Udało się. Sam siebie zmotywowałeś do zdrowego trybu życia. Jesz lepiej, ruszasz się więcej, czujesz się dobrze. Pojawia się jednak inny problem – co z resztą lokatorów? Nie tylko ty jeden zmagasz się z wiecznym przekonywaniem rodziny i partnera do zdrowego jedzenia – oto kilka moich patentów na przekonanie bliskich do bycia fit.
Wszyscy znamy te teksty: „nie kombinuj”, „kupujesz jakieś drogie sałaty”, „ja nie będę jadł trawy”, „na coś trzeba umrzeć, to ja wolę umrzeć od cukru”, „nie będę stała cały dzień przy garach”, „nie mam pieniędzy” i tak dalej, i tak dalej. Każdy, kto chociaż raz próbował przekonać sceptycznych członków rodziny do zdrowszego trybu życia wie, o czym mówię.
Niestety, nie wszyscy chcą się przekonać do zdrowszego trybu życia. Zazwyczaj z kilku powodów: uważają, że jest to za bardzo skomplikowane, za drogie, niesmaczne, niewygodne i co tu dużo mówić – są przyzwyczajeni do innego jedzenia. Zwłaszcza mężczyźni oraz starsze osoby (rodzice, dziadkowie) są przekonani, że zdrowe odżywianie to sałata zamiast schabowego, dania bez grama tłuszczu i jałowe warzywa na parze. Tak się utarło, chociaż wszyscy dobrze wiemy, że wcale tak nie jest.

Wiele razy pytacie mnie, jak przekonać rodziców czy partnera do innych dań czy aktywności fizycznej. Nie jest to łatwe, ale jest możliwe. Najważniejsze to dobrze do tego podejść. Nie możecie nikogo zmuszać ani szantażować, by zmienił swój tryb życia. Musicie umieć uszanować ich zdanie i spróbować podejść ich z innej strony. Jakiej? Poniżej moje patenty (uwaga: wszystkie się sprawdziły!).
#1 NIE ZARZUCAJ ICH WIEDZĄ – MÓW CIEKAWOSTKI
Nie możesz wparować do kuchni i zacząć oburzać się, ile twoi rodzice spożywają kalorii, tłuszczu, cukru, że powinni liczyć makro albo dbać o to czy o tamto. Nikt nie chce słyszeć o takich rzeczach na początku swojej drogi – jest to bardzo demotywujące! Zamiast gadać o wadach ich jedzenia, skup się na ciekawostkach, które mogą im się przydać – np. ja kiedyś kupiłam kiełki brokuła i powiedziałam mamie, że według badań świetnie działają w profilaktyce nowotworowej.

Innego dnia wspomniałam koleżance, że herbata z pokrzywy może pomóc na jej gromadzenie się wody w ciele przed okresem. Nie bombarduj swoich bliskich milionem negatywnych wiadomości: zamiast tego spróbuj dawkować informacje i niech to raczej będzie coś, co zachęci ich do zdrowej rzeczy. Wszyscy wiemy, że słodzone napoje gazowane są niezdrowe, ale czy kogoś to rusza? Nie. Lepiej powiedzieć, jakie zalety ma woda z cytryną czy świeżo wyciskany sok. Skupiaj się na pozytywach i pamiętaj: nie masz uczyć nikogo dietetyki, masz go zachęcić do zmiany jadłospisu.
#2 WALCZ Z MITAMI – ŻE DROGIE, TRUDNE I NIESMACZNE
Wiele osób nie chce nawet spróbować zmiany trybu życia, bo jest przeświadczona, że to wszystko jest trudne, drogie i na dodatek niesmaczne. Kto by chciał wydawać masę kasy na jedzenie, które nie smakuje i w dodatku jeszcze trzeba kilka godzin stać nad garami, żeby je zrobić? Nie brzmi to zachęcająco, prawda?

Dlatego twoim zadaniem jest pokazanie, że wcale tak nie jest! Zazwyczaj to rodzice mówią, że zdrowe jedzenie jest drogie, a partnerzy – że niesmaczne 🙂 Niezależnie od tego, kogo próbujesz przekonać, musisz po prostu się postarać.
- zgłoś się do gotowania na jeden dzień, dwa czy tydzień (jeśli jeszcze mieszkasz z rodzicami i to oni zazwyczaj gotują) i przygotuj fajne, proste, smaczne dania, które są jednocześnie zdrowe,
- partnerowi ugotuj coś zdrowego i nie mów mu, że to zdrowe – sprawdza się świetnie tutaj lazania ze szpinakiem czy ciasto z cukinii, które jest równie pyszne, co oryginał. W zakładce „przepisy” znajdziesz mnóstwo inspiracji.
- pokaż, że zdrowe jedzenie to nie tylko nasiona chia, mleko kokosowe czy komosa ryżowa. To przede wszystkim naturalne i nieprzetworzone produkty. Kasza jaglana, jęczmienna, gryczana, buraki, brokuł, mrożone warzywa, polskie jabłka – to wszystko jest smaczne i zdrowe, ale przede wszystkim TANIE. Musisz przygotować coś, co będzie tanie i pokaże bliskim, że nie potrzebują miliona dolarów, żeby jeść zdrowo.
- podsuń proste przepisy, które szybko się robi i które będą im smakować. Najpierw ty ugotuj, a potem po prostu przekaż przepis. Moja mama jak i mama mojego Patryka bardzo chętnie korzystają z przepisów i wskazówek, które im podrzucam, ale zwłaszcza, kiedy najpierw spróbują, jak ja to ugotowałam. Czasami jest to kluczowe.
#3 NIE ZAKAZUJ I NIE MÓW „NIGDY”

Nawet się nie waż mówić: „już nigdy nie będziemy jedli słodyczy”, „zapomnij o frytkach”, „nie zamówię więcej pizzy”. Czy znasz kogoś, kto chciałby tak żyć? Ja nie. Nikogo nie cieszy perspektywa zapomnienia o rzeczach, które mimo że niezdrowe, są przecież mega smaczne i każdy ma czasami na nie ochotę. Każdemu spadłaby motywacja!
Zamiast tego tłumacz i edukuj – przecież lepiej jeść 80 % czasu zdrowo, a 20 % czasu (czyli raz na jakiś czas) pozwalać sobie na „szaleństwa”.
#4 DAJ GOTOWE NARZĘDZIA
Tak jak pisałam w punkcie pierwszym – nie zawalaj ludzi wiedzą! Zamiast tego, spróbuj podsunąć gotowe rozwiązania. – ciekawą książkę, tytuł otwierającego oczy dokumentu, fajny przepis, link do mojego bloga (żarcik 😀 ).

Zabierz bliską osobę na fajny trening (w prawie każdej siłowni można załatwić darmową wejściówkę), a jeśli jesteście z małego miasta – zróbcie trening sami, w domu czy w plenerze.
Wszystko zależy tak naprawdę od twojej wyobraźni, ważne, żeby dać takiej nieprzekonanej osobie szansę zapoznać się z pozytywnymi stronami zdrowego trybu życia.
Nie mów frazesów: będziesz lepiej wyglądać, będziesz lepiej się czuć… zamiast tego pokaż to!
Daj spróbować przepysznego, zdrowego deseru, pozwól się fajnie zmęczyć na treningu. Daj tym ludziom złapać bakcyla i pozwól im zaostrzyć apetyt, by poczuli, że chcą więcej.

Mam nadzieję, że rady się przydadzą. I pamiętajcie – nic na siłę!
W niektórych przypadkach (zwłaszcza u ludzi starszych) przekonywania trwa długo, bo każdy człowiek ma swoje przyzwyczajenia. Nie wymagajcie też cudów ani idealnego trzymania się diety – nie tędy droga!
Zapraszam Was na mojego FACEBOOKA i INSTAGRAM po dawkę motywacji!






Od razu skojarzył mi się „twój” Patryk „codzienniefat”. 😀
A tak na poważnie – dorzuciłabym jeszcze: ta druga osoba nie musi lubić tego rodzaju ruchu, co ty. Mój chłopak na siłownię zareagował od razu awersją. Natomiast uznał, że chętnie zapisze się na inny rodzaj treningu, na którym ja zupełnie się nie widzę.
Dobre efekty daje też wprowadzenie zmian stopniowo. Jestem dumna, że udało mi się na przykład przekonać tatę do jedzenia śniadań i obiadów noszonych w pudełku do pracy (zamiast białej buły i kabanosa). Tłumaczyłam, jak drobniusieńkimi kroczkami to ogarnąć, stosując jakieś wypracowane (przeze mnie) lifehacki i dopasowując zdrowe żywienie do trybu życia taty – a nie na odwrót. Tata nie schudł, ale twierdzi, że w końcu nie jest głodny. Uważam to za duży sukces! I cały czas go chwalę. 🙂 Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się go przekonać do powrotu do biegania i obcięcia trochę kalorii – ale nic na siłę i nie w pośpiechu. 😀
Jakbym czytała o sobie, albo raczej o moim chłopaku :D. Jest szczupły, więc podstawowa motywacja do zdrowego trybu życia odpada. Ale małymi kroczkami udało mi się go przekonać do jedzenia śniadań i zabierania obiadów do pracy. Nad tym drugim stoczyliśmy cichą wojnę, ale udało mi się otoczyć przeciwnika. Najpierw robiłam mu kanapki, potem kanapki z kotletem… Dzisiaj na obiad zabrał kaszę burgul z hummusem, brokułami i indykiem :D.
Jak zwykle genialne rady! 🙂 Moja Mama już się dala przekonać, nad Tatą pracujemy! 😉
u mnie z tatą też największy problem 🙂
Bardzo przydatny wpis 🙂 Ja zauważyłam, że np. moja mama, chyba trochę mimowolnie, podpatruje co ja robię, jak jem i bierze przykład 🙂 Często jak jestem w domu i gotuję dla siebie, to mi podjada 🙂 Próbuję robić tak, jak radzisz w artykule: podpowiadam jej różne ciekawostki i zachęcam, a jak czegoś nie wie, nawet jeśli pytanie jest głupie, to cierpliwie tłumaczę. I widzę poprawę w jej odżywianiu 🙂 Co innego z tatą, jego nie da się przekonać do warzyw, jedyne jakie akceptuje to ziemniaki i pomidory. Cóż, na siłę nie można zmieniać czyiś nawyków, nawet, jeśli się bardzo chce. Pozdrawiam!
Witaj Marta. Mam pytanie trochę z innej beczki ale mam nadzieje ze mi pomozesz. Ja i mój chłopak mieszkamy z moimi rodzicami którzy lubią sobie dobrze zjeść. Mój chłopak ma dietę redukcyjną i je dużo jajek dziennie nawet 7. Mama twierdzi że może sobie zniszczyć wątrobę i po prostu zachorować na cos przez te jajka. Wspomne także ze dietę ma ustawiona przez dietetyka ze strony potreningu.pl. co robic ? Czytalam trochę w internecie i nic złego nie pisza na temat jedzenia tylu jajek. Pomozesz ? Jak im to wytłumaczyć ?
Chętnie też się dowiem, bo mój brat je również dużo jajek i mama się ostatnio zastanawiała czy to nie jest jakieś szkodliwe, tak cały czas te jajka.
7 jajek to trochę sporo. Gotowe diety nie zawsze są ułożone indywidualnie przez dietetyków, czasami układa je… komputer. Dlatego tutaj byłabym ostrożna. Są też inne źródła białka, jeśli on codziennie je nawet 7 jajek, to bym zmieniła dietę. Chociażby ze względu na to, że żadna monodieta czy dieta mało urozmaicona nie jest dobra dla naszego zdrowia.
Świetny wpis! Od jakiegoś czasu staram się przekonać chłopaka do zdrowego żywienia. Mam nadzieję, że z twoimi radami w końcu się uda 🙂
U mnie najlepiej działa tzw. „dawanie dobrego przykładu”. Do niczego nie zmuszam, ale odkąd zaczęłam ćwiczyć, dużo opowiadam o tym, jak dobrze się czuję i ile mi to daje. Jeżeli chodzi o jedzenie, w weekendy zawsze gotuję zdrowe obiady dla nas dwojga – mój narzeczony początkowo był sceptyczny wobec tych przepisów, a teraz nie może się doczekać i smakują mu dużo bardziej niż tradycyjne dania, nie wspominając o sklepowych gotowcach. Ostatnio też wygrałam zakład i w ramach nagrody poprosiłam, byśmy w następnym tygodniu poszli na fitness wspólnie – trzymajcie kciuki, żeby i na niego zadziałała uzależniająca moc sportowych endorfin 😀
Moja mam bardzo chętnie mnie odwiedza, bo wie że uda jej się zawsze spróbować jakieś zdrowe rzeczy przygotowane przeze mnie, ale sama cały czas mówi, że nie potrafi tak gotować. Poza tym ojciec nic z takich rzeczy nie zje, więc to ją zniechęca. Ale rzeczywiście ciężko czasami przeprowadzić zdrowe zmiany, szczególnie jak dzieci nie przepadają za warzywami, a mężowie tradycyjnie po pracy wolą poleżeć przed telewizorem 🙂
Hejka 😉 Mam pytanie troszkę nie w temacie. Jak to jest z trenowaniem przed śniadaniem na czczo? Mam na myśli głównie takie treningi jak Twoje. Mam strasznie rozwalony dzień, gdy trenuję później… Poranny trening pozwoliłby mi się dużo lepiej zorganizować 😉 Czy mogę ćwiczyć kompletnie na czczo czy konieczna jest jakaś przekąska? A jeśli tak, to jaka? Z góry dziękuję za podpowiedź 😉 P.S. Bardzo fajne treningi!
Jestem w trakcie pisania pracy mgr na ten temat. Zależy od treningu. Niepolecane są na czczo treningi interwalowe, mocne, mocne siłowe. Ale poza tym – moim zdaniem do woli. Każdy trener powie Ci inaczej, ja w oparciu o swoją wiedzę mówię, że można. Poza tym sama praktykuję trening na czczo 🙂
Jedyne co, to nie polecałabym takiego treningu osobom, które mają cukrzycę lub jakiekolwiek problemy z poziomem glukozy we krwi. 🙂
Dziękuję za odpowiedź 🙂 I powodzenia z magisterką!
Ja na razie nie namawiałam swojego chłopaka do zdrowego trybu życia, jakoś nie mam serca go jeszcze męczyć swoim gadaniem, jak wraca zmęczony po pracy, wystarczy mi, że sam wiem, że źle robi, ale w sumie nie ma za bardzo jak tego zmienić na razie. A ja tylko trochę bardziej dbam, by to, co jemy razem było zrobione w zdrowszej wersji 🙂
Przyda mi sie bo powoli przkeonuje mojego chłopaka do ruchu i zdrowszego jedzenia. Robie mu lunchboxy, ostatnio nawet jadl marchewki ba przekaske :D.Ale mam jeden problem, jego pracę. Raz ma dniowke raz nocke raz spi do 16 raz wstaje o 7, ciezko mi w to wpasowac w jakiąś diete odchudzajaca. Masz jakies rady jak to wyregulowac? Bo niestety problem z waga coraz wiekszy.
mam to szczęście, że mnie wszyscy wspierają 🙂
Zmieniłam mój styl życia jakieś półtora roku temu. Na początku spotykałam się właśnie z opiniami, że przesadzam, że po co, drogo i w ogóle bez sensu. Gdy rodzina i znajomi stwierdzili, że to nie jest chwilowy kaprys i lepiej wyglądam zaczęły padać pytania jak? Do czego mogę to? tamto? Sama też nie zmuszałam tylko podstawiałam pod nos, a to ciasto z fasoli, a to pyszną i zdrową zapiekankę, ( Twoje małe pizzerki z cukinii zrobiły furorę! )
Po długich bojach i walkach w mojej rodzinie nastąpiła zmiana! Mama, która ( ku mojemu wielkiemu przerażeniu) to tej pory uwielbiała słodzone gazowane napoje przerzuciła się na wodę! Zamiast śmietany/majonezu zaczęła używać jogurtów naturalnych. Zauważyłam, że częściej używa piekarnika, a patelnia grzeję ławkę rezerwowych. Na talerzach zaczęły gościć makarony, ryże i kasze zamiast ziemniaków. Zaczęła używać więcej przypraw ograniczając sól.
Jednak największa radość nastąpiła w zeszłoroczne święta. Niestety nie mogłam brać udziału w przygotowaniach jednak Mama zrobiła wieki ukłon w moją stronę iii : majonez w sałatkach był zastąpiony w całości jogurtem naturalnym, ryby były pieczone bez panierki w piekarniku ( tak samo mięsa), zamiast sklepowego ciasta upiekła własne ograniczając cukier. Jestem mega dumna z mojej rodzinki!! 🙂
Mój brat niby chciałby odżywiać się zdrowo, ale jak dochodzi co do czego to szybko rezygnuje. Bo a to na piwko wyjdzie, a jak piwko to i hot dog z Żabki itd. W niektórych przypadkach baardzo trudno przekonać do zdrowego odżywiania bo na to wpływ na też otoczenie, w którym dana osoba się obraca.
Ja mam problem z ćwiczeniami. Pracuję 12/12 ,dień pracy-dzień wolnego. W domu nie ma mnie od godz. 5 do 20. Niestety moja mam też tak pracuje i gdy ja mam wolne-ona też.Zabieram się za ćwiczenia w swoim dniu wolnym(po pracy serio nie mam siły).,to ta zaraz przychodzi a co robie,a po co,a czemu tak,a noga chyba krzywo…i mnie to irytuje okropnie. Do tego pod nami mieszkają dziadkowie i zawsze dziadek się skarży,że znowu sapię i tupię… Na dwór nie wyjdę,bo aktualnie pyłki mnie dobijają,a mieszkam pod miastem,nie mam auta,nie ma mowy o siłowni….
Ja wiem,że jakbym chcała to nie szukała wymówek,ale irytuje mnie taki ich zachowanie. Jakbym robiła niewiadomo co!
Powiedz mamie, żeby Ci nie przeszkadzała w ćwiczeniach a dziadka może wyślij do kolegi na szachy czy karty, czy nawet do sklepu. Jak mu upieczesz jego ulubiony placek to raczej nie powinien mieć pretensji o tupanie 🙂
Marta super wpis ! 🙂 Moj maz tez jest oporny na zdrowe odzywianie ale ja I tak staram sie jakos zdrowiej gotowac dla niego 🙂 . Chociazby np. Mielone pieke a nie smaze.
Prawda to.
Ja po paru nieudanych próbach siłowych, po prostu olałam sprawę, stwierdziłam, że jak chcą, to niech tak jedzą. W międzyczasie mama miała operację, po której…sporo schudła. Kiedy już mogła po niej normalnie jeść, zamiast wrócić do skromnej kanapeczki w pośpiechu na śniadanie, zaczęła robić owsianki pełne bakalii i innych dodatków. Niedawno z kolei powiedziała mi, że dziękuje za wszelkie rady, jakie dawałam jej kiedyś, bo dzięki temu teraz nie wraca do sylwetki sprzed zabiegu.
Trwało to dwa lata…ale dumna jestem 🙂 z mamy 🙂