Zdrowie (last but not least). Wszędzie mówimy, że trenujemy by być w formie, by jak najdłużej pozostawać w dobrym zdrowiu.Ale czy jedząc kolejną mrożoną pizzę oddalamy od siebie widmo choroby? Czy kolejna kostka czekolady, która składa się głównie z cukru przybliża nas do realizacji marzeń o zdrowym życiu? No właśnie…
Czytaj etykiety na produktach mój Przyjacielu !
Dzięki temu dostarczysz sobie informacji wielu.
Przyjaciel: Przecież to nuda i bzdety,
Na cóż mi znajomość etykiety ?!
Jeśli pozwolisz, to za chwilę wymienię tej wiedzy zalety.
Przyjaciel: Cierpliwości mi dziś brak, przecież wiesz, że nie ma ludzi bez wad…
To opowiesz mi dlaczego tak ważny jest skład ?
Mój Drogi, jasne, że tak!
Znajdziesz tam ilość węgli, tłuszczu i białka,
Dzięki tym wieściom możesz pozbyć się nadmiaru ciałka.
Jest tu też wzmianka o alergenach: gluten, soja, orzechy, czy ryby….
Przyjaciel: Uwielbiam jeść ryby, dzięki nim jestem zdrowy i bardzo ruchliwy.
Lubię też kotlety sojowe i orzechy.
Jeśli nie masz alergii, to nie musisz sobie odmawiać ze spożywania ich pociechy.
Zwróć też uwagę na ilość błonnika,
Dzięki niemu uczucie głodu wnet znika.
Czy to nie wystarczająca ilość przemawiających za studiowaniem opakowania czynników ?
Popatrz! Jest tu pełna nazwa produktu i wykaz składników…
Przyjaciel: Ach! Czyli to nie mit a fakt, że najważniejszy w produkcie jest jego skład ?
Oczywiście, tak ! Im krótsza lista, tym lepiej. To jedna z głównych zasad.
Unikaj barwników i substancji zagęszczających,
A przy wyborze owoców także tych nabłyszczających.
Strzeż się aromatów i konserwantów,
Szukaj w żywności zdrowszych wariantów.
Gdy natkniesz się na morze cukru, czy tłuszcze trans,
Bądź mądry i wybierz produkt, który zapewni Ci zdrowszy bilans.
Przyjaciel: Teraz już wiem, ze warto czytać składy i niech każdy się tego dowie.
Morał z tego taki, że nie ma cenniejszego daru ponad nasze zdrowie !
Pamiętaj więc siostro i bracie, że od tego co jesz i pijesz zależy to, ile wiosen przeżyjesz !
e-mail: justyna.slezak2091@gmail.com
Oczywiście, że należy czytać etykiety dla własnego zdrowia i świadomości tego, co jemy. Ale to nie wszystko i dla mnie jest powód, któy bardzo silnie konkuruje z tym właśnie o pierwsze miejsce w kategorii „Istota czytania etykiet” 🙂 Mianowicie są to małe orangutanki. Tak. Mam wizję małych orangutanków, które siedzą pośrodku wykarczowanego lasu i płaczą, bo nie mają już domu, który został wycięty albo podpalony w celu przygotowania terenu pod olejowce, i nie mają mamy, która zginęła w tym procesie. Serio, mam takie wizje. A orangutany są fantastycznymi zwierzętami, bardzo podobnymi do człowieka (obejrzyjcie sobie jakieś filmiki na youtubie, przecież te ich gesty są czysto ludzkie!) i naprawdę jestem wściekła, że niszczymy im dom, żeby ludzie w Europie mogli żreć Nutellę. Nie muszę żreć Nutelli, nie tylko dlatego, że jest niezdrowa, a olej palmowy to rak, ale też dlatego, że wolę, żeby małe orangutany miały domy i swoje mamy.
No więc zdrowie i troska o środowisko (a w ogóle, to pomijając orangutany, sadzenie olejowców ma dużo wspólnego ze zmianami klimatycznymi. Chciałabym, żeby np. moje dzieci zobaczyły jeszcze świat, w którym w Indonezji istnieją dżungle, a niekoniecznie tylko plantacje pod olej palmowy). A trzeci powód?
Trzeci powód jest bardzo subiektywny i może nieco dziwny 😉 A jest nim moja wrodzona przekora. Wyobrażam sobie tych grubych panów w korpo z grubymi portfelami, którzy chcą mi wepchnąć kiepską jakość, żeby się jeszcze bardziej wzbogacić, i w nosie mają moje zdrowie. Bo liczą na to, że nie czytam tego, co drobnym druczkiem, a w szczególności etykiet, i nie zorientuję się, że wciskają mi ściemę. Wypchajcie się, panowie, będę czytać etykiety i będę wybierać to, co dobre dla mnie i dla świata, w którym żyję. Specjalnie dla was, żebyście splajtowali 😛
Dlaczego warto?
+ Bo zależy nam na tym, co jemy i nie chcemy żeby to były żadne świństwa!
+ Bo unikając cukru i polepszaczy żywności zwiększamy jakość i długość życia!
+ Co więcej, smak nie zawsze jest wyznacznikiem dobrej jakości produktu 🙂
Czytajmy składy i unikajmy chemii! ^^
ania.t@10g.pl
Warto czytać etykiety ponieważ:
1. Czytanie etykiet świetnie obrazuje mi, że większość produktów, które mają dłuższą niż 4 składniki listę mogę zrobić samodzielnie w domu – taniej, zdrowiej, a jak kreatywnie!
2. Dzięki rozszyfrowywaniu etykiet stajemy się inteligentnymi, świadomymi konsumentami.
3. Czytanie etykiet ogranicza marnowanie produktów – powstrzymuje przed kupnem śmieciowego jedzenia, nadmiernego łapania się na haczyki promocyjne i uleganie reklamom, które ochoczo przekazują nam:Musisz to mieć!…nie, wiem co jest w środku, nie muszę…
1. Zachowasz pieniądze.
2. Zachowasz zdrowie.
3.Po lekturze etykiet wielu produktów spokojnie możesz zrobić dyplom na uczelni chemicznej 🙂
Czytając etykiety chronimy to co najważniejsze: zdrowie!
Dzięki wiedzy na temat tego co jemy, możemy na długo pozostać w perfekcyjnej formie 😀
Poza tym znając skład produktów jesteśmy w stanie dokonać wyboru w sklepie: kupić czy nie?
W ten sposób wspieramy uczciwe firmy, które stawiają na jakość, a wyeliminować z rynku te, które chcą się łatwo wzbogacić kosztem zdrowia klientów (wiadomo, że niezdrowe dodatki są po to, aby zwiększyć zysk ze sprzedaży!!!)
Czytając skład na opakowaniu możemy też… dowiedzieć się jak dana rzecz jest zrobiona. Wtedy nic tylko poznać odpowiednie proporcje i biec do kuchni! Można się nieźle bawić przygotowując np. własne ciastka, które ludzie znają tylko ze sklepów i nigdy nie próbowali robić ich samemu!
Moja odpowiedź została oznaczona jako spam (i zniknęła) 🙁 dlaczego?
Może na próbę wrzucę go jeszcze raz poniżej i zobaczymy czy zniknie 😉
Oczywiście, że należy czytać etykiety dla własnego zdrowia i świadomości tego, co jemy. Ale to nie wszystko i dla mnie jest powód, któy bardzo silnie konkuruje z tym właśnie o pierwsze miejsce w kategorii „Istota czytania etykiet” 🙂 Mianowicie są to małe orangutanki. Tak. Mam wizję małych orangutanków, które siedzą pośrodku wykarczowanego lasu i płaczą, bo nie mają już domu, który został wycięty albo podpalony w celu przygotowania terenu pod olejowce, i nie mają mamy, która zginęła w tym procesie. Serio, mam takie wizje. A orangutany są fantastycznymi zwierzętami, bardzo podobnymi do człowieka (obejrzyjcie sobie jakieś filmiki na youtubie, przecież te ich gesty są czysto ludzkie!) i naprawdę jestem wściekła, że niszczymy im dom, żeby ludzie w Europie mogli żreć Nutellę. Nie muszę żreć Nutelli, nie tylko dlatego, że jest niezdrowa, a olej palmowy to rak, ale też dlatego, że wolę, żeby małe orangutany miały domy i swoje mamy. I dlatego pilnuję, czy w składzie produktu, któy kupuję, nie ma oleju palmowego, albo innych substancji, o których wiem, że są szkodliwe dla środowiska. Niestety, zdarzają mi się grzechy i potknięcia (czekolada taka dobra, większość 'mainstreamowych’ czekolad ma olej palmowy), ale walczę ze sobą.
No więc zdrowie i troska o środowisko (a w ogóle, to pomijając orangutany, sadzenie olejowców ma dużo wspólnego ze zmianami klimatycznymi. Chciałabym, żeby np. moje dzieci zobaczyły jeszcze świat, w którym w Indonezji istnieją dżungle, a niekoniecznie tylko plantacje pod olej palmowy). A trzeci powód?
Trzeci powód jest bardzo subiektywny i może nieco dziwny 😉 A jest nim moja wrodzona przekora. Wyobrażam sobie tych grubych panów w korpo z grubymi portfelami, którzy chcą mi wepchnąć kiepską jakość, żeby się jeszcze bardziej wzbogacić, i w nosie mają moje zdrowie. Bo liczą na to, że nie czytam tego, co drobnym druczkiem, a w szczególności etykiet, i nie zorientuję się, że wciskają mi ściemę. Wypchajcie się, panowie, będę czytać etykiety i będę wybierać to, co dobre dla mnie i dla świata, w którym żyję. Specjalnie dla was, żebyście splajtowali 😛
ewa.jodkowska@gmail.com
1. Można poznać nowe trudne słowa, które nadadzą się na test trzeźwości (spróbuj powiedzieć po alkoholu ester etylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego)
2. jeśli jesteś mężczyzną poznasz nowe odcienie kolorów: czerwień koszelinowa, czerń brylantowa, amarant – nie mylić z amarantusem)
3. Last, but not least – będziesz wiedzieć od czego zdobyłeś super moce – świecenie w ciemnościach, trzecią rękę na plecach, bezsenność…
Zawsze, wszędzie, w sklepie, pubie czy urzędzie,
Mów i głoś wszem i wobec, że chorobom można łatwo zapobiec!
Jak to zrobić moi mili? Nie tak trudno w jednej chwili.
Biegać, skakać i jeść zdrowo, NIE BEZWARTOŚCIOWO!
Czytaj zatem etykiety, bo to nie są żadne bzdety,
Ładny tyłek gwarantuje, jogurt, soczek, który bez cukru kupuję,
„E” jest wstrętne, więc unikaj, piękną, gładką skórę zyskaj,
Tłuszcze trans i inne świństwa zostaw w sklepie, dla własnego bezpieczeństwa,
By żołądek, wątroba i serce nie były jak kotlet w tłustej panierce!
Kasiu, proszę Cię o pilny kontakt na mail – kontakt@codzienniefit.pl
Gdy w lodówce głodnego światło samotnie zaświeci
Na zakupy niczym ptak na skrzydłach leci
Do marketu wygłodzonym wpada
I towar tonami do wózka wkłada
Tylko fit żywność chce pakować
Żeby treningu z Martą nie zmarnować
Jednak nie każdy konsument świadomość posiada
Że skład żywności sporo o produkcie opowiada
Jogurt niewiele oferuje
Jeśli cukier w nim przoduje
Również syrop glukozowo – fruktozowy
Cukrzycę spowodować gotowy
Tłuszcze utwardzone tętnice trują
I nowotwory wywołują
Skrobia bywa bardzo polecana
Pod warunkiem, że nie jest modyfikowana
Aby zdrowie swe zachować
W mrożonki warto więc inwestować
Ryby, lasagne, kolorowe warzywa
Każdy głodomor chętnie spożywa
Gdy chce mieć pewność, że organizmu nie otruje
Na firmę FRoSTA się decyduje
Wówczas z wzmacniaczy smaku rezygnuje
A sztucznym barwnikom mówi stanowcze: ,,dziękuję!”
Morał z tego słynny
Lecz nie wszystkim znany
Kto etykiet nie czytuje
Ten ze śmiercią obcuje.
mail: asiaf1997@gmail.com
Wszyscy umiemy czytać. Większość z nas dodatkowo korzysta z tej umiejętności. Oczywiście to nie tak że czytac trzeba wszystko i wszędzie. Są rzeczy których nie trzeba, jak np. Lektury szkolne, sa tez takie na które wypadałoby przynajmniej rzucić okiem – jak umowy i składy produktów. Dobrze jest mieć nawyk sprawdzania etykiet a jeszcze lepiej dobrą metodę czytania składu. Ja mam kilka zasad:
1. Miejsce na litenie jest w kościele, nie na etykietce produktu – jeśli skład przypomina długością modlitwę, nie oczekiwałabym od tego produktu cudu. Dokładając taką rzecz na półkę robicie dobry uczynek wobec samego siebie.
2. Mój najbardziej znienawidzony przedmiot szkolny to historia i muszę przyznać że uraz do tego przedmiotu mi pozostał. Unikam więc produktów których data ważności sugeruje że moglibyśmy je wykopać w osadzie w Biskupinie i nadal nie byłyby przeterminowane. Nie wierzę również w długowieczność – jeśli zapomnę zjeść jakiegoś owoca i po miesiącu nadal wygląda jak nowy to już na pewno więcej nie kupię go z tego samego źródła. A no i tego znalezionego też nie zjem – owoce to nie kamienie, jeśli po czasie się nie psują to coś musiało pójść nie tak…
Zaraz po historii moim drugim „ulubionym inaczej” jest chemia. Podchodzę do niej jak pies do jeża i w razie czego z kijem. Mimo że już nie muszę się jej uczyć to wciąż jej unikam, oczywiście przede wszystkim w jedzeniu. Ponoc jesteś tym co jesz, a ja nie chcę być E563 czy chlorkiem sodu a już na pewno nie benzoesanem potasu. Oj nie nie, nie ze mną te numery.
Jeśli mogę wam coś poradzić – paradoksalnie, bądźcie leniwi w sklepach – niech wam się nie chce czytać długich składów – z takich produktów po prostu rezygnujcie, nie ma co się wysilać! Jeśli nie rozumiecie co drugiego składnika – darujcie sobie, kupcie taki który bez problemu możecie przeczytać. Jeśli informacja drobnym druczkiem sugeruje że w 2036 wciąż będzie można to zjeść, to ja radzę nawet kijem tego nie tykać – nie ma co ryzykować, kto wie co tam jest ze ma to tyle wytrzymać. Śpieszmy się jeść zdrowo i kupować rozsądnie!