5 głupich wymówek, które wymyślasz, żeby nie iść na trening i rzucić dietę

Gdyby ktoś rozdawał nagrody za wymyślanie wymówek, ludzie, którzy dbają o sylwetkę zdobyliby dokładnie wszystkie. Co do jednej. Jeszcze nigdy nie widziałam takiej dozy fantazji, wyobraźni i kreatywności jak wtedy, kiedy słyszę wymówki ludzi, którym nie chce się ćwiczyć lub którzy zmęczyli się zdrowym jedzeniem i chcą wytłumaczyć swoje wysoki.
A Ty? Tłumaczysz się? Zobacz, czy to czasami nie kolejna głupia wymówka, którą próbujesz sobie wmówić, bo po prostu ci się nie chce.

Wymówki mnie bawią. Czasami sama je sobie funduję i zazwyczaj są takie głupie, że śmieję się sama z siebie. Innym razem słyszę je od znajomych, zwłaszcza tych, którzy zawzięli się i postanowili ćwiczyć ze mną lub na własną rękę, mają zapał przez kilka dni, a potem im przechodzi i szukają jakiegokolwiek pretekstu, żeby przestać. 

5 NAJGŁUPSZYCH WYMÓWEK, KTÓRE MÓWISZ SOBIE, BY NIE ĆWICZYĆ I NIE JEŚĆ ZDROWO

  1. Już zjadłam wafelka, ten dzień się nie liczy – najczęstszy pretekst, jaki słyszę, żeby się najeść jak świnka i sobie odpuścić. Większość osób, gdy tylko zgrzeszy, myśli sobie: „e, już i tak wszystko poszło na marne” i pozwala sobie na objadanie się do końca dnia, bo przecież „jutro zacznę od nowa”. I tak jeden wafelek, cukierek, chips czy łyk coli powoduje, że nie dość, że odpuszczamy trening (po co iść – przecież już i tak tego nie spalę…), to na dodatek dajemy sobie zielone światło i w rezultacie jemy jakieś 10 razy więcej, niż normalnie.

    Bez sensu. Gdybyśmy zatrzymali się na tym wafelku, poszli na trening, zjedli zdrowy obiad i kolację – nic by się nie stało, a w przypadku osób odchudzających się – waga dalej leciałaby w dół. Jeden wafelek czy coś innego nie jest tragedią i powodem do tego, żeby się poddawać! Im szybciej nauczymy się wracać na właściwy tor od razu po „zgrzeszeniu”, tym lepiej nam będzie szło. Poza tym, raz na jakiś czas, wafelek nikomu nie zaszkodzi ani nie spowoduje tycia, zwłaszcza, kiedy dbamy o pozostałe posiłki i ćwiczymy.

  2. Nic się nie stanie jak dzisiaj nie zrobię treningu, za to jutro wstanę o 5 rano i zrobię podwójny! – błagam was. Nikt nigdy tak nie zrobił. Jeżeli nie mamy wykształconego nawyku wstawania rano na trening, takie obietnice to tylko próba uspokojenia swojego sumienia. Podwójny trening? Większość osób jeśli już się zwlecze na jeden, to zrobi jeden, a potem stwierdzi, że wystarczy. Nie okłamuj sam siebie.
  3. Mam miesiączkę, nie mogę ćwiczyć, bo umrę – jeżeli nie dokucza nam ogromny ból brzucha lub innych części ciała, który nie przechodzi mimo leków przeciwbólowych – nie mam wymówki. Sorry.  Miesiączka to normalny proces fizjologiczny w organizmie człowieka i uwierzcie mi, kobiety naprawdę są do niego przygotowane, natura nie stwierdziła, że zrobi nam wtedy kilka dni wolnego! Co więcej, ruch w trakcie okresu pomaga zmniejszyć bóle brzucha oraz apetyt na słodycze, który pojawia się w trakcie tych dni. Przeciwwskazania to: bardzo ostry ból podbrzusza, omdlenia – w takich momentach rzeczywiście powinniśmy odpuścić aktywność fizyczną.
  4. Nie mam czasu/jestem zmęczona – tak. Jest zawsze czas na serial, jest czas na siedzenie na fejsie, a nie ma dosłownie 30 minut na ćwiczenia? Nie wierzę. Kwestia organizacji czasu i ustalenia priorytetów. Chociaż, jeśli siedzenie na fejsie jest dla ciebie ważniejsze, no to trudno…
    Jesteś zmęczona – to w sam raz na trening! Nikt ci nie każe biegać 10 kilometrów. Możesz poćwiczyć jogę, porozciągać się, zrobić lekki trening na brzuch lub całe ciało – aktywność fizyczna dodaje energii, więc nie dość, że się nie przemęczysz, to będziesz czuła się lepiej niż przed treningiem.
  5.  Jestem taka zestresowana, muszę się najeść – zajadanie stresu to najgorsze, co można zrobić. Zamiast wpychać w siebie jedną tabliczkę czekolady za drugą albo jedną puszkę piwa za drugim – ZRÓB TRENING! Obejrzyj film! Poczytaj blogi albo książkę, poćwicz jogę – te czynności dużo lepiej pomogą zredukować stres, złość czy przygnębienie, a nie spowodują u ciebie żadnych uszczerbków na zdrowiu czy wadze. A przede wszystkim – nie będziesz miała wyrzutów sumienia i spadku motywacji.

A Wy macie jakieś inne wymówki, których nie potraficie zwalczyć?
Pamiętajcie, że ominięcie jakiegoś treningu czy zrobienie sobie dnia pełnego śmieciowego jedzenia raz na jakiś czas to nic złego – ważny jest złoty środek i nie należy przeginać w żadną stronę 🙂 I to w zupełności wystarczy!