Alkohol a bycie fit – czy można pić, dbając o sylwetkę?

Alkohol to ciężki temat. Z jednej strony wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z jego szkodliwości, z drugiej – kto z dorosłych nie skusi się czasem na zimne piwo lub wino ze znajomymi? Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy dbać o zdrowie, ćwiczyć i zmieniamy dietę – bo pojawia się pytanie: czy wolno nam wtedy pić alkohol, czy nie? Jaki alkohol na diecie jest dozwolony?

DLACZEGO PO ALKOHOLU SIĘ TYJE?

Wszyscy wiemy, że alkohol jest kaloryczny.  To fakt. Z drugiej strony jednak, awokado, suszone pomidory czy masło orzechowe też ma trochę kalorii, a nikt nie woła, że trzeba z nich zrezygnować. Dlaczego? Bo wszystkie te wymienione produkty są zdrowe i mają sporo pożytecznych wartości odżywczych, które warto wprowadzać do naszego organizmu. A alkohol – nie bardzo. Tak naprawdę pijemy puste kalorie. Jakby tego było mało wypity alkohol prawdopodobnie przekroczy nasze zapotrzebowanie kaloryczne (a przekraczanie go kilka razy w ciągu tygodnia spowoduje przytycie), zwiększa nasz apetyt i osłabia silną wolę, podnosi poziom cukru we krwi,  jak i pity głównie na wieczór, dostarcza organizmowi samych węglowodanów, które jedzone na noc mogą spowodować tycie.*

* U osób, które nie robią treningu wieczorem i jedzą sporo węglowodanów w ciągu całego dnia.

Poza tym, alkohol może powodować:

  • po wypiciu alkoholu nasze tempo przemiany materii spada o około 30 %,
  • alkohol utrudnia rozbudowę mięśni – organizm nie może tak dobrze wykorzystać białka, jak powinien, przez co proces budowy mięśni jest zakłócony,
  • alkohol osłabia też odporność, co jest dość kluczowe przy dbaniu o formę – jak co chwila chorujecie, trudno trenować regularnie,
  • alkohol „wypłukuje” też minerały i witaminy z organizmu,
  • może powodować problemy z żołądkiem i układem trawiennym (uszkodzenie śluzówki, zapalenia)
  • ma wpływ na naszą kondycję – można powiedzieć, że alkohol pity regularnie przez osobę trenującą niweczy wszystkie skutki jej treningów: taka osoba na pewno nie odnotuje znacznych postępów, dużo lepszej kondycji, większej siły.
  • utrudnia regenerację ciała po wysiłku i zakłóca odpoczynek oraz sen (mimo, że stajemy się senni po procentach, ten sen jest płytki i byle jaki)
  • piwo wcale nie pomaga na zakwasy, nie ma żadnych badań, które to potwierdzają

UWAGA DLA MOICH NIEPEŁNOLETNICH CZYTELNIKÓW: dobrze wiecie, że nie powinniście pić alkoholu, jeśli nie macie ukończonych osiemnastu lat, ale gdyby jednak przyszłoby wam to do głowy – przemyślcie to raz jeszcze. Alkohol pity w wieku nastoletnim ma bardzo zły wpływ na zdrowie. Nie dość, że pijąc alkohol będziecie wyglądać mniej atrakcyjnie (od procentów się nie tylko tyje, ale też psuje się cera, pojawiają się pryszcze), to na dodatek możecie mieć problemy z żołądkiem czy wątrobą. Warto też wspomnieć, że w młodym wieku dużo łatwiej się uzależnić!

KTÓRY ALKOHOL JEST NAJLEPSZY NA DIECIE?

Lampka wina wytrawnego (ok. 150 ml) – 102 kcal
Lampka wina półsłodkiego (ok. 150 ml) – 144 kcal
Lampka wina białego wytrawnego (ok. 150 ml ) – 99 kcal
Lampka szampana (ok. 100 ml) – 72 kcal
Kufel piwa jasnego (cała puszka, 500 ml) – 245 kcal
Kufel piwa smakowego (cała puszka, 500 ml) – ok 270 kcal (zależy od marki)
Kieliszek wódki (25 ml) – 55 kcal

Nie ma co się okłamywać – najmniej kalorii ma zdecydowanie wódka, pod warunkiem, że popijacie ją wodą… inaczej trzeba dodać jeszcze kaloryczność klasycznej popity – czyli coli (101 kcal/szklanka) czy soku, np. pomarańczowego (ok. 100 kcal/szklanka).

A więc po jaki alkohol najlepiej sięgać na diecie? Po wino wytrawne. Ma nie tylko mało kalorii, ale też bardzo niską ilość węglowodanów, które często też odpowiadają za nasze tycie po procentach. W małych ilościach wino (tak jak i piwo) ma także wartości zdrowotne. Znam się jednak na ludziach i wiem, że ktoś, kto zazwyczaj czyta takie posty wcale nie myśli o lampce wina, tylko o butelce 🙂 

JAK PIĆ ALKOHOL I NIE PRZYTYĆ?

  • nie pij częściej niż raz na dwa tygodnie (ilości większych niż jedno piwo/2 lampki wina). Nie pij więcej niż raz w tygodniu jednego piwa/2 lampek wina.
  • zrezygnuj z drinków – są niesamowicie kaloryczne. Jeden drink to nawet 300 kalorii. A umówmy się – na jednym nigdy się nie kończy,
  • nie podjadaj w trakcie picia i nie jedz po piciu – pamiętaj o spowolnionej przemianie materii,
  • pij wodę! Ideałem byłoby picie jednej szklanki na każde wypite jedno piwo czy 2-3 lampki wina. Staraj się wypić przynajmniej 3 szklanki w trakcie dłuższego posiedzenia przy procentach, najlepiej niech będzie to woda z cytryną.
  • przed piciem zjedz porządny, zdrowy, wartościowy posiłek  – nie pij na pusty żołądek, to bardzo niezdrowe
  • pamiętaj o umiarze – upijanie się do nieprzytomności to ani coś fajnego, ani zdrowego. Zawsze pij odpowiedzialnie i pamiętaj, żeby powiedzieć „stop”, kiedy wszystko robi się chwiejne i rozmazane. 🙂

Teoretycznie dopuszczalna dawka alkoholu, przy której można przyjąć brak negatywnych skutków, zatwierdzona przez WHO (Światową Organizację Zdrowia) to 20 g alkoholu dziennie dla kobiety (puszka piwa/200 ml wina) i 40 g dla mężczyzn (2 piwa /400 ml wina) pite nie częściej, niż 5 razy w tygodniu. Lekarze jednak mówią o tym, że nawet takie dawki pite regularne mogą powodować uzależnienie oraz odbijać się na zdrowiu.

CZY PIĆ ALKOHOL, KIEDY SIĘ ODCHUDZAM?

Nie namawiam nikogo do picia alkoholu – to trucizna i powinniśmy mieć tego świadomość. Jednak nawet na diecie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyjść na piwo ze znajomymi, jeśli znamy umiar. Raz na dwa tygodnie to moim zdaniem optymalna częstotliwość dla osób, które nie chcą sobie w żaden sposób zaszkodzić.

A Wy pijecie, czy całkowicie wykluczacie alkohol ze swojej diety?

 

PS Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? <3