Z każdej strony bombardują nas informacjami o zdrowym trybie życia. 5 posiłków dziennie, unikanie tłuszczy i spalanie tkanki tłuszczowej z jednej części ciała to już norma. Zanim jednak owiniesz się folią aluminiową, wypijesz odżywkę białkową i pójdziesz biegać, zobacz ten post – oto 4 popularne rady dotyczące zdrowego trybu życia, które są jedną, wielką bzdurą.
Ostatnio włączyłam telewizor i akurat trafiłam na reklamę tabletek na odchudzanie. Z jednej strony bardzo mnie rozśmieszyła swoją niedorzecznością, a z drugiej – zdenerwowała, bo po raz kolejny słyszę już, jak ktoś próbuje wmówić ludziom jakąś głupotę tylko po to, żeby wcisnąć swój produkt.
Dana reklama leciała w stylu: „odchudzasz się, ale efekty są powolne? Nic dziwnego, skoro każdy zrzucony tłuszcz potem zjadasz w pożywieniu. Te tabletki utrudniają wchłanianie tłuszczu, dzięki czemu nie przytyjesz!”. Nie potrafię dosłownie jej zacytować, ale to było coś w tym stylu.
I to nas prowadzi do pierwszej fit bzdury…
#1 OD TŁUSTYCH RZECZY SIĘ TYJE

Wydaje się to logiczne, prawda? Jeśli jemy coś tłustego, to od tego tyjemy, bo gromadzimy tłuszcz! Niestety, to tak nie działa – nasza fizjologia musiałaby być naprawdę pokręcona, żeby taki proces mógłby mieć miejsce. Pamiętajmy: nie tyje się od tłustych rzeczy – tyjemy od nadmiaru kalorii (między innymi, w uproszczeniu, bo czynników może być kilka). Znam dziewczyny, które boją się jeść awokado czy suszone pomidory w obawie, że przytyją, bo są to tłuste produkty. Ba! Do tej pory w telewizji czasami podaje się, że dietetyczny posiłek to taki bez tłuszczu. To nieprawda; tłuszcze są nam potrzebne do wielu procesów zachodzących w organizmie. Dodatkowo, jeśli jemy wystarczającą, a nie za dużą ilość kalorii, to nie przytyjemy. Ba! Jedząc tłuste rzeczy można też chudnąć.
To nie działa tak, że tłuszcz w posiłku zamienia się w tłuszcz na ciele – chciałabym, żebyście o tym pamiętali.
#2 NALEŻY JEŚĆ 5 POSIŁKÓW DZIENNIE
Udowodniono, że to mit. Dlaczego? Bo każdy z nas ma inny tryb życia! Jeden wstaje o 5 rano i kładzie się spać o północy – w takim wypadku 5 posiłków to zdecydowanie za mało i będzie czuł głód. Często musi więc jeść częściej. Są też osoby, które wstają o 10:00 – wtedy 5 posiłków z kolei to za dużo. Każdy powinien dostosować ilość posiłków do swojego trybu życia i potrzeb.

Wszystko też zależy od naszego dnia – np. w dzień pracujący jemy 4 posiłki, bo tak wstajemy, a w weekendy 3, bo budzimy się o 12:00 i brakuje dnia. Dużo lepiej jeść po prostu w miarę regularnie. Oczywiście, istnieją też diety polegające na nieregularnym jedzeniu (np. IF), ale moim zdaniem powinny być one stosowane tylko i wyłącznie w określonych przypadkach pod kontrolą dietetyka.
Słuchajmy swojego ciała i dostosujmy ilość posiłków do siebie, swojego czasu, swojego trybu życia i tego, co czujemy.
#3 JEŚLI COŚ MA MAŁO KALORII, TO JEST W PORZĄDKU
Na instagramie możecie zobaczyć fantastyczne czekoladowe syropy 0 kalorii czy batony przypominające te prawdziwe, które mają kilkanaście-kilkadziesiąt kalorii. To nie znaczy, że są zdrowe!!!
Takie produkty napakowane są słodzikami, których wpływ na zdrowie jest obecnie mocno kontrowersyjny. Z jednej strony rzeczywiście, nie mają one kalorii, z drugiej istnieją badania, które sugerują, że mogą one także ingerować w nasze zdrowie w negatywny sposób. Naprawdę czasami lepiej zjeść sobie raz na jakiś czas normalny słodycz, np. ciasto mamy, niż pakować w siebie codziennie niskokaloryczne syropy o chemicznym składzie bez grama naturalności.
Sylwetka to jedno, a zdrowie to drugie. Zresztą, czytałam ostatnio także o badaniach, które sugerowały, że słodziki mają wpływ na otyłość i powodować problemy z utratą wagi. Pewnie – raz na jakiś czas nic nie zaszkodzi a dawka świadczy o tym, czy coś jest trucizną, czy nie. Apeluję tylko, żeby nie zajadać się codziennie produktami bez cukru i bez kalorii, które zamiast tego mają słodziki i chemię w składzie.
#4 ZDROWE RZECZY NIE TUCZĄ
I w drugą stronę: czasami wydaje nam się, że jeśli coś jest zdrowe, to na pewno dietetyczne. Niestety, w nadmiarze wszystko może być przyczyną nie tylko wzrostu wagi, ale także być szkodliwe dla zdrowia. Także zdrowe rzeczy mogą podnosić gwałtownie poziom cukru we krwi przez swój indeks glikemiczny, dostarczać za dużo tłuszczy czy kalorii. Kluczem jest zbilansowanie diety.

Masło orzechowe jest super, ale w postaci 2 łyżek, a nie całego słoika; suszone pomidory są także świetnym urozmaiceniem diety, ale kilka sztuk, a nie kilkanaście; jeden banan jest w porządku, ale pochłonięcie pięciu sztuk i popicie tego sokiem owocowym podniesie nam tak samo gwałtownie poziom cukru jak batonik czekoladowy.
Nie chodzi mi tutaj o to, żebyśmy wpadali w paranoję i bali się jeść cokolwiek – wręcz przeciwnie! Wybierajmy zdrowo, ale z rozsądkiem – to, że ciasto jest zdrowe, nie znaczy, że mamy zjeść naraz całą blaszkę. Nadmiar szkodzi w każdym aspekcie (np. także nadmiar treningów przecież nie jest zdrowy!).
W CO WIERZYĆ?
Rozsądek – to coś, co nas uratuje! W całym tym szale pamiętajmy o tym, żeby słuchać… siebie! A także czerpać wiedzę z rzetelnych źródeł. Wiem, że teraz, kiedy każdy ma swoją opinię i swoją dietę, trudno zdecydować, kogo tak naprawdę się słuchać. Najważniejsze więc, byście zawsze starali się patrzeć na sprawy diety czy treningu trzeźwym okiem. Bez przesady, paniki i restrykcji. Niech zdrowy tryb życia będzie przyjemnością – tego wam życzę! 🙂
Dołącz do mnie na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE po dodatkową dawkę motywacji!
Zostało 16 dni do premiery mojej książki! Więcej o „Codziennie Fit” dowiesz się TUTAJ.





Słowa rozsądku 🙂
Dopiero odkrywam tego bloga, ale wiem, że zostaję na dłużej 🙂
Wreszcie ktos, kto normalnie je 😛
Gratuluję i pozdrawiam! Ula
Ula, w takim razie rozgość się 🙂
Z miłą chęcią 🙂 Bardzo tu przytulnie 🙂
Uwielbiam Twoje zdrowe podejście do odżywiania i treningów, Marta 🙂 dobrze, że co jakiś czas wspominasz o „fit bzudarch” I nakłaniasz do zachowania rozsądku i umiaru, bo czasem jak zaczynam przeginac z ilością treningów to Ty sprowadzssz na ziemię i apelujesz o rozsądek – rób tak dalej, bo ten głos rozsądku pomaga 😉
Cieszę się Marzenko 🙂
Jak pierwszy raz uslyszalam ta reklame i nazwe tego „magicznego leku” to poplakalam sie ze smiechu
Masakra, ta reklama jest tak bezczelna z tą teorią, że aż mi szczęka opadła!
Niestety i zawsze sie zastanawiam w kto to wierzy i w sumie to mi sie nie kojarzy ze spowalnianiem przyswajania tluszczu tylkoz rozwolnieniem 🙂
Jeśli moja dieta jest dość nieregularna- w tygodniu studiuję, jem normalnie, w weekend pracuję (jest to praca od 4 do południa, bądź od południa do 21) i moje posiłki są bardzo nieregularne w weekendy, czasem w pracy w ogóle nic nie zjem, dopiero w domu. Czy to może być bardzo szkodliwe? Jeśli tak to jak? Napisałaś, że nieregularne diety powinny być pod okiem dietetyków, czy powinnam przez to chodzić częściej na badania kontrolne do lekarza czy coś w tym stylu?
Pozdrawiam 🙂
ps: wpisy obalające mity są zaraz na drugim miejscu po przepisach <3
Cześć Paula!
Już odpowiadam na Twoje pytania 🙂
Fajnie by było zadbać, żeby jednak jeść w w ciągu dnia, np. nosząc ze sobą nawet zdrowe kanapki, jeśli nie masz czasu na zrobienie „fit lunchboxa”. Żeby chociaż zjeść jeden posiłek w ciągu pracy.
Sama nieregularność nie musi Ci szkodzić, ale długie, a nawet bardzo długie przerwy już mogą. Badania są obecnie dość sprzeczne, jak we wszystkim, ale teoretycznie długie przerwy mogą spowalniać twój metabolizm czy powodować przyrost wagi. Nie mówiąc już o możliwości uszkodzenia błony śluzowej żołądka czy pojawieniu się wrzodów z powodu długiego okresu niejedzenia i długich przerw między posiłkami.
O tych dietach pod okiem dietetyka, chodziło mi dokładnie chociażby o dietę IF, której założenia to taka pół-głodówka – nie jemy nic X godzin, a potem w ciągu dnia tylko np. 2 posiłki (upraszczam, bo założeń jest więcej/mogą być inne).
Ale! Co do badań kontrolnych/okresowych to każdy powinien je robić. Przynajmniej raz na rok morfologia, mocz, ginekolog! To ważne! Tak można wykryć dużo szybciej potencjalne choroby i się z nich wykaraskać 🙂
Pozdrawiam Cię serdecznie
Marto, kiedy wyjdzie DVD z ćwiczeniami? 🙂
Jeszcze nie wiem 🙂
Świetny post, jak zwykle! Ktoś musi obalać niedorzeczne mity ❤
Martuś, będzie może jakiś plan treningowy na czerwiec/lato? Bo ten na wiosnę wymiata ;>
Marta, swiete slowa. Rozsadek i umiar, we wszystkim. Niestety komunikaty reklamowe czesto cos nam tak uparcie powtarzaja, ze przyjmujemy to za prawde, a to tylko reklama, ktora ma sklonic nas do kupienia tego, czy innego. Ale czasami wygodnie jest wierzyc, ze kupujac cos typu 0% tluszczu czy slodkosci z etykieta eko – jestesmy rozgrzeszeni. A to tylko skutueczny arugment marketignowy.
Mimo wielu sztormów, burz i kryzysków myślę, że jestem na dobrej drodze 😀 Najważniejsze to mieć normalne podejście. Uczę się tego od Ciebie każdego dnia 🙂
Wreszcie jakiś głos rozsądku! 🙂 Marta, czy można jakoś z Tobą ćwiczyć we Wrocławiu?
Magda, obecnie na regularnych zajęciach nie, ale niedługo będzie trening we Wrocławiu!
Świetna wiadomość, w takim razie czekam aż się pojawi 🙂
Fajny, przydatny wpis 🙂 Właśnie z tym zdrowym rozsądkiem u mnie ciężko. To znaczy trudno mi się zorientować, które teorie są słuszne, a które niekoniecznie. Zaczęłam interesować się zdrowym trybem życia dosyć niedawno, bo może od roku. Nadal jakoś tego nie czuję ale się staram, a Twój blog mi na pewno pomoże 😀
Hej Marta, od kilku dni wsypuję do musli płatki migdałów, ale czy one w ogóle są zdrowe? Teoretycznie nie ma tam żadnych dodatków, są same płatki, ale czy to oznacza, że mają takie same właściwości jak orzechy migdałów? Pozdrawiam i liczę na odpowiedź. 🙂
Ja nie mam żadnej diety, uważam, że wszystko można, ale właśnie z umiarem! Uwielbiam domowe ciasta, śląskie obiady, a nawet chipsy w weekend. Ale w tygodniu patrzę na to, żeby jeść zdrowo. Wybieram jednak proste produkty, a nie te wszystkie wyszukane FIT posiłki. Wolę dłużej pobiegać niż odmówić sobie jedzenia.
A co z musli? Jem sporo Fitelli. Jest spoko – chodzi mi o to, że nie tyje od tego, a ostatnio nawet schudłam!
A ja sie właśnie zastanawiam nad jakimiś tabletkami dlatego, że ćwiczę już 2 lata 5 razy w tygodniu, zdrowo sie odżywiam, nie pamietam kiedy ostatnio zjadłam coś niezdrowego, przetworzonego a moja waga stoi w miejscu, staram sie jeść 1400-1600 kcal regularnie i lipa..wazę 60 kg a przed urodzeniem dziecka 53:(( to wszystko trwa już 2,5 roku odkąd walczę z waga ale chyba już tak musi być, organizm po ciąży sie zmienia.
5 razy w tygodniu i 1400-1600? To za malo. Marta pisala o tym kilka razy, był nawet osobny wpis z liczeniem sobie orientacyjnie wymaganych kalorii. Chyba nawet był tam kalkulator. Żeby schudnąć, trzeba jeść. Przy treningach 3 razy w tygodniu i malo wymagajacej fizycznie pracy mam jesc 1800 kcal minimum. I jak jadlam 1400 to waga stala, zaczelam jesc jak trener rozkazał (to Marta powiedziala, ze mam coś za malo policzone i powinnam pójść sie zbadać itd i do profesjonalisty jesli chce tez rozkladu BTW). Marta też pisala, ze sama je powyżej 2200 kcal. 🙂 więc nie bój sie jeść więcej
Bardzo się cieszę się, że taki wpis powstał! Obecnie wiele osób, które zaczynają dbać o swoje zdrowie i sylwetkę wpadają w paranoje i wierzą w takie mity. Mój Tato, który chce się odchudzać uwierzył, że musi jeść te 5 posiłków, a przecież biorąc pod uwagę tryb życia albo kwestie metaboliczne może bardziej przypasowałby mu rytm z 3-4 posiłkami.
Fantastyczny artykuł. Ja zaczęłam chudnąć dopiero gdy przestawiłam się z 5 posiłków na 3 oraz zwiększyłam porcję śniadaniową na rzecz zmniejszenia kolacji. Przy 5 posiłkach dziennie, rano byłam cały czas głodna, przez co podjadałam orzeszki, batoniki, banany i inne, żeby przestało mi się kręcić w głowie. Za to wieczorem wcale nie odczuwam głodu i mogę zjeść coś małego. Każdy powinien słuchać własnego ciała i znaleźć własne optimum zamiast sztywno trzymać się diet z gazet
świetny wpis:) bardzo dobrze się czytało i jak dla mnie bardzo trafiony 🙂