Jak zacząć biegać od zera – i nie umrzeć po drodze? Najważniejsze triki dla początkujących

Jak zacząć biegać od zera – i nie umrzeć po drodze? Najważniejsze triki dla początkujących

Post navigation

3 komentarze

  • Cześć,

    Mam pytanie dotyczące intensywności treningów na początku.
    161, 63kg, praca siedząca, do zeszłego roku raczej się nie ruszałam za wiele, ale od zeszłego roku umiarkowanie aktywny tryb życia (zwłaszcza w lecie): sporo rowera, dużo spacerów, czasem wypad w góry, czasem kajak itp. Ale raczej poza latem nie było to super regularne.

    W tym roku postanowiłam zacząć biegać (6 tygodni z tygodniową przerwą na Covida). Wydaje mi się, że do tej pory wszystko robiłam ok: cała wiosna przebiegła mi bardzo spacerowo, w ostatnich dniach czerwca zaczęłam biegać zaczynając od marszobiegów (2min na 2 min do 20 minut na początku). Zawsze robiłam dzień przerwy a w przypadku „zakwasów” przerwę aż do wyleczenia. Pierwsze półtora miesiąca biegałam po miękkim podłożu bo miałam fajną trasę pod domem. Na butach się aż tak nie znam, ale wydają mi się wygodne (Asic, przeznaczone dla biegaczy). Techniki biegu nie jestem w stanie ocenić. Rozgrzewka i rozciąganie jest (ale nie wiem, czy nie za krótkie).

    Pod koniec lipca byłam w stanie wolnym tempem przebiec 5 km (przy dużym wysiłku)
    Pierwszy tydzień sierpnia to 5-6 km bez większego problemu.
    Przyznam szczerze, mam ochotę biegać codziennie, ale się powstrzymuję, słysząc, że to nie jest dobry pomysł na początku.
    Wczoraj przebiegłam pierwszą wolną 7 (tempo 7:48 na km).
    Dziś odczuwam lekki dyskomfort w okolicy ścięgna Achillesa. Jest on lekki – nie nazwałabym tego nawet bólem a minimalnym dyskomfortem, z którym można normalnie funkcjonować a nawet biegać, ale na dziś i na jutro nie planuję treningu.

    Mam natomiast pytanie. Czy ten lekki dyskomfort to coś, co się zdarza i po prostu trzeba odpocząć dzień czy dwa czy to już sygnał, że zaczyna się dziać coś niedobrego.
    Jak profilaktycznie dbać o ścięgno Achillesa?

    I czy nie przesadzam z intensywnością? Bo jednak nieskromnie wydaje mi się, że od problemu z przebiegnięciem 2 minut do 7 km u osoby średnio aktywnej w ciągu 6 tygodni (z przerwą tygodniową) to jednak szybki progres.

    Przyznam szczerze już teraz nie jestem sobie w stanie wyobrazić sobie, że nie biegam więc nie chcę dopuścić do żadnej kontuzji.

    Z góry dzięki!

  • Mam troche obawy bo mam nadcisnienie i jestem palaczem ale wlasnie dlatego zeby zucic papierosy chcialam zaczac begac .wiec zaczelam jednak kiedy zaczelo mnie piec w gardlei calej klatce piersiowej wystraszylam sie nie na zarty .kiedys gralam w kosza biegalam w sztafecie kobiet i w karate mnialam nawet male osiagniecia jak dla mnie …ale to bylo 25 lat temu .niewiem ale chyba juz zapuzno zebym wrucila do Sportu…chociaz do biegania…pozdrawiam.

  • 4 lata temu ostatni raz byłam na zawodach to były mistrzostwa Polski w Trzebinia, a kiedy poszłam do liceum (teraz 4 klasa liceum) skończyłam z treningami z powodu dużej ilości czasu spędzanego nad książkami. W tym roku zdaję maturę i chciałam zrobić coś co lubiłam kiedyś, więc 2 tygodnie temu zaczęłam mój pierwszy samodzielny trening niedaleko mojego domu. Początkowo przesadzilam z prędkością i szybko się męczyłam, ale nie przestawałam i następnego dnia miałam tak wielkie zakwasy, że nawet stać nie mogłam. Oczywiście nie leżałam cały dzień po tym, bo wiem, że to nic nie pomoże, więc mając zakwasy i tak poszłam biegać, ale tym razem wolniej i dłuższy dystans, czyli 4 km na 30. Po 2 tygodniach treningu zauważyłam efekty, czyli coraz mniej się męczę i mogę szybciej biegać nie mając potem zakwasów. Wciąż biegam 30 minut, ale 5 km. Biegam, bo mnie to uszczęśliwia.
    Pozdrawiam!

Zostaw odpowiedź

back to top