Codziennie Fit

Czy naprawdę aż tyle się ćwiczy? Jak wyglądał mój obóz? Relacja, kulisy i trochę szczegółów…

Po dwóch latach przerwy, tęsknoty i dziwnych, niepewnych czasów, w tym roku udało się – wrócił mój obóz sportowy Codziennie Fit Camp powered by PUMA! Jak to naprawdę wyglądało, ile ćwiczyły dziewczyny i czy na obóz może pojechać każdy? Zobaczcie sami!

W tym roku przygotowaniom do obozu towarzyszyła dodatkowa ekscytacja: dziwnie wraca się do projektu po dwóch latach całkowitej przerwy, zwłaszcza, jeśli ta przerwa była spowodowana pandemią na świecie, a nie twoją własną decyzją. Oprócz podniecenia czułam też trochę stresu, wiadomo – człowiek ma wrażenie, że wyszedł z wprawy…

Niemniej jednak moje obawy okazały się być oczywiście na wyrost! Po pierwsze: na obozie końcowo mieliśmy komplet: 75 świetnych dziewczyn (co przy okazji jest obozowym rekordem – nigdy wcześniej nie robiłam obozu na tak dużą ilość osób), a całość wyszła prześwietnie…zresztą, zobaczcie sami jak było! Zanim przejdziecie do czytania relacji – zapraszam Was najpierw do obejrzenia wideo. Maciek potrafi cudownie uchwycić emocje i klimat obozu, więc będzie to dobre wprowadzenie do tego, by pokazać Wam, jak było na Codziennie Fit Camp powered by PUMA!

JAK WYGLĄDA OBÓZ CODZIENNIE FIT, CZYLI PODSTAWY

Nie wiem czy wiecie, ale na sam pomysł obozu wpadłam w zupełnie zabawny sposób – opowiadałam często Patrykowi oraz mojej Monice, która z nami działa, że bardzo tęsknię za obozami lekkoatletycznymi i pojechałabym na taki… no i stwierdziliśmy, że zrobimy swój!

Czyli obóz Codziennie Fit Camp powered by PUMA to taki trochę obóz marzeń – moich, ale dzięki temu wydaje mi się, że podoba się także obozowiczkom: po prostu robimy obóz, na który sama chciałabym z przyjemnością pojechać!

A skoro tak, to obóz musiał też być w ładnym, fajnym i dostosowanym do sportu miejscu. I tak się stało! W tym roku na miejscówkę obozu wybraliśmy hotel BoniFaCio Spa & Sport Resort w Sochocinie. Otoczony pięknym lasem, posiadający dwa baseny (jeden zewnętrzny), boiska i odpowiedniej wielkości pomieszczenia, które można przerobić na sale do ćwiczeń – był dla nas idealnym rozwiązaniem!

obóz Codziennie Fit Camp - trening
fot. J.Janecki

Obozowiczki spały w dwuosobowych pokojach z balkonem.

Oprócz aktywności obozowych, dziewczyny mogły skorzystać także dodatkowo z dużego SPA znajdującego się w hotelu, czy spędzić czas wolny na basenie, na spacerze w mega zielonym lesie czy… jeżdżąc konno.

Hotel znajduje się w Sochocinie, do którego trzeba dojechać – dla niezmotoryzowanych mieliśmy opcję autokaru z Warszawy, który zawiózł obozowiczki na miejsce, a potem je z obozu odwiózł z powrotem do stolicy.

Jeszcze jedną ważną rzeczą na obozie było jedzenie: dla obozowiczek zaplanowane były 3 pory posiłków: śniadanie, lunch i obiadokolacja – na których miały do wyboru różne zdrowe opcje: zarówno tradycyjne, jak wegańskie, wegetariańskie czy biorące pod uwagę inne wykluczenia. Plusem na pewno było to, że do każdego posiłku zawsze można było podkraść coś słodkiego – jak nie przepyszną jagodziankę na śniadanie, to kawałek ciasta czy galaretki w porze obiadowej czy kolacji. Jedno jest pewne: nikt głodny nie chodził, a to też istotne – przy tak dużej ilości ruchu jedzenie to naprawdę niezbędne paliwo.

Dziewczyny na wstępie dostały także pakiet powitalny: przede wszystkim worek treningowy oraz koszulkę obozową od głównego partnera obozu – marki PUMA – dzięki którym wszystkie czułyśmy się jak w jednej drużynie 😊

fot. J.Janecki

W pakiecie były też butelki filtrujące wodę od Brita – ta butelka to model Active, idealny do treningów, ale przede wszystkim – rozwiązujący nam problem generowania plastiku! Zamiast kupować wodę w plastikowych butelkach dla obozowiczek, każda dziewczyna mogła sobie pić wodę w dowolnych ilościach, korzystając z tej filtrującej butelki i dzięki temu – też być trochę bardziej eko. Żeby dziewczynom nie zabrakło energii, w pakiecie znalazły się też batony ze zdrowym składem od marki KruKam oraz ich sławna pasta orzechowa. Całość pakietu zamykały drewienka palo santo od Moonholi – to był też taka zapowiedź dla dziewczyn, bo w planie obozowym znalazła się joga… ale do tego zaraz dojdziemy.

Zależało mi też na tym, żeby na obóz mogła pojechać każda dziewczyna, niezależnie od poziomu – dlatego zdecydowaliśmy się utworzyć grupy oparte na poziomie zaawansowania i dostosować treningi pod konkretne poziomy – obóz miał być wyzwaniem, ale miał także być wykonalny i bezpieczny dla zdrowia. A uwierzcie mi, przy dużym obciążeniu treningowym, czasami między tymi dwoma rzeczami jest cieniutka granica.

Długo zastanawiałam się, jak określić u dziewczyn ich poziom zaawansowania, żeby zrobić to w prawidłowy sposób i w końcu wymyśliłam – jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydawał mi się trening testowy. Zaprojektowałam więc jednostkę, która pomogła dziewczynom określić swój poziom zaawansowania i na bazie tego treningu oraz dodatkowej ankiety, przedzieliłam dziewczyny do czterech różnych grup: początkującej, dwóch średniozaawansowanych i zaawansowanej.

TRENINGI NA OBOZIE – PRZEDE WSZYSTKIM RÓŻNORODNOŚĆ!

Na obozie chciałam, żeby wszystkie treningi były rozpisane pod kątem mojego ulubionego hasła: najsprawniejsza wersja siebie. Dlatego najważniejsza była dla mnie różnorodność – na Campie nie było ani jednego takiego samego treningu! Dziewczyny codziennie miały zapewnioną inną aktywność, a cały plan obozu był tak rozpisany, by dni z większą intensywnością przeplatały się z dniami o trochę niższej intensywności lub innym charakterze – żeby nie doprowadzić do kontuzji.

Obóz Codziennie Fit Camp zaczynał się codziennie od rozruchu – w formie biegu, marszobiegu lub spaceru, w zależności od poziomu zaawansowania. Rozruch trwał do 30 minut i miał być taką pierwszą aktywnością bez spiny – żeby dobrze zacząć dzień, dotlenić się i przygotować na kolejne treningi.

fot. J.Janecki

Po śniadaniu zaczynała się pierwsza sesja treningowa, a po obiedzie – druga. W ciągu całego obozu dziewczyny zaliczyły różnorodne treningi.

Ze mną – poczynając od treningu obwodowego z obciążeniem, poprzez trening ogólnorozwojowy na dworze, następnie trening bootcamp, a na końcu trening interwałowy z mierzeniem tętna.

Z Pawłem Kordkiem – dziewczyny bawiły się na Aquafitnessie oraz mogły poczuć wszystkie mięśnie na treningu pilates.

Zaprosiłam także Dominikę, znaną w internecie jako whitepointeshoes – która przeprowadziła dla dziewczyn bolesne, ale przydatne zajęcia z rolowania. Nie wiadomo było, czy się śmiać, czy płakać. 🙂

A jakby tego było mało – zrobiłam dziewczynom niespodziankę i na obóz zaprosiłam „moją” Magdę ze studia Siódme Poty (którą możecie kojarzyć z naszych jogowych treningów na kanale – dostępne TU), która przeprowadziła dla dziewczyn jogę na świeżym powietrzu.

Fot. J. Janecki
Fot. J. Janecki

Dzięki uprzejmości Moonholi, na wszystkich treningach dziewczyny ćwiczyły na ślicznych matach (a dla wszystkich z #druzynyCF obowiązuje kod rabatowy na wszystkie maty Moonholi: CODZIENNIEFIT15)

Fot. J. Janecki
/center>

OBÓZ CODZIENNIE FIT CAMP – ATRAKCJE

Oprócz treningów, dziewczyny miały zapewnione też dodatkowe zajęcia. Obóz otworzyłyśmy wykładem dietetycznym dziewczyn – Miły i Marty – z bLife – żeby nastawić się pozytywnie do Campu i przypomnieć sobie najważniejsze „fit podstawy”.
W ramach odnowy i regeneracji potreningowej, dziewczyny miały też wieczorną saunę.

Niespodzianką i atrakcją wywołującą dużo emocji był na pewno… spływ kajakowy. Dziewczyny w parach przemierzyły wodę i mogły wypróbować zupełnie inną aktywność.

Przygotowałam też dla nich coś specjalnego – zaprosiłam na obóz znanego fizjologa i trenera Ryszarda Szula, który przeprowadził dla dziewczyn wykład dotyczący tętna w treningu fitness. Czym są strefy tętna, jak czytać dane z zegarka, na co zwracać uwagę – pan Ryszard podzielił się swoją wiedzą w sposób przystępny i dzięki temu jestem pewna, że domowe treningi dziewczyn wskoczą też na kolejny poziom.

Stwierdziłam też, ze skoro już wiemy, o co w tętnie chodzi, to na drugi dzień zrobię dziewczynom trening specjalny – i tym sposobem, dzięki uprzejmości Polar miałyśmy możliwość przetestować system Polar Club, który pozwala na trening z mierzeniem tętna.

Fot. J. Janecki

Każda z dziewczyn dostała na treningu opaskę Verity Sense, którą zakłada się na ramię i która mierzy tętno podczas wysiłku.

fot. J.Janecki

Wszystkie wartości wyświetlały się na tablicy przed dziewczynami, dzięki czemu zarówno ja – jako trener – jak i dziewczyny mogły zobaczyć, jak zachowuje się i zmienia tętno  w trakcie treningu. A że przygotowałam trening interwałowy, to bardzo łatwo mogłyśmy sprawdzić, czy pracujemy w odpowiednich strefach i na pewno dajemy z siebie wszystko 😊

Fot. J. Janecki

To jednak nie wszystko: na obozie staram się przekazywać swoje wartości, nic więc dziwnego, że dziewczyny miały zagwarantowaną bardzo ważną rzecz: badania profilaktyczne krwi od UPacjenta.pl!

fot. J.Janecki

W ciągu dwóch dni, ekipa UPacjenta.pl pobrała materiał od obozowiczek i przygotowała podstawowe badania krwi.  Dziewczyny dzielnie zgłaszały się rano do punktu i zrobiły coś dla swojego zdrowia. Każda obozowiczka miała zagwarantowany w ramach obozu pakiet podstawowy, a jeśli ktoś chciał – mógł na miejscu dokupić dodatkowe badania, które były mu akurat potrzebne, żeby zrobić wszystko za jednym razem.

W trakcie obozu, pewnego wieczoru zorganizowaliśmy też dla dziewczyn prawdziwe kino – z popcornem, filmem na rzutniku, krzesłami i odpowiednim klimatem. A na zakończenie, w czwartek, dziewczyny miały imprezę z DJ-em. Jakby im aktywności było mało, to na pewno tańcami mogły to nadrobić 😊

DO ZOBACZENIA?

fot. J.Janecki

Wszystko co dobre, kiedyś się kończy i tak było tym razem – zanim się obejrzałam, trzeba już było wyjeżdżać. Strasznie mi się podobało, zżyłam się z dziewczynami i po raz kolejny utwierdziłam w przekonaniu, że tworzymy wspaniałą, ciepłą drużynę – każdy był miło przyjęty! Na obozie nie ma miejsca na ocenianie, krzywe miny, niechęć – wszyscy sobie kibicują i razem chcą obóz wykorzystać.

I dlatego na CF Camp jest tak fajnie. 😊 Mam nadzieję, że będziemy mogli zobaczyć się za rok!

Zobacz także: Jak wyglądał mój obóz w 2019 roku?

Exit mobile version