Przez wiele lat jedynym wyznacznikiem szczupłej, zadbanej sylwetki była waga. Wiadomo – im mniej, tym lepiej. Problem polega tylko na tym, że waga ani nie pokazuje, czy jesteś w formie czy nie, ani tak naprawdę nie mówi ci, czy rzeczywiście wyglądasz dobrze. Bo widzisz, prawda jest taka, że waga kłamie. Bardzo.
Zapamiętajcie sobie: waga się nie liczy. Naprawdę. Waga nie powie wam, czy macie ciało okryte tłuszczem i nie pokaże też tak naprawdę, czy jesteście zdrowi. Dlaczego? Bo za bardzo się zmienia.
DLACZEGO WAŻENIE SIĘ NIE MA SENSU?
To proste: ponieważ waga zależy od tak wielu czynników, że bardzo ciężko uzyskać jest rzeczywisty pomiar, a i ten nic nam konkretnego nie powie. Waga różni się w tych sytuacjach:
- wzrasta po zjedzeniu posiłku ,
- rośnie w ciągu dnia, różnica między pomiarem rano a wieczorem może wynosić nawet 2-3 kg,
- u kobiet często się waha (np. przed miesiączką potrafi być wyższa nawet 3-4 kg),
- wzrasta, gdy organizm zatrzymuje wodę,
- wzrasta, kiedy mamy problem z zaparciami,
- spada po treningu (nie rozumiem ludzi, którzy ważą się po ćwiczeniach – tracimy wtedy wodę, ważymy mniej!)
- jest zależna od tego, w co jesteśmy ubrani – inaczej ważymy nago, inaczej w ciężkich jeansach, inaczej w krótkich spodenkach, inaczej w legginsach,
- mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, możemy więc schudnąć i jednocześnie przybrać mięśni i waga poleci w górę, sugerując nam, że przytyliśmy, chociaż wyglądamy szczupło,
- po jednym dniu obżarstwa waga skacze do góry, ale nie jest to przytycie, a po prostu jedzenie zalegające w jelitach – i znów waga kłamie 🙂
Dobra, czyli sami widzicie, że waga często mówi nie to, co powinna. Poza tym, jest jeszcze jeden powód, dla którego częste ważenie się jest bez sensu: waga wadze nie równa. Co to znaczy?
Dokładniej to, że możesz ważyć 65 kilogramów i wyglądać na osobę z nadwagą. Możesz też ważyć tyle samo i wyglądać super szczupło. Dlaczego? Bo wszystko zależy od twoich obwodów i tego, jaki masz poziom masy mięśniowej i tkanki tłuszczowej.
Zobaczcie, jak to wygląda – to tłuszcz i mięśnie, ważą tyle samo, ale objętościowo niesamowicie się różnią:

Mięśnie ważą sporo, ale objętościowo są dużo mniejsze, niż tłuszcz. To sprawia, że waga nie jest odpowiednim pomiarem naszego bycia „fit” czy zdrowia. Co więcej – u niektórych sportowców BMI pokazuje nadwagę, podczas gdy wyglądają normalnie! To chyba samo przez się pokazuje, jak bardzo nie należy ufać wadze.
TO W JAKI SPOSÓB MIERZYĆ POSTĘPY?
Używając centymetra oraz raz na jakiś czas kontrolując poziom tkanki tłuszczowej w organizmie! O tkance tłuszczowej, pomiarze i tym, o co w niej chodzi zrobię niedługo osobny wpis, natomiast teraz już powiem, że tkankę możemy mierzyć na dwa sposoby – specjalną wagą dostępną na siłowniach i u lekarza oraz przez pomiar fałdy. Wagi domowe mierzące poziom tkanki tłuszczowej najczęściej nie są dokładne, to samo, jeśli chodzi o kalkulatory w necie – na przykład ten pokazuje mi, że mam 12 procent tkanki tłuszczowej, uśmiałam się 🙂 Dla porównania, pomiar na profesjonalnej wadze pokazuje zakres 17-18. %, sprawdzany kilkukrotnie. O właśnie – bo mimo dokładnego pomiaru, wartości na wadze na siłowni też mogą być z błędem, dlatego warto mierzyć się regularnie np. co tydzień. Jeśli wartość zmieniła się w ciągu tygodnia o np. 4 procent, to trochę za dużo – w którymś momencie był błąd.
Jeżeli się odchudzacie lub próbujecie przytyć, dobrym sposobem będzie też mierzenie obwodów – maksymalnie raz na tydzień, nie częściej! Dajcie znać, czy potrzebujecie poradnika, gdzie i jak się mierzyć, to napiszę 🙂
I jeszcze jedno: mam snapchat! Dzisiaj dopiero pierwszy dzień, więc te snapy nie są super ciekawe, ale postaram się go prowadzić pod kątem fit i moich treningów 🙂 nick: codzienniefit





Super, że o tym napisałaś! Jestem na diecie odchudzającej już niemal dwa miesiące i nie widzę sensu ważenia się. Zaczęłam więcej ćwiczyć, więc nawet nie byłabym w stanie powiedzieć co jest tym, co schudłam, a co tym, co przybrały moje mięśnie 😉 Najlepszym wyznacznikiem jest oko i zmniejszające się ciuchy 😀
A waga, jak to waga, nie jest ważna, tylko to, żeby być zdrowym. Tak myślę 🙂
Mogłabyś napisać o tym jak i gdzie się mierzyć ?:)
Tak 🙂
Ja poproszę poradnik gdzie i jak się mierzyć! REWELACYJNY POST! Dzięki Marta! 🙂 Gdybym patrzyła na wagę już dawno bym się poddała, a jest tak jak mówisz – ona za często się zmienia i kłamie.
Poproszę poradnik! O tak!
moim zdaniem warto znać swoją wagę. ta mniej więcej. bo wiadomo, że to się może wahać o te 2-3 czy nawet 4 kg. ale codzienne ważenie się faktycznie nie ma sensu. można by się ważyć co godzinę i za każdym razem byłby inny wynik. w sumie ciekawy pomysł. ja nie mam wagi, ale może Ty Marta podejmiesz wyzwanie, żeby pokazać w praktyce jak waga jest niewiarygodnym miernikiem chudnięcia? 😉
moim zdaniem najlepiej jest oceniać wizualnie w lustrze, po ciuchach i po samopoczuciu 🙂
Ja też poproszę poradnik 🙂 Super post i w ogóle cały blog jest świetny! Dzięki Tobie wielu rzeczy się dowiedziałam i cały czas mnie czymś zaskakujesz:) Dziękuję Marta!
T ja dziękuję za taki miły komentarz!
Wiem, że nie warto się ważyć, ale to niemal jak uzależnienie :O
Jak dobrze, że 'rzuciłam’ ważenie się już jakiś czas temu, bo ja nawet wyglądając lepiej ważyłam więcej albo tyle samo. W końcu stwierdziłam, że waga się chyba zepsuła i od tamtego czasu jest tylko ozdobą w mojej łazience 😀
Ja czasami się ważę kontrolnie, ale moja waga jest średnia. Dużo bardziej ufam wadze na siłowni
A co z pomiarem tkanki tłuszczowej przez fałdę w przypadku, gdy mi zostało trochę luźnej skóry po odchudzaniu? Jestem tego ciekawa 🙂
Też jestem, przy pisaniu tekstu o tkance tłuszczowej na pewno to sprawdzę
tak! poproszę o poradnik! już dawno o tym myślałam 🙂
Bardzo ciekawy artykuł! właśnie dobrze jest się mierzyć nie ważyć! 🙂
Poradnik będzie super 🙂
🙂
super, że o tym mówisz 🙂 mi samej przekonanie się do wyrzucenia wagi zajęło jakieś 2 lata tak zwanego zdrowego stylu życia.. ale dopiero teraz czuję, że jest on na serio zdrowy.. bo przecież o zdrowie tu właśnie chodzi a nie cyferki
dokładnie!
Na szczęście nie posiadam sprawnej wagi 😀
Mogłabyś napisać o ujemnych kaloriach? Czy to mit, fakt. Jak to z nimi?
ok 🙂
ja niestety tak się nauczyłam,że ważę się codziennie..
Poproszę post o tym, jak się mierzyć 😉
Pozwolę się nie zgodzić – ważenie co tydzień ma sens (choć dużo zależy nawet od zawartości pęcherza) – mówię oczywiście o ważeniu rano w jednej piżamce bo po miesiącach przybierania i sprawdzania tego w typowo opisany przez Ciebie sposób, zauważenie że przez tydzień schudłaś 700g a w kolejny 800g (ważąc się rano, bez śniadanka, no.. po opróżnieniu pęcherza ;)) daje to niesamowitą determinację – nie podajesz się. I świadoma że waga mogła mnie trochę oszukać skakałam z radości widząc pierwszą zmianę.
Dodam też że nie miałam wiedzy jak mierzyć wagę inaczej, a bałam się sprawdzania wymiarów bo
1′ też nie umiem zrobić tego dokładnie (mogłabyś o tym napisać)
2′ myślałam że aby zauważyć te 2-3 cm w pasie czy biodrach, trzeba zrzucić ponad kilo czy jeszcze więcej a jak pisałam każdy z nadwagą jest łakomy nie tylko na słodycze lecz na najszybsze efekty, które motywują aby odłożyć słodycze.
Zgodzę się, ale do pewnego stopnia – jeśli jesteś na początku swojej drogi każde dodatkowe 700g jest super motywujące. U mnie problem z wagą zaczął się w momencie, kiedy przestałam tracić na wadze i tak było już któryś z rzędu tydzień. Motywacja spadła mi drastycznie i coraz mniej chciało mi się walczyć. Nie wzięłam pod uwagę, że to może być związane ze wzmożonymi treningami albo innymi czynnikami. Nie polecam opierać się tylko o wagę, bo to może skończyć się źle 🙂
Również poprosze post o pomiarach 🙂
Odkąd zaczęłam ćwiczyć i się zdrowo odżywiać, z wagi 50 kg przybrałam 3 kg w górę, na początku się zaczęłam bać że coś jest nie tak. Ale w tym momencie po 4 tygodniach treningów z Martą, widzę pierwsze efekty, moje ciało po prostu nabiera masy mięśniowej 🙂