5 FIT mitów, w które kiedyś sama wierzyłam

Gdyby zebrać wszystkie teorie na temat bycia fit, zdrowia i kształtowania sylwetki w jedną, wielką księgę – prawdopodobnie na świecie nie starczyłoby papieru, żeby to wszystko zmieścić. Nic więc dziwnego, że w natłoku informacji czasami w niektóre rzeczy po prostu wierzymy, nie zastanawiając się nad tym, czy mają jakikolwiek sens. I żeby było Wam lepiej – to dzisiaj opowiem Wam o 5 fit mitach, w które sama kiedyś wierzyłam i dałabym sobie za nie rękę uciąć.

A teraz nie miałabym ręki.

O ile sport towarzyszy mi od podstawówki, o tyle moja historia ze zdrowym odżywianiem zaczęła się dopiero pod koniec liceum. Bardzo dużo czytałam na temat bycia fit – i chętnie testowałam na sobie różne metody zgodnie z zasadą, że skoro ktoś to napisał, a milion stron to powieliło, to pewnie musi to być prawda.

Cóż, teraz jako trener (ale przede wszystkim osoba dorosła) już wiem, że wcale nie musi.

MIT NR 1 – TYLKO TRENING POWYŻEJ 30 MINUT MA SENS

Na pewno to słyszeliście – tłuszcz spala się po 30 minutach. Albo nawet 40. W związku z tym, jeśli zależy ci na utracie tkanki tłuszczowej, trening musi trwać dłużej, a krótkie ćwiczenia w ogóle się nie opłacają… No cóż. To nieprawda!

Po pierwsze – tak, zaczynając trening, przez pierwsze minuty organizm korzysta głównie z zapasów glikogenu i węglowodanów. To jednak nie znaczy, że jak przekroczysz trzydziestą minutę treningu, nagle zacznie znikać twoja tkanka tłuszczowa.

Marta Hennig, fit mity, codziennie fit

Pewnie – ciało zaczyna korzystać też z rezerw tłuszczowych, ale to wcale nie oznacza, że od razu będziesz szczupła jak gazela po treningach, które trwają więcej, niż pół godziny.

Chudniemy i „spalamy” tkankę tłuszczową, kiedy mamy deficyt kaloryczny – czyli spalamy więcej, niż dostarczamy z pożywieniem. Można więc robić i dwugodzinne treningi, ale jeśli jemy wystarczającą ilość kalorii, to… waga ani poziom tkanki tłuszczowej ani drgnie.

Można też robić 15-minutowe treningi (bo nie mamy czasu na dłuższe) ale to zawsze coś – dzięki temu chociaż trochę mamy większe zapotrzebowanie i jak przypilnujemy odpowiedniej kaloryczności diety to… schudniemy.

Marta Hennig, fit mity, codziennie fit

Kolejny plus bycia świadomym tego faktu? Zaczynasz otwierać się na krótsze treningi, kiedy nie masz czasu i dzięki temu… w ciągu tygodnia robisz dużo więcej, niż zwykle. 🙂

MIT NR 2 – JEŚLI CHCESZ BYĆ SZCZUPŁA, MUSISZ JEŚĆ BARDZO MAŁO

W liceum zależało mi na zrzuceniu dwóch czy trzech kilogramów do zawodów (trenowałam lekkoatletykę). Ponieważ wiedzę czerpałam jeszcze z internetu i kolorowych gazetek o zdrowym trybie życia, moją pierwszą czynnością było ograniczenie jedzenia. Sporo. Wtedy modna była dieta 1200 kalorii – więc ja również się za nią wzięłam. Nie muszę chyba mówić, że to drastycznie mała ilość na trenującą nastolatkę, która dalej rośnie?

Marta Hennig, fit mity, codziennie fit

Efekt? Nic nie zeszło, bo kilka dni wytrzymywałam, a następnie byłam tak głodna, że jadłam więcej – więc w ciągu tygodnia bilans kaloryczny wcale drastycznie się nie zmieniał. Doświadczyłam za to spadku wytrzymałości, bo przy takiej ilości kalorii trudno było wytrzymać na treningach.

Dlatego tak wyrozumiale podchodzę do osób, które zaczynają swoją przygodę i robią tego typu błąd – wiem, jak to jest! Jak się czyta o kaloriach, to dieta 1200 czy 1000 kalorii wydaje się być bardzo sensowna, nie dziwię się, że tak często w nią wierzymy.

Jeśli chcecie wiedzieć, ile tak naprawdę jeść kalorii, żeby schudnąć, to napisałam o tym cały artykuł – TUTAJ.

MIT NR 3 – WĘGLOWODANY TUCZĄ

Przez jakiś czas popularne było zwalanie wszystkiego na węglowodany. Że tuczą. Sprawiają, że puchniesz. Powodują cukrzycę no i wszystkie inne choroby tego świata!

Sama jeszcze na początku studiów złapałam schizę, że może rzeczywiście tych węglowodanów jem za dużo i zaczęłam ich bardzo pilnować. I bardzo cierpiałam, bo ja węglowodany kocham! 🙂

węglowodany

Na szczęście razem ze zdobywaniem wiedzy okazało się, że nie takie te węgle straszne, jak w internecie mówią. No i poza tym – są bardzo potrzebne! Zwłaszcza dla osób aktywnych i trenujących.

MIT NR 4 – ĆWICZENIA NA UDA SPRAWIĄ, ŻE WYSZCZUPLEJĄ

I znów wracamy do czasów gimnazjum czy liceum – głęboko wierzyłam, że rzeczywiście, ćwiczenia na daną partię ciała sprawiają, że chudniemy z tego miejsca. Ale byłoby cudownie, gdyby to była prawda!

Każdy jednak, kto ma chociaż małe pojęcie o procesach zachodzących w naszym ciele już wie, że to nieprawda – nie da się schudnąć z jednej części ciała, tak jak i nie ma ćwiczeń, które odchudzałyby daną partię.

Marta Hennig, fit mity, codziennie fit
Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Ćwiczenia na konkretną część ciała mogą ją wzmocnić, poprawić zakres ruchu, pomóc w budowaniu tkanki mięśniowej, ale… nie odchudzą same w sobie. Do tego jest potrzebny (tak, dobrze myślicie!) deficyt kaloryczny. A co za tym idzie: w odchudzaniu dużo lepiej sprawdzą się więc ćwiczenia na całe ciało i treningi ogólnorozwojowe, bo pozwolą spalić więcej kalorii, zaangażować całe ciało i dzięki temu przyspieszą efekty odchudzania.

MIT NR 5 – DETOKSY SĄ SUPER

Zjadłaś za dużo? Zrób sobie detoks. Jesteś po świętach? Zrób detoks. Czujesz się ociężała? Zacznij detoks, oczyścisz organizm z toksyn.

Jasne. Chyba w snach. 🙂

detoks, Marta Hennig, fit mity, codziennie fit

Detoksy owocowe, sokowe, warzywne nie działają. Koniec, kropka. Oczywiście – można na nich stracić kilogramy, bo zazwyczaj mamy tam małą podaż kalorii. Ale nie oczyszczają magicznie naszych jelit ze złogów, ciała z toksyn i krwi z czegoś tam. Od oczyszczania organizmu mamy specjalne narządy: wątrobę, nerki. Jeśli funkcjonują prawidłowo – nic innego nam się nie przyda. A już na pewno nie sok warzywny (na zdrowie – jak najbardziej, ale nie na „odtrucie”!).

Herbatki oczyszczające też nic nie zdziałają. Nawet te reklamowane na Instagramie 🙂

A WY W JAKIE MITY WIERZYLIŚCIE?

No! To chyba najciekawsze mity, w które wierzyłam. Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka, ale myślę, że to daje Wam dobry pogląd na to, że po pierwsze, każdy ma chyba na koncie wiarę w jakieś czary-mary, a po drugie – zarówno w dbaniu o sylwetkę, jak i w dbaniu o zdrowie w ogóle, najważniejsza jest PODSTAWOWA WIEDZA. To ona pozwala nam potem zweryfikować wszystkie te „najnowsze metody”. 🙂

Jestem ciekawa, czy Wy macie jakieś mity, w które wierzyliście? I jeśli tak, to jakie? Dajcie znać!