• Szukaj
Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Stracić formę. Jak dwa tygodnie mogą wpłynąć na twoje ciało [eksperyment]

Siedzę w samolocie i gapię się bezmyślnie w ekran. Miałam takie ambitne plany: chciałam napisać kilka tekstów na bloga, być może przygotować kolejne materiały, wymyślić, co nowego mogę dla Was przyszykować. Zamiast jednak być w amoku pracy – siedzę i gapię się na migający kursor w edytorze tekstów. I wtedy do mnie doszło: jak mam Wam napisać cokolwiek o zdrowym trybie życia, skoro mój mózg aktualnie nie pracuje? 
A dlaczego? Bo na dwa tygodnie pozwoliłam sobie na maksymalnie niezdrowy tryb życia.

Problemy z koncentracją. Rozdrażnienie. Rozregulowany apetyt. Spadek wydolności. Zmiana składu ciała. Gromadzenie wody. Chęć na słodkie. Brak energii. Brzmi jak po raz setny wymieniane argumenty, które mają Was przekonać do tego, żeby żyć zdrowo. Niby trafne, ale z drugiej strony – bardzo puste. Dopóki nie dotyczą Ciebie.

 

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Wszyscy zdajemy sobie z konsekwencji niezdrowego trybu życia, milion razy się nam powtarza, że jeśli nie będziemy jedli zdrowo, spali sporo, ćwiczyli, dbali o odpoczynek i walczyli ze stresem, to nas spotka – cały ten pakiet. Ile razy już to czytaliście na tym blogu? Ze sto? A na innych stronach? Słyszeli w telewizji? W kolejce do fryzjera?

No i co? Raz czy dwa nic się nie stanie, prawda? Tydzień to nie tragedia. Dwa też. Przecież wrócę na właściwe tory, zresztą – ludzie żyją tak przez całe życie i nic im nie jest.
Czy na pewno?

STRACIĆ FORMĘ. JAK WYTRENOWANE CIAŁO REAGUJE NA ZMIANĘ TRYBU ŻYCIA?

Chcąc czy nie chcąc (a będąc szczerą – to nie chcąc, ale nie mając wyboru) przeprowadziłam przez ostatnie dwa tygodnie pewien eksperyment, który szczerze mnie przeraził. Z powodu różnych sytuacji życiowych – spałam bardzo mało, jadłam różnie, trenowałam głównie na zmęczeniu, a o jakościowym odpoczynku jakoś nie było mowy.

Zresztą – pisałam Wam w ostatnim podsumowaniu miesiąca, że różnie to ostatnio bywało. Ale te dwa tygodnie to apogeum wszystkiego… które postanowiłam wykorzystać do przetestowania własnego ciała. 

Skoro i tak czy siak mój tryb życia nie był idealny, czemu nie iść na całość i nie sprawdzić, co się stanie?

Efekt? Siedzę w samolocie, gapię się w ekran i prawdziwym wysiłkiem jest dla mnie napisanie sensownego zdania. Już kilka dni temu zaczęłam zapominać rzeczy i mieć problem z koncentracją na prostych zadaniach – to konsekwencje braku snu zaledwie przez parę nocy z rzędu. Pierścionek zaręczynowy mnie ciśnie, bo jestem strasznie spuchnięta – to akurat efekt zarówno zbyt małej ilości wody, niewyspania i długiej podróży.

Ostatnio na treningu zmęczył mnie orbitrek. Dlaczego? Powodem spadku wydolności może być zarówno gorsza, bardziej uboga dieta, jak i nakładające się na to nieodpowiednie wysypianie i niekonsekwencja w planie treningowym. Jeśli odpowiednio nie zaplanujesz obciążeń – może się zdarzyć, że tylko będziesz utrzymać kondycję, albo nawet ją tracić, zamiast budować.

I jak mogłabym zapomnieć o nerwach – po dołączeniu wszystkich fantastycznych objawów zmniejszyła się odporność na stres. Brak odpoczynku (takiego prawdziwego, bez rozpraszaczy) zaraz poskutkował u mnie pewnymi objawami, które pojawiają się zawsze, kiedy stresuję się za bardzo.

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

No i dieta! Jeszcze nigdy nie kusiły mnie tak wszystkie słodycze przy kasach! Wystarczy tylko kilka dni z rzędu jeść trochę gorzej, pozwolić sobie na więcej, dodać do tego stres, szczyptę – po raz kolejny! – braku snu i tadadam! Macie apetyt na słodycze.

A to tylko dwa tygodnie. Dwa! U osoby, która trenuje ponad dziesięć lat i dba o zdrowie!

POMYŚL, CO SIĘ DZIEJE, KIEDY O SIEBIE NIE DBASZ

Skoro dwa tygodnie wystarczą, żeby pogorszyć drastycznie samopoczucie, zmienić wygląd ciała, całkowicie pozbyć się energii to pomyślcie, jak taki tryb życia działa na dłuższą metę. A przecież są ludzie, którzy wiecznie niedosypiają, stresują się, jedzą byle co…  Może ty też tak robisz? Zaczynasz ciągle od poniedziałku? 

Jak OGROMNY wpływ na nasze ciało ma nie tylko to, co wkładasz do buzi i jak się ruszasz, ale – czy śpisz i ile śpisz, czy umiesz odpoczywać po pracy, czy dbasz o higienę psychiczną i nie pozwalasz stresowi wygrać. Uświadomienie sobie tego  – masakra. Człowiek niby zdaje sobie z tego sprawę, ba, w moim przypadku – skończył studia, zna fizjologię, wie o co chodzi… a i tak mnie to zdziwiło, jakie było tempo zmian.

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Ten wpis nie ma na celu Was przestraszyć, zmusić do restrykcyjnego trzymania diety i życia jak święty. Nie o to chodzi. Gdybym miała jedną nieprzespaną noc, albo dwa dni gorszego jedzenia czy parę dni bez treningów – nic by się nie stało, a ja prawdopodobnie nie zauważyłabym zmian. Ale miks tego wszystkiego w jednym czasie od razu zadziałał na cały organizm i w ciągu kilku dni poczułam negatywne skutki. To naprawdę daje do myślenia. 

Nie chodzi o to, żebyście żyli idealnie. Już lepiej robić coś na 70 %, ale starać się to robić na różnych płaszczyznach (jedzenie, trening, sen, stres, odpoczynek), niż skupiać się na jednej i robić to perfekcyjnie, a resztę ignorować (np. robić trening kosztem snu).

WCALE SIĘ NIE DZIWIĘ, ŻE LUDZIOM SIĘ NIE CHCE

Czując się tak, jak ja teraz, też nie miałabym motywacji do zmiany życia. Przecież człowiek jest wiecznie zmęczony! Nie mam siły na nic! Wcale się nie dziwię, że tak trudno jest zmienić tryb życia. Ba – wcale mnie nie zaskakuje, że wiele osób nawet nie zaczyna.

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Człowiek czuje się jak po dwóch maratonach. Pojawiają się bóle głowy, żołądek płata figle, energii jest tyle, co kot napłakał i… zmienia się samopoczucie. Oprócz wszystkich zmian fizjologicznych zauważyłam też zmiany w psychice – brak motywacji, gorszy humor, smutek.

Dlatego tym ważniejsze jest, żeby zacząć coś robić ze swoim życiem, nawet małymi kroczkami. Można zacząć tylko od lepszego snu i już to zmieni nasze samopoczucie.

WRÓCIĆ NA WŁAŚCIWE TORY

Myślę, że przynajmniej 2-3 tygodnie – tyle potrzebuję, żeby uregulować cykl dobowy, przywrócić energię, wprowadzić się na nowo do treningów i przestać puchnąć jak balon.  Będzie wymagało to ode mnie trochę więcej wysiłku niż normalnie – i warto zdawać sobie z tego sprawę. Trzeba będzie ukrócić słodyczowe chętki, zmotywować się do regularnego i długiego spania i zmienić całe tempo dnia.

Ale już po tym eksperymencie wiem, że WARTO. Ja już nie mogę wytrzymać! Mając porównanie i wiedząc, ile mogę i ile może moje ciało, kiedy dbam o nie, świadomie nigdy nie prowadziłabym tak niezdrowego trybu życia. Ten eksperyment był dla mnie naprawdę bolesny, ale przynajmniej czuję, że wykorzystałam życiową sytuację do czegoś pożytecznego.  🙂

A może sami mieliście gorsze okresy i zauważyliście coś takiego? Albo zmieniliście tryb życia z niezdrowego na lepszy i chcecie podzielić się wrażeniami? Czy kiedy ćwiczycie i jecie zdrowo – czujecie różnicę? Dajcie proszę znać, jak to u Was wygląda w komentarzach. 🙂

Napisane przez
Marta Hennig

Jestem trenerką, absolwentką AWF we Wrocławiu i byłym sportowcem. Założyłam tego bloga, by udowodnić, że fit może być każdy - niezależnie od wieku i grubości portfela.

Zobacz wszystkie artykuły
Napisane przez Marta Hennig

Chcesz być fit?

MAM COŚ DLA CIEBIE!


Na moim kanale youtube znajdziesz treningi, zestawy ćwiczeń na konkretne partie ciała, zdrowe przepisy, pomysły na jadłospis na cały dzień, porady dotyczące bycia fit oraz wiele, wiele więcej!
I to wszystko za darmo!