Kilka głupich błędów żywieniowych, które kiedyś robiłam

Kilka głupich błędów żywieniowych, które kiedyś robiłam

Post navigation

18 komentarzy

  • hej Marta, czytam i czytam po kolei różne wpisy, ale chciałabym się coś więcej dowiedzieć o rozkładzie BTW?
    Czy możesz polecić jakąś książkę / artykuł / wpis? z góry dzięki!

  • Ja ostatnio zaczęłam się interesować tym, co jem i wyszło na to, że spożywam zdecydowanie za dużo węglowodanów. A białkiem różnie bywa, ale pora się ogarnąć i zacząć wprowadzać go więcej do codziennego jadłospisu,

    • Bo w naszym chorym systemie edukacji ważniejsze jest to, żebyś poznała budowę pantofelka i ameby 🙂 To oczywiście ironia 🙂

  • Sama mam teraz 15 lat i bardzo interesuję sie zdrowym podejściem do życia. Trwa to już od roku a takie posty bardzo mi pomagają. Jesteś bardzo pozytywną osobą i uwielbiam czytać twoje blogi. Dziękuję !

  • oo tak dziękuję za ten post!
    Aktualnie jestem w 2 klasie liceum. Aby dobrze wyglądać trenuje od ponad roku, niestety nie pokrywało się to z dobrze wyglądać i być zdrowym. Ja też się przyznam do głupoty, przez którą efekty ćwiczeń ciągnęły się i ciągnęły. Mianowicie jeszcze z 7/8 miesięcy temu moje myślenie wyglądało mniej więcej tak:
    ( po intensywnym treningu ) uuff tyle spaliłam to teraz jakaś ciepła herbata żeby nie czuć głodu i tak do kolacji .. no bo jak to JEŚĆ PO TRENINGU ? … Coraz gorzej się czułam, coraz gorzej wyglądałam coraz mniej siły na jakąkolwiek aktywność. Najgorsze co mogłam robić dla swojego organizmu…
    znam parę osób które również miały podobne początki teraz się z tego śmiejemy, ( najbardziej boli mnie fakt że młody człowiek nie może liczyć w tym aspekcie na szkołę, nauczycieli trenerów i nie jest obeznany z PODSTAWAMI ) wiadomo uczymy się na błędach, ale można im zapobiegać 😉
    Pozdrawiam Cię Marto<3

  • Z wodą totalnie nie mam problemów, bo zawsze stoi obok mnie butelka i nie mam też problemu z niedoborem, a wręcz przeciwnie. Staram się planować posiłki ale często wpadnie we mnie coś niespodziewanego 😉

  • Czy miałam jakieś potknięcia? Ha! Chyba wszystkie możliwe, po kolei 😀 Za mało kalorii, za dużo kalorii, za dużo węglowodanów prostych, za dużo białka, za duży rygor, brak warzyw, brak wody, brak regularności… Można by wymieniać w nieskończoność. Założę się, że jeszcze jakieś błędy robię i dopiero za jakiś czas sobie z nich zdam sprawę

  • Jadłam tak. Właściwie nie jadłam. Jadłam śniadanie, a potem nic. Kompletnie. Czasem jabłko. Wlewalam w siebie hektolitry kawy, żeby ucieszyć głód. Waga wróciła ze zdwojoną siłą, więc odpuściłem wszystko. I dopiero jak zaczęłam czytać Twoje blogi to zaczęłam nad sobą pracować.
    Nie wiem, czy odczytałas wiadomość prywatna na fb, więc w razie czego raz jeszcze DZIEKUJE. Moje 8kg po prostu wyrzuciłas w kosmos 😉

  • Świetny i bardzo szczery wpis. Podoba mi się, że tak otwarcie napisałaś o swoich problemach.
    Moje potknięcia? Przez pierwszy rok studiów żyłem praktycznie wyłącznie na fast foodach, słoikach i zupkach chińskich. Wszystko pochłanianie w bardzo dużych ilościach.
    Zorientowałem się co robię, dopiero wtedy jak zaczęły się pojawiać problemy zdrowotne. Na szczęście szybko na nie zareagowałem i dzisiaj oprócz tego, że zdrowo się odżywiam to jeszcze jestem życiowej kondycji. Czasami człowiek potrzebuje jakiegoś nieszczęścia do zmiany.

  • Uwielbiam czytać Twoje posty. Jesteś otwarta, szczera i prawdziwa. Bardzo to w Tobie lubię. Nie jesteś pierwszą osobą, którą tak śledzę i obserwuję, ale JEDYNĄ, która skutecznie przykuła do siebie uwagę i nie zraziła, przez to śledzę Cię na bieżąco i nie mogę przestać!! 😉 PS. Kocham Twoje pomysły na zdrowe jedzonko *-* Mam też do Ciebie pytanie. Staram się zdrowo i racjonalnie odżywiać, w miarę regularnie ćwiczę, czuję się naprawdę świetnie, ale mam problem z jedzeniem o ustalonych porach. Wiem, że najlepiej by było jeść codziennie o tych samych godzinach, tym bardziej, że mam problemy z układem pokarmowym. Ale po prostu życie studenckie nie zawsze mi na to pozwala. Czy jeśli między ustalonym posiłkiem jednym, a drugim zjem przykładowo śliwkę to czy to jest złe? Powinnam poczekać do ustalonej pory? Wiem, że jednorazowo nic się nie dzieje w takich sytuacjach, ale chciałabym wiedzieć, czy to jest niedobre dla mojego organizmu? Mam prawie wymarzoną sylwetkę, teraz tylko zależy mi na zwiększeniu masy mięśniowej i jak ognia boję się tkanki tłuszczowej. Nie chcę przytyć. Powinnam się trzymać 5 posiłków w miarę równych odstępach i kropka? A co z popijaniem po jedzeniu? Gdzieś czytałam, że to błąd żywieniowy, że powinno się z tym poczekać, bo rozrzedzenie soków żołądkowych napojem, spowalnia trawienie.. Proszę o rady i z góry dziękuję!! <3 Pozdrowienia! Jestem Twoją wierną fanką!! 🙂

  • Tak, nie picie wody to moja zmora:/ mam pytanie trochę nie na temat, bo mocno zastanawiam się nad przejściem na dietę wegetariańską i chciałabym Cię zapytać, co sądzisz o osobach które uprawiają sport (nie wyczynowo, tak ok. 2 razy w tyg po mniej więcej 1/1,5h) i są wegetarianami? Bo czytałam dużo artykułów na ten temat i różnie się to odbiera, a trochę się boję o potencjalne choroby/niedobry (i nie wiem czy będę umiała poradzić sobie z układaniem posiłków), a wysiłek fizyczny działa na mnie bardzo 'uspokajająco’ 🙂

  • Chyba też mam problem z nawadnianiem się..chociaż (!) muszę przyznać, że jest i tak już o niebo lepiej 🙂 Z drugiej strony mam świadomość, że nie można też na siłę w siebie wmuszać np. 2 litrów wody. Poza wodą…spożywamy przecież owoce…jedzenie (np. zupy), inne napoje…i na siłę nie ma co w siebie wlewać 😛 Ale…oczywiście…pić trzeba…OBOWIĄZKOWO!!!! ❤

  • Oj, miałam dużo błędów żywieniowych 🙂

    Pierwszym z nich było przejadanie się… Byłam np. uczona, że deser dopiero po obiedzie (co akurat było niegłupim pomysłem ze strony moich rodziców), ale jak sobie postanowiłam, że zjem ten słodycz, to nawet jak już niby nie miałam gdzie zmieścić, to jadłam na siłę dlatego, że sobie obiecałam, że zjem xDD W dodatku uczono mnie nie marnować jedzenia, więc jak nie dojadłam obiadu, to miałam wyrzuty sumienia… a przecież można jedzenie zamrozić i nie ma problemu – lepsze to niż się przejadać, teraz to wiem.

    Inna sprawa to produkty. W moim domu zawsze jadło się po staropolsku – dużo smażonego, makaronu, białego pieczywa i ziemniaków. Dopiero kiedy zainteresowałam się zdrowym żywieniem, zaczęłam zamieniać makaron ryżem, pieczywo białe ciemnym, słodycze owocami, a ziemniaki ograniczyłam – i te proste zmiany bardzo mi pomogły. Nauczyłam się robić dressingi, zamiast wciepywać majonez do każdej sałatki itd.

    Szczerze mówiąc przeraża mnie, jak wiele jest to rzeczy, które niektórzy mają w domu od urodzenia, a inni nie… a potem zwala się nadwagę na „genetyczne predyspozycje”, tiaaa… 😉 Jest milion rzeczy, które można w swojej diecie zmienić, a od której zmiany na sylwetce są ogromne. Ja dzięki prostym zmianom opisanym wyżej schudłam ok. 10 kg bez odchudzania (tzn. próbowałam się wcześniej bezskutecznie odchudzać, ale dopiero jak spróbowałam zmienić nawyki żywieniowe na zdrowsze, to pozytywnym skutkiem ubocznym było unormowanie się wagi), a nawyki żywieniowe, które wyniosłam z domu, i tak nie były szczególnie tragiczne, bo wiem, że w niektórych domach daje się dzieciom słodycze i gazowane napoje bez ograniczeń, nie zwraca się też uwagi na stopień przetworzenia jedzenia i jego jakość, a w moim domu, chociaż gotowało się tłusto i posiłki były niezbilansowane, to zawsze ważna była jakość jedzenia (większość spożywanych przez nas produktów pochodziła ze sprawdzonych „eko” źródeł, tzn. bezpośrednio od rolników, których w rodzinie mam pełno 🙂 ).

  • Powielałam (i wciąż zdarza mi się powielać…) wszytskie wymienione przez Ciebie błędy. Dobrze, że o nich piszesz – niech Czytelnicy uczą się na czyichś błędach i nie powtarzają ich w swoim życiu.

Zostaw odpowiedź

back to top