Wyzwanie: wyszczuplamy i rozciągamy!

Wyzwanie: wyszczuplamy i rozciągamy!

Post navigation

18 komentarzy

  • Tak! Uwielbiam streching 🙂

    I coś na wesoło: moja instruktorka tańca przy kończących zajęcia ćwiczeniach rozciągających zwykła mówić „Boli was? Nie? To robicie to źle.”

  • Ale super! Od dziecka byłam kaleką w rozciąganiu, ale od miesiąca rozciągam się regularnie co dwa dni, żeby zrobić w końcu ten szpagat 🙂 Chętnie się dołączę!
    PS. Słyszałam, że lepiej rozciągać się co dwa dni, żeby mięśnie miały czas na regenerację. To prawda?

    • Hm, ja tak nie uważam. To raczej przy ćwiczeniach siłowych albo innych, ale też nie do końca. W necie kraży dużo mitów na temat regeneracji, odpoczynku i tak dalej. Powiem Ci tak: sportowcy (ja kiedys też) trenują 6 razy w tygodniu i nic nam nie jest. 🙂 Tym bardziej, że rozciąganie nie jest inwazyjne, po prostu zaczynaj powoli i możesz to robić codziennie – przynajmniej ja tak uważam 🙂

  • podejmuję wyzwanie!
    Od kiedy zaczęłam chodzić na zajęcia z Pole Dance jestem załamana tym, jak słabo jestem rozciągnięta… dlatego już jakiś czas temu postanowiłam zacząć codzienne rozciąganie – wychodzi z różnym skutkiem 😉 mam tylko jedno pytanie – przed rozciąganiem konieczna jest rozgrzewka, czy mogę z czystym sercem przystąpić od razu do tych cudownie relaksujących ćwiczeń? 🙂

    • Rozgrzewka jest konieczna! Inaczej mięśnie mogą się nawet pozrywać (naciągnąć, naderwać), a to już wyklucza z treningu na tygodnie 🙁

    • a ja mam mieszane odczucia. Jestem gorącym zwolennikiem rozgrzewki przy wszystkich ćwiczeniach… oprócz rozciągania, bo rozciąganie samo w sobie jest rozgrzewką. Wydaje mi się więc, że jeśli tej rozgrzewki nie zrobisz, to nic się nie stanie, trzeba po prostu zaczynać powoli i stopniowo zwiększać.

      Z drugiej strony czasami lepiej dmuchać na zimne i na pewno kilkuminutowa rozgrzewka ruchowa przed stretchingiem też nie zaszkodzi. 🙂

  • Podejmuje wyzwanie, bo i tak od jakiegoś tygodnia rozciągam sie co dwa dni, czasem codziennie i mam zamiar to kontynuować, bo bardzo to polubiłam.

  • Ostatnio żaliłam Ci się na ból mięśni po bieganiu. Poleciłaś to „rozbiegać” i porozciągać się. Po kolejnym bieganiu zaczęłam się rozciągać i nic nie boli 😉 Rozciąganie jest świetne, bo człowiek staje się taki elastyczny, giętki, smukły i zawsze można się popisać przed znajomymi, że potrafi się zrobić szpagat 😛

  • Zawsze lubiłam rozciąganie. Chociaż tu należę do grona tych naturalnie dość elastycznych szczęściar. W przeszłości, gdy tańczyłam, był to element mojej codzienności. Niestety poważnie to zaniedbałam. Dziękuję za motywację. Do akcji zdecydowanie się dołączam. Chociaż nie zapominajmy, że to także kwestia dość indywidualna. Był czas, w którym rozciągałam się codziennie i moje mięśnie nie potrzebowały czasu na regenerację. Teraz muszę naprawdę o to dbać i zrobić jednodniową przerwę na początku. Jestem także przeciwniczką rozciągania się przed treningiem. Warto wcześniej rozgrzać nasz mięśnie i zapobiec kontuzjom. Z tym bólem to także bywa różnie. Trzeba wiedzieć kiedy przestać. Jasne, że ma pobolewać. To naturalne. Jednak nic na siłę. Efekty przyjdą zawsze same.

  • kiedyś chodziłam na gimnastykę korekcyjną (ah, ta zmora dzisiejszych czasów jaką jest krzywy kręgosłup) i byłam dość rozciągnięta, ale z czasem przestałam i ostatnio tak właśnie czuję, że nogi jak nogi, bo je zawsze bardziej czy mniej rozciągnę, ale mój kręgosłup tego potrzebuje 😉

Zostaw odpowiedź

back to top