• Szukaj
Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

5 fit grzechów – czyli moje słabe strony. W końcu trener też człowiek!

Czasami obserwując innych w internecie, można dojść do wniosku, że wszyscy idealnie radzą sobie ze zdrowym życiem –  i tylko my mamy problemy z zachciankami, leniem na treningu albo zbytnią słabością do słodyczy. Ale czy na pewno? Nie wierzę w to, że wszyscy są idealni. Ba: nikt nie jest. Dlatego dzisiaj mam nadzieję, że poprawię Wam humor – przed Wami moja własna spowiedź, czyli 5 grzechów związanych z byciem fit z którymi ciągle walczę.

Zauważyłam, że bardzo często bierzemy strasznie do siebie te wszystkie wycackane zdjęcia z instagrama czy nakazy i zakazy związane ze zdrowym trybem życia, co powoduje, że… zaczynamy mieć kompleksy.

Że nie idzie nam tak, jak innym, że nie możemy wstać rano na trening ,że czekolada dalej kusi i że znów nie udało nam się zrobić czegoś w stu procentach.

I ja to totalnie rozumiem: rzadko kiedy osoby z kręgu fit mówią, że coś im nie wychodzi. A jeśli już to robią, to w takiej otoczce pod tytułem: „o, widzicie, mam dziś duży brzuch bo się najadłam pizzy, ważny jest balans” – po czym na drugi dzień już trąbią o tym, że robimy wszystko na maksa, na 100 procent i nie odpuszczamy, bo trzeba „nadrobić”. Gdzie jest sens?

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

I… dlatego zdecydowałam, że dzisiaj przyznam Wam się do tego, jakie ja najczęściej zaliczam wpadki, co mi nie wychodzi i z czym mam największy problem. Wierzę, że taki szczery wpis może pomóc niektórym zrozumieć, że życie to nie arkusz w Excelu i że jest rzeczą normalną, że nam się nie chce, mamy zachcianki, coś nie wychodzi zgodnie z planem albo wychodzi na opak.

To co – zaczynamy?

#1 LUBIĘ SŁODYCZE. BARDZO.

Och, straszne! Trenerka, a lubi słodycze 🙂 No lubię! Co prawda od wielu lat nie jem wszystkiego, co znajduje się na sklepowych półkach – nie jem kupnych ciastek (nigdy sama nie kupuję), batonów, wafelki sporadycznie (naprawdę od wielkiego dzwonu, z 2-3 razy w roku). Brzmi super, co?

Ale…
lodom się oprzeć nie mogę! Zwłaszcza w upały. Jeśli chodzi o rzeczy słodkie, to lubię też zwykłą czekoladę i słodycze od Kindera. Zdaję sobie sprawę, że składy często nie są najlepsze, ale to jest moja słabość, a o to chyba chodzi w tym wpisie, prawda? Więc proszę bez oceniania. 🙂

Po słodycze też czasami sięgam częściej niż powinnam i najczęściej zdarza się to przy mocniejszym planie treningowym lub… kiedy mam dużo stresu.  Mam okresy, w których słodycze zastępuję zdrowymi słodkościami i nie mam z tym problemu, ale mam też okresy, w których prawdopodobnie jem czekoladę częściej niż Wy. 

Jeśli ciągle mieści się to w moich zasadach 80/20 (80 % czasu jem zdrowo, 20 % czasu to normalne jedzenie, to, na co mam ochotę), to nie mam z tym problemu i traktuję to jako normę – wiecie dobrze, że mam rozsądne podejście do zdrowego trybu życia.

Ale kiedy moje słodyczożerstwo przekracza to ten próg, zawsze sobie obiecuję odwyk słodyczowy – i go wprowadzam w momentach, kiedy czuję że przesadzam i to grubo. Raz działa, raz nie działa i piszę o tym celowo, bo wiem, że pewnie niektórzy poczują się lepiej. 🙂 

#2 NIE ZAWSZE ROBIĘ IDEALNY TRENING

A właściwie – zdarza mi się pominąć rozciąganie, zapomnieć przez długi czas o rollowaniu albo odpuścić sobie ostatni blok na brzuch, bo to, bo tamto… 
Jesteśmy tylko ludźmi i założę się, że nie ja jedna na myśl o rozciąganiu po treningu macham czasami ręką i mówię: zrobię jutro podwójne (co się oczywiście zazwyczaj nie zdarza). 

#3 TEŻ MYŚLĘ O FIGURZE

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

A właściwie: też się czasami nią przejmuję. Będę powtarzać do końca: ćwiczę dlatego, że to lubię, jem zdrowo, bo chcę być zdrowa, nie skupiam się na sylwetce, ale – bywają momenty, że się SKUPIAM. Najczęściej łapię takie „schizy” kiedy wiem, że będę miała sesję zdjęciową, przed trasą, przed nagraniem DVD… to są takie sytuacje, w których człowiek czuje większą presję no i ogląda się jednak przed tym lustrem sprawdzając, czy na pewno nic mu nie odstaje i czy wszystko jest w porządku.

I tak, też czasami myślę, że jest mnie za dużo, zwłaszcza jak mam te dni i puchnę szybciej, niż gąbka w wodzie. Wtedy na szczęście pomagają mi trzy rzeczy: dużo wody, herbata z pokrzywy i Patryk, który uspokaja mnie, że wszystko jest w najlepszym porządku.

#4 NIE POTRAFIĘ ZAPANOWAĆ NAD STRESEM

Aby być zdrowym człowiekiem, oprócz dbania o ruch i dietę – bardzo ważna jest kontrola i dbanie o zdrowie psychiczne. Niestety, w tym temacie bardzo kuleję(co jest o tyle kontrastowe, że jestem bardzo świadomą osobą) i nie radzę sobie ze stresem. Po prostu. Za bardzo się przejmuję wszystkimi problemami (a nawet rzeczami, które nie są problemami), mam problem z oderwaniem się od zajęć i skupieniu się na sobie, na odpoczynku.

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Trudno mi to wytłumaczyć osobom, które się aż tak nie przejmują, ale uwierzcie mi, że czasami jest naprawdę ciężko, bo biorę wszystko na siebie i do siebie.
Zaczynam odczuwać negatywne skutki permanentnego stresu i chociaż zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji, to na razie ciągle szukam złotego środka, bo jeszcze nie do końca nauczyłam się nad tym panować.

#5 BYWA, ŻE CHCĘ ZA DUŻO

Myślicie, że tylko Wy rozpisujecie sobie mega ambitny plan, a potem nie dajecie rady go wykonać? Oczywiście, że mi się to też zdarza. Zakładam, że będę miała czas na wszystko, albo że dam radę zrobić więcej i tak dalej – a życie weryfikuje moje ambitne plany i daje mi prztyczka w nos.

To naturalne, że najbardziej jarają nas te harmonogramy na wyrost, ambitne wyzwania… ale należy też pamiętać, że oprócz treningów mamy życie, pracę, innych ludzi i nie zawsze jesteśmy w stanie wszystko idealnie zaplanować.

TO MOJA SPOWIEDŹ – A JAKA JEST TWOJA?

Uff! Udało mi się! Wbrew pozorom, ten tekst był trudny – bo kto lubi się przyznawać do błędów? Zwłaszcza, jeśli jednocześnie pracuje w zawodzie, który wymaga od niego, aby tych błędów nie popełniać? Mam nadzieję jednak, że wyniesiecie z tego tekstu jeden wniosek: wszyscy jesteśmy TYLKO ludźmi, a idealne życie i prowadzenie się – nie istnieje. I nie ma w tym kompletnie nic złego.

To teraz przyznawać się: a jak jest z Wami? Jakie macie grzechy, z którymi walczycie? Dajcie znać w komentarzach!

Napisane przez
Marta Hennig

Jestem trenerką, absolwentką AWF we Wrocławiu i byłym sportowcem. Założyłam tego bloga, by udowodnić, że fit może być każdy - niezależnie od wieku i grubości portfela.

Zobacz wszystkie artykuły
Napisane przez Marta Hennig

Chcesz być fit?

MAM COŚ DLA CIEBIE!


Na moim kanale youtube znajdziesz treningi, zestawy ćwiczeń na konkretne partie ciała, zdrowe przepisy, pomysły na jadłospis na cały dzień, porady dotyczące bycia fit oraz wiele, wiele więcej!
I to wszystko za darmo!