FIT podsumowanie miesiąca: jak trenuję, co jem i jakie mam plany

Jak obecnie trenuję, co jem i jakie mam sportowe plany na najbliższy miesiąc?

CO U MNIE?

Chyba wiecie co u mnie – mam wrażenie, że cały czas mówię Wam tylko i wyłącznie o trasie! Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko nie macie ochoty wyrzucić mnie za okno i rozumiecie, że ja po prostu bardzo się tym jaram 🙂 

W każdym razie – to główna część mojego dnia codziennie. Zajęte weekendy to jedno, ale w tygodniu także mamy zasuwanie, bo trzeba opracować logistykę, rozwiązać problemy, upewnić się co z salami, problemami technicznymi, dogadać jakieś szczegóły prawne – mnóstwo tego.

Oczywiście w tym miesiącu oprócz tego dowaliłam sobie na barki jeszcze końcowe prace nad książką – nie wyrobiłam się w terminie, więc dopiero dzisiaj oficjalnie oddałam wszystkie materiały. Czuję, że spadł mi kamień z serca. 🙂

Teraz już wydawnictwo składa całość i niedługo książka idzie do druku. Myślę, że Wam się spodoba – zawarłam tam wszystko, co lubicie najbardziej – merytoryczne artykuły, moje przepisy, plany treningowe i… WYZWANIE. 🙂 Chyba będzie dobrze! Trochę się stresuję, bo mam wrażenie, że pierwsza książka postawiła WYSOKO poprzeczkę, ale ta jest inna, ma inny format i… myślę, że przez to będzie fajna, bo pomoże wielu osobom. Mam taką nadzieję.

Poza tym postanowiłam, że w tym roku biegnę znów PÓŁMARATON! Chciałam znów wystartować w Katowicach, jak w tamtym roku, ale ciągle nie ma zapisów… więc chyba zapiszę się na coś innego, bo bardzo mi zależy na samym fakcie „zapisania się” i zrobienia z tego czegoś „oficjalnego”.

O moim pierwszym półmaratonie możecie poczytać tutaj.

Co więcej… mam wrażenie, że cały czas coś się dzieje. Niedawno na YouTube przekroczyliśmy 100 tysięcy subskrypcji i z tej okazji nagrałam dla Was specjalny retro trening. Tutaj tylko dodam, że UWIELBIAM Jane Fondę, więc z ogromną przyjemnością nagrałam tego typu zestaw ćwiczeń 🙂


No i jeszcze jedna rzecz… która jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem, ale aż głupio mi o niej mówić! Oficjalnie w sklepach Martes Sport pojawiła się kolekcja ubrań PUMA  z Codziennie Fit Tour!

A to oznacza, że to tak jakby „moja” kolekcja.  Dodatkowo w 50 sklepach Martes w całej Polsce są moje zdjęcia! Nawet nie wiem, co się w takich chwilach mówi.


Nie mogę w to uwierzyć – że ktoś taką zwykłą Martę wrzucił do sklepu. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, a z drugiej niezwykle onieśmiela!

Całą kolekcję można zobaczyć pod tym linkiem: kolekcja PUMA Codziennie Fit Tour.

DIETA

Zazwyczaj sama planuję, gotuję i szykuję swoje posiłki oraz zarządzam swoją dietą – chyba, że okres jest wyjątkowo zabiegany. Wtedy nie ukrywam, że korzystam z cateringu (o czym zresztą dobrze wiecie, bo zawsze o tym otwarcie mówię i robię to nie pierwszy raz).

Przez cały marzec zamówiłam catering, żeby nie myśleć już o jedzeniu. Zawsze zamawiam opcję 1500 kcal i dojadam resztę ze swoich posiłków zależnie od dnia (inaczej w dni treningowe – więcej i inaczej w dni beztreningowe – nieznacznie mniej).

Robię to specjalnie – dzięki temu mam miejsce na moje zachcianki (np. pójście z Patrykiem do restauracji, zamówienie czegoś na wynos albo po prostu na kanapkę z czymś – tak, to moja najczęstsza wieczorna zachcianka – KANAPKA 😀 ).

Jaram się strasznie, bo od jakiegoś czasu dostępna jest w Bodychief wersja diety „Soft” – dla osób z problemami żołądkowymi – przez jakiś czas miałam okazję ją testować w styczniu i okazało się, że brzuch mnie nie boli po takim jedzeniu.  Nie muszę nawet pić siemienia lnianego, co mi się nie zdarzało do tej pory.

Fakt – z niektórych posiłków Patryk się śmieje, że zajeżdżają geriatrią (wiecie – ciągłe puree, zupki krem, gotowane potrawy, zero smażonego, wszystko lekkie – oczywiście to po prostu jest taka dieta, a nie wina cateringu – lekkostrawne to lekkostrawne!) – ale mam to gdzieś. Działa, czuję się po tym dobrze i cieszę się, bo gdybym w trakcie trasy musiała jeszcze walczyć z brzuchem, to bym zwariowała. Zresztą, np. w trakcie takiego weekendu z treningami moja dieta nie wygląda najlepiej – zobaczycie sami na nowym vlogu, bo o tym tam opowiadam.

Wiem, że spokojnie mogłabym robić podobne posiłki sama i po marcu pewnie będę próbowała wplatać do swojego jadłospisu więcej opcji totalnie lekkostrawnych.

TRENINGI

W lutym głównie skupiałam się na treningach biegowych – na razie włączyłam sobie program w Polarze przygotowujący do półmaratonu (mają gotowe, automatyczne programy), z myślą, że po trasie sama rozpiszę sobie treningi biegowe pod półmaraton. W zajętym okresie wolę mieć z góry narzucony trening, więc takie automatyczne programowanie jest mi bardzo na rękę.

Oprócz biegania, byłam na kilku zajęciach ashtanga yogi – to odmiana jogi, którą mogłabym nazwać „siłową” – polega na ćwiczeniach z masą własnego ciała, które przypominają trochę gimnastykę czy kalistenikę. Nie ma tutaj dużo rozciągania, za to jest sporo wzmacniania całego ciała.  Bardzo mi się to spodobało i myślę nad kupnem karnetu na kolejne tygodnie.

Zrobiłam też typowe treningi funkcjonalne – z małym obciążeniem albo z masą własnego ciała. Praktycznie nie było mnie przez ostatnie 1,5 miesiąca na siłowni – nie miałam na to ochoty, a że jestem zdania, że zdrowy tryb życia to nie rygor, to wybierałam inne formy ruchu.

Poza tym od dłuższego czasu rozciągam się do szpagatu. Obecnie od 2-3 tygodni stanęłam w miejscu i nie mogę ruszyć dalej – myślę ,że to wina dwóch rzeczy. Zbyt małej częstotliwości rozciągania + mojego ciała, które po prostu potrzebuje więcej czasu i nie jest naturalnie gibkie. Na początku mnie to zniechęcało i bardzo się denerwowałam, ale teraz już podchodzę do tematu na spokojnie i wierzę, że prędzej czy później zrobię szpagat. Muszę tylko być wytrwała. 🙂 

CELE I PLANY

Oczywiście – przede wszystkim najważniejsza jest dla mnie trasa i to na niej się będę skupiać przez cały miesiąc. Dodatkowo na razie będę kontynuować biegowy program z Polara i rozciągać się do szpagatu, a po trasie zacznę działać z własnym planem treningowym 🙂 

Na wiosnę szykuje mi się także jeden duży projekt (z którego myślę, że się ucieszycie), więc mam dodatkową motywację do treningów i odpowiedniej diety. Chciałabym też w końcu robić więcej live’ów na naszej grupie na facebooku – lubię tą formę kontaktu z Wami 🙂

Oczywiście na blogu i YT znajdziecie też inne materiały, niż trasa – także jeśli kogoś w ogóle Codziennie Fit Tour nie interesuje, nie musi się martwić. 🙂 Pracuję właśnie nad tekstami na spóźnione, a obiecane już dawno tematy – ukażą się na dniach 🙂

OSTATNIO NA BLOGU

A JAKI JEST TWÓJ CEL NA TEN MIESIĄC?

A jakie są Wasze cele na ten miesiąc? Czekam na Wasze plany w komentarzach i oczywiście – będę trzymać mocno kciuki!