5 głupich wymówek, które wymyślasz, żeby nie iść na trening i rzucić dietę

5 głupich wymówek, które wymyślasz, żeby nie iść na trening i rzucić dietę

Post navigation

23 komentarze

  • Ja często dojeżdzam rowerem do miejsca pracy/uczelni i kiedy mialam w planach trening to wtedy mysle sobie „A przeciez jechalam juz dzis rowerem.” Robie 10 km w dwie strony, wiec chyba jest okej 😉

  • U mnie niestety wygrywa wymówka numer 1 😀 Nie mogę się jej pozbyć. Działa to albo w taki sposób, jaki opisałaś, albo, jak już zjem coś niezdrowego, to mówię: „E tam, to zamiast w sobotę, zrobię sobie cheat day dzisiaj!” No i wiadomo, jak to się kończy… 😀

    Pozdrawiam!

  • Niestety pewne rzeczy wymagają dyscypliny, z drugiej strony uważam też, że przesadzanie w drugą stronę nie jest dobre. Najważniejsza jest równowaga :))

  • U mnie wymówka to brak snu, którego naprawdę mam malutko. Ale cisnę i od grudnia -15 kg! 🙂 Jak się chce to można.

  • Hejka! Jestem ciekawa czy jak starałaś się dostać na AWF to wspomniałaś im o blogu? Jeśli tak,to jak na to zareagowali? 😀
    PS: Kocham Cię,Twojego bloga i sposób w jaki mnie motywujesz! Jesteś świetna,a to w jaki sposób zagrzewasz do ćwiczeń na filmikach jest cudowne. Najbardziej zapamiętałam to jak w filmiku porównujesz 30 sek. ćwiczenia do robienia herbaty. Też jestem herbato-maniakiem i ten argument bardzo do mnie przemówił. 🙂

  • „Zmarnowany dzień” – niestety, bardzo zgodne z moją „logiką”. Do niedawna odhaczałam sobie każdy dzień, w którym nie jadłam słodyczy, żeby się do tego zmotywować. Jednak często kończyło się to tak, że ktoś mnie poczęstował cukierkiem, zjadłam go…no i dzień nie był już zaliczony, więc można było zaszaleć 😉
    A dzisiaj czuję się jeszcze mocniej przeziębiona niż wczoraj i już miałam odpuścić, ale po przeczytaniu tego tekstu stwierdziłam, że po prostu nie wyjdę ze skakanką do parku tylko poćwiczę trochę lżej w domu (może wreszcie się porozciągam, na co nigdy nie mam czasu :)).
    Przypomniała mi się jeszcze jedna zabawna „wymówka”. Jako dziecko nie znosiłam sportu i kiedy tata zapraszał mnie do gry w badmintona mówiłam „ale przecież mam wakacje!” 😀 Zresztą zauważyłam, że wielu ludzi, pytanych czemu akurat teraz nie realizuje swoich planów/nie pracuje nad spełnieniem marzeń etc., odpowiada „ale przecież teraz mam wolne” 😉
    Fajny tekst, dzięki 🙂

  • niestety moją wymówką jest że jestem zmęczona chociaż próbuje z tym walczyć i jestem na dobrej drodze żeby mimo zmęczenia walnąć sobie trening który mnie rozbudzi, druga wymówka jest brak zorganizowania mimo tego ze nie spędzam kilku godzin na fb ale siedzę przy książkach wiec chyba muszę zacząć z tym walczyć.

  • Trafiłam na twoją stronkę i całkowicie się wkręciłam. Właśnie tego potrzebowałam! Ostatnio wzięłam się za dietę i za regularne ćwiczenia i jestem silniejsza… odeszłam od serialu i poćwiczyłam, szybko wzięłam prysznic i pojechałam do siostry, niesamowite ile mam teraz siły. Jutro robię ogóreczki jako słoną przekąskę, mam zamiar zdrowo się odżywiać 🙂 Dziękuję! Dotąd znajdywałam wymówki typu – i tak nie widać efektów, jest już środa, nie warto zaczynać, lepiej od poniedziałku, nie mam pieniędzy, przecież nie jestem aż taka gruba, jeden dzień mnie nie zbawi… było tego trochę. Dziękuję dziękuję dziękuje!! Mam nadzieję że utrzymam ten stan ducha 🙂

  • Noo, ja jestem mistrzynią w wymówce nr 1. Dosłownie kilka razy w życiu udało mi się to zwalczyć, zjeść tego wafelka, a później poćwiczyć. W większości jednak kurde zawsze wafelek zamienia się w dodatkową tabliczkę czekolady, lody na zagrychę i leżenie w łóżku do końca dnia, bo jak zrobić trening z tak zapchanym brzuchem? Na szczęście na co dzień ćwiczę tyle i jem tak wspaniale, że nie odbija się to na mojej wadze. Jedyny minus jest taki, że chcę jednak troche schudnąć (ale nie muszę!), a z takim trybem to się raczej nie uda 😀 właśnie, wracając do „nie muszę” -> „przecież super wyglądam” – to wbrew pozorom też bywa wymówką ;D bo naprawdę nie mam sobie dużo do zarzucenia, ale wiadomix, że zawsze może być lepiej.

  • Marta, ważne pytanie, ile razy w tygodniu biegać, by utrzymać formę i wagę i ogólnie być zdrowym? dodam, że podczas odchudzania biegałam 5 razy na tydzień

  • U mnie jest „Przecież życie jest po to by (głównie z jedzeniem) smakować i się nie torturować”.

  • jestes super Marta ! Swietny blog, przepisy na fit jedzenie ( dzis placki z cukini i deser z jablek i jogurtu greckiego ;D) motywujesz do zmian i jestes taka radosna. to sie ceni 😉 i gdzies w ktoryms z postow pisalas.. „czy to ktos w ogole czyta „tak ja to czytam i podziwiam determinacje. Gratuluje 😉 sama probuje brac przyklad. Keep it! You do it good ! Pozdrawiam z Holandii ;D

  • mam, boli mnie głowa, jestem zmęczona, ćwiczyłam wczoraj to dzisiaj nie muszę 😀

  • Haha, oj ja też jestem mistrzem.
    Dzisiaj nie, bo muszę… I tu wstaw cokolwiek. Pouczyć się, ogarnąć mieszkanie, odwiedzić babcie :D.
    Z tą miesiączka jednak to różnie bywa, wiesz? Ja ostatnio czując się spoko poszłam na Fit girls. No, i prawie zemdlałam :/ w pewnym momencie poczułam się tak źle, że nie wiedziałam czy będę mdleć czy zwracać :/ oczywiście od razu przerwałam ćwiczenia, ale słabo się czułam do końca dnia i wiem, że na pewno na żadne kardio w „te dni” już nie pójdę. Także to zależy od organizmu, tak sądzę 🙂

  • Czytam i płaczę. Ze śmiechu i z żalu nad sobą. Jakie to prawdziwe. Dziś jednak zrobiłam wszystko odwrotnie, niż zwykle. Dzień przed okresem ćwiczyłam i nie obżarłam się słodkim.

  • Mój top-5:
    1. Przeważnie nie mam czasu albo jestem zmęczona. Albo zmęczyłam się sprzątaniem, to i tak swoje spaliłam (wiadomo, że bzdura, choć człowiek naprawdę zmęczony jest).
    2. Jak się za bardzo zmęczę treningiem, to jutro ciężko mi będzie pracować.
    3. Przecież mogę złapać kontuzję.
    4. I tak nie będę wyglądać jak taka Chodakowska czy Marta, to na co mi to wszystko…
    5. Godzinę po jedzeniu nie mogę, a potem już muszę iść spać.
    Dziś na szczęście zaliczony chociaż rowerek stacjonarny – 9 km! 🙂
    Dobranoc

  • Echh smutna prawda, czasem się zdarza :DDD Ale w tym tygodniu, choć to nie są ogromne wymówki to mam wyrzuty sumienia, od początku września ćwiczę solidnie i jestem mega zadowolona, ale jak na złość, od wtorku mecze się z jakimś okropnym wirusem,38 stopni gorączki i ogromne osłabienie. W wyniku tego ostatnio ćwiczyłam w poniedziałek i mam ogromne wyrzuty sumienia, chociaż wiem, że muszę zachować zdrowy rozsądek echhh… Mam nadzieję, że to wszystko nie pójdzie na marne.. Plusem jest jedynie to, że jem bardzo małe posiłki, brak apetytu, może nieświadomie zrzuce jakiś dodatkowy tłuszczyk.. 😛 🙂

  • Niestety u mnie ćwiczenia podczas miesiączki kompletnie odpadają… 🙁 Jeśli mnie nie boli brzuch to po ćwiczeniach zaczyna, a jeśli bolał to boli jeszcze bardziej :/ I to też główny winowajca tego że wypadam z rytmu ćwiczeń 🙁

Zostaw odpowiedź

back to top