Po cholerę mam jeść zdrowo? Dlaczego mam ćwiczyć?

Dobrze wszyscy wiemy, dlaczego większość z nas poci się na siłowni i zamienia białe, pulchne bułeczki na pumpernikiel: chcemy fajnie wyglądać. Pragniemy mieć płaskie brzuchy, dobrą kondycję, szczupłe nogi…  I nie ma w tym kompletnie nic złego.


Każdy z nas chce świetnie wyglądać. Ja też: ćwiczę nie tylko dlatego, że to lubię. Ćwiczę, bo dzięki temu mój brzuch pozostaje płaski, a moja figura gruszki nie jest aż tak tragiczna, jak mogłaby być. I jeszcze niedawno, jeszcze przed założeniem tego bloga, to był mój główny cel. Wyglądać ładnie. Czuć się dobrze w swoim ciele. Bałam się, że po zakończeniu kariery przytyję – to naturalne. Jesz tyle samo, ćwiczysz dużo mniej. Nie chciałam tak skończyć – dlatego też starałam się, by w dalszym ciągu pozostać fit.

Ale jakiś czas temu mój cel zaczął się zmieniać.
Zaczęłam to robić, żeby jak najdłużej być zdrową.

Dziś po raz kolejny miałam do czynienia ze śmiercią. Śmiercią, której mogłoby nie być, gdyby za życia bardziej dbano o własne ciało. O to, co jesz. O to, jak spędzasz dzień.

Bo widzicie, na pewne rzeczy w życiu nie macie wpływu. Nie musicie palić, by mieć raka płuc. Nie musicie być genetycznie obciążeni, żeby na starość wylądować z jakąś paskudną chorobą, która sprawi, że nie będziecie poznawać własnych wnucząt. Ba, nie musicie mieć pięćdziesiątki na karku, żeby mieć problemy ze zdrowiem. Zapchane tłuszczem ciało można mieć nawet w wieku piętnastu lat.

Wielu ludzi choruje na swoje własne życzenie.

Ale możecie swoim zachowaniem i swoim stylem życia sprawić, że prawdopodobieństwo złapania jakiejś choroby zmaleje. Możecie uchronić się przed jakimś świństwem: rakiem, nadciśnieniem, zawałem – tylko dlatego, że zamiast paczki fajek wybierzecie bieg. Tylko dlatego, że zamiast zupki chińskiej przygotujecie zdrowy gorący kubek z mojego przepisu. Pierdoły mają znaczenie.

I ja wiem – to wszystko wydaje się takie odległe. Kiedy masz 20 lat, wydaje ci się, że jesteś nieśmiertelny: jedyne, co cię boli, to głowa po grubszej imprezie. Tylko wiesz – kiedy ciało zacznie się psuć, kiedy mechanizm przestanie działać – wtedy będzie za późno.

Nie chodzi tu o katowanie się sałatą i codzienne wstawanie o piątej rano, by znaleźć czas na bieganie: nie. Nie zamieniajmy się w FITmaniaczki. Chodzi o to, żeby zachować zdrowy rozsądek. Przecież wiesz, że przy twoim nadciśnieniu nie powinieneś zjadać pięciu paczek chipsów tygodniowo. Tak samo jak ja wiem, że przy moim żołądku jeszcze bardziej powinnam zmodyfikować dietę. Wystarczy umiar i normalne myślenie. Myślenie o sobie.

I odpowiadając na pytanie z tytułu: na cholerę mam jeść zdrowo? Dlaczego mam ćwiczyć?

Po to, by być zdrową. I mieć jakikolwiek wpływ na swoje życie.

Znajdziesz mnie:

PS Jeszcze z tydzień na blogu nie będzie moich przepisów i ćwiczeń – powiedzmy, że jestem na wakacjach i nie ma mnie w moim domu – a nie mam tu sprzętu ani okazji do gotowania czy przygotowania treningu z moimi zdjęciami. 
PS 2 Ulepszyłam kategorie. Teraz powinno Wam się o wiele lepiej szukać. 🙂