5 rzeczy, które musisz wyrzucić ze swojego życia, jeśli chcesz być FIT

5 rzeczy, które musisz wyrzucić ze swojego życia, jeśli chcesz być FIT

Post navigation

24 komentarze

  • zgadzam się w 100%!
    ja przestałam się ważyć kiedy zorientowałam się, że w zależności od tego w którym pokoju/miejscu w pokoju postawię wagę to różnica dochodzi nawet do 3kg – zaprzyjaźniłam się wtedy z centymetrem i w ten sposób sprawdzam postępy 🙂

  • Kocham Cię Marta!! Od tygodnia chodzę w złym humorze i nie umialam określić czemu. No i już wiem. Caly czas się zadreczalam zlymi myslami. Ze źle, ze nie wychodzi, ze zawalilam itd. Po przeczytaniu tego posta przypomnialas mi co jest najważniejsze. Jak zawsze motywacja od ciebie na 100%. Dziękuję!

  • Sama staram się być fit. I na samym początku myślałam sobie, że jak schudnę do 55 kg (o 10kh mniej), to będę się lepiej z sobą czuła. Ale utknęłam na 56 i dalej już nić nie dało. A i jedzenie od dietetyka zbrzydło. Więc w końcu doszłam do wniosku, że sama gotuję zdrowe rzeczy. A zamiast dalej zrzucać – częściej chodzę na ćwiczenia i teraz wolę bardziej wyrzeźbić sylwetkę do smukłej. Bo niby 56 a dalej widziałam boczki. Jak jakaś wariatka.

  • Super post! Szczegolnie punkt 2. To jest teraz jakas chora norma, zeby mowic i myslec o sobie jak najgorzej, typu „ogolnie to jestem szczupla, ale nienawidze swojego brzucha bo nie jest plaski”, „nie moge patrzec w lustro bo nie wygladam jak fitness laska”, „dam sobie taki wycisk, ze przez trzy dni nie bede mogla chodzic”, „ale sie skatowalam (!!!) treningiem, hurra”…. 🙁 I gdzie tu jest dbanie o siebie, robienie czegos dla siebie, dla zdrowia?

  • Hej Marta 🙂 świetny post !!! 🙂 powiem jedna rzecz kiedys a dokładnie pół roku temu tak myślałam katowalam sie cwiczeniami dzien w dzien ze chodzic nie mogłam tak mnie wszystko bolalo,wszystko co niezdrowe wyrzucalam o kosza, jadlam same salatki warzywa wszytko gotowane zero smażonych rzeczy,zero slodyczy..tak sie katowalam nie widziałam żadnych efektów i przestalam ćwiczyć. I taki zastój mialam przez dwa miesiące aż natrafiłam na twojego bloga przeczytałam wszystkie twoje wpisy na blogu i zaczęłam inaczej patrzec na ćwiczenia i odżywianie. Nie jestem jakos gruba nigdy nie bylam chcialam po prostu poprawic swoja kondycje i pozbyc sie kilku kilogramow zbędnych z którymi sie źle czułam. Mam 165cm i waze w tym momencie 62 kg jak zaczynalam z toba cwiczyc wazylam 67kg. Ale nie to jest ważne ważne jest to ze dzieki tobie pokochalam cwiczenia dzięki tobie dobrze sie czuje ze soba i mimo ze nie mam idealnej figury to i tak pokochalam swoje cialo i ćwiczenia z Tobą daja mi przyjemnosc a nie jakis obowiazek ze musze schudnac i tylko jesc zdrowe rzeczy. Wiem ze jest pózno a ja właśnie skonczylam trening ale spokojnie czas na sen tez jest 🙂 dziękuję ze jesteś ze dajesz tyle z siebie i ze dzięki Tobie polubilam ćwiczenia !!!! Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂
    P.S: a co do niezdrowych rzeczy jutro mam niezdrowy obiad bo bedzie pizza!!!! 😀

  • Przede wszystkim sen, u mnie wysypianie się było największą zmianą na dobre. Jednak przynajmniej 7 godzin snu to absolutny must have. Z innej beczki, świetnie wyglądasz we fryzurze z pierwszego zdjęcia, bardzo ci pasuje.

  • Wyrzuty sumienia! Szczególnie kiedy w obecności rodziny poczęstujesz się na przykład kawałkiem tortu i zaczyna się wypominanie „przecież jesteś na diecie ” „odchudzasz się” i niemiły uśmieszek na twarzy. Co wtedy najlepiej odpowiedzieć, a może po prostu zignorować? Pozdrawiam i ściskam serdecznie

  • Musiałabym chodzić spać o 21 żeby przesypiać siedem godzin w nocy. 🙁 Niestety! Brak snu jest dla większości z nas największym problemem…

  • A nóż zrobi Ci się miło to (szczerze) napiszę: Baaardzo łądne wyszłaś zdjęciu z zielonym napojem 🙂

  • Dziękuję za ten post,ja mam największy problem z wyrzutami sumienia.Nieważne co zjem nawet jeśli jest to śniadanie, obiad,kolacja mam OGROMNE wyrzuty sumienia,boję się ze przytyję,nic nie mogę z tym zrobić,nie radzę sobie.Nie mam diety,jem tak jak zawsze,ostatnio zaczęłam ćwiczyć z pani planem treningowym na odchudzanie. I mam takie pytanie,w tym planie jest zawarte rozciąganie, nie za bardzo lubię takie treningi czy jest to konieczne,mogę to jakoś zastąpić ? Pozdrawiam 😉

  • Świetny post! Bardzo mi pomaga Twoje podejście- moje życie naprawdę się zmieniło, odkąd odkryłam Twoje blogi (to już prawie rok!) Ja mam problem z ostatnim punktem- niestety mam obecnie bardzo ciężką sytuację finansową i muszę bardzo dużo pracować, żeby w ogóle się utrzymać. Jedynym momentem, kiedy mogę poćwiczyć, jest niestety ranek, i mówiąc ranek mam na myśli… 5.30. Ciężko mi, bo to sprawia, że czuję się bardzo zmęczona fizycznie (nie daję rady pójść spać przed 23), a przecież chcę też czytać, oglądać seriale, mieć chwile nicnierobienia… Ciężko mi znaleźć równowagę, bo z kolei jeśli opuszczę poranny trening, bardzo źle to znoszę (psychicznie). Przede mną urlop, mam nadzieję, że uda mi się wypocząć, a jednocześnie nie wypaść z treningowego rytmu.

  • Ja od kilku dni ćwiczę. Nie chce przechodzić na niewiadomo jaką dietę, bo wiem, że nie dam rady w niej wytrwać (nie wyobrażam sobie jeść tylko owsianek i sałaty), dlatego jem to co zawsze, ale ograniczyłam objętość potraw no i słodycze. Jednak po tym tekście wiem, że jeśli zdarzy mi się grzech w postaci ciasta czy drożdżówki to świat się nie zawali 😉 Zawsze można to spalić treningiem, prawda?

  • Kiedyś obiło mi się o uszy sformułowanie, że człowiek śpiący 7-9 godzin ma większe predyspozycje do utraty zbędnej tkanki tłuszczowej. Nie wiem czy to prawda, ale coś w tym może być 😛

  • Z tym snem to prawda 😀 a przynajmniej u mnie xD bywały czasy, że spałam po 4 godziny we wakacje ze względu na prace, ale wróciły studia, więcej czasu, zajęcia najwcześniej o 9 i waga od razu zaczęła spadać, bo snu się zrobiło ok. 8 godzin, jak nie więcej. A przy okazji nie jestem zmęczona, więc nie podjadam czekolady, by nadrobić energię. Ćwiczę 3 razy w tygodniu już od dwóch lat i widzę duże znaczenie w śnie 🙂

  • Z tą wagą to prawda. Spodnie od garsonki są ze mną od 15lat. Kupiłam je chwilę przed maturą i ważyłam wtedy 52 kg. Towarzyszyły mi w trakcie kilku sesji i wtedy już ważyłam 55 kg. Potem praca i obecne ważąc 61kg nadal są moimi ulubionymi spodniami. To 9 kg różnicy, a ja nadal w fruwam między rozm.36 a 38. Jestem aktywna fizycznie, a ostatnio polubiłam się z trenjngiem siłowym. Miejsce tkanki tłuszczowej zajmują po prostu mięśnie.

  • Niby wiem że masz rację 😛 ale trudno odpuścić trening na rzecz odpoczynku 😛 jakoś nie dochodzi do mnie myśl że to mi pomoże lepiej wyglądać :PP

Zostaw odpowiedź

back to top