Wyjść z treningowej strefy komfortu, czyli jak przekonać się do nowych aktywności?

Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz – jeśli chcemy być fit przez całe życie, warto byłoby otworzyć się na różne aktywności z kilku powodów: po pierwsze, by w końcu nie umrzeć z nudów, kiedy będziemy po raz tysięczny wykonywać ten sam trening, po drugie: by dać organizmowi nowy bodziec, dzięki któremu będzie mógł się rozwijać i po trzecie – by zadbać o wszechstronną sprawność i uchronić się przed przetrenowaniem, kontuzjami i brakiem efektów.
I super – to wszystko brzmi pięknie – ale jak przełamać się, wyjść ze strefy komfortu i poznać kompletnie nową aktywność?

Nie raz, nie dwa (dobra, i nie dziesięć razy, ale chyba kilkaset) powtarzałam już, że jedną z najważniejszych rzeczy, jaką możecie dla siebie zrobić jest urozmaicanie planu treningowego czy testowanie różnych aktywności, aż traficie na taką, która sprawia Wam przyjemność. Nie wszyscy muszą biegać, wyciskać ciężary, nie wszyscy muszą też ćwiczyć z moimi filmami (może to strzał w stopę, ale halo – wolę być szczera!). 

Problem zazwyczaj leży w tym, że bardzo ciężko się zmusić do tego, żeby te aktywności przetestować.

NIE MA NIC DZIWNEGO W TREMIE

Nie ma nic dziwnego w tym, że wybranie się w nowe miejsce, często na zajęcia grupowe (a więc do nowych ludzi) jest dla nas stresujące. I że nie brzmi zbyt zachęcająco. A jak się wygłupię? Przewrócę? Co jeśli mi się nie spodoba i utknę na godzinnych zajęciach, z których nie można wyjść? A jak ci ludzie będą dziwni? A jak instruktor będzie zwracał na mnie uwagę? A jak nie mam wystarczającej kondycji lub nie dam rady?

różne aktywności fizyczne

W ogóle mnie to nie zaskakuje – mimo tego, że wielu aktywności już próbowałam i lubię to robić, to wyjście na coś nowego też wiąże się u mnie z niepokojem.

Ale warto przełamać strach i przetestować coś innego. Być może odkryjemy coś dla siebie. Być może coś, co wydawałoby się nam niemożliwe, nagle okazuje się przyjemne, a my jesteśmy w tym dobrzy. Być może odnajdziemy nową motywację do ćwiczeń i dzięki temu łatwiej będzie regularnie się ruszać.

JAK PRZEŁAMAĆ STRES I STRACH I PÓJŚĆ NA NOWE ZAJĘCIA? MOJE SPOSOBY

różne aktywności fizyczne

Strach przed nieznanym może być naprawdę obezwładniający, ale warto sobie uświadomić, że w tym przypadku chwila dyskomfortu to nic w porównaniu z korzyściami – a nuż odkryjemy nowy trening dla siebie? 

#1 Zabierz wsparcie

Jeśli w nowych miejscach czujesz się nieswojo, a myśl o nieznanych zajęciach cię stresuje – może raźniej będzie z kimś u boku? To też fajny pomysł na spędzanie czasu inaczej, niż zwykle, warto więc zrekrutować znajomą/znajomego lub partnera/partnerkę i zrobić z tego wspólny wypad. Po pierwsze – nowe przestaje być takie straszne, po drugie – nawet jeśli okaże się, że to kompletnie nie wasza bajka, będziecie mogli sobie z tego żartować, zamiast się smucić.

#2 Pamiętaj, że zawsze możesz wyjść

Rzecz, o której wiele osób zapomina – pamiętaj, że w każdej chwili możesz zrezygnować. Pójście na zorganizowane zajęcia czy pojawienie się w jakimś obiekcie sportowym nie oznacza, że masz w nim siedzieć do końca według planu. 

trening interwałowy

Jeśli coś Ci się nie podoba, czujesz się nieswojo albo masz jakieś obiekcje w stosunku do prowadzącego – w każdej chwili możesz wyjść. W przypadku zajęć grupowych nie musisz tego nawet komunikować – po prostu nie przeszkadzając nikomu wyślizgnij się z sali na wolność. To nie zajęcia wychowania fizycznego: nikt ci za to nie wystawi jedynki do dziennika!

#3 Przypomnij sobie, że nikt w grupie nie przychodzi, żeby na Ciebie popatrzeć

Pojawienie się w grupie nowych ludzi może być krępujące. Dużo osób obawia się, że inni zwrócą uwagę na to, że czegoś nie umiemy, czy robimy to niepoprawnie. Prawda jest jednak taka, że wszyscy ci ludzie nie przyszli po to, aby patrzeć na nowych, ale żeby zrobić swój trening! Naprawdę mało kto będzie patrzył, jak sobie radzisz, a jeśli nawet – to prawdopodobnie podpowie ci, co poprawić. 

jak ułożyć plan treningowy

Większość osób na zajęciach sportowych pamięta swoje początki i nigdy nie spotkałam się jeszcze z brakiem życzliwości. Albo ludzie są skupieni na swoim ciele i swoich ćwiczeniach, albo jeśli już coś zauważą – chcą pomóc.

#4 Nie daj się wspomnieniom z przeszłości

Każdy z nas ma jakieś złe wspomnienia z jakąś aktywnością. Ja kiedyś wylądowałam na zumbie, na której instruktorka tańczyła dla siebie z zaawansowaną grupą, a ja, będąc tam pierwszy raz, czułam się jak piąte koło u wozu. Pewnie też masz jakąś taką historię. Jeśli to było kilka lat temu – spróbuj zapomnieć o złych wspomnieniach i spróbować podejść do jakiejś aktywności jeszcze raz, najlepiej w innym miejscu i z innym instruktorem. Jeśli i tym razem nie będzie szału – widocznie to nie aktywność dla Ciebie, ale nie możesz sobie zarzucić, że nie próbowałeś.

#5 Pamiętaj, że aktywność to nie tylko zajęcia grupowe

testowanie aktywności fizycznych, park trampolin

Chociaż ja w większości przypadków testowałam zajęcia grupowe, to prawda jest taka, że to nie jedyna dostępna forma ruchu. Lodowiska, ścianki wspinaczkowe, parki trampolin – jest mnóstwo obiektów, które oferują swobodę i wcale nie zmuszają do uczestnictwa w zajęciach grupowych. A też są aktywnością i dobrym treningiem! To warte zapamiętania, zwłaszcza jeśli naprawdę ćwiczenie w większej ilości osób nie jest dla Ciebie.

MOJE TESTOWANIE INNYCH AKTYWNOŚCI – JAK TO WYSZŁO?

Ostatnio przez prawie trzy miesiące testowałam nowe aktywności, korzystając z karty Multisport. Podobną akcję robiłam już latem i wtedy odkryłam dwie nowe zajawki – zajęcia na rowerach (na które staram się dalej chodzić, jak tylko jest możliwość) oraz jogę (dzięki której zapisałam się na zajęcia 1:1 z jogi i pracuję nad możliwościami swojego ciała). 

Kiedy więc okazało się, że znów mogę przetestować coś nowego, a potem Wam o tym napisać (co robię regularnie na moim Instagramie) – to oczywiście od razu się w to zaangażowałam. Karta Multisport dała mi dostęp do kompletnie różnych placówek, więc zaliczyłam:

PILATES

Pierwsze, na co poszłam, to pilates. Miałam już styczność z tą formą ruchu i chociaż zdaję sobie sprawę z miliona zalet, nigdy jakoś nie było chwili, żeby na nie wrócić. Postanowiłam się zmotywować, odszukałam zajęcia w jednej z siłowni i po prostu na nie poszłam.

Oczywiście okazało się, że było super. To zupełnie inna forma ruchu niż to, co robię na co dzień, więc była to odświeżająca odmiana i przy okazji przypomnienie, że nie tylko tempo się liczy, ale też praca nad zakresem ruchu, mocnymi mięśniami core oraz skupienie na oddechu. 

To też świetna forma rozpoczęcia aktywności dla osób, które przez długi czas nie były aktywne – oprócz niskiej, spokojnej intensywności pilates pozwala skupić się na czuciu ciała, co jest niezwykle ważne dla każdego i bardzo ułatwi późniejsze treningi.

CROSSFIT

Potem w międzyczasie poszłam na crossfit. Z taką formą treningów miałam styczność na kursach trenerskich oraz kilka razy w siłowniach, ale nigdy mnie to nie zachwyciło. Szukałam jednak czegoś intensywnego i postanowiłam dać crossfitowi kolejną szansę.

Przeszłam przez kilka zajęć wprowadzających i zrobiłam kilka treningów… i bardzo mi się to spodobało. Na tyle, że po zakończeniu trasy jeśli wszystko się uda, mam zamiar zapisać się do jakiegoś boxa crossfitowego i chodzić na te zajęcia regularnie.

Tak naprawdę w crossficie dużo zależy od prowadzącego – jeśli trafi się na kompetentną osobę, to naprawdę może być to świetna forma aktywności i treningu ogólnorozwojowego dla osób, które lubią wycisk. Tutaj ćwiczy się zarówno z wysoką intensywnością jak i z ciężarami, jednocześnie dbając o mobilność ciała i sprawność ogółem, a nie tylko wygląd sylwetki.

KETTLE

Crossfit z kolei zainspirował mnie do pójścia na zajęcia grupowe z kettlami. Do tej pory z takimi odważnikami trenowałam zazwyczaj w pojedynkę i byłam bardzo ciekawa, jak to wygląda w grupie. Okazało się, że trening w swojej formule był bardzo podobny do crossfitu – kilka ćwiczeń, kilka obwodów, potem zmiana. 

Kettle są o tyle fajne, że w większości wymuszają na nas prawidłową technikę. Jest to więc dobry początek z treningiem siłowym, zwłaszcza dla osób, których nudzi zwykły trening z obciążeniem na siłowni.

I… AQUAFITNESS

Okej, coś Wam powiem – kiedy zgadzałam się podjąć wyzwanie z Multisportem, w życiu nie pomyślałam, że trafię do wody. I jeszcze będę w niej ćwiczyć. Nie umiem pływać, źle się czuję w wodzie i zawsze boję się, że się utopię. Miałam jednak wybrać ostatnią aktywność z cyklu i postanowiłam totalnie wyjść ze swojej strefy komfortu, więc musiało paść na coś tak odjechanego jak aquafitness, czyli zajęcia fitness w basenie.

Wybrałam po prostu zajęcia oznaczone dla początkujących – ważne: w opisie na stronie siłowni podkreślono, że nie trzeba umieć pływać – zapakowałam strój i pojechałam zmierzyć się z własnym strachem.

Efekty? Przechodzące ludzkie pojęcie! W życiu nie sądziłam, że będę się tak dobrze bawić w wodzie. Prawda jest taka, że godzina zajęć minęła mi błyskawicznie, jeśli czegoś bałam się spróbować – instruktorka proponowała mi inną wersję, a po wszystkim woda, emocje i sam trening który wydawał się “machaniem nóżką” wyssał ze mnie całą energię i czułam się, jakbym ćwiczyła dziesięć godzin, a nie tylko jedną.

Bardzo jestem zadowolona, że udało mi się przełamać. Co więcej, rozważam pójście na te zajęcia raz jeszcze – muszę tylko poszukać czegoś bliżej mojego mieszkania.

CHCESZ BYĆ FIT? SPRÓBUJ CZEGOŚ INNEGO

I w sumie – o ile wizja próbowania czegoś innego niż do tej pory może wydawać się przerażająca, to… w większości przypadków prawdopodobnie Wam się spodoba.
A nawet jeśli nie – to będziecie wreszcie mieć pełne prawo, żeby mówić, że czegoś nie lubicie! Dla mnie testowanie nowych rzeczy jest bardzo odświeżające i to na pewno jeden z lepszych sposobów, by utrzymać motywację nie na lato… ale na lata.

Post powstał we współpracy z Multisport.