• Szukaj

Przysadzista, krępa, mocna. Tłusta, okrągła, znów przytyła… – czyli jak same sobie robimy krzywdę, czytając bzdury

Pijąc poranną herbatę zrobiłam coś, czego nie powinnam była nigdy robić. Odpaliłam portal z nowinkami o gwiazdach. A tam: komuś zostały kilogramy po ciąży (im więcej zostało, tym bardziej klikalny artykuł), ktoś inny wyraźnie przytył, kolejna gwiazda wygląda tłusto, a następna – krępo i przysadziście.
Przewijałam te teksty i miałam wrażenie, że ktoś pomylił zdjęcia do artykułów: na fotografii normalne sylwetki, a w tekście jak byk: gruba, okrągła, z kilogramami na plusie.  
Ale jak zobaczyłam wysportowaną sylwetkę z podpisem: masywna figura atletki, to myślałam, że trafi mnie szlag.

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

ODKRYCIE ROKU NR 1: SAME SIEBIE WPĘDZAMY W KOMPLEKSY

… czytając takie bzdury. Tutaj nie chodzi tylko o to, że ktoś nazywa kogoś z normalną sylwetką grubym (chociaż już to jest chore). Teksty, które czytamy i z którymi spotykamy się każdego dnia psują nam głowę kilkoma różnymi rzeczami:

  • sugerując,  że jakiekolwiek odstępstwo od „idealnej sylwetki” jest czymś złym;
  • opisując normalne, szczupłe sylwetki jako krępe, grube, z dodatkowymi kilogramami;
  • tworząc wrażenie, że jeśli przytyłaś, to jest to koniec świata (i że musisz schudnąć, najlepiej jak najszybciej)
  • wychwalając pod niebiosa gwiazdy, które schudły („perfekcyjna figura!”, „schudła i wygląda rewelacyjnie!”)
  • pokazując, że ocenianie innych osób i ich wyglądu jest ok (połowa artykułów to teksty na temat tego, jak ktoś wygląda)
  • tworząc RANKINGI figur gwiazd, trenerek, blogerek, prezenterek – przepraszam, ale no ja pierdolę (wybaczcie mój język). Oceniane ciał innych kobiet jak kawałków mięsa, tylko po to, żeby potem w następny artykule przekonywać, że należy siebie kochać. Serio?
  • … nie mówiąc już o tym, że takie teksty są po prostu – w większości przypadków – wredne i napisane kąśliwym, złośliwym językiem.

Mogłabym tak wymieniać jeszcze trochę. W sumie temat tyczy się nie tylko portali plotkarskich, ale także magazynów dla kobiet, stron dla kobiet czy programów. Z jednej strony trąbi się o tym, żeby siebie akceptować, z drugiej daje się komunikat: „zobacz, jeśli przytyjesz, to na pewno ktoś zauważy” i „ta gwiazda schudła/przytyła, oceń jak wygląda”. 

Podobno na tym zdjęciu Kim jest atletyczna, krępa i przysadzista. Ja tutaj widzę naprawdę zgrabną kobietę o ładnych kształtach.

 

Selena nie jest po prostu szczęśliwa. Jest CHUDA i szczęśliwa.

Serio? „Przytyło się”?

ODKRYCIE ROKU NR 2: RÓŻNIMY SIĘ. CZY TEGO CHCEMY, CZY NIE

Czy nam się to podoba, czy nie, jako ludzie naprawdę się różnimy. Nie tylko charakterami, predyspozycjami czy tonem głosu, ale także figurami. Są rzeczy, które da się zmienić za pomocą diety i treningu, a są takie, których zmienić się nie da, chociażby nie wiem, jak się chciało. 

Pamiętacie modę na „szparę między udami”? Chociażbym trenowała dziesięć godzin dziennie i jadła 200 kalorii, raczej mogę sobie pomarzyć o tym, żeby moje uda się nie stykały w najszerszym miejscu. Dlaczego? Mam wąskie biodra, a co za tym idzie, takie a nie inne ułożenie nóg.

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Inna osoba może ćwiczyć ile wlezie, ale nigdy nie będzie miała talii osy.  Szczupłą sylwetkę – owszem, niski poziom tkanki tłuszczowej – jak najbardziej, ale przy niektórych figurach mocne wcięcie w talii pozostaje w strefie marzeń, bo anatomii nie przeskoczysz.

I to jest w porządku. Ponieważ, moje drogie panie, MY SIĘ RÓŻNIMY. Mamy inne sylwetki, inne figury, inne typy budowy. I to jest W PORZĄDKU.

Niestety, najwyraźniej jest to zbyt trudne do zrozumienia dla wszystkich autorek tekstów oceniających sylwetki innych kobiet. Tekstów, które my potem czytamy i które czasami mącą nam w głowie. Tekstów, które sprawiają, że kobiety piszą innym kobietom komentarze w stylu: „ale gruba kobyła”, „nogi jak pniaki”, „nie wygląda, jakby ćwiczyła”, „okropny, tłusty zad”.

Nie mogę tego przeżyć.

ODKRYCIE ROKU NR 3: SAMA ŚWIATA NIE ZMIENIĘ, ALE Z TOBĄ JUŻ MOGĘ 

I wiecie co, nie piszę tego po to, żeby ponarzekać: ojej, jakie straszne są te portale kobiece. Piszę to, bo może sama świata nie zmienię, ale jeśli Ty też to zauważysz, to jesteśmy już dwie.

Nie daj się wciągnąć w to bagno. Nie oceniaj siebie – ale też innych – tylko po tym, czy w talii mają 60 cm czy 85. Ani jeden ani drugi wymiar to nie droga do szczęścia. Tak samo, jak bycie chudą, szczupłą czy idealną nie zagwarantuje ci miłego i dobrego życia. Ani nie sprawi, że będziesz lepszym człowiekiem.

Z jednej strony chcemy, żeby było mniej perfekcyjnych wzorców. Tak bardzo krzyczymy, że powinni pokazywać prawdziwe kobiety, że na Instagramie laski są zbyt idealne, że modelki są za chude… a z drugiej, kiedy pojawiają się prawdziwe kobiety, to do nich kierujemy najwięcej obelg. Czy to jest normalne? Czy naprawdę tak trudno zaakceptować fakt, że ktoś może wyglądać inaczej, niż nam się podoba?

Zdrowy tryb życia, bycie fit, w formie – to nie tylko płaski brzuch, sałata na talerzu i karnet na siłownię. To też zdrowa psychika – i zdrowe postrzeganie własnego ciała. 
Warto o tym pamiętać.

Nie czytaj bzdur, które wprowadzają Cię w kompleksy. Nie oceniaj wszystkich swoją miarą. I przede wszystkim: nie daj sobie wmówić, że obwód twojego uda, brzucha, tyłka czy ramienia sprawia, że jesteś bardziej lub mniej wartościowa.

Napisane przez
Marta Hennig

Jestem trenerką, absolwentką AWF we Wrocławiu i byłym sportowcem. Założyłam tego bloga, by udowodnić, że fit może być każdy - niezależnie od wieku i grubości portfela.

Zobacz wszystkie artykuły
Napisane przez Marta Hennig

Chcesz być fit?

MAM COŚ DLA CIEBIE!


Na moim kanale youtube znajdziesz treningi, zestawy ćwiczeń na konkretne partie ciała, zdrowe przepisy, pomysły na jadłospis na cały dzień, porady dotyczące bycia fit oraz wiele, wiele więcej!
I to wszystko za darmo!