Mój pierwszy półmaraton – JAK JA TO PRZEŻYŁAM? Jak wygląda taki bieg? Moje wrażenia i taktyka

Mój pierwszy półmaraton – JAK JA TO PRZEŻYŁAM? Jak wygląda taki bieg? Moje wrażenia i taktyka

Post navigation

26 komentarzy

  • Czekałam na ten wpis!
    22.10.2017 startuje w swoim pierwszym półmaratonie. Długo się przymierzałam do tego dystansu, chyba z pół roku.

  • Rewelacja! Opisałaś to tak dobrze, że mam wrażenie jakbym sama pobiegła 😀 Po ludzku, ze szczegółami. Wiadomo czego się można spodziewać. Bardzo lubię tą Twoją naturalność we wszystkim co robisz 🙂 Czyta się to jak opowieść kumpeli, nie trenerki.

  • Marta! Gratulacje!!!! Ja za każdym razem sobie mówię, że to już ostatni raz, a właśnie w niedzielę przebiegłam Bieg Trzech Kopców i to już mój 15. bieg uliczny. Więc zapewniam Cię, że to uzależnia! 🙂 (za 2 tygodnie półmaraton w Krakowie :P)

  • Oj, pamiętam to uczucie po przebiegniętym półmaratonie 🙂 Ja biegłam w Krakowie. Na mecie prawie się rozpłakałam, tak mnie wzruszyło to, że się udało i do tego byłam zaskoczona jak szybko.

  • Uczucie superrrrrrrrrrrrrrrrrrr….. Kazdy organizm jest inny…Ja np….wieczorem przed startem juz nic nie jem tylko pije wode…..ide wczesnie spac….rano ciepla woda z szczypta soli himalajskiej nic nie jem w czasie maratonu pije wode,przebieglam juz 10 i jest ok….robie sama izotonik(woda+sòl himalajska+sok z cytryny+lyzka miodu) pije po maratonie

  • Brawo ! Pamiętam swój pierwszy półmaraton w marcu 2016 roku w Poznaniu.A teraz kolejne półmaratony za mną. Jedne bezproblemowe, drugie ciężkie i zapamiętane. Kryzysy małe i duże.Zanim się obejrzysz, zapiszesz się na kolejne a potem nadejdzie czas maratonów. To siedzi w głowie, jak się wkręcisz to na dobre. Zaraz kolejny i korona.Mam wrażenie ,że od marca 2016 minęło wiele lat.W tym czasie minęło sporo biegów w różnych dystansach i różne mam przemyślenia. Jednak pierwszy półmaraton zawsze zostaje w pamięci jako ten niezwykły. Brawo

  • Gratulacje! To musi być wspaniałe uczucie wbiec na metę po takim dystansie 🙂 Ja niestety nie jestem „biegowa”, ale uwielbia czytać takie historie i podziwiam ludzi, którzy są w stanie przebiec tyle kilometrów.

  • A co myślisz o osobach, które decydują się na maraton i przebiegają go w słabym czasie, aby tylko przebiec? Znam sporo takich osób, ktore po półmaratonie dostały kopa, mają bardzo silna wole i kończą maratony w czasie ok 5 godzin. Czy to zdrowe i bezpieczne dla organizmu?

  • Gratuluję! Bardzo podobają mi się posty w takiej formie, i ja też tak wszystko planuję – lubię konkrety! Świetnie Ci poszło!
    Przy okazji chciałabym o coś zapytać – w niedziele mąż ćwiczył plecy z obciążeniem i w poniedziałek w pracy (pracuje dość sporo z wysiłkiem fizycznym) coś zabolało go pod lewą łopatką i nie przestaje. Na razie smaruję mu maścią końską i robię okłady z lodu, ale martwię się co dalej z tym? Kupić może jakiś roller, czy próbować to rozciągnąć? Czekać aż przejdzie, czy gnać do lekarza? Dodam, że mąż lubi zapominać o rozgrzewce i rozciąganiu, to pewnie jest powodem tego bólu.. Proszę tu wszystkich o rady <3

  • Takie „prywatne” wpisy są rewelacyjne, a przynajmniej ja je uwielbiam. W jakiś sposób osoba, która takowe pisze (w tym przypadku Ty, Marto) wydaje się być bardziej ludzka. Prawdziwa w tym co robi. Sam blog wydaje się być przyjemniejszy w odbiorze. Mówię to też pamiętając staż w agencji reklamowej online, gdzie moi koledzy dwa stoliki z przodu (copywriterzy) pisali po kilkanaście wpisów na „blogi” klientów, a myśmy (graficy) przygotowywali grafikę do nich. Dlatego tak bardzo cenię sobie blogi prowadzone osobiście przez osobę z krwi i kości, która lubi to, co robi. Dlatego blogi na jakichś stronach hoteli, centrów kosmetycznych, jakichś marek itd. omijam szerokim łukiem. Bo tym brakuje duszy.
    Gratuluję świetnie przebiegniętego półmaratonu! To wszystko zabrzmiało jak dobrze wykonana robota! Plan wykonany. Satysfakcja jest. I coś w tym jest, z tym startem, kiedy cały ten tłum rusza, jest się częścią tego tłumu i przez pierwszy kilometr mamy jakieś kosmiczne tempo 😀

  • Nie-sa-mo-wi-te! To mega ciekawe co piszesz, co jadłaś rano (sic! serio? to zawsze mnie ciekawiło co je Justyna Kowalczyk przed biegiem, jeżeli nie jak Małysz bułkę z bananem), gratulacje, że trzymałaś się pilnie planu i że w ogóle tak mądrze wszystko zaplanowałaś. Brawo, Marta 🙂

  • Po pierwsze – gratulacje!
    Po drugie – już ukradłam i wytestowałam playlistę – bardzo fajna, niektóre piosenki to dla mnie odkrycie 🙂
    Po trzecie – sama miałam jedno podejście do połówki, ale niestety rozchorowałam się kilka dni przed startem i od tego czasu się nie zapisywałam. Może kiedyś się skuszę na jakiś survival race 🙂

  • Gratulacje.
    Osobiście namawiam Cię na maraton,też po półmaratonie myslałe że na maraton nie ma szans ale trzy tygodnie później zaliczyłem.
    Przepiekne uczucie

  • takie prywatne artykuły mega – fajnie czytać, że też mogą dopaść Cię chwile w stylu „o boże po co ja to robię” 😀 a czemu nie maraton?

  • Gratulacje!!! Bardzo fajny artykuł. Ja jestem początkującą „biegaczka”, chciałabym przebiec półmaraton w przyszłym roku. Czekam na artykuł jak się do niego przygotować:)
    p.s. Świetny blog, pozdrawiam Iza

  • Gratuluje !!!Brawo!!! Dziękuje za to co napisałaś , jestem zachęcona do biegania i jesteś osoba , ktora udowadnia , ze można i warto sie nie poddawać , walczyć i biec do przodu 😉

  • Ogromne gratulacje! Fantastycznie czytało się ten wpis. Bardzo ciekawy i pomocny.
    Ja sama nie biegam, chociaż ostatnimi czasy mam na to wielką ochotę. Czuję, że dałoby mi to jeszcze większego kopa do codziennych wyzwań, ale niestety, kolana szybko odmówiłyby mi posłuszeństwa.
    Za to mój Kot przygotowuje się do półmaratonu w przyszłym roku i bardzo go w tych przygotowaniach dopinguję. Chętnie poczytam o dodatkowych treningach, które powinno się wziąć pod uwagę. Może uda mi się zmotywować go do innej aktywności niż samo bieganie 🙂

  • Gratulacje!!! Bardzo ładny bieg i bardzo ładne opowiadanie 🙂
    Ja również, jak chyba wszystkie dziewczyny ( no, prawie wszystkie ), chciałabym poczytać o tych przygotowaniach do półmaratonu. Na razie przerobiłam już chyba wszystkie Twoje plany treningowe zawierające bieganie, czas na jakieś przedsięwzięcie większego kalibru 🙂

  • Oj pamiętam swój pierwszy półmaraton. Pilnowały mnie zające, dopiero na koniec pozwolili biec szybciej – ostatnie km było z górki, ale 13-16 km było ciężko.;p Kolejne biegi – wcale nie łatwiejsze.;) Gratuluje i powodzenia!

  • Cześć!
    Fajnie piszesz.
    A szczegóły dotyczące ubioru, „wyposażenia” i taktyki są bardzo pomocne.
    Ja również w tym roku przebiegłem swój pierwszy (i drugi) półmaraton. W pierwszym, górzystym w Wałbrzychu, do złamania 2 godzin zabrakło mi 22 sekundy, ale za to w drugim, płaskim w Kościanie, zrobiłem 1:57:56. Ale zadowolony to jestem z siebie średnio. Niby trenowałem wg planu (na 1:45), „ładowałem węgle”, miałem przy sobie żele, miałem taktykę, ale i tak z 3-4 razy pod koniec dystansu musiałem przejść do marszu 🙁
    Ale w przyszłym sezonie będzie lepiej, co nie? 😉

  • Bardzo podobają mi się twoje wpisy a i ten był pomocny i motywujący! Teraz tylko czekam na następny wpis jak przygotować się do pół maratonu 🙂

Zostaw odpowiedź

back to top