Twoje ciało wie najlepiej. Dlaczego więc go nie słuchasz?

Wszyscy doskonale wiemy, że aby osiągnąć najlepsze efekty, potrzebujemy indywidualnego podejścia. Pewnie – uniwersalna wiedza to podstawa, ale każdemu z nas marzy się specjalista, który palcem pokaże co robić, żeby być w formie.
A co, gdybym powiedziała Ci, że istnieje ekspert, który wie o Tobie wszystko? I który może skutecznie ochronić Cię przed kontuzją, przyspieszyć Twoje efekty, sprawić, że będziesz czuł się świetnie? Brzmi dobrze, prawda?
Jeśli tak, to czemu nigdy go nie słuchasz?

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Oprócz trenerów czy dietetyków, istnieje jeszcze jedna osoba, która jest w stanie zweryfikować, czy to, co robimy będzie dla nas dobre, czy też nie. Czy dany trening nam odpowiada, czy konkretna dieta jest korzystna, czy nie robimy sobie krzywdy. I – o dziwo – Ty znasz tę osobę.

… bo sam nią jesteś. A właściwie: jest nią Twoje ciało.

EKSPERT, KTÓREGO NIE SŁUCHASZ

Zaraz, zaraz. Przecież teoretycznie wszyscy to WIEMY. Marta, Ameryki nie odkryłaś!
Doskonale wiemy, że nasze ciało komunikuje, kiedy coś jest dla nas dobre, albo nie do końca się sprawdza. To znaczy – wiemy to teoretycznie. Bo w praktyce jakoś o tym zapominamy.

Z przerażeniem obserwuję, jak często próbujemy uciszyć sygnały, które otrzymujemy – i to notorycznie. Nasze ciało naprawdę nie owija w bawełnę i mówi wprost, ale jesteśmy bardzo dobrzy w uciszaniu tych komunikatów.

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Pierwszy lepszy przykład z jakiegoś komentarza pod moimi filmami treningowymi – „w trakcie tego treningu zrobiło mi się słabo, ale jakoś dotrwałam do końca. Teraz trochę się źle czuję, czy Wy też tak macie?”

Inny: „Chciałabym się zdrowo odżywiać i ćwiczyć, ale nie mam w ogóle siły i energii.”

Kolejny: „W trakcie ćwiczeń zaczął boleć mnie mięsień, teraz pobolewa już trzeci dzień i jest spuchnięty. Ale chyba mogę normalnie robić trening”.

Co łączy wszystkie te wypowiedzi? Fakt, że mimo tego, że ciało daje jasny sygnał, gdzieś go odpychamy w świadomości. Bo przecież trzeba cisnąć, trenować, walczyć. Nie można odpuścić, kto to widział – tyle dni bez treningu! Poza tym, jak to mówią: „no pain, no gain” – prawda?

Nieprawda. I to KONIECZNIE musicie zrozumieć!

TWOJE CIAŁO NAPRAWDĘ WIE, CO ROBI

Większość sygnałów, jakie otrzymujemy od naszego ciała to nie fałszywe alarmy, tylko komunikaty, które powinny nas przynajmniej zaciekawić.

Coś Cię boli podczas treningu – powinieneś się temu przyjrzeć; robi ci się słabo? Na pewno jest jakiś powód. Po treningu bardzo źle się czujesz? Coś musiało pójść nie tak. Nie masz energii na zdrowy tryb życia? Może to właśnie dlatego, że nie dosypiasz, jesz niezdrowo i się nie ruszasz – nic dziwnego, że nie masz mocy.

Nie chodzi o to, żeby panikować za każdym skurczem, strupkiem, bólem, czy traktować każdy zawrót głowy albo szum w uszach jako obietnicę rychłej śmierci. Ale warto taki sygnał zweryfikować i zastanowić się: czy moje ciało chce mi coś przekazać?

KIEDY POWINNA CI SIĘ ZAŚWIECIĆ LAMPKA ALARMOWA?

  • Robi ci się słabo podczas ćwiczeń – powód może być bardzo błahy – zbyt duża intensywność, wysoka temperatura, brak odpowiedniej cyrkulacji powietrza w pomieszczeniu, twój zły wzorzec oddechu czy chociażby taka głupotka, jak szybkie przejście z pozycji leżącej do stojącej. Ale powód może być też bardziej poważny – dlatego warto każdy taki przypadek rozpatrywać indywidualnie: jeśli zdarzyło się to raz, to pewnie nie ma się czym przejmować, ale jeśli zdarza się częściej: zainteresuj się tym.
  • Twoje standardowe treningi nagle sprawiają ci trudność – jeśli to sytuacja jednorazowa, to być może taki masz po prostu dzień; jeśli jednak zdarza się to częściej, warto zweryfikować, czy odpowiednio odpoczywamy po treningach i czy nie dopadło nas przetrenowanie. Dobrze jest także przyjrzeć się swojej diecie – może jemy zbyt mało?
  • W trakcie treningu poczujemy ból – wiadomo, jeśli robimy trzydzieści wypadów – uda będą boleć! Jeśli jednak ból pojawia się nagle, jest ostry, rwący, dotyczy tylko jednej kończyny – warto zatrzymać swój trening i zbadać sprawę. Jeśli ból nie przechodzi albo uaktywnia się przy każdym treningu – należy się tym zainteresować.
  • Jakieś konkretne ćwiczenie sprawia nam ból/dyskomfort – bardzo często wynika to z tego, że wykonujemy je nieprawidłowo. W takim wypadku jeśli nie mamy możliwości konsultacji z trenerem, należy zamienić ćwiczenie na inne, angażujące te same partie ciała. Nie brnijmy w coś, co sprawia nam ból albo dyskomfort, bo w szybkim tempie nabawimy się kontuzji.
  • Nie masz siły/energii na proste aktywności – winowajcą prawdopodobnie będzie dieta lub brak snu. Jeśli jednak nie masz sobie nic do zarzucenia, warto udać się na podstawowe badania do lekarza, który wykluczy inne możliwe schorzenia.
  • Dieta X widocznie Ci nie służy – w miejsce „X” włóż jakikolwiek model żywienia, który testujesz. Jeśli z jakiegoś powodu jest Ci słabo, źle się czujesz, nie masz energii, pojawiają się objawy ze strony układu pokarmowego – przyjrzyj się, czy wina nie leży w żywieniu. Nie zawsze to, co jest popularne czy zalecane, będzie dla Ciebie odpowiednie.

PRZESTAŃ PRZEĆ DO PRZODU JAK TARAN

… i zatrzymaj się chociaż na chwilę. Jasne: wiem, że w dzisiejszych czasach trudno nie ulec pogoni za byciem fit, ale nie za wszelką cenę i nie każdym kosztem. Nie wszyscy musimy mocno „cisnąć” i zaciskać zęby. Nie musi lać się pot i krew, by były efekty. Nie musimy się z nikim ścigać.

Twoje ciało nie tylko ostrzeże Cię przed kontuzją albo powie, że przesadzasz z jakimś treningiem czy musisz odpocząć. Jeśli zaczniesz naprawdę go słuchać, to będzie mogło Ci także powiedzieć co Ci służy, czy nie. Czy ta dieta dla mnie działa? Czy ten trening przyniesie efekty? Zamiast ślepo iść za wytycznymi, warto czasami po prostu się zatrzymać, spojrzeć w lustro i zapytać odbicia: czy na pewno wszystko jest ok?

To naprawdę się opłaci.