Kilka głupich błędów żywieniowych, które kiedyś robiłam

Mimo, że zarówno zdrowe odżywianie jak i dieta zazwyczaj wydaje się proste, nie tak łatwo wprowadzić to wszystko w życie – głównie dlatego, że zawsze myślisz sobie o tym, jak tu pójść na skróty. W trakcie swojej przygody ze sportem i z odżywianiem przez długi czas robiłam masę głupich błędów, które w niektórych przypadkach zamiast pomóc, tylko mi wszystko utrudniły. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi wy ich unikniecie.

Ponieważ sport towarzyszył mi od zawsze, gdy zaczęłam trenować bardzo szybko zrozumiałam, że wyniki na bieżni to nie tylko treningi i regularność, ale także jedzenie. Nie da się ukryć – u sportowca każda nadprogramowa tkanka tłuszczowa jest zbędna – aż do przesady.

Wszystko to powodowało, że już w czasach gimnazjalnych czy licealnych zabierałam się do zmiany trybu życia na zdrowszy, tyle, że nie zawsze robiłam to w dobry sposób.  Tak po prostu czasami jest – nie zawsze mamy rzetelne źródło informacji, kiedy zaczynamy, czasami robimy błędy. Piszę ten post ku przestrodze, ale też by pokazać wam, że każdy jest człowiekiem – trenerzy też. 🙂

1. JEDZENIE ZA MAŁO – CZYLI GŁODZENIE SIĘ

Sportowiec musi jeść dużo. Nawet sportowiec utrzymujący wagę czy zrzucający kilka kilogramów przed sezonem. Ja jeszcze jako nastolatka tego nie wiedziałam i zamiast zmienić jadłospis, zmniejszyłam porcje i ograniczyłam kalorie. To był wielki błąd młodości, za który płacę do dziś, bo długie przerwy między posiłkami, małe posiłki i skłonność do stresu (u mnie będąca cechą osobowości) załatwiły mi żołądek i do tej pory mam problemy natury wrzodowej i tak dalej.
błędy żywieniowe w byciu fit, co jeść, ile jeść kalorii
 
Gdybym jadła prawidłowo, mogłabym uniknąć CZTERECH gastroskopii, antybiotyków i wielu problemów, które mam do teraz.
 
I taka nota ode mnie: drastycznie ograniczanie kalorii nigdy nie wychodzi na dobre. Spowalniamy metabolizm, a gdy wracamy do większych porcji – mamy zagwarantowany efekt jojo. Dodatkowo, możemy sobie namieszać – zarówno w hormonach, jak i we własnej głowie.
 

2. KALORIA KALORII NIE RÓWNA, CZYLI O JAKOŚCI JEDZENIA

Ale nie tylko niejedzenie przyczyniło się do kłopotów z żołądkiem – miało znaczenie też to CO jadłam. Mój jadłospis był jałowy, brakowało mi witamin – paznokcie łamały mi się codziennie, połowa włosów zostawała na szczotce, miałam afty – wszystko znikło, kiedy zaczęłam jeść zdrowo.
 
Co jadłam?  Mało warzyw, dużo węglowodanów i cały czas to samo – bez urozmaicenia. Brak odpowiednich makroskładników powodował, że ciało nie funkcjonowało do końca dobrze, brak witamin ze świeżych owoców i warzyw – problemy z niedoborami, które odbijały się m.in na wyglądzie.
bycie fit - jakich błędów unikać, zdrowy obiad
 
Oprócz tego, by produkty były zdrowe, musimy także pamiętać, by urozmaicać nasze menu. Nie miejmy jednego źródła białka czy codziennie tych samych posiłków – w ten sposób nie jesteśmy w stanie dostarczyć ciału wszystkich potrzebnych mu składników odżywczych. Jeśli jednego dnia jemy twarożek, drugiego zjedzmy jajka, a trzeciego pierś z indyka. Jeśli w poniedziałek są pomidory, to niech we wtorek będzie brokuł. Raz makaron, raz kasza, raz brązowy ryż – rozumiecie?

3. WODA? A PO CO?bycie fit - jakich błędów unikać, ile pić wody, picie wody

Nie chodzi o to, żeby wmuszać w siebie dwa litry wody, ale to co ja robiłam, było nie do przyjęcia. Brak wody na treningu, brak picia po treningu, picie małej ilości wody, które kilka razy skutkowało już objawami początkowego odwodnienia. NIE MOŻNA SOBIE NA TO POZWOLIĆ. Czy woda ci smakuje czy nie (chociaż nie wiem, jak mogłaby nie, skoro nie ma smaku) – należy mieć w sobie nawyk picia jej małymi porcjami przez cały dzień. Może to być np. 1 litr wody i 0,5 litra innych płynów – jak np. herbaty (najlepiej niesłodzone).
 
Nie mówiąc już o tym, że jedząc produkty wysokobłonnikowe i nie pijąc wody narażasz siebie na „zatkanie”. Błonnik wtedy nie działa, jak trzeba.
 
Wiem, że byłam wtedy nastolatką i miałam prawo tego nie wiedzieć, ale wiedząc teraz jako trener, jak ważne jest odpowiednie nawadnianie, zwłaszcza w trakcie treningu, aż jestem zła na młodą siebie 🙂

NA POCZĄTKU SĄ POTKNIĘCIA

Więc, to są moje trzy główne błędy, które robiłam, gdy zaczynałam interesować się zdrowym życiem, w wieku nastu lat. Zastanawiam się – czy Wy mieliście też jakieś potknięcia? 🙂 Jeśli tak, dajcie znać w komentarzu 🙂 
 
Zapraszam Was po dawkę motywacji na FACEBOOKA i INSTAGRAM.