Chcesz zdrowie i zgrabną sylwetkę? Odpocznij! Moja wizyta na końcu świata i 3 przepisy na slow food

Wszyscy doskonale wiemy, co trzeba zrobić, żeby mieć efekty – solidnie pracować. Skupiamy się więc na motywacji, próbujemy zaciskać zęby i gonić do przodu oraz trzymać się planu. I bardzo dobrze! Problem w tym, że zapominamy zazwyczaj o jednej bardzo ważnej rzeczy, bez których efektów – sylwetkowych i zdrowotnych – nie będzie.
Zapominamy o tym, że żeby coś wypracować, trzeba też odpocząć.

Zabawne, że kiedy pytam kogokolwiek o to, jak według niego powinien wyglądać zdrowy tryb życia czy też praca nad sylwetką, zazwyczaj wymienia dietę i trening… i na tym koniec. Szkopuł jest jednak taki, że niestety, ale sam trening i sama dieta nie wystarczy. Owszem, może na początku przyniesie efekty, ale jeśli nie zadbamy o inne aspekty w naszym życiu – prędzej czy później albo rezultatów nie będzie, albo sobie po prostu zaszkodzimy.

ODPOCZYNEK – PRZECIEŻ TO NUDNE!

Ja wiem, że najlepiej się czyta o tym, żeby zacisnąć pięści, wziąć się w garść i działać. Byłabym jednak złym trenerem, gdybym naprawdę sądziła, że same ćwiczenia i zdrowe jedzenie wystarczą, żeby być zdrowym i wyglądać dobrze. Nie wystarczą.

Aby naprawdę mieć najlepsze efekty, potrzebny jest też odpoczynek. To bardzo proste – dzięki odpoczynkowi regenerujemy się, dajemy ciału szansę na adaptację do treningu czy zmian w diecie i sprawiamy, że te zmiany przynoszą realne efekty. W skład odpoczynku powinien wchodzić: 

  • sen (coraz więcej badań pokazuje, że niedobór snu nie tylko sprzyja tyciu, ale znacznie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór!), 
  • odpoczynek między treningami (aby mięśnie mogły się zregenerować, a w ciele zaszły procesy adaptacyjne pozwalające na dalszy progres), 
  • dbałość o zdrowie psychiczne – balans między pracą a odpoczynkiem, zadbanie o to, żeby się aż tak nie stresować oraz odpoczynek umysłowy, a nie tylko cielesny w dzien bez treningu

Dbałość o te aspekty – czasami nawet kosztem treningu! – to gwarancja lepszych efektów i dobrego zdrowia. Szkoda, że dobrze się mówi, a gorzej wykonać…

WYJAZD DO GÓRNEJ CHATY

… żeby nie było, ja też mam problemy z odpowiednim zbalansowaniem pracy i odpoczynku. O ile jako trener z góry w planie treningowym zakładam dni przeznaczone na aktywną regenerację, bo wiem, jak bardzo są ważne, żeby osiągnąć cel, o tyle trochę trudniej mnie przekonać do wolnego tak po prostu.

Kiedy więc dostałam propozycję wyjazdu na dwa dni na prawdziwy koniec świata – do Górnej Chaty, położonej wysoko i daleko – zgodziłam się, bo stwierdziłam, że to będzie doskonała okazja, żeby naprawdę się odciąć głową od wszystkich tych rzeczy codziennych. I naprawdę dobrze mi to zrobiło! W Górnej chacie byliśmy na początku czerwca, czyli tuż po premierze “Motywatora i trasie treningowej. Byłam wyczerpana i wstyd przyznać, ale moja średnia długość snu pozostawiała wiele do życzenia. Tak samo, jak samopoczucie.

To był najpiękniejszy pensjonat, jaki widziałam. Prawie wszystko jest wykonane z drewna, a całość położona jest wysoko w górach. Do samego pensjonatu nie da się dojechać ot tak – ponad 300 metrów trzeba przejść albo przejechać specjalnym autem, które będzie w stanie w ogóle tam podjechać. Mówię Wam – naprawdę to był koniec świata!

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, nic się dla mnie już nie liczyło, ponieważ przed pensjonatem zobaczyłam dwie pasące się alpaki. Jeśli jeszcze nie wiecie – mam totalnego świra na punkcie alpak! Uwielbiam te zwierzaki!

Do Górnej Chaty przyjechaliśmy jednak w jakimś celu – spotkać się z ambasadorem Almette i kucharzem Davidem Gaboriaud. Mieliśmy razem przygotować potrawy w stylu slow life, odpocząć, poznać ten rejon Polski… a ja miałam plan, żeby z Davidem jeszcze poćwiczyć i się to udało, chociaż w pewnym momencie już myślałam, że zaśpi na nasz poranny trening.

David jest osobą czynnie trenującą i bardzo świadomą swojego ciała, nie było więc większego problemu z żadnym ćwiczeniem. Miło jest patrzeć, kiedy ktoś potrafi technicznie dobrze wykonać jakiś ruch – nie zawsze jest to takie oczywiste! W takich warunkach jak góry czy właśnie taki odcięty od wszystkiego pensjonat, warto jest wykorzystać naturalne otoczenie i spróbować treningu funkcjonalnego na dworze. 

My skupiliśmy się na ćwiczeniach z obciążeniem własnego ciała (wiecie, że takie lubię najbardziej) oraz potem dorwaliśmy belkę i zrobiliśmy sobie jeszcze przysiady z obciążeniem – bardziej w formie zabawy i urozmaicenia ćwiczeń, niż jakieś poważnej konkurencji.

Potem był czas na gotowanie właśnie. Z Davidem przygotowałam zupę krem ze szparagów i chociaż samo danie nie jest trudne, gotowanie z kucharzem jest fajnym doświadczeniem!

David podzielił się ze mną kilkoma trikami – pokazał jak optymalnie kroić cebulę w idealną kosteczkę, doradził dodanie małej ilości oliwy z oliwek do masła (masło się nie spala tak jak normalnie) i pokazał kilka patentów na idealnie chrupiące grzanki (ja w domu lubię robić grzanki do zup z chleba żytniego, który mi został i jest już za “stary” do zjedzenia w formie kanapki – nie lubię marnować jedzenia!).

3 PRZEPISY NA SLOW FOOD – POSIŁKI DOBREJ JAKOŚCI

Dzięki uprzejmości Davida, mogę się z Wami podzielić jego autorskimi przepisami – i bardzo dobrze, bo zupa krem ze szparagów, którą robiliśmy, była naprawdę pyszna!

Przepisy Davida nie są niskokaloryczne, są natomiast proste i wykonane z nieprzetworzonych produktów – myślę więc, że idealnie wpiszą się w jadłospis każdej osoby, która je zdrowo.

Zachęcam Was też, jak zwykle zresztą, do eksperymentowania i podmieniania składników, jeśli czujecie taką chęć 🙂

Krem z białych szparagów z Almette z pomidorami

Składniki:

  • 2 pęczki białych szparagów
  • 30 g masła
  • 50 ml białego wytrawnego wina
  • woda lub bulion
  • 1 serek Almette z pomidorami
  • 2 kromki chleba (jak najbardziej może być żytni)
  • płaska łyżeczka wędzonej papryki
  • łyżka oliwy z oliwek
  • sól

Przygotowanie:

  1. Obierz szparagi i obetnij końcówki. Następnie pokrój szparagi na małe kawałki. 
  2. W garnku, na 10 g masła duś szparagi przez 2-3 min. 
  3. Wlej białe wino i gotuj aż wino wyparuje. Dolej wody lub bulionu tak, aby szparagi były przykryte. Gotuj do miękkości. 
  4. Zmiksuj wszystko na gładki krem, ewentualnie przecedź przez drobne sito.
  5. Kromki chleba pokrój w kosteczkę. Na patelni, na oliwie podsmaż je na złoty kolor. Pod koniec dodaj wędzoną paprykę i szczyptę soli. Wymieszaj i odstaw.
  6. Krem z białych szparagów serwuj z łyżeczką serka Almette z pomidorami oraz z grzankami z wędzoną papryką.

Mus i tatar z truskawek z granolą z Almette jogurtowym

Składniki:

  • 500 g truskawek
  • kilka liści bazylii
  • 1 serek Almette jogurtowy
  • 200 g płatków owsianych
  • 2 łyżki posiekanych i prażonych pistacji
  • 2 łyżki posiekanych i prażonych migdałów
  • szczypta soli
  • 3 – 4 łyżki miodu

Przygotowanie:

  1. 400 g truskawek zmiksuj na gładki mus (możesz potem przecedzić przez drobne sitko, aby pozbyć się pestek). Pozostałe 100 g truskawek pokrój w drobną kosteczkę jak tatar.
  2. Posiekaj drobno kilka listków bazylii i wymieszaj je z tatarem z truskawek.
  3. Płatki owsiane praż na suchej patelni, aż poczujesz przyjemny zapach, a płatki nabiorą lekko złocistego koloru. Zdejmij z patelni i od razu wymieszaj z miodem, pistacjami, migdałami i szczyptą soli. Odstaw do ostygnięcia.
  4. Serek Almette rozmieszaj i ułóż do miseczek. Polej musem truskawkowym, nałóż tatar i granolę.

Moskole z Almette z ogórkiem i ziołami

Składniki:

  • 500 g ugotowanych ziemniaków
  • mąka pszenna
  • szczypta soli
  • 1 ser wędzony
  • 1 serek Almette z ogórkiem i ziołami
  • konfitura z żurawiny

Przygotowanie:

  1. Obrane i ugotowane ziemniaki przeciśnij przez praskę. Dodaj szczyptę soli i tyle mąki, aby uformować ciasto. Podziel je na małe kawałki i uformuj placki o grubości 2 cm. 
  2. Na suchą i rozgrzaną patelnię nasyp szczyptę mąki. Smaż placki w obu stron na złoty kolor. Odstaw.
  3. Na innej patelni podsmaż z obu stron pokrojony w plastry wędzony ser, aż się ładnie roztopi.
  4. Placki serwuj z serkiem Almette z ogórkiem i ziołami. Do tego podaj smażony ser wędzony i konfiturę z żurawiny.

KONKURS!

Na moim profilu na facebooku znajdziecie konkurs, który przygotowaliśmy razem z Almette. Do wygrania między innymi kosz piknikowy z pełnym wyposażeniem i butelki do stworzenia własnej wody owocowej. Wszystkie szczegóły konkursu znajdziecie TUTAJ.

A CZY TY MASZ CZAS, ŻEBY… ZWOLNIĆ?

Chciałabym, żeby ten post był też dla Was pretekstem do zastanowienia się – czy Wy znajdujecie czas, żeby zwolnić? Odpocząć? Odciąć się na chwilę? Wiem, że w dzisiejszym świecie, w którym każdy pędzi nie jest to takie łatwe, ale jeśli chcecie NAPRAWDĘ żyć zdrowo, a nie tylko to “markować” – to warto znaleźć i na to miejsce. Czasami rezygnacja z treningu na rzecz odpoczynku czy wzięcie jednego zlecenia mniej może wydawać się gorsza, ale w rzeczywistości przyniesie lepsze efekty.

To jak jest u Was? Znajdujecie czas na to, żeby zwolnić? Zrobić przerwę w planie treningowym, odpocząć od pracy i bodźców, wrzucić na luz?

Materiał powstał przy współpracy z marką Almette.