Nowotwór to choroba, która nie wybiera – dotyka młodych, starych, aktywnych, leniwych, bogatych i biednych. Badania jednak pokazują, że możemy uniknąć raka lub zmniejszyć jego ryzyko zachorowania nawet o połowę, jeśli wybieramy do jedzenia odpowiednie produkty.
Nie da się całkowicie uchronić przed rakiem, ale da się zmniejszyć szansę na tą chorobę. Wyobrażacie sobie, że 1/3 przypadków zachorowań na raka powoduje zły, niezdrowy sposób odżywiania się? To NAPRAWDĘ DUŻO. Jest to też dobra wiadomość, bo to oznacza, że zmieniając swój styl jedzenia, jesteśmy w stanie rzeczywiście wpłynąć w jakiś sposób na to, czy w przyszłości będziemy chorować na nowotwór, czy też nie.
JAKIE JEDZENIE CHRONI PRZED RAKIEM?
- Len – siemię lniane, o którym powstał cały wpis na blogu (Sposób na płaski brzuch, niską wagę i piękne włosy – czyli dlaczego warto pić siemię lniane) wykazuje działanie antynowotworowe. Siemię lniane zjadane w postaci zmielonej lub oleju z siemienia znacząco pomaga w walce z nowotworem. Hamuje też mnożenie się komórek rakowych. Badania na myszach pokazały, że gryzonie, które miały w diecie siemię lniane, miał o 45 % mniej guzów nowotworowych niż myszy na zwykłej diecie. Co więcej, guzy te były dużo mniejsze. Na razie badacze jeszcze opracowują dzienną dawkę siemienia, która pomogłaby przy nowotworze, ale wstępnie mówi się od 2-4 łyżeczkach mielonego siemienia dziennie.
- Czosnek – czosnek jest nie tylko wspaniałym naturalnym antybiotykiem, ale także ma silne działanie antyrakowe. Najlepiej zjadać posiekany czosnek na surowo, ponieważ ten po obróbce termicznej traci swoje właściwości. Badania pokazują, że czosnek jest w stanie zatrzymać rozwój choroby nowotworowej (!), a lekarze zaczynają zalecać go jako element profilaktyki antynowotworowej. Cieszę się z tego, bo kocham czosnek. Polecam pastę z awokado i czosnku – pół rozgniecionego, dojrzałego awokado, sól, pieprz, dwa ząbki zgniecionego czosnku, wymieszać i posmarować razowy lub żytni chleb. Na górę dodajemy gotowane jajko i mamy piękny, zdrowy i niesamowicie smaczny posiłek. 🙂
- Kiełki brokuła – wszędzie się mówi, że to brokuł ma działanie antynowotworowe, ale prawda jest taka, że to właśnie jego kiełki są o wiele bardziej skuteczne. Zawierają sulforafan – antyoksydant, który pomaga naszemu organizmowi w tworzeniu własnych przeciwutleniaczy. Co więcej, już kilka gramów kiełków wystarczy, by dostarczyć naszemu ciału odpowiedniej ilości antyoksydantów. Ten składnik kiełków brokuła nie tylko pomaga walczyć z rakiem, ale także neutralizuje substancje rakotwórcze zanim jeszcze w ogóle zachorujemy. Zmniejsza także ryzyko przerzutów i pobudza organizm do ochrony.

- Zielona herbata – wydaje się, że zielona herbata to jeden z cudów natury, bo ma wiele różnych właściwości. Dzisiaj skupimy się jednak na tej najważniejszej – badania pokazują, że regularne picie zielonej herbaty (2-3 szklanki dziennie, świeżego naparu z dobrego źródła) może zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka. Po pierwsze, zmniejsza wpływ substancji, które są odpowiedzialne za powstawanie zmian nowotworowych. Po drugie – zawiera galusan epikatechiny, która według naukowców, prawdopodobnie jest odpowiedzialny za HAMOWANIE komórek rakowych. Stymuluje też organizm do tworzenia nowych naczyń krwionośnych, które w przypadku istniejących guzów, mogą je „leczyć” (oczywiście nie dosłownie, ale poprawiają ich stan).
- Kurkuma – wystarczy już pół łyżeczki dziennie, by wykorzystać jej działanie antyrakowe. Zawiera kurkuminę – substancję, która nie tylko ma działanie antynowotworowe, ale także przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne. Kurkuma, a właściwie zawarta w niej kurkumina, według badań powoduje samozniszczenie komórek nowotworowych i skutecznie hamuje ich wzrost. Zwiększa też skuteczność chemioterapii. Łącząc kurkumę ze zmielonym pieprzem otrzymujemy jeszcze lepszą substancję antyoksydacyjną – 1000 razy silniejszą niż sama kurkuma.
Mam nadzieję, że ten wpis pozwoli wam wprowadzić kilka tych produktów do swojej diety. Wiem, że wydaje się, że rak nas nie dotyczy, że to spotyka innych, ale nie nasz, ale… już kilka razy przekonałam się po moich bliskich, że niby tak się mówi, a jednak ten potwór atakuje nawet naszą rodzinę. Dlatego proszę – dbajcie o siebie, póki jesteście zdrowi, młodzi i pełni sił, a może nigdy nie przestaniecie tacy być!





Dzięki Tobie zaczęłam pić siemię lniane, a teraz kiedy napisałaś o tych 45% zmniejszenia guzów, to będę je brała chyba dożylnie. Dzięki za bardzo pożyteczny wpis 🙂
<3 cieszę się!
Ja sie siemienia jakos boje, nie wyglada zachęcająco. Ale moze polecasz jakaś sprawdzona zielona herbatę? 😉
Bo nie wygląda, ale po kilku dniach się człowiek przyzwyczaja 😀 Niestety nie polecam żadnej zielonej, szukam jakiejś swojej właśnie…. 🙂
A wie może ktoś, jaka jest różnica między siemieniem mielonym a tym zwykłym? Przecież to 'zwykłe’ także się potem rozdrabnia w buzi (:P), i ogólnie zdrowotne właściwości też odczuwam, gdy spożywam np. na kanapkach, zalane wodą czy też w koktajlach/omletach. Jestem po prostu ciekawa 😉
Pozdrawiam, świetny post!
Siemie zmielone (kupne) jest utlenione, a co za tym idzie, ma mniej właściwości prozdrowotnych 🙂 lepiej kupować to w całości i mielić przed jedzeniem 😀
natomiast jeśli ktoś nie ma młynka, to może pić zmielone, mimo mniejszych właściwości dalej je ma i jest skuteczne 🙂
ja miele świeżo przed bo akurat tata tak je 🙂 też na kanapkach w koktajlach itp. ma wtedy całkowicie neutrealny smak 😀 a ciapajka mi nie podchodzi
Polecam mieszanki z herbaciarni, takie sprzedawane na wagę. Mieszanki z dodatkami każdego rodzaju są super (owoce egzotyczne, winogrona, gruszki, kwiaty…!). Zupełnie inny wymiar picia herbaty 🙂
Jem wszystko oprócz kurkumy.. i do niej to się na pewno nie przekonam 😀
Ja bardzo lubię wegetarianskie przepisy pani Pawlikowskiej, w wielu przyprawa jest właśnie kurkuma i tam bardzo pasuje mi do reszty skladnikow, fajnie podbija smak potrawy:).
polecam przepisy Beaty są świetne i proste i wege 🙂
ja nie jem kurkumy, ale chyba nie próbowałam – mam zamiar kupić 😀
Hej 🙂 Wkradł się błąd – zielona herbata hamuje proces powstawania nowych naczyń krwionośnych w guzie. Dzięki temu ogranicza rozwój nowotworu, bo nie dostaje on wystarczającej ilości substancji odżywczych. Wszystko o czym napisałaś lubię, ale z tego co widzę jem w niedostatecznych ilościach żeby mogło przeciwdziałać nowotworom, muszę to zmienić, pozdrawiam 🙂
dziękuję Marta! Kiedy o tym czytałam w dwóch źródłach, było bardzo skomplikowanie napisane, źle to zrozumiałam. Dzięki Tobie poprawię i będzie dobrze 🙂
Nie ma sprawy, gdyby nie moje studia to też pewnie nie miałabym pojęcia o co chodzi 😉
Dodałabym jeszcze papryczki chilli 🙂
Może jakiś wpis o kiełkach, albo wspólne hodowanie? Dołączyłabym chętnie do takiej akcji!
a którego jedzenia lepiej unikać?
Wszelkich konserwantów, słodyczy, kolorowych napoi, wysoko przetworzonej żywności (czyli żadne gotowce, a także wędliny i sery krojone w plastry).
Przez całe życie zbieramy sobie na to, co nas czeka na starość. To dlatego złe wybory żywieniowe i powiedzmy… życiowe 🙂 dotyczące na przykład podjęcia aktywności fizycznej – tak mocno decydują o tym, czy zachorujemy, czy nie. Nawet takie szczegóły, jak nadużywanie soli mogą mieć niestety znaczenie (http://nowotworykobiet.pl/nowotwor-zoladka-i-trzustki/ ) :/