Jak pogodzić studia, pracę i regularne treningi? I do tego znaleźć czas na zdrowe jedzenie? Nie jest to łatwe, ale jest możliwe. Bardzo często pytacie mnie, jak wygląda mój dzień – i dzisiaj jest szansa, by go zobaczyć godzina po godzinie.
Nie zawsze moje dni wyglądają idealnie. Ba: w większości przypadków nie wyglądają. Często wstaję za późno, coś mi nie wychodzi, nagle wypada nagłe spotkanie albo praca nad tekstem, która miała trwać godzinę, trwa pięć godzin. Czasami też nagrywam trening przez 3 godziny, a potem nadaje się on do kosza, bo mikrofon źle nagrał, światło źle padło i tak dalej, i tak dalej.
Dzisiaj chcę wam pokazać taki typowy, schematyczny dzień. Bez szału, z dużą ilością zadań, ale do ogarnięcia. Kluczem do zdrowego trybu życia są u mnie dwie rzeczy:
- ścisła organizacja czasu – o tej i o tej mam trening i koniec kropka
- przygotowywanie niektórych posiłków dzień wcześniej wieczorem lub gotowanie na zapas.
6:30-6:45
Wtedy po raz pierwszy dzwoni budzik. Zależnie od rozkładu dnia, różnie wstaję: czasami o 6:30, a czasami o 7:00. Wszystko zależy od tego, jak wyglądają zajęcia na uczelni w tym dniu, ile mam pracy, czy mam trening personalny, jakie są plany na mój trening, czy dzisiaj ma być publikacja wpisu czy filmu, jaki jest dzień tygodnia – wiadomo.
Jeżeli zajęcia na uczelni są od 9:00 w górę, to pierwsza rzecz, którą robię rano, to trening.
Opcji jest kilka: zazwyczaj mój poranny trening nazywam rozruchem i jest to zwykłe bieganie. Jednak w momencie, w którym chodniki są bardzo oblodzone, albo jest duże zanieczyszczenie powietrza, robię trening w domu.

Jeśli w domu, to znów wybieram jedną z kilku opcji – odpalam na laptopie:
- stoper i realizuję trening według własnej rozpiski
- mój film i robię jakiś mój zestaw – jest to dla mnie szybkie, proste i nie muszę myśleć zbyt dużo; wyłączam tylko dźwięk, bo nie mogę siebie słuchać 😀
- wyświetlam jakiś trening z mojej Przemiany
- włączam jogę z jakąś anglojęzyczną prowadzącą; nie jestem sama instruktorką jogi i nie znam się na tym temacie, za to lubię ćwiczyć rano w ten sposób. Zazwyczaj wybieram siłowe odmiany jogi lub bardziej intensywne.
Ponieważ mam model laptopa Yoga 900 (przypadek z nazwą? Nie sądzę :D), który może się obracać, zawsze ustawiam sobie sprzęt tak, że wygląda jak mały telewizorek. Mi jest tak wygodniej, a Nitka nie może przebiec po klawiaturze i mi wszystkiego zatrzymać (co uwielbia robić). Lepiej też widać obraz podczas ćwiczeń i nie muszę się martwić odbijającym się światłem czy innymi tego typu rzeczami.

7:45
Jestem już po treningu i prysznicu. Szykuję śniadanie. Zasady mam jasne: jeśli rano robię trening, śniadanie jest zbilansowane. Jeśli treningu nie ma – białkowo-tłuszczowe.
Dzisiaj trening był, więc jest i śniadanie z węglowodanami – czekoladowe fit placuszki z nadzieniem oreo. Ciasto przygotowuję dzień wcześniej, tak samo masę – zrobienie śniadania ogranicza się więc do 5 minut (smażenie placuszków i nałożenie ich na talerz). Przepis na placki znajdziecie tutaj: naleśniki oreo.

Zawsze przy śniadaniu przeglądam maile, wchodzę na bloga oraz na fanpage i czytam komentarze oraz na nie odpisuję. Robię to w trybie tabletu – jest mi wygodniej jeść i jednocześnie przewijać sobie palcem ekran (jest dotykowy). W międzyczasie robię także listę rzeczy do zrobienia na dziś (jeśli nie zrobiłam jej wieczorem).

8:20
Jestem po śniadaniu, odpisaniu na maile, zaplanowaniu dnia, opublikowaniu motywujących was postów na fanpage i instagramie. Głaszczę Nitkę i zmykam na uczelnię. Na AWF mam rowerem 10 minut, więc oczywiście zawsze wybiegam spóźniona i na ostatnią chwilę. Nawet w największy śnieg jeżdżę rowerem – piechotą zajmuje to za dużo czasu, a komunikacja z mojego mieszkania na uczelnię jest beznadziejna.
8:30-11:00
Pierwsza tura na uczelni. Zazwyczaj mam dużo okienek, a mało zajęć pod rząd. Po biomechanice wsiadam na rower i wracam do domu. W międzyczasie zajeżdżam do biblioteki po książki potrzebne do nauki kolokwium.
11:20-12:45
W tych godzinach znów pracuję. Tak, bardzo duża część mojej pracy to praca siedząca. O tej porze wszystko robię na laptopie: piszę wpisy na bloga, odpisuję na maile, pracuję nad projektami klientów (jeszcze dalej z moim chłopakiem pracujemy w zakresie grafiki/identyfikacji wizualnej, chociaż już tylko kończymy zlecenia, żeby poświęcić się całkowicie blogowi i kanałowi).
Układam plan wpisów na dany miesiąc, ale prawie nigdy nie piszę na zapas – nie udaje mi się to. Jeśli akurat montowany jest film na kanał – vlog czy ćwiczenia – to często zerkam do Patryka, jak idzie montowanie, oglądam. Często o tej porze robię też zdjęcia potrzebne do postów, bo jest najlepsze światło.
Pora na drugie śniadanie. Jeśli śniadanie obfituje w węglowodany, drugie śniadanie jem białkowo-tłuszczowe, lub po prostu nisko-węglowodanowe. Tym razem to faszerowane, duże pieczarki ze szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami (zrobione wczoraj wieczorem w piekarniku). Na zdjęciu jedna porcja, zjadłam oczywiście dwie.

13:00-15:00
Wsiadam na rower i znów na uczelnię. Tym razem biorę laptop, bo mamy do przedstawienia prezentację dotyczącą treningu szybkości i treningu wytrzymałości szybkościowej. Kiedy kupowałam na początku grudnia swojego laptopa, zależało mi na kilku rzeczach: po pierwsze, miał być mocny, bo czasami sama montuję krótkie filmiki z ćwiczeniami i potrzebuję sprzętu, który wytrzyma pracę programu do montażu czy programu graficznego.

Po drugie oczywiście miał być ładny (i to była niestety opcja nie do przetłumaczenia panom ze sklepu elektronicznego – nie rozumieli, dlaczego to dla mnie tak istotny argument), a po trzecie – musiał być lekki, bo przynajmniej 2-3 razy w miesiącu jeżdżę pociągiem, a poza tym biorę laptop ze sobą w różne miejsca.

Długo zastanawiałam się nad wyborem, aż w końcu zdecydowałam się na Lenovo Yoga 900 z kilku względów: waży tylko 1,3 kg. Jak wrzucam go do torebki to nawet tego nie czuję. Jest ładny i kobiecy, a przy tym ma mocne wnętrze. Laptop to dla mnie inwestycja – głównie tak pracuję, piszę bloga, wrzucam filmy, cała moja praca zarobkowa ale i moje hobby związane jest z posiadaniem komputera. Zależało mi więc na czymś solidnym z dobrą specyfikacją.
Przyrządzam kolejny posiłek – smoothie owocowo-warzywne – i biorę ze sobą. Dobry patent: jeśli nie macie czasu, róbcie mrożone paczki owoców i warzyw, potem tylko wrzucacie do blendera, dodajecie płynu i gotowe.

15:15
Z uczelni jadę na trening personalny z Elwirą. Nie prowadzę obecnie treningów personalnych – skupiłam się na wydaniu książki i innych projektach, ale Elwira to mały wyjątek od tej mojej zasady. Dzisiaj robimy trening razem, bo Elwira ma rozpisane interwały – ja też. Biegamy na bieżni ramię w ramię, tylko z innymi przerwami, czasem trwania odcinka oraz szybkością.

Łączę trening tylko wtedy, kiedy jest na bieżni i musiałbym stać obok i nic nie robić – w innym przypadku robię trening przed lub po Elwirze, zależnie od planu dnia. Elwira mnie przeklina pod nosem i mówi, że nie da rady, ale jak zwykle daje! Zrobiła, żyje, jest zadowolona. Ubieram się, wsiadam w autobus i z powrotem do domu.

17:15-19:00
Dwie opcje – czasami mam zajęcia na uczelni, a czasami… na nie nie idę. Przy dwóch etatach jednocześnie nie mam wyboru – czasami nie idę na jakieś wykłady, bo inaczej bym się nie wyrobiła. Tym razem zwiewam, bo dostałam kilka ważnych maili z wydawnictwa, na które muszę odpowiedzieć i które dotyczą promocji książki.

Dodatkowo czeka mnie publikacja wpisu na blogu, a jeszcze nie mam zdjęć. Muszę też wysłać do klienta projekt, nad którym pracował Patryk. Dogaduję także kolejną kampanię na blogu – tak też zarabiam i dzięki temu mogę skupić się ostatnio całkowicie na produkowaniu materiałów dla was – nie ma co ukrywać (inaczej musiałbym iść na etat na siłownię, bo utrzymujemy się sami już od dawna).
W międzyczasie jemy z Patrykiem obiad. Nie mam zbyt dużo czasu,więc zrobiłam obiad ratunkowy (robi się go błyskawicznie). Gotuję brokuły, piekę frytki z batatów, a na samym końcu smażę stek. Podaję wszystko z sosem jogurtowym.

19:20 – 21:00
Teoretycznie kończę pracować. W praktyce: często odpisuję na komentarze, wiadomości, siedzę na grupie na facebooku dla czytelników i staram się doradzić. Najczęściej jednak Patryk mnie pogania do odpoczynku, więc odpalam Simsy lub czytam książkę. Tym razem wygrały Simsy, bo jest nowy dodatek!

21:20 – 23:00
Ten czas spędzamy z Patrykiem razem. Gramy w gry na PS4, oglądamy serial (ostatnio wciągnęliśmy się w Breaking Bad) albo po prostu robimy swoje rzeczy, rozmawiając się czy wychodząc z domu.
Zanim pójdę się kąpać i szykować do snu, staram się 15 minut poświęcić na jogę lub rozciąganie. Terminy mnie stresują, tak samo jak niektóre zobowiązania, więc w ten sposób staram się wyciszyć przed snem. Raz wychodzi lepiej, raz gorzej. Nie zawsze udaje mi się znaleźć ten kwadrans. Ale bardzo się staram. Niestety mam mały problem z przejmowaniem się dosłownie wszystkim, stąd generuje się bardzo dużo stresu…. a jak już kiedyś pisałam, stres to jeden z zabójców naszego zdrowia. Dlatego walczę!
Po rozciąganiu i kąpieli – czas spać. Czasami czytam przed snem książkę, czasami jestem tak zmęczona, że padam jak mucha.
Mój laptop Yoga 900 (i jego inną wersję – Yoga 700) możecie dostać na stronie w sklepie x-kom.pl, o tutaj: zobacz laptopy.
Każdy mój dzień jest inny. Czasami wygląda właśnie w ten sposób. Innym razem od rana do wieczora siedzę przyklejona do komputera. Czasami nie ma mnie w domu albo spędzam dzień na siłowni, nagrywając wideo na zapas. Innym razem – od południa do wieczora siedzę na uczelni. Dlatego trudno mi jest opisać typowy dzień, ale bardzo starałam się to dla Was zrobić 🙂
Wpis powstał we współpracy ze sklepem x-kom.pl





Ooo, są poduszki na kanapie! Od razu zyskała życia 🙂
to prawda! Dobrze doradziłaś 😀
W sumie wiele nie musiałam doradzać, sama je znalazłaś 😛
Wpis ciekawy ale jednak to bardziej reklama laptopa 😀
Ja się całkowicie zgadzam, bo to jest wpis, który ma na celu reklamę laptopa oprócz rozrywki – dlatego pod koniec artykułu jest zaznaczone, że jest to wpis sponsorowany 🙂
Też pomyślałam od razu ze to miała być przemycona reklama, ale stawiasz sprawę jasno i ta uczciwość to kolejny plus dla Ciebie! Fajna z Ciebie babka
Dziękuję, Ewa! Pozdrawiam Cię serdecznie
Z respektem zasiadam do posilkow dlatego ten czas poswiecam tylko i wyłącznie na konsumpcji.Rozumiem Martus ze zrobilas to wylacznie jednorazowo dla reklamy ?Pozdrawiam
Nie, ja lubię w ten sposób jeść śniadania 🙂 pozostałe posiłki jem zależnie od sytuacji poza domem, a obiady i kolacje staram się jeść z Patrykiem.
Uwielbiam Twoje wpisy 🙂
Ja mam problem z pobudką – nie ma fizycznej siły, żeby ściągnąć mnie z łóżka o tej godzinie. Mam mega problem ze wstawaniem na trening na 9:00 🙁 Może masz na to jakąś radę?
Milenka, a o której chodzisz spać?
Ok 24:00 już zazwyczaj śpię, więc wstanie o 08:00 nie powinno być żadnym problemem 🙁 Próbowałam metodę z ustawianiem budzika daleko od siebie. Efekt: Wstaję – wyłączam – idę dalej spać. Mogę nawet iść do kuchni napić się wody, czy skorzystać z toalety i dalej do łóżka…
Milena mam tak samo 🙁 Mój Mąż nie może tego zrozumieć, bo u niego dzwonek budzika=automatyczne wstanie. U mnie budzik, tysiąc drzemek. To jest silniejsze ode mnie i mimo największych chęci nie umiem tego zwalczyć. Zdarza się nawet, że pierwszego budzika nie słyszę, a niemal przez sen go wyłączam. Dla mnie 7 godzin snu to zdecydowanie za mało. Wstając ok. 6-6:30 muszą najpóźniej o 22:30 zasnąć. W innym wypadku nie ma szans na wyspanie. Trochę pomaga mi przyjmowanie witamin: D, B12, magnezu i kwasu foliowego bo zmęczenie może być spowodowane niedoborem witamin a nawet anemią.
Jest jeden plus takiej sytuacji. Nie mam żadnych problemów z zaśnięciem. Nie zdążę nawet przyłożyć głowy do poduszki a już śpię 🙂
Dziewczyny, zbadajcie tarczycę. Mówię serio.
Miałam badania robione wszystko jest ok
Miałam badanie hormonów tarczycy. Są w porządku. Czy można jeszcze jakieś inne badania zrobić?
a jeśli zanim wyłączysz budzik to pościelisz łóżko? Nie będzie gdzie wracać 😉
Nie zadziała 🙂 Mąż jeszcze śpi jak wstaję, nie mogę go pościelić razem z kołdrą 😉
Wydaje mi się, że w moim przypadku to kwestia silnej woli i wcześniejszego kładzenia się spać. Chciałabym to zmienić, ale już nie wiem jak.
Mi nie jest łatwo zasnąć, ale na to znalazłam patent – mąż czyta mi przed snem jak dziecku 🙂 Witaminę D biorę gdyż mam duży niedobór, pozostałe też. No nic nie wiem jak to rozwiązać, ale jakoś muszę 🙂 jak mam coś do zrobienia: praca, trening to wstaję, ale jak chcę wstać wcześniej, żeby posprzątać czy coś w domu zrobić to nie ma szans 🙁
a podzielenie snu na cykle? spróbuj spać dokładnie wielokrotność 7,5 h. Niektórym pomaga, bo wtedy budzik nie dzwoni w środku fazy, tylko jak ją kończysz i masz płytszy sen.
Dziękuje Marta – wypróbuje dokładnie 7.5 h 🙂
Mogę doradzić, bo miałam z tym problemy całe życie, a mam tak dużo zajęć, że jeśli nie wstanę wcześniej zrobić treningu, to po 12godzinnym dniu pracy tym bardziej go nie zrobię, bo jestem zbyt zmęczona. I dosłownie 3 tygodnie temu wcieliłam w życie patent, który póki co rozwiązał problem- kładę telefon z budzikiem tak daleko od łóżka, że muszę wstać, żeby go wyłączyć. Od tamtej pory ani razu nie zdarzyło mi się opuścić porannego treningu, a budzik nastawiam na 5.30(!!!) Plus oczywiście kładę się tak, żeby spać minimum 6 godzin (staram się 7, ale nie zawsze się udaje.) I jeszcze jest myśl, która od kilku miesięcy jest moją mantrą: „Marta byłaby ze mnie dumna!” 😉 To naprawdę działa!
Jesteś niezwykle pracowita i wytrwała. Ja jestem w twoim wieku i połowę wolnego czasu spędzam na leniuchowaniu chociaż chciałabym to zmienić. Powiedz mi, gdzie znajdujesz motywacje, jak to robisz ze Ci się chce? Pozdrawiam
Bardzo lubię to co robię, i to jest jeden z głównych powodów. Ale bardzo ułatwia wszystko fakt, że robię coś dla ludzi – potem dostaję komentarze, widzę, że ktoś korzysta z moich ćwiczeń czy przepisów i się nakręcam na to i robię tego jeszcze więcej 🙂 😀
Myślę, że kluczem jest też polubić siebie, tak prawdziwie. Wtedy największą motywacją do wszystkiego jesteś Ty sama – motywacja do ćwiczeń, bo kochasz siebie i chcesz o siebie dbać, motywacja do samorozwoju (języki, uczenie się nowych rzeczy lub doskonalenie starych) bo chcesz dla siebie dobrze, zdrowe jedzenie (z małym grzechem co jakiś czas) bo lubisz siebie więc nie chcesz chorować/truć się itp. Ale trzeba naprawdę mocno siebie kochać, umieć stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie – jestem cudowna, wspaniała i kocham być sobą 🙂
A ja tak z innej beczki. Nitka jest kotkiem rasowym czy dachowcem?
Pół na pół. Pół brytyjczyk, pół dachowiec 🙂
Świetny post, mnie się też ludzie często pytają jak ja wszystko ogarniałam (studia dzienne + praca + ćwiczenia+ hobby typu decoupage czy granie w gry komputerowe i jeszcze przeprowadzki co chwilę) a tak naprawdę wydaje mi się, że im więcej się ma na głowie tym większa mobilizacja by podołać. Choć może tylko ja tak mam, w sumie nie wiem 🙂 od zawsze jestem dobrze zorganizowana choć i ja mam czasami „dzień lenia”, bo każdemu się należy.
Cieszę się bardzo, że współpracujesz z firmami i czerpiesz też (zapewne) materialne korzyści z działalności na blogach i yt. Mocno Cię wspieram już od paru lat i cieszy mnie każdy Twój sukces. Pozdrawiam z Gdańska!
Marta, bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂 Rzeczywiście, im więcej obowiązków, tym lepsza organizacja czasu. 🙂 Latwiej po prostu jakoś to uporządkować 🙂
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Świetny post! <3
:*
ha! skąd ja to znam – przez ładnych parę lat łączyłam najpierw studia, później pracę z profesjonalnymi treningami tanecznymi.
Teraz, nie powiem, że mam więcej czasu (haha), ale odkąd prowadzimy własną szkołę – spędzamy dni dalej intensywnie (może nawet bardziej niż wcześniej), ale robimy to co lubimy – widzę, że Ty też dobrze się czujesz ze swoim pełnym wszystkiego (oprócz spokoju) życiem i to najważniejsze!
pozdrowienia!
u mnie to w jakiś sposób siadło, jeddnak pracowanie po 10-12h dziennie, studiowanie w każdy weekend i treningi biegowe, siłowe i joga.. w pewnym momencie skończyły się: zmęczeniem? zniechęceniem? fizycznym? psychicznym? przetrenowaniem? wypaleniem? Jakkolwiek by to nazwać, bardzo brakuje mi treningów, ale z pracy i studiów nie mogę zrezygnować czy ograniczyć czasowo. I wiem, że wrócę do regularnych treningów 5-6 x w tygodniu, natomiast obecnie mam prawie 3 tygodniową przerwę od treningów, chociaż na niewielką regenerację, bez wyrzutów sumienia (choć widzę spadek masy mięśniowej, formy, kondycji – ale to wróci :)), ale spanie po 4-5h na dłuższą metę niestety wykańcza.
Ja staram się robić dni, w których nie robię nic. Np. na przełomie stycznia i grudnia nie mogłam tego zrobić, bo było dużo pracy z książką, z planami, sesja na studiach, ale od wczoraj siedzę w mieście rodzinnym i odpoczywam. Polecam! Ale spania po 4-5 h nigdy nie polecam i nie dziwię się, że dopadło cię przemęczenie 🙁 Lepiej czasami wyluzować 🙂
Dużo obowiązków pozwala się lepiej zorganizować – wiem po sobie, jak było dużo wszystkiego to chodziłam jak w zegarku. Simsy to jedyna gra jaką lubię 🙂
Bardzo relaksują 😀
Ależ genialny tekst!!! Własnie z tym mam problem – z ułożeniem wszystkiego tak, by się wyrobć… oczywiście jestem w zupełnie innej sytuacji – nie studiujję, ale za to mam dziecko, które trzeba odwieźć do przedszkola, przywieźć z… itd.No i gdzies mi się ten czas na treningi stracił w tak zwnaym międyzczasie… Ale teraz już wiem, jak to ugryźć…
A… panowie ze sklepu się nie znają. Kiedy ja kupowałam swojeg laptopa powiedziałam, ze ma być dobry, taki godny zauwafnia, mały, lekki i… różowy albo niebieski! Patrzyli na mnie jak na wariatkę,a le… jest RÓŻOWY!!! Tylko mąż po wyjścu ze sklepu powiedział, ze już nigdy ze mną do takiego sklepu z elektroniką nie pójdzie. Ciekawe, dlaczego? 😉
ja kiedys też szukałam różowego! A ten wybieraliśmy naprawdę z 2-3 godziny jak nie więcej, bo gdy panowie słyszeli, że chcę mocnego laptopa, to pokazywali mi same męskie kobyły ;/ i dopiero sama zauważyłam ten 😀
To największe szczęście – lubić to, co się robi! 🙂 A Yoga też mi się marzy.. 🙂
jeszcze ta nazwa <3 😀 tak bardzo pasuje 😀
Mam wrażenie, że to komputerowy post sponsorowany.
Piękny ten Twój laptop. Ja przy kupnie swojego nie wzięłam pod uwagi kwestii wagi… i teraz przez to cierpię. 😉 Podziwiam za jeżdżenie na rowerze nawet w największy śnieg! 🙂
Mój poprzedni lapop był ciężki, więc przy zakupie tego już zwracałam uwagę na gabaryty 😀
Człowiek uczy się na błędach 😀
Chciałabym mieć tyle energii i motywacji do działania 🙂 Choć ostatnio zaczynam coś w końcu robić ze swoim czasem i życiem.
Co do sprzętu to marzy mi się taki laptop. Ale na razie będę musiała na niego poczekać, bo planuje w pierwszej kolejności zakup aparatu.
Pozdrawiam, miłego dnia! 🙂
Daszaa, pozdrawiam serdecznie 🙂
Wyciskasz z każdej godziny ile się da! Brawo! Trochę zazdroszczę, bo też bym tak chciała 🙂 Jest już zdecydowanie lepiej niż kiedyś, jednak ogromny problem mam z rozpraszaczami… Marnuję mnóstwo czasu na fb i przeglądaniu blogów ( w tym Twojego ;))
Polecam wtyczkę Pomodoro do Chrome – pomaga się skupić na pracy 😀
Ale mi zrobiłaś smaka tym stekiem! 🙂
Wolisz średnio wysmażony czy raczej krwisty? 🙂
średnio wysmażony, ani nie całkiem krwisty, ani nie podeszwa 😀
A znasz metodę sprawdzania wysmażenia steka, porównując twardość mięsa z twardością nadgarstka/przedramienia? 😉 Jeśli nie polecam 1:30 poniższego filmiku. Metoda jest świetna!
https://www.youtube.com/watch?v=AmC9SmCBUj4
Pracuje w restauracji, najlepszy sposób dla „swieżaków” w jedzenie steków to opowiedzieć coś takiego 😉
Naprawdę Cię podziwiam, bo udaje ci się połączyć wszystko w jednym dniu : jest czas na pracę, czas na trening, czas na odpoczynek. Bardzo bym chciała umieć sobie tak wszystko zorganizować, aby zmieścić w swoim dniu wszystko co chiałabym zrobić. Narazie nad tym pracuję, ale jest ciężko.
Pamiętaj, że każdy dzień też inaczej wygląda – nie codziennie mi się udaje wszystko pogodzić 🙂 Z drugiej strony, niektóre rzeczy to kwestia wprawy, jak się człowiek wdroży, to jest dużo lepiej 🙂
Co do laptopa – jeżeli ktoś nie potrzebuje równie mocnego sprzętu i wystarczy mu notebook, to polecam HP Pavilion x360. Również ma opcję tableta i zamieniania klawiatury w podpórkę. Jest bardzo lekki i ma bardzo wydajną baterię 🙂
Intensywny dzień, jednak jak się robi to, co się lubi, to taka aktywność dodatkowo motywuje do działania 🙂
Marta, jesteś dla mnie wielką inspiracją, uwielbiam Twoje wpisy 🙂 Jesteś pierwszą osobą, która zmotywowała mnie to zmiany swoich nawyków, ponieważ robisz to z głową, nie czuję presji, mam chęci do zmiany 😉 Kibicuję Ci z całego serca 🙂
Bardzo dziękuję! Miło mi to słyszeć 🙂
Jak Ty intensywnie żyjesz, a w dodatku jesteś tak dobrze zorganizowana – brawo! Zawstydzona postanawiam wciąć się za siebie, bo tak dalej być nie może! Jak nie pracowałam, aktywnie blogowałam, teraz zaniedbałam strasznie tę sferę i efekty niestety widać. A jak widać można wszystko pogodzić, tylko trzeba chcieć i nie spać do oporu! 🙂
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę sukcesów, wydanie książki to mega sprawa! 🙂
Ja też bardzo serdecznie pozdrawiam i trzymam w takim razie kciuki za organizację!
Bardzo lubię takie posty 'zza kulis’ 🙂 Przyjemnie się je czyta! Dla mnie również priorytetem przy zakupie laptopa była waga, wygląd 🙂 i moc. To chyba podstawa dla kobiet, które wrzucają laptopy do swoich i tak przeładowanych torebek.
Dookładnie! Wcześniej miałam ciężki i bardzo żałowałam. Miał cudowny, duży ekran, ale dźwiganie go było przegięciem 🙂
Hej 😉 W jakiej cenie kupiłaś ten zegarek z polara ?? Z góry dziękuję za odpowiedź ;D
Nie pamiętam, coś około 400-500 złotych
Moja organizacja czasu odrobinę się poprawiła, ale to nic w porównaniu z tym co ty wyprawiasz! Wielki szacun. To tylko pokazuje, że jeśli wszystko jest dobrze przemyślane, to mimo napiętego grafiku każdy jest w stanie znaleźć czas dla siebie.
Pozdrawiam!
czytamogladampisze.blogspot.com
dziękuję Klaudio! Oczywiście są dni lepsze i gorsze. Bywa też tak, że mimo organizacji wszystko leży 🙂
Bardzo fajny post i dziękuję za wtajemniczenie w Twoje życie 🙂
Mam jednak jedno duże ALE jednocześnie będące pytaniem i do Ciebie, i do Twoich fanów – ilu czytelników (nie wiem czy są też Panowie, więc nie będę pisać 'czytelniczek’) skupia tak naprawdę swój plan dnia wokół jednej tematyki ? Owszem – idziesz na uczelnię i masz projekty graficzne dla klientów, jesteś bardzo zabiegana, ale tak naprawdę 2/3 Twojego czasu skupia się na jednej i tej samej tematyce: sport. To Twoja praca i pasja. Czy jest to działaność w sieci, treningi personalne, dbanie o siebie – i zarabiasz na tym, i jest to Twoje hobby jednocześnie. Więc mi – osoby, której życie już na sporcie się nie koncentruje jak dawniej (bo kontuzje, bo jestem starsza i mam inne priorytety, bo zmieniły się moje pasje) niestety Twój przykład nie pomaga (a uwierz, chciałabym, aby tak się stało).
8h w pracy za biurkiem a po pracy poza oczywistymi obowiązkami w domu (już pomijam remont którego końca nie widać) ciężki wybór: albo poświęcam czas swojemu narzeczonemu, albo gram na PS4, albo robię nowy strój na cosplay, albo udzielam się w social media (dużo się dzieje własnie ze względu na cosplay i gry) albo idę na trening. Nie chce sobie wyobrażać co by było, jakbym miała dziecko. I teraz nikogo nie obrażając – brakuje mi egzystencji takiej osoby, która byłaby przykładem zbliżonym do mojego: gdzie każdy aspekt mojego życia prawie w ogóle się ze sobą nie zazębia (tzn w teorii owszem – bo jak gram, to mam pomysł na cosplay, potem go szyję a w międzyczasie dbam aby w nim dobrze wyglądać więc dbam o siebie – tzn teraz wyglądam źle, ale to inna para kaloszy ;)) w praktyce niestety niczego ze sobą nie połączysz).
Owszem – trudno, aby trener personalny i sportowiec w jednym zajmował się jeszcze czymś innym czasochłonnym, kiedy to właśnie sport i tematy pokrewne są jego pasją oraz zawodem. I ja nie wymagam aby było inaczej. Tylko ciągle szukam kogoś z życiem zbliżonym do mojego, żeby pomiędzy to całe szaleństwo z którego rezygnować nie chce, móc efektywnie wpleść powrót do wagi sprzed 7 lat (czyli kiedy ważyłam 10kg mniej, bo po pracy leciałam na trening praktycznie 5x w tygodniu, a moim hobby częsciowo też zarobkowym i realizowanym jedynie w weekendy ze względu na swój charakter – była działalność w branży muzycznej, ze śpiewaniem na imprezach włącznie; mieszkałam jeszcze z rodzicami więc nie miałam obowiązków związanych ze wszystkim, co powiązane jest z mieszkaniem samodzielnie). Tyle w kwesti mojego ALE (wiem, jest strasznie długie).
PS. Kupiłam u Moniki VIPa… Oby jej do mnie starczyło cierpliwości 😉
P.S.2 Uprzejmie proszę szanownych czytelników o niekomentowanie w stylu 'dla chcącego nic trudnego’.
Chyba, że faktycznie jesteście tak urwane z choinki jak ja, to czekam na wasz przykładowy grafik dnia 😉
6-10 godzin dziennie siedzę przed kompem. W większości praca polega na pisaniu tekstów, dogrywaniu rzeczy. Tak, pisanie tekstów też skupia się na sporcie, ale jednak głównie siedzę, a nie się ruszam.
Nie no jasne, pisanie tak, jak inne chciałyby to czytać (czyli to o czym piszesz – niepotrzebna ściema), to ostatnia rzecz jakiej nam tu teraz trzeba 😀
Staram się własnie jakoś sensownie rozplanować tydzień tak, żeby ćwiczyć te 3 razy w tygodniu. Ku swojej radości wróciłam na spinning po wielu latach przerwy (to jedna z niewielu form treningu które mnie wypacają jak dziką świnię i nie powodują bólu kolan ;)) ale obecnie tylko jeden klub fintess w Szcecinie (mowa o okolicach praca-dom, coby nie jeździć na drugi koniec miasta i tracić niepotrzebnie czas) ma spinning codziennie i mogę w tym przebierać…tyle, że ok godz 18 albo 18:30. Mi zależy na płynności jak u Ciebie, bez okienek pomiędzy. Takowe się pojawiają, jeśli wychodzę z pracy o 16:00 i mam 2h luki pomiędzy. Maszyny do szycia i kleju cyjanoakrylowego z pianką eva na miasto nie zabiorę ;D Do niedawna nie było to problemem, bo szłam po pracy prosto na siłownie. Jednak dla osoby, która wcześniej trenowała sztuki walki, siłownia szybko stała się monotonna. Basen – chodziłabym, gdyby nie przedłużone na potrzeby postaci w którą się wcielam włosy, których nigdzie poza domem obecnie nie umyję (raz popełniłam ten błąd i suszyłam je w nieskończoność) ;D
Wiem, że moje przeszkody mogą być z Twojej perspektywy pierdołą…dla mnie niestety nie są 🙁 Więc w sumie nawet ta potrzeba – o której pisałaś – odniesienia się do kogoś podobnego do mnie, mimo wszystko gdzieś w środku się kotłuje. Może wynika to z kilku lat nieudanej walki z nadwagą i braku wewnętrznej siły do parcia dalej. Jestem na etapie 'nie wierzę w to, że uda mi się w końcu schudnąć’.
Dziękuję za poświęcenie czasu mojemu komentarzowi 🙂
Nie są pierdołą, rozumiem o co chodzi – okienka mogą zabić. Ja nauczyłam je się wykorzystywać dopiero jakiś czas temu.
Trudno mi coś konkretnego doradzić, ale mam nadzieję, że prędzej czy później wpadnie Ci do głowy jakieś rozwiązanie 🙂 Trzymam za to mocno kciuki.
Kolejna kryptoreklama, tym razem laptopa… Ale wiadomo, zarabiać jakoś trzeba 😉
Jakby chciało Ci się przeczytać post do końca, to zobaczyłabyś, że to nie jest kryptoreklama, tylko reklama. Nigdzie nie ukrywam postów sponsorowanych i zawsze są one zaznaczone. Tak jest i tym razem.
Nie rozumiem, co Ci w tym przeszkadza. Dostarczam tyle rzeczy za darmo – plany treningowe, wideo z treningami, przepisy, porady – że tak, zarabiać jakoś trzeba. 🙂 Inaczej nie mogłabym poświecać tyle czasu na działalność blogową, bo musiałabym znaleźć inną pracę. Na szczęście, mogę pracować łącząc pasję i nie ukrywam tego w żaden sposób. Każdy post powstały w wyniku współpracy z marką jest ZAWSZE oznaczony. Nie ma ich dużo, więc nie rozumiem, co komu może w tym przeszkadzać – chyba, że kogoś to boli. 🙂 Zresztą kaman… ja o tym piszę nawet w tym konkretnym wpisie!
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę więcej życzliwości dla innych, zwłaszcza, jeśli nic złego ci nie zrobili 🙂 Buziak! Idź na trening wypocić negatywne emocje 🙂
Nie dość, że dostajesz ZA FRIKO mnóstwo contentu na blogu to jeszcze marudzisz o jeden wpis, który jest reklamą (i to nawet nie czuć, że to reklama bo Marta pisze w bardzo naturalny, nieinwazyjny i szczery sposób). Masakra 😛
Jeżeli jest się na diecie redukcyjnej i osiągnęło się swój cel, to jak zakończyć taka redukcje, aby nie było efektu jojo ? czy już do końca życia trzeba liczyć kalorie, ograniczać do zera słodycze , napoje gazowane ?
Niesamowita organizacja!!!! Podziwiam! 🙂
Też mam Lenovo yoga 🙂
Świetnie, chcę zacząć ćwiczyć, bo dietę już opanowałam:) Szukam filmików, trafiam przypadkiem na ten wpis i zaczynam oglądać specyfikację lapka. Laptop jest u mnie jedynie źródłem rozrywki, ale fakt, że chodzą na nim simsy mnie całkowicie przekonuje <3 Tylko wtedy nigdy nie zacznę ćwiczyć 😛
I ten telefon wiecznie przyklejony do ręki… paranoja.
Robisz trening przed śniadaniem? Na czczo? Zastanawiałam się właśnie nad treningiem porannym, ponieważ popołudniu zawsze wyskakuje coś innego (przeważnie nie mam z kim zostawić dziecka). Jednak mam mętlik w głowie odnośnie informacji, które do mnie docierają, gdyż co osoba to inna opinia.
Co studiujesz że nie musisz robić nic w domu w ramach studiów? przeważnie praca własna dotycząca studiów to kilka godzin dziennie
Studiowałam – w czerwcu skończyłam 🙂 i musiałam robić prace w ramach studiów, najczęściej robiłam je w bloku 21-23 🙂 Tak jak napisalam we wpisie, każdy mój dzień jest inny, ten akurat był bez prac. Najczęściej na studia do wykonania były konspekty treningów bądź prace grupowe. 🙂