Zawsze myślimy o tym, żeby zdążyć DO wakacji. Schudnąć ostatnie dwa kilo, wyrzeźbić brzuch, podnieść pośladki. To właśnie przez wakacjami mamy ostatni zryw motywacji i wstajemy z kanapy, sięgając po ciężarki. Jak jednak dbać o formę w momencie, kiedy wakacje już nadeszły? Co zrobić na urlopie, żeby utrzymać zdrowie i figurę, jednocześnie dobrze się bawiąc i odpoczywając?
Pod koniec czerwca po raz pierwszy od wieków (i nie przesadzam), pojechałam na prawdziwe, długie wakacje – takie bez pracy, telefonów i problemów, za to z morzem, świetnym hotelem i bez żadnych obowiązków na głowie. Dzięki miłemu zaproszeniu ze strony Hotelu Lambert Spa, pojechaliśmy do Ustronia Morskiego na prawie tydzień.
Kiedy osoba ćwicząca jedzie na wakacje, zawsze dzieją się dwie rzeczy – albo kompletnie sobie odpuszcza, szaleje ile wlezie, albo boi się wyjść poza linię i zjeść coś, co nie było planowane. Każda z tych postaw nie jest dobra – z jednej strony całkowite, bezmyślne dawanie sobie luzu często prowadzi do nienormalnego objadania się, a potem – złego samopoczucia, z drugiej – ciągłe pilnowanie się i spinanie także nie jest ani zdrowe, ani korzystne.
Rozwiązanie? Złoty środek.
MOJA AKTYWNOŚĆ NA URLOPIE
Dobrze wiecie, że jestem bardzo rozsądna, jeśli chodzi zarówno o dietę, jak i o ćwiczenia. Dlatego jechałam do Ustronia z planem, który polegał na braku planu. Treningowego. Założyłam, że będę ćwiczyć raz na dwa dni, ale nie rozpisywałam żadnych konkretnych treningów.
Dużo ludzi odpuszcza sobie całkowicie treningi w trakcie wakacji. Nie jestem zwolennikiem czegoś takiego – jasne, nic się nie stanie, jeśli przez tydzień nie będziemy ćwiczyć, ale dużo korzystniejsze dla naszego zdrowia byłoby chociaż 30 minut ćwiczeń co drugi lub trzeci dzień. Ruch jest po prostu ZDROWY!

Moim głównym ruchem było bieganie po plaży. Jak pisałam w tym poście, świetnie wzmacnia mięśnie i dzięki nierównej powierzchni jest nie tylko zwykłym treningiem wytrzymałościowym i spalającym, ale także wzmacniającym.
Dodatkowo ćwiczyłam przy nagrywaniu dla was filmów z ćwiczeniami na tarasie hotelu (swoją drogą, ten taras to coś wspaniałego – piękny widok! Możecie zobaczyć kawałek na filmach:

Dodatkowo hotel był wyposażony w siłownię i basen – świetna sprawa na deszczowe dni, a tych też mieliśmy całkiem sporo (chociaż najczęściej było tak, że połowę dnia było pochmurno, a druga połowa była słoneczna). W takim wypadku spokojnie możecie zrobić trening na basenie czy siłowni, nie martwiąc się o warunki pogodowe. Ja nie pływam, natomiast na siłowni byłam:

Podoba mi się to, że coraz więcej hoteli ma ofertę uwzględniającą osoby aktywne. Oprócz basenu i siłowni organizowane były także zajęcia fitness – zumba czy joga. Naprawdę, nawet osoba niezmotywowana nie mogła mieć wymówek w takim miejscu, bo wystarczyło tylko przebrać się w dres i działać. 🙂
MOJE WAKACJE
Ponieważ zarówno ja, jak i mój chłopak nie lubimy do końca cały dzień wylegiwać się na plaży, aktywnie spędzaliśmy czas chodząc po Ustroniu i zwiedzając okoliczne atrakcje. Przy okazji, jestem nową mistrzynią Ustronia, więc jak tam pojedziecie, możecie mnie spróbować pobić (tylko dajcie mi znać):


Jeśli chcecie zobaczyć ten hotel – tu jest jego strona i wszystkie informacje, które Wam się mogą przydać.
MOJA DIETA NA WAKACJACH
Czy moja dieta różniła się od mojego zwyczajnego jadłospisu? Nie tak bardzo. Przy każdym z posiłków mieliśmy szwedzki stół i bufet, więc można było sobie odpowiednio dobrać porcje. Oczywiście, dodatkowo wpadały jakieś oszukane posiłki, np. lody czy takie gofry, które dostałam w beach barze należącym do hotelu:

Ponieważ co chwila gdzieś chodziliśmy, zwiedzaliśmy a ja co drugi dzień biegałam, nawet posiłki spoza mojego zapotrzebowania kalorycznego nie były groźne. 🙂
Ale najważniejszą rzeczą na wakacjach jest odpoczynek i warto o tym pamiętać. Ja zadbałam o swój komfort psychiczny, pisząc dużo wcześniej do klientów z informacją o urlopie. Dzięki temu w ciągu tygodnia miałam tylko jeden telefon związany z pracą, a poza tym czułam luz. To niesamowicie oczyszcza głowę i pozwala naładować baterie na kolejny rok.

JAK UTRZYMAĆ FORMĘ NA WAKACJACH?
Wybierz hotel z siłownią
Hotel z siłownią = brak wymówek. Nawet z bardzo podstawowym sprzętem, np. dużą piłką, można zdziałać naprawdę wiele i ćwiczyć w różny sposób. Siłownia w hotelu jest świetna, bo stanowi motywację w przypadku braku pogody, kiedy nie możemy się poruszać na dworze. A jeśli nie siłownia – to basen lub zajęcia fitness. Z całego serca polecam Hotel Lambert – spełnia wszystkie te wymogi. Widziałam też w komentarzach, że niektórzy z was też tam byli i polecają, myślę więc, że to rzeczywiście miejsce warte uwagi, jeśli wybieracie się nad polskie morze.
Odpoczywaj aktywnie
Wcale nie musisz trenować podczas urlopu – jeśli potrzebny ci też odpoczynek fizyczny, odpuść. Dobrym pomysłem w takim wypadku jest zaplanowanie aktywności na urlopie tak, żeby chociaż trochę się poruszać, np. podczas zwiedzania, spaceru po plaży. Taką aktywnością może być też jak najbardziej kąpiel w morzu!
Jedz regularnie
Nikt nie każe ci trzymać się ściśle diety podczas wakacji (ja zresztą nawet tego nie polecam), ale dobrą praktyką będzie trzymanie się po prostu regularności posiłków. Nie rób większych przerw niż 4 godziny między jednym posiłkiem a drugim.

Wszystko z głową
Tak naprawdę, wakacje są po to, by odpocząć – dlatego nie żałuj sobie niczego, ale po prostu rób to z głową. Odmawianie sobie nie przyniesie żadnych korzyści, bo będziesz rozgoryczony i rozdrażniony, ale tak samo będzie, jeśli będziesz sobie folgował bez żadnego umiaru. Po góra jednym, dwóch dniach zaczniesz czuć się po prostu niezbyt dobrze. Ja mam zawsze taką zasadę, że na wyjazdach przynajmniej 2 posiłki są zdrowe – jest to najczęściej śniadanie i obiad.
Wysypiaj się!
Sen jest jednym z najważniejszych i najmniej docenianych elementów w naszym życiu. Jeśli chcesz wrócić z wakacji wypoczęty, śpij przynajmniej 7 godzin.
Pij!
Zawsze miej przy sobie butelkę wody, zwłaszcza, jeśli trafiłeś na upały.
Wyluzuj
Nie myśl o pracy, poprawce we wrześniu, kłopotach z rodziną czy jakimś konflikcie. Wakacje to dla mnie czas, w których odcinam się od rzeczywistości i żyję chwilą. Polecam taki sposób – człowiek kompletnie się resetuje i wracając szybciej rozwiązuje problemy.
Jeśli jedziecie dopiero na wakacje – mam nadzieję, że wpis się przyda. Jeśli już byliście, może macie jeszcze jakieś rady, którymi warto się podzielić? 🙂
Miłego dnia!
Wpis powstał we współpracy z hotelem Lambert Spa.


![FENOMENALNE FIT NALEŚNIKI OREO – MUSISZ SPRÓBOWAĆ [PRZEPIS]](https://i0.wp.com/www.codzienniefit.pl/wp-content/uploads/2024/04/IMG_6758.jpg?fit=768%2C1152&ssl=1)
![Fit smalec – czy to możliwe? Przepyszny smalec z fasoli [PRZEPIS]](https://i0.wp.com/www.codzienniefit.pl/wp-content/uploads/2024/04/IMG_8399-2.jpg?fit=768%2C1152&ssl=1)

Marta a ja chciałam Cię zapytać o bezpieczeństwo. Dobry rok czasu biegałam sama, rano o 5/6, robiłam po kilkanaście km po pustym lesie. Niedawno znajomi zaczęli mnie stresować opowieściami o napadach, gwałtach itd. (ogólne przykłady, nic w naszej okolicy takiego nie miało miejsca), zaczęłam się stresować, czuję się nieswojo w lesie i ogólnie można powiedzieć, że to całe gadanie zniszczyło mi radość z biegania bo biegam rzadziej i mniej km niż dotychczas bo się stresuje… Zawsze mam ze sobą gaz, w lesie mam zdjętą jedną słuchawkę i nasłuchuję ale… stres jest 🙁 jak to przezwyciężyć? nie lubię biegać w mieście, mieszkam blisko pięknych terenów leśnych i jezior i aż grzech tam nie pobiegać.. możesz mi coś poradzić?
Ja przez pierwsze dwa lata biegania, biegałam albo około 4 nad ranem, albo koło 22-23, aż tu nagle miałam kilka dziwnych sytuacji, a to przyczepił się do mnie jakiś pijany mężczyzna, a to podjechał jakiś dziwny samochód i straciłam te pewność siebie. Nadal w roku akademickim kiedy nie mogłam pozwolić sobie na inne godziny lub musiałam rozładować emocje biegam o 4 lub 23, ale staram się dostosowywać treningi tak, żeby móc biegać bliżej ludzi, nieco później i w bardziej oświetlonych miejscach. Podzieliłam sobie tydzień treningowy tak: biegałam w dni kiedy miałam na później i mogłam biegać koło 7 lub kiedy kończyłam w miarę wcześnie i biegałam około 17-18, albo w weekendy, w pozostałe 3-4 dni chodziłam przed zajęciami na siłownię. Powodzenia 🙂 nie ma co się bać i dać zastraszyć, ale pamiętaj że Twoje bezpieczeństwo jest najważniejsze.
Aga, kup gaz pieprzowy. W razie czego an pewno pomoże. Ja też byłam na darmowym kursie samoobrony – to też wzmacnia pewność siebie. 🙂 Też biegam wcześnie rano i się nie boję. W razie co ucieknę 🙂
Marta, mam gaz ba nawet jakiś super hiper mocny 😀 ja biegam wolno więc nie ucieknę w razie czego 😛 mąż próbuje mi przemówić do rozumu, że kto by rano chciał się za spoconą laską uganiaćć – każdy facet myśli raczej o kawie z rana 😛 może coś w tym jest.. bardziej chodzi o głowę, wydaje mi się że gałązki pękają bo ktoś idzie itd… trzeba to przezwyciężyć!
ja mam podobnie -w dodatku panicznie boję się, że spotkam w lesie dzika xd
Właśnie dzisiaj wróciłam z wakacji i potwierdzam, złoty środek rządzi!
🙂
Fantastyczny hotel – chciałabym mieć kiedyś taki widok z okna w moim przyszłym domu. 🙂
Noo, niesamowite było budzić się i widzieć taki widok rano ;O
Mnie przede wszystkim w lecie męczy pogoda, nie mogę normalnie funkcjonować kiedy temperatura wskazuje powyżej 20 stopni, biega mi się wtedy okropnie, źle ćwiczy się w domu – od zawsze źle znoszę ciepło i lepiej czuje się jesienią i zimą, tak więc w moim przypadku w lecie skracam dystans i czas biegania, a staram się więcej chodzić na siłownię i uprawiać jogę w domu (choć to bieganie jest największą pasją sportową). W zeszłym roku na dwutygodniowy wyjazd nad morze wzięłam odzież i buty do biegania… już widziałam się oczyma wyobraźni, biegającą po plaży i leśnych ścieżkach – w drodze nad morze zaczęło mi się zapalenie splotu barkowego, które ciągnęło się przez 1.5miesiąca – bez treningów, a skutki (4 już) zapalenia odczuwam do dzisiaj.
W takim razie zdrówka, Aniu 🙂 Mam nadzieję, że niedługo Ci przejdzie.
Aktywny wypoczynek to nie tylko sport – ja np. w czasie wakacji bardzo lubię zwiedzać i spacerować np. morskimi promenadami, a kiedy tak cały dzień się chodzi to można zrobić ładnych kilkanaście lub więcej kilometrów pieszo, co zapewnia solidną porcję ruchu w ciągu dnia.
Tak jak napisałam we wpisie, racja 🙂
Proszę o jakis wpis o jedzeniu w podróży ❤️
Jak na wakacjach jestem w mieście, to staram się po prostu dużo chodzić. 🙂 A w hotelu robię ćwiczenia z własną masą ciała.
I właśnie za to rozsądne podejście lubię Cię czytać 😀
Ja trochę obawiałam się swojego urlopu, jeśli chodzi o jedzenie. W efekcie okazało się, że odżywiałam się tam zdrowiej, niż normalnie w domu! I ruchu miałam sporo, bo wszędzie szwędałam się z buta, robiłam kilka spacerów dziennie po plaży, po każdą pierdołę szłam się spacerkiem na miasto. A w mieście powróciłam do nienajlepszych nawyków :/ Czas to zmienić! Śliczny ten widok z hotelu! Wspaniałe miejsce!
Ja polecam rozwagę. Zawsze na urlopie dużo zwiedzam, wiec ruch mam zapewniony. Staram się jeść jak najwięcej warzyw, w restauracjach zamawiam grillowane ryby, owoce morza lub kurczaka. Nie jem dan typu pizza, za to co drugi dzień pozwalam sobie na coś typu lody lub gofry – ale ja już nie jestem na redukcji, wiec nie man z tym problemu 🙂
Marta pytanie z innej beczki – po powrocie z wakacji powróciłam do treningów. Dzień po pierwszym treningu zaczął mnie boleć bark. Ból utrzymuje się już 4 dzień. Nie jest to ból stały tylko chwilowy. Mogę wykonywać bez problemu ćwiczenia. Bark bóli przy mocniejszym poruszaniu szyją. Czy powinnam to jakoś rozcwiczyc, porozciągać (jak?) Czy od razu zgłosić się do ortopedy/fizjoterapeuty?
Ja właśnie przeżywam przed-wyjazdowy zryw treningowy;p Co do jedzenia, to zawsze decyduję się na lokalne przysmaki (nad polskim morzem – ryby, za granicą – owoce morza, grillowane warzywa itp.) – wakacje są od tego, żeby oderwać się od codzienności (także naszej kulinarnej rutyny). Ale złoty środek to chyba właśnie recepta na to, żeby za bardzo nie przegiąć w drugą stronę (lody, gofry itp)
Hej. A co byś powiedziała na filmiku z treningów z skakanką lub hula-hop? 🙂
Ja w tym roku nie miałam wakacji 🙁 Cóż, taki typ umowy w pracy, ale krótki urlop był. Co prawda nie tygodniowy, ale jednak. Kolejne małe wakacje będę miała we wrześniu, ale raczej nigdzie nie pojedziemy – pobawimy się w turystów w Poznaniu, tam, gdzie mieszkamy 🙂 Swoją drogą wczoraj miał być rest i cały dzień leżenie w piżamach w łóżku. No nie udało się, już nie potrafię się tak wylegiwać i marnować czas. Tutaj ogarnęłam roślinki, tutaj coś poprawiłam na blogu, tutaj poukładałam książki na półkach, a tu poszliśmy na spacer. Trudno się lenić, gdy przypomina się o tych motywacyjnych kopach, które dajesz 😀
Ojjj, zdecydowanie przydałyby mi się takie wakacje! Ostatnio ZA DUŻO się dzieje! 🙂
Ale piękne widoki 😮
Bardzo fajny wpis. Też lubię trenować, mój ulubiony trening to bieżnia. W zeszłym roku kupiłam sobie takie cudo i działa jak ta lala https://www.hop-sport.pl/bieznie/bieznia-elektryczna-hs-640a.html