zaczęłam ćwiczyć i tyję

Zaczęłam ćwiczyć i tyję! Jak to się dzieje?

Sytuacja bardzo prosta: zaczynamy ćwiczyć regularnie, dbamy o to, co jemy, kupujemy karnet na siłownię, ruszamy się systematycznie – po czym wchodzimy na wagę, żądni efektów, a tam – zamiast mniej, to więcej! Dlaczego waga rośnie, kiedy zaczynamy ćwiczyć? Gdzie leży błąd i czy na pewno jest czym się martwić?

Nie ma chyba nic bardziej demotywującego w procesie odchudzania jak brak efektów… lub wzrost wagi, pomimo wprowadzonych zmian w naszej rutynie. Bo jak to tak: my jemy zdrowo, ćwiczymy, pocimy się, a tutaj zamiast mniejszych cyferek na wadze – większa liczba!

zaczęłam ćwiczyć i tyję

Wbrew pozorom, to wcale nie taka niespotykana i dziwna sprawa: bardzo wiele osób doświadcza wzrostu wagi po rozpoczęciu ćwiczeń. Dlaczego w ogóle tak się dzieje?

ZACZĘŁAM ĆWICZYĆ I TYJĘ – DLACZEGO?

  • Ćwiczysz więcej… i jesz jeszcze więcej
    Bywa, że razem z pojawieniem się aktywności w naszym życiu, rośnie apetyt – i jest to kompletnie naturalne! Może się jednak okazać, że rosnący apetyt jest nieadekwatny do naszego zapotrzebowania kalorycznego – i wtedy mimo tego, że na treningu spalamy dodatkowe kalorie, to w ciągu dnia nadrabiamy je z nawiązką. Przez to nie tylko nie mamy określonych efektów, ale możemy nawet zaobserwować wzrost wagi.
    W takim wypadku dobrze byłoby przez jakiś czas monitorować swoją dietę (np. za pomocą apki Fitatu na telefon czy po prostu zapisując na kartce) i zobaczyć, czy porcje nie zwiększyły się znacznie/nie podjadamy więcej niż do tej pory.
  • Zmiany w cyklu hormonalnym
    U kobiet sprawa wagi komplikuje się tym bardziej, że nasza masa ciała w ciągu miesiąca może się zmieniać zależnie od dnia naszego cyklu. W związku z tym, być może wzrost wagi nie jest wcale spowodowany błędami w diecie czy niedziałającymi treningami, a po prostu zbliżającą się lub obecną miesiączką.
    W takiej sytuacji należy to przeczekać i ważyć się kilka dni po zakończeniu okresu, a nie przed ani w trakcie.
Codziennie Fit Camp Powered by Puma analiza składu ciała zaczęłam ćwiczyć i tyję
  • Zdrowa dieta
    „Ale jak to ” – powiecie – „zdrowa dieta przyczynia się do wzrostu wagi?”. Ano może, zwłaszcza, jeśli wcześniej nasza dieta nie była bogata w błonnik. Zmiana jadłospisu na zdrowszy, a produktów na pełnoziarniste przy niedostatecznym piciu wody może powodować zaparcia i problemy z wypróżnieniem, a te z kolei… – tak, zgadliście – wzrost wagi. 🙂
    Dobrym rozwiązaniem będzie więc wypijanie odpowiedniej ilości płynów w ciągu dnia – tak, żeby nie dopuszczać do zaparć (które często się pojawiają nie tylko wtedy, kiedy błonnika nie ma w diecie, ale kiedy jest go sporo, a nie pijemy wystarczającej ilości płynów).
  • Rekompozycja sylwetki
    Waga może stać w miejscu lub trochę wzrosnąć także u osób, które mają prawidłową masę ciała, a mimo to walczą o wyszczuplenie sylwetki. Może się okazać, że na wadze zmian nie będzie – ale pojawią się one w obwodach ciała (które zmaleją). Zmniejszy się poziom tkanki tłuszczowej, a może zwiększyć poziom tkanki mięśniowej – przez co na wadze różnicy nie będzie (albo będzie dodatnia).
    W takim wypadku najlepszym rozwiązaniem byłoby śledzenie swoich postępów przez mierzenie obwodów centymetrem krawieckim lub robienie raz na jakiś czas analizy składu ciała.
  • Przecenianie treningów
    Czasami nasze treningi wcale nie są tak wymagające jak sądzimy – i przez ich przecenianie źle oceniamy swoje zapotrzebowanie kaloryczne, co może sprawić, że będziemy jeść za dużo, by doszło do spadku wagi.
  • Po prostu… wahania wagi
    Nasza masa ciała może się różnić… nawet codziennie. Tak dużo czynników ma wpływ na to, ile ważymy, że wahania wagi 0,5-1 kg to całkowita norma i nie ma się czym przejmować. Inaczej będzie wskazywać waga rano na czczo, a inaczej – wieczorem po kolacji. Tak samo nie ma sensu ważyć się po treningu – to także będzie nieadekwatne do rzeczywistych pomiarów.
    Jednym z najlepszych sposobów, żeby wyeliminować pomyłki wynikające z wahań wagi jest mierzenie się zawsze o tej samej porze (na czczo, rano, po wypróżnieniu) i nie za często.

WAGA -WCALE NIE TAKA ISTOTNA!

A tak poza tym to… jak już pewnie zdążyliście zauważyć, waga nie jest najlepszym wyznacznikiem efektów czy odchudzania.
Ilość rzeczy, która ma wpływ na to, ile ważymy, sprawia, że to nie jest zbyt rzetelny wyznacznik jakiejkolwiek formy – o czym możecie poczytać w moim artykule tutaj: Ważysz się? Daj spokój. Dlaczego ważenie nie ma sensu?

O wadze rozmawiamy też w nowym odcinku podcastu Od Poniedziałku:

Zamiast więc codziennie rano ważyć się i denerwować, że nic się nie zmienia, albo zmienia się nie tak, jakbyśmy chcieli – chwyćmy za inne formy sprawdzania efektów (mierzenie obwodów, zdjęcia, pomiar składu ciała) i… wyluzujmy. Zobaczycie, że zarówno sylwetce, jak i Waszej głowie, wyjdzie to na dobre 🙂