• Szukaj

Jak ćwiczyć, żeby nie przeszkadzać sąsiadom? Test puzzli wygłuszających i inne patenty

Słyszałam czasami, jak ludzie skarżą się, że sąsiedzi nie pozwalają im ćwiczyć. Bo tupią. I hałasują. Nigdy w życiu nie miałam takiego problemu, więc żyłam i trenowałam sobie beztrosko… aż do momentu, w którym w moim nowym mieszkaniu usłyszałam pukanie. A potem zobaczyłam panią sąsiadkę, która poprosiła mnie, żebym przestała tupać. 
Ponieważ z treningów w domu nie zrezygnuję, zaczęłam szukać rozwiązania, które zadowoli obie strony – i dlatego dzisiaj mam dla Was kilka rad, które pomogą Wam ćwiczyć, jednocześnie nie przeszkadzając sąsiadom.

Przysięgam – nigdy wcześniej nie miałam problemów z jakimikolwiek uwagami sąsiadów – a już zwłaszcza dotyczących moich ćwiczeń. Kiedy więc wprowadziliśmy się do naszego mieszkania, a kilka tygodni później sąsiadka zaczepiła mnie na korytarzu z uwagą, że głośno tupię – była to dla mnie bardzo gorzka pigułka do przełknięcia.

Nie lubię konfliktów, uważam też, że powinniśmy się traktować tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani – nie uznałam więc tej uwagi za złośliwość, ale wzięłam ją do siebie i zaczęłam szukać rozwiązania – jak ćwiczyć, trenować, skakać i jednocześnie nie przeszkadzać sąsiadom?

MOJE DOTYCHCZASOWE PATENTY

Do tej pory mieszkałam w bloku, więc wyciszenie treningów było trochę łatwiejsze – zazwyczaj ćwiczyłam po prostu na macie, a w razie mocnych ćwiczeń cardio, jak np. sprint w miejscu – przechodziłam z matą na dywan. Taka mieszanka spokojnie pozwalała stłumić odgłosy ćwiczeń i nigdy nie usłyszałam słowa skargi od żadnego sąsiada.

Dodatkowo warto pamiętać, że ja podczas treningów mocno nie tupię – o tym, dlaczego nie powinniśmy tupać podczas ćwiczeń, przeczytacie w tym wpisie: Nie tup kiedy ćwiczysz, czyli 3 rzeczy, których nie powinieneś robić na treningu.

Sprawa jednak pokomplikowała się w moim nowym mieszkaniu – mieszkam w kamienicy, na podłodze mam drewniane deski – tupnięcia więc są dużo bardziej słyszalne i wcale się nie dziwię, że sąsiadka zwróciła uwagę. 

MOJE POSZUKIWANIA – CO MOŻNA ZROBIĆ, JEŚLI CHCESZ ĆWICZYĆ CISZEJ

Przez kilka dni przeszukiwałam internet w sprawie rozwiązania mojego problemu. Wyciszenie domu i związany z nim remont i koszty w ogóle nie wchodziło w grę – zresztą, dopiero niedawno kończyłam generalny remont i nawet nie chcę myśleć o jakichkolwiek innych zmianach. Poza tym, to chyba trochę przesada – zrywać podłogę i ją wyciszać. 

Ludzie na forach internetowych doradzali także po prostu przejście na siłownię – ale to dla mnie też nie wchodzi w grę.


Chodzę na siłownię, ale z moim nienormowanym czasem pracy nie zawsze mogę sobie pozwolić na wyjście na miasto i żeby zrobić trening, muszę go zrealizować w domu. Poza tym, nie po to kupowałam mieszkanie, żeby teraz w nim nie ćwiczyć…

Układanie 10 mat pod sobą, ćwiczenia bez butów, unikanie cardio – to także nie były sposoby, które mogłyby mi pomóc.

W końcu przy przeglądaniu jakiegoś sklepu sportowego, mignęły mi puzzle – taka podłoga jak na siłowni. Czułam się, jakby mnie olśniło – to może być to!


Zamówiłam 2 opakowania po 4 puzzle i rozpoczęłam testowanie. Na siłowni taka podłoga zdaje egzamin jako wygłuszenie ciężarów i zabezpieczenie powierzchni przed uszkodzeniami, miałam więc nadzieję, że stłumi także skakanie ponad pięćdziesięciokilogramowego ciała. W sensie mnie.

MATA Z PUZZLI – ZADZIAŁA, CZY NIE?

Przysięgam – od kiedy pochwaliłam się nowym zakupem na Instastory, praktycznie codziennie miałam pytanie, czy mata się sprawdza. Nie chciałam jednak odpowiadać na te pytania po jednym dniu testów, bo wiedziałam, że te osoby będą chciały kupić sobie takie puzzle i jeśli się nie sprawdzą, to stracą pieniądze.

Testowałam więc matę miesiąc, zeszłam także do sąsiadki zapytać ją o wrażenia. Okazało się, że nie słyszy już żadnego tupania – a celowo wybierałam treningi cardio z dużą ilością skakania – i że wszystko już jest w porządku.

Tłumienie podskoków i kroków już słychać, kiedy najpierw skoczy się koło maty, a potem na niej – różnica jest słyszalna i odczuwalna. Cieszę się, że sąsiadka też ma takie zdanie 🙂

MATA WYGŁUSZAJĄCA PUZZLE – JAKĄ MAM, JAKĄ POLECAM, NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ

Jeśli myślicie o zakupie takiej maty, moim zdaniem powinniście zwrócić uwagę na jej grubość. Mata nie może być za cienka, bo nic nie stłumi.

Moje puzzle mają grubość 12 mm.
Zestaw zazwyczaj składa się z 4 puzzli – moje mają razem wymiary 120×120. Zamówiłam dwa zestawy, ale na razie nie potrzebuję aż takiej ilości miejsca i spokojnie mieszczę się na 4 puzzlach.

Jeden zestaw kosztował mnie 64,99 zł. Za całość zapłaciłam więc 130 zł + wysyłka.

Jak to działa? No jak puzzle 🙂 Z jednej strony są wypustki, z drugiej dziurki, wkładamy jedno do drugiego i tadadam! Jest duża mata. Do zestawów dołączone są także brzegi, dzięki czemu nasza mata na końcach ma proste zakończenie. Jeśli jednak będziemy chcieli ją powiększyć, po prostu wyciągamy brzegi i doczepiamy kolejne puzzle. Łatwizna.

Swoje puzzle składam. Nie zostawiam ich rozłożonych – głównie ze względów estetycznych – tylko raczej składam je z powrotem i opieram sobie o ścianę w moim kąciku do ćwiczeń.

To jak już tak nachwaliłam to rozwiązanie, to teraz trochę wad, które dostrzegam po ponad miesiącu użytkowania:

  • puzzle uwielbiają kurz i sierść. Powierzchnia się elektryzuje i przyciąga do siebie całą dostępną sierść z domu.
  • mata się przesuwa przy gwałtownych ruchach – trzeba  na to uważać, ja mam ten komfort, że w pokoju mam słup 😀 i po prostu puzzle się o niego opierają. Warto je po prostu przysunąć do ściany czy mebli, żeby nie miały możliwości ruchu;
  • zużywają się – miesiąc to przecież nie tak dużo, a już widzę, że są trochę zużyte. Pewnie ten proces zachodziłby wolniej, jeśli nie składałabym ich za każdym razem, warto jednak wziąć to pod uwagę.

Nie da się jednak ukryć, że główną robotę robią – wyciszają.

Swoje puzzle kupiłam w sklepie sportowym (znalazłam go w sieci szukając puzzli), ale widziałam, że puzzle dostępne są teraz sezonowo w Biedronce, znajdziecie je na pewno także online w innych sklepach. Pamiętajcie tylko, żeby zwrócić uwagę na wymiary i na grubość! To najważniejsze.

Czy polecam? Myślę, że tak. To wygodne rozwiązanie, dzięki któremu zwiększacie sobie powierzchnię do ćwiczeń, nie przeszkadzacie innym, możecie bezstresowo wykonać trening no i w razie potrzeby złożyć puzzle i gdzieś schować.

A jeśli mimo to sąsiadka ciągle się na Was skarży, spróbujcie moich treningów bez tupania:


Napisane przez
Marta Hennig

Jestem trenerką, absolwentką AWF we Wrocławiu i byłym sportowcem. Założyłam tego bloga, by udowodnić, że fit może być każdy - niezależnie od wieku i grubości portfela.

Zobacz wszystkie artykuły
Napisane przez Marta Hennig

Chcesz być fit?

MAM COŚ DLA CIEBIE!


Na moim kanale youtube znajdziesz treningi, zestawy ćwiczeń na konkretne partie ciała, zdrowe przepisy, pomysły na jadłospis na cały dzień, porady dotyczące bycia fit oraz wiele, wiele więcej!
I to wszystko za darmo!