Chcesz mieć świetną figurę? To wreszcie wyluzuj

Chcesz mieć świetną figurę? To wreszcie wyluzuj

Post navigation

27 komentarzy

  • Popieram w 100 procentach! 🙂 Najbardziej denerwuję się, gdy ktoś widzi mnie z lodami lub ciachem w ręku i od razu strzela pytaniem: A Ty nie na diecie? Nie ćwiczysz przypadkiem? -.- Myślą, że jak raz na tydzień/dwa zjem ciastko to wszystkie starania zniweczone. Grunt to rozsądek 🙂

  • Oh strasznie doprowadza mnie do szału to, że moja cała rodzina mówi powinnaś jeść słodycze albo ale ty wymyślasz że nie chcesz zjeść tego czy tamtego. Cały weekend byłam teraz poddenerwowana takim gadaniem. Albo wychodzimy na cały dzień a ja robię sobie jedzenie w pudełkach i słyszę tylko sapanie rodziców – o Jezu ty to musisz itd. Strasznie mnie to irytuje, ale żyję po swojemu, mimo wszystkiego..

    • Nie przejmuj się. Nie tylko ty tak masz w domu… Też miałam kręcenie nosem tego typu, a kiedy (już po przeprowadzce) odstawiłam (z konieczności) gluten w diecie, mama podczas jednej z wizyt otwarcie powiedziała „Jak ja się cieszę, że ty już nie mieszkasz z nami! Nie muszę wytrzymywać tych wymysłów…”. Podobnie tata na moje „Nie mogę jeść ziemniaków do obiadu – zjem na kolację”.
      Co prawda moim zdaniem „powinnaś jeść słodycze” jest co najmniej dziwne, jednak, jak się potem w moim przypadku okazało, rodzice w ten dziwny sposób okazywali troskę. Po prostu było i nadal jest to dla nich dziwne. Sami wyszli z domów, gdzie jadło się wszystko – chleb, ziemniaki na obiad i w ogóle. Ja również tak jadłam, a teraz od paru miesięcy cóż…nie mogę.
      W takiej sytuacji najbardziej pomoże rozmowa z bliskimi. U mnie niestety zbyt długo zostawało to odstawiane i wyszła niezła chryja, jednak po wymianie zdań i przedstawieniu racji (okazało się, że rodzice dwa lata temu podejrzewali u mnie anoreksję, bo – olaboga – schudłam 10kg w pół roku) ostatecznie nastąpiło zakopanie topora, tudzież chleba wojennego 😀

      Zapytaj rodzinkę, co im to przeszkadza, że robisz jedzenie w pudełka, zamiast tak jak oni zawijać kanapkę w papier śniadaniowy, albo dlaczego ich zdaniem POWINNAŚ jeść słodycze (może przynoszą jakieś zdrowotności, o których oni wiedzą, a ty nie 😉 ). Z reguły w takich chwilach albo padają slogany, albo zapada niezręczna cisza. 🙂 Nie irytuj się przede wszystkim, bo tylko dołożysz oliwy do ognia – u mnie zostało to odebrane jako „wahania nastrojów” (choć byłam wybitnie spokojna).

  • Bardzo mądry tekst. Ja pomimo że jestem na diecie Paleo (dieta tutaj to złe słowo akurat ale niech będzie) to nie widze problemu zjeść porządnie na święta, weselu czy innej uroczystości. Poza tym są zdrowe przepisy na lody, ciastka, ciasta więc nie ma co sie mega sztywno ograniczać. Chociaż Tobie chyba łatwiej pisać bo juz masz mega fajną figurę 😉 Dodam jeszcze że wielu ludzi nie zna umiaru i dlatego jak zaczną od jednego kawałka to kończą na pięciu, sześciu i dlatego czasem eliminacja całkowita jest potrzebna. Ale zawsze można zjeść np. truskawki z gorzką czekoladą 70%, zamiast napakowanego cukrem i mąką ciaska ze sklepu i będzie w porządku. A wino i lody okazyjnie to nic strasznego, jeśli zna sie umiar 🙂

  • Strasznie lubię to Twoje racjonalne podejście, zwłaszcza, że jesteś przykładem na to, że można mieć fantastyczne ciało bez obsesji na tym punkcie. 🙂

  • Dziękuję Ci za ten mądry tekst. Ostatnio często spotykam się z osobami, które na siłę próbują mnie edukować: jak zjadłaś owsiankę to już absolutnie chleba nie możesz bo za dużo węglowodanów. Owoce? jak już to tylko do 18:00 i nie jedz bananów. Co z tego, że masz trening, myślenie, że możesz wtedy zjeść więcej jest błędnym myśleniem.
    Ludzie kompletnie powariowali. Gdyby spinanie pośladów w ten sposób coś dawało, niektóre osoby miałyby zadki jak Mel B. Nie dajmy się zwariować!

  • Schudłam 15 kg, więc generalnie widać po mnie. Pewnego razu poszłam na piwo z kolegami. Zamówiłam piwo i frytki. Wszystkie oczy przy stoliku zrobiły się okrągłe i padło to sakralne pytanie: „A ty nie jesteś na diecie…?” Z pełną satysfakcją odpowiadam wtedy „NIE, nie jestem” 🙂
    Po prostu na co dzień staram się odżywiać zdrowo. Ale nie po to idę na piwo z kolegami, żeby pić wodę i zagryzać sałatą 😀

  • Hejka 🙂
    Staram się żyć zdrowo od miesiąca, ale mam do tego właśnie takie luźne podejście 🙂 Widzę zmiany w swoim samopoczuciu i wyglądzie. Biegam od miesiąca i pokochałam to, widzę ogromną poprawę kondycji, ale… niestety ostatnio uszkodziłam sobie kostkę, boli przy chodzeniu i bieganiu a dziś lekko mi opuchła. Wiem, że muszę zawiesić aktywność fizyczną, ale boję się, że stracę wszystko, co osiągnęłam, boję się, że kilogramy wrócą i znów będę sapać po minucie biegu. Marto, Czytelniczki, co robić?

    • Na pewno po tygodniowej, nawet 2-tygodniowej przerwie nie cofniesz się do początku – przynajmniej nie z wydolnością. Owszem, pierwszy i drugi trening po przerwie będzie nieco cięższy, ale nie będzie strasznie 🙂

      Warto byłoby, żeby kostkę obejrzał lekarz.
      A jeśli boisz się o kilogramy – uważaj po prostu w okresie bez treningowym na dietę (tak szczególnie)

  • Hej Marta,
    Czytam Twojego bloga już od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że to jeden z lepszych o takiej tematyce 🙂 Piszesz w fajny sposób i przyjemnie się czyta Twoje posty. Dzięki Tobie dowiedziałam się mega wielu przydatnych rzeczy!! Też staram się podchodzić do bycia fit jak najbardziej na luzie, jednak ostatnio jakbym tylko odbijała się od ściany.
    Już od jakiś 6 miesięcy wdrażam w swoje życie zasady zdrowego odżywiania. Pomimo tego, że moja waga jest w sam raz nie jestem zadowolona z wyglądu mojej sylwetki – mianowicie z ud i brzucha. To są moje najbardziej problematyczne sfery. Moja waga z 58 kg spadła do 55 kg i od ok. 2 miesięcy ani drgnie mimo tego, że zaczęłam więcej ćwiczyć. Kiedyś tylko biegałam teraz dołożyłam chociażby Twoje treningi na brzuch, uda i tabatę do tego ćwiczenia Ewy Chodakowskiej. A brzuch dalej jak bańka i ani myśli się zmniejszyć. Wiem, że z dnia na dzień nie będę mieć na brzuchu deski, ale strasznie demotywuje mnie brak jakichkolwiek postępów.
    Musiałam gdzieś wylać swoje żale a tu może znajdzie się ktoś z podobnym problemem i coś podpowie 🙂
    Buziaki!

  • świetny post! Mało gdzie można przeczytać o „zdrowym” i racjonalnym podejściu do diety. Używając słowa „dieta” mam namyśli sposób żywienia, a nie kolejną listę wyrzeczeń! Na Twój blog trafiłam niedawno, ale bardzo się z tego cieszę. W kuchni wisi plan treningowy i staram się go realizować 🙂 Pozdrawiam!

  • Rzeczywiście, wiele osób popada w skrajności – z niezdrowego stylu życia przerzuca się na restrykcyjnie zdrowy styl życia – który w rzeczywistości niekoniecznie może okazać się w pełni zdrowy – życie wciąż pod presją treningów i odpowiednich posiłków może być męczące – dla psychiki, a czy ona tez nie jest częścią naszego zdrowia? Umiar we wszystkim jest najważniejszy, dlatego – tak jak piszesz, treningi i zdrowa dieta – powinny być naturalną częścią naszego życia – tak samo jak drobne odstępstwa od czasu do czasu 🙂

  • Bardzo fajny post. Uważam, że we wszystkim trzeba znaleźć swój złoty środek. W jedzeniu, w ćwiczeniach. Ja chyba zaliczam jakiś mały kryzys, bo cholernie nie mam ochoty na bieganie, ale pójdę, bo jeśli dziś znowu odpuszczę, to zaliczę koleją, kilkumiesięczną przerwę, a tego nie chcę.

  • Jeśli mogę – wydaje mi się, że Tobie i tak jest łatwiej z dwóch powodów: a) jesteś młoda i hormony jeszcze do końca swojego nie zrobiły b) trenowałaś wyczynowo, a teraz sport jest poniekąd Twoim zawodem i nie spędzasz za biurkiem 8h od pn do pt (chyba że jest inaczej? To popraw mnie proszę :)). Owszem, gdybyś po zakończeniu kariery sportowca olała wszelkie zasady i zaczęła jeść na potęgę, wiemy co by się stało. Zatem silna wola rzecz ważna. Niemniej jednak uważam, że osoby dla których sport i zdrowe odżywienie zamieniają się w sposób zarabiania, mają prościej. Po prostu masz czas i ugotować, i zjeść i ćwiczyć.

    • Kochana, ja pracuję za biurkiem 8 godzin, moja praca to praca siedząca.

      No i nie zgodzę się z tym, że wyczynowy sport pomaga w utrzymaniu sylwetki po zakończeniu kariery. Wręcz przeciwnie. Ekonomizacja w organizmie jest już na tyle wysoka, że aby waga nie rosła, należy utrzymywać NAPRAWDĘ DUŻĄ aktywność fizyczną. 🙂 Fizjologia niestety nie zawsze jest po naszej stronie, a szkoda 🙂 🙂

      • Dzięki że wyprowadziłaś mnie z błędu 🙂 Myślałam, że masz to szczęście i nie spłaszczasz zada przy biurku 😉 Zdarzyło Ci się w ogóle kiedykolwiek przytyć?

  • Marta, ale jak się tego nauczyć…Ja ze skrajności w skrajność… Jak wyluzować? Jak sprawić, by zdrowy styl życia, odżywianie i ruch przychodziły tak naturalnie, a nie były tylko chwilowymi radosnymi zrywami bycia fit, albo przymusem bycia fit, by nieco schudnąć…

  • W pełni się zgodzę. Ja mam za sobą pół roku takiego świrowania. Byłam nawet na najlepszej drodze do zaburzeń odżywiania. Teraz staram się wyluzować i nie ma porównania – lepiej regeneruje się po treningach, nie mam zmian w nastroju tak gwałtownych i co najważniejsze nie stresuję się tym, że zjem coś nie tak, nie świruję jeżeli przez wyjazd czy pracę zrobię dwa zamiast 3 treningów na siłowni w tygodniu. Wydaje mi się, że zdrowe podejść odbija się właśnie większą motywacją do tego by być fit, bo wtedy to fit nie jest karą i czymś nieprzyjemnym ale właśnie stylem życia.

Zostaw odpowiedź

back to top