Czy na pewno dobrze trenujesz? To największe błędy treningowe, które niszczą twoje zdrowie i sylwetkę

Czy na pewno dobrze trenujesz? To największe błędy treningowe, które niszczą twoje zdrowie i sylwetkę

Post navigation

16 komentarzy

  • Bardzo dobry artykuł! Dodam coś od siebie w kwestii tego niepoprawnego wykonywania ćwiczeń. Sama porwałam się na trening siłowy, a jako, ze nie chciałam wydawać kroci na siłownie (u mnie koszty są na prawdę ogromne + umowa minimum na pól roku), zakupiłam sprzęt do domu. Konsultacje z trenerem? A owszem – via Skype (ok, jedna konsultacja na siłce z trenerem-nieogarem). Efekt? Na szczęście bez kontuzji (ba moje kulawe przysiady jakimś cudem wyleczyły mi kolano – true story!), ale faktem jest ze do dziś nie opanowałam przysiadów i o ile ”na sucho” wychodzi mi piękny ATG a tyle pod obciążeniem już rzędu 30 kg kolana się rozjeżdżają i chyboczą na boki a postawa przypomina bardziej babcie z balkonikiem niż wstawanie z siadu. I tutaj niestety w d*pe dostają i stawy i kręgosłup i buk wie co jeszcze. Tak wiec, niestety obserwowanie nieskończonej ilości filmików na yt i porady przez skype nie zastąpią porządnej konsultacji z dobrym, znającym się na rzeczy trenerem.

  • Dobrze że o tym piszesz. Wiele osób nie zdaje soboe sprawy z tego jak bardzo możne sobie zaszkodzić nieodpowiednimi ćwiczeniami. Gdyby konsultacje z trenerem czy fizjoterapeutą były bardziej popularne i dostępne da wszystkich mielibyśmy o wiele mniej kotuzji.

  • Jak pierwszy raz poszłam na siłownię, to przytłoczył mnie fakt, że tyle tutaj sprzętu, a ja nie potrafię go używać… Więc poszłam na zajęcia :). Tak pochodziłam i dopiero wtedy sama przeszłam na strefę „wolnych ciężarów”.
    Mam do Ciebie pytanie: jak wracać do ćwiczeń po chorobie? Do wtorku jestem na antybiotyku, a na co dzień ćwiczę crossfit, długo chodziłam na spinning i ostatnio zaczęłam też biegać. Uważam, że kondycję, jak na amatora, mam super, ale nie chciałabym, żeby to było moją zgubą. Jak wracać rozsądnie do treningów po, jak np. w moim przypadku, takim zapaleniu oskrzeli?

    • Nie jestem Martą, ale również dopiero co wyzdrowiałam. Radziłabym powoli przyzwyczajać organizm do wysiłku, ja dzisiaj będę robić rozciąganie, za dwa dni dopiero ćwiczyć z mniejszą intensywnością i mniejszym obciążeniem. Ważne żeby nie wrócić od razu do takiej intensywności, z jaką ćwiczyliśmy przed chorobą, bo nasz organizm dopiero co się z tej choroby „wykaraskał” i nie jest w pełni sił, no i mieliśmy przerwę 🙂 Powolutku bez szarżowania, tak jak organizm ci pozwoli 🙂

    • Karolina, odpisujesz tak błyskawicznie, że nie jestem w stanie sama odpowiedzieć czytelnikom przed tobą 😀 😀

      Ruda Dama – do momentu antybiotyku żadnych intensywnych ćwiczeń; zaczynamy 20-30 minut i do końca tygodnia z małą intensywnością, możesz stopniowo zwiększać 🙂
      Dwa wpisy, które mogą pomóc:

      https://www.codzienniefit.pl/2015/11/kiedy-nie-cwiczyc-przeczytaj-zanim-zrobisz-sobie-krzywde.html

      a ten wpis jest stary i powinnam go trochę poprawić, ale na razie wysyłam: https://www.codzienniefit.pl/2014/10/jak-wrocic-do-treningow-jak-zaczac.html

    • Dziewczyny, jesteście super :). Tak też wewnętrznie czułam, już dzisiaj nie umiałam wysiedzieć i o 6:45 lekki trening 30 minut. Czuję się jak nowo narodzona po tym „zależeniu” ;). Już nie mogę się doczekać, aż będę mogła wyjść i pobiegać, ale to jeszcze moment ;). Dziękuję Wam!
      Marta, wpisy bardzo pomocne :).

  • Martuś! <3
    Dziękuję Ci!
    Bardzo mi pomagasz – jestem w trakci wychodzenia z bulimii. Ataki jedzenia zaczęłam rekompensować sobie treningiem "do póki nie strace przytomności, nie przestane ćwiczyc". Czytając twojego bloga uczę się wyrozumiałości dla siebie. Jesteś cudem! <3

  • Oj tak, naciągnęłam sobie kiedyś coś w kręgosłupie w odcinku lędźwiowym, bo źle ustawiłam się do martwego ciągu… bolało…
    Jeśli chodzi o jedzenie to też mnie czasem śmieszy jak słyszę o ładowaniu się węglami, wypasionych posiłkach przed i po treningowych i napojach izotonicznych… co najmniej jakby to maraton był. Ja sama oszacowałam sobie zapotrzebowanie kaloryczne, uwzględniając że ćwiczę 4 razy w tygodniu, po godzinie. Oszacowałam średnio, bo ćwiczę różne rzeczy, więc różnie spalam. Przyznaję, że za podstawę szacunków przyjęłam mniej więcej najniższą kaloryczność podawaną w filmikach takiej pary na youtube (może nie będę wymieniać nazwy). Może spalam nieco mniej, może spalam nieco więcej. Jak układam sama treningo to pewnie jeszcze inaczej. Dla mnie jest to wartość orientacyjna, dająca jakiś obraz o potrzebach żywieniowych. Po pierwsze i tak kaloria kalorii nie równa, a każdy jest inny. A po drugie i tak mój metabolizm ma to wszystko gdzieś 🙂

  • Dla początkujących myślę, że najważniejsza jest punkt : Więcej – lepiej? Niestety wciąż pokutuje myślenie, że jak boli i człowiek spocił się jak świnia to znaczy, że był dobry trening. Z bólem to wręcz przeciwnie, trening nie powinien boleć, aczkolwiek po przerwie czy nowych ćwiczeniach ból mięśni następnego dnia pewnie będzie, (i to nie są zakwasy- o czym też niewiele osób wie). Z potem to wiadomo, że kwestia indywidualna. W sumie to łączy się też z ciężarami, o których wspominasz – ludzie chcą sobie dopiec żeby bolało. To po prostu nieświadomość i głupota. Oj, jeszcze długa droga przed nami by edukować, ale dobrze, że są tacy, co to robią. Tak trzymaj.

  • Dokładnie. Dodałabym jeszcze branie zbyt dużego obciążenia od razu. Ja zaczynałam najpierw z Mel B (w sensie nie z nią, ale ćwiczenia wykonywałam jej, przynajmniej część), potem dodałam butelki wody, potem małe hantelki 1kg. No i potem zapomniałam, że gryf do „prawdziwych” hantli też swoje waży (2 kilo!) i dorzuciłam do tego jeszcze talerze 1kg każdy. Nie muszę chyba mówić, że to był błąd, prawda? ;p Prawie sobie z impetem zaje… no, w czoło, bo tak się spięłam, żeby wykonać ćwiczenie. Nie polecam 😀

  • Dodałabym jeszcze nieosiadanie na laurach, czyli coś, co mnie samą spotyka. Osiągnęłam całkiem fajną sylwetkę, w porównaniu z tym, co było wcześniej mam jakąkolwiek siłę i sprawność. Zgubiłam zbędne kilogramy, przeszłam zachwyt fit stylem życia zatruwając swój organizm antybiotykami w mięsie drobiowym.
    Dziewczyny, przestrzegam Was przed spożywaniem nadmiernej ilości kurczaków! Mam rozwalone hormony, których zły poziom (wysoki testosteron) powoduje u mnie wypadanie włosów, przetłuszczanie się cery i skóry głowy, trądzik. Może również powodować problemy z zajściem w ciążę. Lekarz endokrynolog nie wykluczył, ze jest to wina antybiotyków, które podawane są kurczakom!
    A później osiadłam na laurach i doszłam do wniosku, ze skoro jestem taka super fajna, to mogę pozwolić sobie na więcej jedzenia, na słodycze i nic się nie stanie. Hmm otóż stanie się 😀 Jedna kostka czekolady nic nie zrobi, ale już 2-3 kostki codziennie mogą 😀 Na szczęście zyskałam tylko 1 cm w obwodach i 1,5 kg na wadze, ale czuję po obcisłych spodniach, że uda nie mają się tak fajnie jak wcześniej 😛 Jaka presja 😀
    A tak serio, Marta ma rację, słodycze należy spożywać z umiarem, bo niestety tyje się od nich. I jeszcze jedno, z tym zwalniającym metabolizmem to prawda – po 25 roku życia zaczyna się równia pochyła 😀 I niestety – eh 🙁 – trening siłowy, czy fitness i lekkie bieganie, to nie jest jakiś mega wysiłek dla zdrowego, dorosłego człowieka, nie ma się co jarać jak żarówka 100W zajadając ciacho 😉 A szkoda, jesienią ciacha są takie dobre 😉

  • …no to już czytam, czytam! 😀

    „założyłam dla Was specjalną grupę wsparcia, gdzie też możecie pisać stricte o moich treningach, dzielić się wątpliwościami, czy zadawać pytania na temat moich treningów; postaram się na bieżąco odpowiadać”

    No to jednak tajna nie dla mnie, bo u mnie słabo z systematycznymi treningami z Toba ;((((((

  • Napisałaś, że „większość osób nie potrzebuje niczego, może oprócz jakiejś suplementacji witaminowej.” Czy mogłabyś polecić jakieś suplementy dla osób które ćwiczą dość intensywnie, ale nie wyczynowo?
    PS. Super artykuł, czytam Twojego bloga już od jakiegoś czasu, dał mi dużo świetnych wskazówek :).

  • Szkoda, że na siłowniach „trenerzy” są tylko od snucia się po sali i pogaduch z kolegami albo podśmiechujek z dziewczynami. Często widzę młodych chłopaków, którzy nie potrafią poprawnie wykonać jakiegoś ćwiczenia, garbią się i wiją, ale żadne „trener” nie podejdzie żeby pokazać mu jakie błędy robi i nauczyć prawidłowej techniki. A przecież za to im płacą!!! Mnie szlag trafia, sama nieraz potrzebuję rady więc muszę przerwać interesująca rozmowę pseudo trenera z kolega żeby o coś zapytać. A czasami mi głupio się cały czas o coś prosić. Trener na siłowni powinien być cały czas dla trenujących i cały czas czuwać nad techniką wykonywania ćwiczeń, a nie jak już przeczyta cały internet, albo już bardzo mu się nudzi. Bardzo mnie to denerwuje. Gdybym ja olewała tak swoją pracę to by mnie wywalili, a kolesie i laski zresztą też mają pracę, która przecież jest zgodna z ich pasją a mimo to nie przykładają się do niej. Zaangażowanie widać tylko wtedy jak w godzinach pracy robią swój trening, co wg mnie jest NIEDOPUSZCZALNE!!! .

  • Ten artykuł idealnie opisywał mój dzisiejszy dzień 🙂 pierwszy raz poszłam na zajęcia, których się obawiała (a to dlatego, że godziny mi się pomyliły) z lekkimi ciężarkami były ćwiczenia na każdą partie ciała, ale w którymś momencie mój łokieć powiedział „NIE!” i zmniejszyłam od razu ciężar i bez dalszego bólu ukończyłam trening. 🙂 Czasami coś co wydaje nam się normalnie „bo tak powinno być” wcale nie jest. Uwielbiam Twoje wpisy właśnie za to, że zawsze doprowadzasz mnie do pionu, gdy już coś sobie ubzduram!
    Pozdrawiam 😀

Zostaw odpowiedź

back to top