Jak sami sobie robimy krzywdę – dlaczego boli podczas ćwiczeń?

Jestem przekonana, że znacie osobę, którą bolą kolana, ma problem z kręgosłupem albo narzeka na biodra. Która nie potrafi wykonać jakiegoś ruchu na treningu czy musi unikać konkretnych ćwiczeń. Nie zdziwię się, jeśli to wy. Skąd się biorą problemy z naszym ciałem i dlaczego w większości przypadków… to trochę nasza wina?

Fizjoterapeuci mają teraz kupę roboty. Kolana, biodra, kręgosłup, spięte mięśnie, nieodpowiednie zakresy ruchu, strzykanie w stawach i inne ciekawe dolegliwości są na porządku dziennym – i to nie jest już domena starszych osób albo kontuzjowanych sportowców, ale dosłownie WSZYSTKICH. Wszystkich coś boli.

Skąd to się bierze?

NASZ TRYB ŻYCIA NIE ROBI NAM PRZYSŁUGI

Pierwszą przyczyną naszych problemów jest zmiana trybu życia. I nie, nie chodzi mi o zmianę trybu życia Zosi czy Basi, ale wszystkich ludzi na przestrzeni tylko kilku dekad.

Zamiast fizycznie – zaczęliśmy pracować głównie na siedząco. Na siedząco też robimy większość innych czynności – odpoczywamy czy spędzamy czas. Nasz układ ruchu nie jest przyzwyczajony do takiej ilości siedzenia, co zaczyna przekładać się na pojawianie się różnych problemów z naszym ciałem, których nie jest w stanie uratować nawet regularny trening (trenujemy średnio godzinę dziennie, a siedzimy – kilkanaście godzin. Jak to ma się wyrównać?).

Ograniczeni ruchowo już na wejściu, mamy też kolejny problem – nikt nas nie uczy poprawnych ruchów. Ciągle więc powtarzamy te same błędy, pogłębiając dysproporcje i sprawiając, że prędzej czy później pojawiają się problemy, których nawet się nie spodziewaliśmy – jak na przykład, ból kręgosłupa w wieku dwudziestu lat.

W dobie szału na bycie fit rzucamy się także na treningi i ćwiczenia, często mając już jakieś problemy ze stawami. Główną motywacją jest dla nas wygląd, a nie funkcjonalność ciała, często więc trening jest tylko kolejnym punktem zapalnym, który powoduje, że prędzej czy później musimy udać się do lekarza, bo boli.

A u lekarza… cóż, wcale nie jest lepiej!

NIEZAINTERESOWANI LEKARZE

“Taki pani urok” – to zdanie, które w mailach do mnie cytuje ogromna ilość osób. Dziewczyna przed trzydziestką z przewlekłym bólem stawu słyszy, że nic się nie da zrobić, bo taki jej urok. W większości przypadków – to czysta bzdura. Ból nie jest normalny. Ból w ruchu w ogóle nie jest normalny. Nie licząc nieszczęśliwych wypadków i kontuzji – normalnie funkcjonujące ciało nie ma “takiego uroku” i “musi się z tym pogodzić”.

Niestety, nie zawsze lekarze są tak nami zainteresowani, jak byśmy chcieli. Często mają ogromne kolejki, po pięć minut na pacjenta, w trakcie których nie da się dokładnie go zbadać. Niektórzy mają dobre chęci, ale system skutecznie uniemożliwia odpowiednie leczenie. Inni nie rozwijają wiedzy i dalej uważają, że dieta i ćwiczenia nie są takie istotne.

W każdym razie – to nie zachęca. Człowiek więc odpuszcza i lekarza, i często ruch, bo po co, skoro boli, a taki nasz urok? I to jest ogromny błąd!

CO ROBIĆ?

Po pierwsze – zawsze warto udać się z problemami dotyczącymi układu ruchu do fizjoterapeuty. To osoba, która pomaga nie tylko sportowcom przy kontuzjach, ale także wszystkim innym ludziom, którzy mają jakiś problem z ruchem. Fizjoterapeuta jest w stanie przeprowadzić testy diagnostyczne, które pomogą określić, co jest nie tak i nad czym należy popracować. Czasami przyczyna jest naprawdę błaha!

Dla przykładu – koleżance lekarz powiedział, że ma nie biegać, skoro boli ją kolano. Problem polega na tym, że potem kolano zaczęło boleć także przy innych sportach. Jednak nie była to kontuzja czy poważny uraz – tylko zbyt mocno napięty mięsień czworogłowy. Miesiąc regularnego rozciągania, rollowania i pracy nad mobilnością i ból kolano zniknął. A podobno to był taki jej urok!

co zamiast treningu

Po drugie – zacznij się interesować swoim ciałem! W tym mogą pomóc przede wszystkim odpowiednie książki i materiały.  Co ważne – powinniście interesować się swoim ciałem niezależnie od tego, czy też borykacie się z jakimiś przewlekłymi bólami, czy jesteście cali i zdrowi. Jeśli zależy Wam na byciu aktywnym przez całe życie, warto popracować też nad odpowiednim funkcjonowaniem naszej sylwetki, a nie tylko jej wyglądem.

Ze swojej strony mogę podrzucić Wam dwa tytuły mocno związane z ruchem i funkcjonowaniem ciała, które jakiś czas temu trafiły do mnie z prośbą o recenzję – “Mechanika zdrowych pleców” i “Ciało – konstrukcja doskonała”.

CIAŁO – KONSTRUKCJA DOSKONAŁA

“Ciało” to książka skupiająca się przede wszystkim na wytłumaczeniu, jak działa ludzkie ciało (z dużym naciskiem na powięź, czyli tkankę oplatającą cały nasz układ ruchu jak folia czy pajęczyna).

I teraz szczerze: to nie jest łatwa książka – to nie powieść czy romans, który czyta się w pół godziny – ale warto trochę nad nią posiedzieć, zwłaszcza, jeśli do tej pory nie mieliśmy żadnego pojęcia o powięzi ani tym, jak tak naprawdę funkcjonuje układ ruchu jako całość.

Być może będziecie musieli podzielić czytanie na kilka posiedzeń, ale myślę, że i tak to się opłaci, bo po jej lekturze zaczyna się dostrzegać, że to nie jest tak, że każda część ciała żyje swoim życiem, tylko że na przykład uraz prawego kolana może wpłynąć na lewy bark, a ból pleców tak naprawdę spowodowany jest biodrem albo słabym mięśniem pośladkowym.

Pierwsza część składa się z czystej wiedzy (i warto ją czytać powoli), druga natomiast przedstawia szereg ćwiczeń funkcjonalnych, które poprawiają mobilność i uczą prawidłowego zakresu ruchu, a w niektórych przypadkach mogą pomóc pozbyć się przewlekłego bólu – który może być też spowodowany nieodpowiednim stanem naszej powięzi.

Jedyne, co może się nie podobać w tej książce, to trochę uduchowione podejście autorki do ciała. W pewnych momentach było to coś, co mi również przeszkadzało w czytaniu, ale postanowiłam odsunąć te wrażenia na bok, bo sama wiedza znajdująca się w tej książce jest na tyle przydatna, że po prostu warto przymknąć na to oko.

MECHANIKA ZDROWYCH PLECÓW

“Mechanika” to zdecydowanie łatwiejsza książka. Zarówno budowa i działanie pleców (a w szczególności kręgosłupa) jest tutaj wytłumaczona tak, że naprawdę trzeba się postarać, żeby tego nie zrozumieć.  Zresztą: książka napisana jest dla przeciętnego czytelnika, dzięki czemu możecie ją spokojnie podsunąć także starszej osobie albo znajomym i też będzie mogła z niej skorzystać. Mi się na przykład w porządku czytało ją nawet w zatłoczonym pociągu, czego nie mogę powiedzieć o “Ciele” – tam musiałam usiąść z herbatą i się po prostu mocno skupić.

Tutaj też książka dzieli się na dwie części – pierwsza to teoria (obalanie mitów, anatomia pleców, rady jak dbać o kręgosłup), a druga to praktyka – samoocena stanu naszych pleców, lokalizowanie źródła bólu i przykłady ćwiczeń, które poprawią ich stan. Ta książka nie ma zastąpić lekarza, ale przekazać trochę wiedzy i też nauczyć, że nie zawsze jedynym rozwiązaniem jest operacja albo bezruch do końca życia.

I jeszcze jedno – znów, teoretycznie książka jest o plecach i kręgosłupie, ale w praktyce autor też przyznaje, że ciało jest jedną konstrukcją, w związku z tym często ból pleców jest związany z inną częścią ciała. Znajdziecie tam opisy popularnych urazów i kontuzji pleców oraz ich przyczynę i rady, jak się z nimi uporać.

Wiadomo – książka nie zastąpi ani lekarza, ani fizjoterapeuty (i to  ich należy wybrać w pierwszej kolejności), ale pomoże zrozumieć ciało i spróbować ulżyć sobie i popracować na własną rękę.

BÓL NIE JEST NORMALNY

I jeszcze jedna, najważniejsza kwestia na koniec: ból nie jest normalny. To, że bolą Was stawy, mięśnie, nie możecie czegoś zrobić – to w większości przypadków nie jest Wasz urok, tylko sytuacja wywołana konkretną przyczyną, a czasami nawarstwiającymi się z roku na rok nieprawidłowymi nawykami, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy!

W związku z tym – warto drążyć i dowiadywać się, co się dzieje i jak z tym można walczyć.  No i przede wszystkim: zainteresować się tym, jak działa Wasze ciało, bo skoro jesteście fit, to warto, żeby chociaż trochę o tym mieć pojęcie – łatwiej wtedy nie tylko ćwiczyć i mieć efekty, ale też reagować jeśli coś jest nie tak.

A jeśli jesteście zainteresowani książkami wyżej (albo innymi tytułami sportowymi), to na stronie wydawnictwa Galaktyka do 24 kwietnia (do jutra) trwa promocja i 40 % zniżki – znajdziecie ją tutaj.


Partnerem wpisu jest wydawnictwo Galaktyka.