Alkohol a bycie fit – czy można pić, dbając o sylwetkę?

Alkohol a bycie fit – czy można pić, dbając o sylwetkę?

Post navigation

18 komentarzy

  • Na ten wpis czekałam! 🙂 Ja wyznaję od jakiegoś czasu zasadę, że… alkohol musi być wart wypicia. Skoro to jest tak szkodliwe i tylko psuje efekty zdrowej diety i ćwiczeń, to musze mieć naprawdę ochotę albo supertowarzyską okazję. No i musi mi smakować, nie wypiję nielubianego piwa tylko dla towarzystwa. Dzięki temu spokojnie utrzymuję bezpieczny limit 🙂

  • Rafał zawsze ucieka od alkoholu, bo ćwiczy i dobrze sie odżywia, nigdy nie rozumiałam, dlaczego to takie szkodliwe, a on nie umiał mi uzasadnić tego niczym oprócz „dużo kalorii”. Teraz jak mam kawę na ławę, dokładnie ile można, jak często i ze naprawdę można przytyć od jednego drinka, to… Ja dziękuje, będę trzymać z nim sztamę i nie pije 🙂

  • Nic fajnego w przyznawaniu się do picia alkoholu, szczególnie tego mocnego. Ale jak już sięgam po wódkę to faktycznie piję ją z wodą z cytryną. Nie piję ekstremalnie często, trenuję wyczynowo więc nie wchodzi to w grę. Chociaż wśród sportowców jest taki trend, że 1 piwo po treningu bardzo dobrze robi. Biorąc pod uwagę zawartość węglowodanów nie jest to głupi pomysł chociaż ja rzadko praktykuję. 🙂

    • „Nic fajnego” – ale moim zdaniem też nic złego w przyznawaniu się do picia alkoholu, o ile umie się robić to z głową i zna się swoje granice. 🙂 A najwięcej to się pije na obozach sportowych – wiem z doświadczenia (chociaż ja akurat wtedy nie piłam, bo byłam niepełnoletnia i bardzo grzecznie czekałam na swoją osiemnastkę).

  • Należę do tego nielicznego grona, które nie pije alkoholu, tak, da się z tym żyć i to całkiem normalnie :). Ale przynajmniej, jak ćwiczę mam dla ludzi bardziej przekonujący argument, nie piję, bo trenuję, ten bardziej do nich przemawia.

  • niektórzy twierdzą, że piwo jest niezłym izotonikiem 😉

    moim zdaniem wszystko z umiarem. z alkoholem jak ze słodyczami. nie są do niczego potrzebne, ale poprawiają humor i od czasu do czasu można się skusić. w końcu bycie smutnym z powodu wiecznego odmawiania sobie wszystkiego też nie jest fit.

  • To mnie zaciekawiło – „po wypiciu alkoholu nasze tempo przemiany materii spada o około 30 %”. Myślałam, że przyspiesza, bo po alkoholu głodniejemy (włącza się „gastro”). Ponadto od lat słyszę, że na strawienie posiłku i zrobienie miejsca na kolejny pomoże „walnięcie sobie małego” (kieliszek wódki bez popity)… Nie jesteś głodny po Wigilii? Nie masz miejsca na dwunaste ciasto z kolei? Walnij małego i ucisk w żołądku ustanie

    • Tyle że uczucie głodu nie ma nic wspólnego z tempem przemiany materii i z miejscem w żołądku bądź jego brakiem. Trawienie nie równa się przemiana materii

  • Żałuję że nie przeczytałam tego wczoraj…. staram się bardzo ale czasem kończy się inaczej niż zakładałam przed spotkaniem… Muszę popracować nad asertywnością 🙂

  • Świetny wpis! Przyznam, że przy wakacyjnej częstotliwości spotkań ze znajomymi odmówienie sobie chociaż jednego piwka było nie lada wyzwaniem. Problemy z żołądkiem zmusiły mnie do lżejszej diety i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać na poziomie 1-2 piwek tygodniowo 😉

  • Właśnie w Polsce tak jest, a przynajmniej u mnie tak jest, że zazwyczaj spotykamy się wieczorem po pracy „na winko”, „piwko”, wtedy trzeba być baaaardzo asertywnym 🙂

  • Zaczęłam dietę i ćwiczenia 2 miesiące temu i raz na półtora tyg. pije jakieś swoje ulubione piwko;) byłam w szoku jak łatwo mi było odstawić alkohol, bo wcześniej zdarzało się piwko ze znajomymi nawet 4 dni w tyg. Świetnie, że będę miała teraz wyliczone co ile ma kalorii 🙂 super post! Pozdrawiam 😉

  • Jako toksykolog muszę powiedzieć że jesteś osobą wysoce niekompetentną, radziłbym zdobyć najpierw wiedzę a potem pisać artykuły. Nie mam zamiaru przytaczać wszystkich głupot tu zawartych, więc może zacznę od absolutnej wisienki. „Nie namawiam nikogo do picia alkoholu – to trucizna i powinniśmy mieć tego świadomość.” jednym słowem opisać Panią można jako ignoranta. Dawka czyni truciznę i można nazwać każdą substancje istniejącą trucizną biorąc z Pani przykład(oby jak najmniej ludzi to robiło).

  • Super wpis 🙂 Takiego szukałam od dawna, aż trafiłam do Ciebie! Jakieś 5 lat temu, gdy jeszcze trenowałam dla siebie, chcąc mieć fit ciało i zdrowie, nie piłam alkoholu. Później jednak wszystko zmieniło się o 180stopni. Przestałam tak bardzo przykładać się do treningów, pozwalać sobie na piwko. I tak po 5 latach od nieregularnych ćwiczeń oraz picia piwa prawie codziennie przybyło mi z dobre 6kg ! Teraz odstawiam wszelki alkochol. Wiem, że na efekty zrzucenia tego co piłam muszę poczekać, ale jestem cierpliwa 🙂 Zgadzam się ze wszystkim co piszesz. Raz na jakiś czas, raz na 2 tyg lun raz w miesiącu nie zaszkodzi 🙂 ale częściej pity alkohol powoduje ogromne zmiany… Uparłam się i wracam do starej siebie z przed 5 lat 🙂

  • Bardzo fachowy i sympatyczny artykuł. Dziekuję za niego. Co prawda dzieli nad 20 lat różnicy, ale muszę przyznać, że przez chwilę myślałam, że napisal go dojrzały mężczyzna, a nie młoda kobietka ☺ Staram się zjechać 20 kg. Zeszło już 6, ale mam jeszcze co robić, a tu imprezka za imprezką i jak tu schudnąć? Będę piła male ilości winka i popijała je wodą. Pozdrawiam ☺

Zostaw odpowiedź

back to top