Mój aktualny plan treningowy i moje fit cele

Jak teraz wyglądają moje treningi, czy mam określony cel i co chcę zmienić – czas na małą aktualizację!

O rany, tak dawno ostatnio publikowałam wpis z serii „Fit sobota” czy też „Fit miesiąc” (bo to ten sam cykl, tylko miał najpierw jedną, a potem drugą nazwę), że musiałam sięgnąć do archiwum bloga i sprawdzić, kiedy to było! To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że obie nazwy są kompletnie nie trafione, bo za każdym razem, kiedy przegapiałam początek miesiąca lub sobotę, nie chciałam już pisać, bo przecież „nie pasuje”. Moja logika czasami mnie powala.

W każdym razie: muszę pomyśleć nad jakąś inną nazwą, żeby nie ograniczała mnie w żaden sposób – i jak mi się zachce napisać o moich celach i planach w środku tygodnia, to nic nie będzie mnie powstrzymywać.

MOJE TRENINGI

Od ostatniego czasu trochę się błąkałam w moich celach i planach związanych z treningami. Po zakończeniu mojego „wyzwania” i starcie w zawodach (zobaczycie tutaj i tutaj), zabrakło mi jakiegoś takiego celu, do którego mogę dążyć, a co za tym idzie – nie trzeba było długo czekać, żebym straciła jakieś takie ogarnięcie treningowe.

Ogólnie nie ma w tym nic złego: nie zawsze musicie mieć plan treningowy czy koniecznie pod coś trenować. Natomiast ja bardzo to lubię i w momencie, kiedy mam za dużą swobodę i spontaniczność, wszystko mi się zaczyna rozjeżdżać.

Jakiś czas temu wzięłam się jednak w garść i usiadłam na spokojnie, od nowa projektując swój plan treningowy. Teraz jestem bardzo zadowolona, bo udaje mi się go realizować i czuję wreszcie jakiś taki spokój związany z tym, że wiem co robię i trzyma to się kupy 🙂

Joga

Dwa razy w tygodniu chodzę na jogę – dalej korzystam z treningów personalnych z jogi i pracuję nad swoją mobilnością i zakresem ruchów.

Na zajęciach staramy się ciągle pracować nad moją spiętą górą ciała oraz rozciąganiem wszystkich partii mięśniowych. Te zajęcia pozwalają mi się też odstresować, a biorąc pod uwagę jak teraz wygląda świat – to jest to bardzo potrzebne (czy Wy też czasami czujecie niepokój „bez powodu”? Po prostu dlatego, że jest pandemia?)

Bieganie

W planie mam też 3 biegi w ciągu tygodnia – oczywiście rano, raczej w formie rozruchu, chociaż stopniowo myślę o podkręceniu tych treningów i urozmaiceniu ich w jakiś sposób, np. układając je w mini-plan treningowy, poprawiając czas czy dystans. Zobaczymy, podchodzę do tego bez spiny. Nie chodzi o to, żeby w każdym treningu widzieć opcję do tworzenia „celu”, chociaż nie będę ukrywać, że mnie to po prostu motywuje i jako byłego sportowca – bardzo kręci!

Rower

Wiosną, w trakcie pierwszego lockdownu, kupiliśmy rower spinningowy i używam go przynajmniej raz (a zazwyczaj częściej) w tygodniu. Zwykle do interwałów lub do zwiększania aktywności w ciągu dnia. Obecnie w planie mam 1-2 jazdy w ciągu tygodnia, z czego jedna to interwały, a druga – dowolna (na co mam aktualnie ochotę i jaka jest moja potrzeba. Czasami nie robię jej w ogóle).

Ćwiczenia siłowe, treningi z masą własnego ciała, treningi ze sprzętem na całe ciało

To pozostała część mojego planu treningowego – 2 lub 3 takie jednostki w tygodniu (często robię je w ten sam dzień, co interwały lub bieganie). Zawsze treningi dopasuję intensywnością i objętością, żeby nie było tego też za dużo.

Ćwiczę zarówno bez niczego, jak i ze sprzętem: hantlami, gumami czy dużą piłką. To, jak wyglądają moje treningi, możecie często zobaczyć na instastories na moim Instagramie – tam wrzucam fragmenty, można też je wyświetlić wchodząc na mój profil i klikając wyróżnioną relację „trening w domu”.

MOJE CELE

Jak pewnie pamiętacie, na początku roku miałam jedno, największe postanowienie noworoczne: być najsprawniejszą wersją siebie. I muszę przyznać, że cały rok rzeczywiście do tego dążę! Ostatnie 1,5 miesiąca tego roku chcę przycisnąć jeszcze ten temat, dlatego obecnie mój plan treningowy skupia się właściwie na poprawie wszystkiego: mobilności, wydolności ogólnej, siły.

Chciałabym też znowu tu więcej pisać – zawsze, jak piszę rzadko (pomijając publikowanie tu treningów), to mam wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony – dużo się zmieniło od początków bloga. Wtedy tylko praktycznie on istniał.

Teraz mam kanał na YouTube, konto na Instagramie, grupę na Facebooku, bloga i na każdy kanał staram się tworzyć trochę inne rzeczy. W rezultacie tworzę dużo więcej treści niż kiedyś i dziwię się, że nie mam już wieczorem siły napisać jeszcze jednego wpisu 😀 Niemniej jednak, nie do końca odpowiada mi częstotliwość wpisów tutaj i chciałabym wrócić do 2-3 artykułów w tygodniu.

W międzyczasie zaczęłam wreszcie pisać ebooka, o którym myślałam już od ponad roku – o trenowaniu w domu. Merytorycznie i prosto, tak, żeby każda osoba, która go przeczyta, mogła efektywnie trenować w domu i wymodelować swoją sylwetkę. Codziennie rano siadam do pisania i mam nadzieję, że uda mi się go ukończyć za jakiś czas. 🙂 Czasami blokuje mnie własna ambicja, bo bardzo dużo czasu zajmuje mnie samo pisanie, a szukanie odpowiednich badań, źródeł i potwierdzanie niektórych rzeczy. Ale przynajmniej już na tym etapie wiem, że jeśli uda mi się wszystko zrealizować tak, jak chcę, to będzie prawdziwa petarda!

Chcę też nadrobić trochę szkoleń i książek, żeby poczuć trochę powiew świeżości, odświeżyć wiedzę i nauczyć się czegoś nowego, by nie zostać w tyle i dalej być dobrym trenerem. Dwa szkolenia mam już wykupione, dwa kolejne w drodze. Żeby tylko starczyło mi doby 😀

MOJA DIETA

Jeśli chodzi o jedzenie, to jest naprawdę dobrze – może oprócz zamawiania zbyt często na wynos, ale bardzo z Patrykiem wczuliśmy się w akcję #wspieramgastro 🙂 Naprawdę szkoda mi tych wszystkich biznesów, które obecnie są zamknięte 🙁 Strasznie mi przykro z tego powodu i czuję okropną bezradność, więc chociaż w ten sposób staramy się dołożyć swoją cegiełkę.

Jeśli chodzi o to jak jem, czy jak wygląda mój dzień, to co jakiś czas możecie to podejrzeć na moim kanale YouTube:

Co tydzień spotykamy się też w niedzielę o 17:00 na transmisji na żywo ze zdrowego gotowania. W tym tygodniu będziemy robić fit spring rollsy 🙂 Idealne na kolację czy lekki obiad.

Uff… i to chyba wszystko na dzisiaj. Cieszę się, że w końcu się przełamałam, mimo tego, że ani dzisiaj sobota, ani początek miesiąca! W planach mam także obiecane i odłożone recenzje – zegarka Polar Unite i mojego rowerka spinningowego. Powinny się niedługo ukazać na blogu 🙂

A Wy jakie macie plany na resztę roku? Pochwalcie się proszę w komentarzach, uwielbiam czytać o celach i planach, to bardzo motywuje do działania! Przypominam, że 1 grudnia jak co roku, zaczynamy nasze świąteczne wyzwanie treningowe! Szykuję niespodzianki :>