5 wkurzających tekstów, które usłyszysz od znajomych, kiedy starasz się być FIT

5 wkurzających tekstów, które usłyszysz od znajomych, kiedy starasz się być FIT

Post navigation

107 komentarzy

  • Co do ostatniego punktu i twierdzenia, że tylko ćwiczenia siłowe mają sens… Faktycznie ostatnio pojawił się taki trend. Są nawet trenerzy/specjaliści (zwał jak chciał), którzy twierdzą, że cardio uniemożliwia palenia tłuszczu. Idzie zwariować z tym wszystkim :/

    • Błagam, to bardzo zły kierunek. Ze smutkiem obserwuję ten trend. Trening cardio jest ZDROWY! I na pewno nie uniemożliwia palenia się tłuszczu, co za bzdura. 🙂 wiem, że jeśli ktoś nie siedzi w temacie to może się pogubić od tych teorii, dlatego tylko proszę, żebyście jak zobaczycie jakąś taką nowinkę, przetrawiły ją dwa razy 🙂 Powstaje teraz milion różnych teorii, które niekoniecznie są zdrowe dla ludzi… smutne, że osoby, które mają jakiś posłuch i grono czytelników czy fanów w taki bezmyślny sposób rozpowszechniają informacje, które mogą zrobić komuś krzywdę. 🙁

      • No ja byłam w szoku jak to zobaczyłam. I to nie było delikatne stwierdzenie, tylko walnięcie prosto z mostu – regularne cardio utrudnia spalanie tłuszczu. Nie zagłębiałam się w temat, być może coś przeoczyłam., może to dla ekstremistów fitnessowych…

        • Problem też polega na tym, że całe grono wszystkich tych specjalistów, trenerów personalnych, super-fitness-gigantów i tak dalej ma za sobą kurs trenerski – swoją drogą, trwa tydzień lub 2-4 weekendy, jak dużo można się wtedy nauczyć? – i to wszystko. Często widzę, jak propagują teorie, które nie są prawdziwe i nie mają żadnego potwierdzenia w nauce, ostatnio też widziałam rodzaj hipokryzji: zawodniczka fitness mówiła ludziom, że oczywiście, zdrowe odzywianie, a sama je 1400 kalorii. Przy codziennych treningach! Chore.

          • 1400? No to nieźle :/ Ile można nauczyć się w dwa weekendy? Niewiele, niestety. Problem polega na tym, skąd zwykły człowiek ma wiedzieć, że specjalista jest tak naprawdę „specjalistą-po-dwóch-weekendach-szklolenia” a nie rzetelnym fachowcem? Ja tam mniej więcej wiem, że cardio jest potrzebne, chociażby po to, żeby podnieść wydolność i wzmocnić serce, ale ja nie jestem świeżynką. Ktoś kto zaczyna i trafi na takich ludzi nie ma szans się dowiedzieć.

      • Ostatnio czytałam ksiażkę 2xME, gdzie autorzy twierdzą, że regularne cardio na dłuższą metę utrudnia spalanie tłuszczu, bo organizm przyzwyczaja się do częstego wysiłku, więc lepiej stymulować mięśnie treningiem siłowym, niż np. bieganiem (powołują się m.in. na podręcznik do fizjologii Jana Górskiego). Moim zdaniem ma to sens, ale widzę po sobie, że co by człowiek nie robił (cardio czy FBW), to i tak NAJWAŻNIEJSZY JEST DEFICYT KALORII. Mam za sobą kilka miesięcy intensywnych cardio treningów, podczas których w ogóle nie schudłam. Dopiero jak zaczęłam pilnować kalorii, odstawiłam słodycze, przeszłam na IF i zadbałam o tzw. „czystą michę”, to zaczęły pojawiać się efekty – co ciekawe, tym razem bez ćwiczeń, bo kręgosłup już nie ten 🙂

        • Ale przecież wszędzie mówi się, że to dieta w połączeniu z ćwiczeniami daje najlepsze efekty, a stosowane osobno mogą nie dać efektów w ogóle…

          Co do deficytu kalorii, to z tym też należy mocno IMO uważać, a w szczególności – nie głodzić się, bo można zrobić sobie krzywdę, a niestety niektórzy rozumieją przez deficyt kalorii dietę typu 1000 kcal :/

  • A ja mam punkt 6, nie wiem, być może tylko mnie to drażni, ale naprawdę denerwują mnie pytania co kilka dni jednej i tej samej osoby np. ” i jak tam dieta? ” , gdzie tak naprawdę to żadna dieta tylko zmiana nawyków żywieniowych; lub ” i co dalej ćwiczysz ? ” , tak jakby w ciągu dwóch dni miało się coś zmienić …

  • Albo pytania typu „I co ile schudłas ? 5kg czy więcej?” po tygodniu! Po czym odpowiadając że nie od razu widać ten karcący wzrok „też mi dieta pff.”

  • O skąd ja to znam? Idę do pracy a raczej jadę na rowerze, siadam z siodełka i słyszę „ooo odchudzasz się? jasne od 5 lat, nie słodzę herbaty, nie jem słodyczy, a na drugie śniadanie jem jogurt z musli i słyszę „Karolina przecież ty chuda jesteś” odpowiadam „wiem, ale lubię, po za tym cukier to zuo!” itp itd.

  • A mnie ostatnio szlag trafił, gdy jadłam sobie niedzielny obiad u babci i usłyszałam od wujka (który swoją drogą nie jest żadnym specjalistą, ba, skończył zawodówkę i z przedmiotów przyrodniczych miał fatalne oceny) „Jak jesz kluski, to nie schudniesz. To ma gluten. Gluten jest niezdrowy”. c’:

  • Najśmieszniejsze jest to, że tego typu pytania najczęściej padają od ludzi, którzy gdzieś w głębi duszy zazdroszczą nam dyscypliny, siły woli, pięknej sylwetki czy trybu życia, a rzucając złośliwy uśmieszek czy myśląc pod czyimś adresem „ta, jasne, ma dietę… A ja jestem królowa Saba”, tak naprawdę usiłują się dowartościować. A potem pozostaje im już tylko klepanie się po obfitym brzuszku i szukanie usprawiedliwień na zjedzenie kolejnego ciastka.
    Dodam jeszcze, że nie słyszałam o przypadku, żeby taki komentarz padł od osoby na poważnie podchodzącej do zdrowego trybu życia lub treningów.

  • nauczyłam się być asertywna i nie robić niczego wbrew sobie właśnie dzięki byciu ”fit” 🙂 początki są trudne a potem już z górki i samo przyjdzie

  • „Gdybym dostawała 10 groszy za każdym razem, kiedy słyszę to hasło, byłabym teraz bogata i miała willę z basenem i własnym ogrodnikiem.” -parsknęłam śmiechem 😀
    Ja kiedy mówię czasem komuś, że powinnam ograniczyć kiepskie żarcie to też słyszę, że nie muszę, bo jeszcze gruba nie jestem.
    Ciekawe co powiedzą, kiedy będę.

    Bardzo fajny post 🙂 Mnie co prawda takie teksty nie dotyczą, ale doskonale obrazują one wyobrażenia większości ludzi o diecie i zdrowym stylu życia.

  • Wkurzylam się od samego czytania.

    Dodałbym jeszcze jeden tekst, z którym najczęściej mają do czynienia osoby zaczynające przygodę z siłownią, dietą czy fitnessem: eee za tydzień Ci się znudzi.

  • Mam tak codziennie i miej tu chęć na trening, jabłko zamiast czekolady czy uśmiech…No bo przecież gdzie nastolatka i ćwiczenia, i to jeszcze chuda?! „Po co ćwiczysz”, ” Na co Ci to?”, „Nie mało masz innej roboty?”, „Się anoreksji nabawisz?”, „Daj SE spokój!”…a do tego wszystkiego rozwalone buty do ćwiczeń i niedziałające słuchawki i ogólne rozbicie…Ach ma się to wsparcie bliskich, życie…
    Ale plany są! Nauczę się gotować i będę śmigać kiedyś w swojej kuchni ze zdrowymi pysznościami 😀
    A na butki zapracuję sobie sama! I to na najnowszy model 😛 Nie żeby udowadniać innym (no może trochę), ale żeby udowodnić sobie, że potrafię i dam radę! Może akurat bliscy zmienią zdanie…Oby!
    Póki co cichutko w swoim pokoju biorę hantelki i jadę z tematem :))) A dieta? cóż musi poczekać…
    Powodzenia wszystkim!
    PS Aha i nie narzekajcie, że brak czasu, motywacji, bo z tym można sobie poradzić! Naprawdę! :*
    Duży motywacyjny kop dla wszystkich!!!

  • Oj bardzo czesto slysze takie teksty :/ „Przecież Ty jesteś chuda! Po co sie odchudzasz?” Najgorsze jest to ze jak kupuje w sklepie cos niezdrowego (wlasny cheat albo alkohol lub slodycze dla kogos z rodziny) i spotkam kogos znajomego patrzy sie na mnie jak na wariatke… I juz wiem co mysli: „To jej odchudzanie to jej raczej nie wychodzi, obzera sie”… Ogolnie tez denerwuje mnie jak ktos ze znajomych lub rodziny mowi „ona sie odchudza” -,- nienawidze tego stwierdzenia :p

  • ”O jeju następna..” albo „Wydziwiasz, przecież wyglądasz dobrze, z czego Ty chcesz się odchudzać?” I te spojrzenia, chyba najgorsze. 😀

  • Trzeba też na to spojrzeć od drugiej strony 😉 Nie każdy chciałby być „fit”, a odchudza się dopiero gdy musi zrzucić nadprogramowe kg. Zazwyczaj jest po prostu leniwy albo nie czuje potrzeby uprawiania sportu/wyrabiania mięśni/trzymania formy. Samo bycie szczupłym (chociaż w miarę) wystarczy. Ja w sumie tez jestem z takich osób-waga nie jest u mnie spowodowana tylko przez jedzenie czy słodycze, ale gdybym nie musiała, to w życiu nie zabrałabym się za ograniczanie czegoś. Takim ludziom trochę ciężej pojąć „jak ktoś tak może chcieć z własnej woli” 🙂

  • O kurcze, wlasnie sobie uswiadomilam, ze czesto mówię kolezankom ten pierwszy tekst… Faktycznie slabo to brzmi 😐 Bede musiala sie pilnowac na przyszlosc.

  • U mnie zazwyczaj jest tekst w stylu: „nie odchudzaj się”, albo „no zjedz jeszcze, bo za chuda jesteś”. Cóż, taki mam metabolizm, że jem jak facet a ważę tyle co kotek ;/

  • Najbardziej wnerwiające ostatnio są takie parki, które widzę na siłowni, głównie męskie. Ostatni przykład: męska c. nr 1 ćwiczy, ale nie skupia się na treningu, tylko non stop wsłuchuje się niczym w objawienie w słowa c. nr 2, którą jest naprawdę zażywny gość (nadwaga w poważnym zaawansowaniu) i który przez pół godziny, kiedy ja obleciałam 6 maszyn, zrobił 5-10 podniesień jednego ciężarka na jednej maszynie, a przez resztę czasu opowiadał temu szczupłemu, co ma robić i dlaczego…. Nieodgadnione są dla mnie takie zjawiska, a naprawdę często je oglądam. Wprawdzie nie dotyczy to uwag dot. zdrowego stylu życia, ale chciałam się podzielić. Może też znasz ciekawe typy na siłowni i kiedyś opiszesz :).

  • Mnie najbardziej chyba wkurzają komentarze w stylu, „daj spokój, to przecież nie ma żadnych kalorii”, kiedy ja na spokojnie wrzucam sobie jakiś lekki produkt do licznika i sprawdzam, wpisując do limitu dziennego. 🙂

  • „SERIO ZAMIERZASZ TO ZJEŚĆ? PODOBNO SIĘ ODCHUDZASZ!” – to jest najgorsze!
    Raz zjadłam mandarynkę, a koleżanka (z którą ćwiczę) zaczęła mi mówić, ile to mandarynki mają w sobie cukru, po czym… poszła po batona ;D

  • Najgorsze jest: Znowu coś jesz? Przeciez odchudzasz sie” . Tak jakby dieta wiązała się z jednym posiłkiem na dzien :)..

  • Jak tylko powiem komuś ze staram się ćwiczyć i zdrowo odżywiać albo że słodyczy nie jem to od razu – „po co? Przecież chuda jesteś…” jakby zdrowe odżywianie i sport równało się odchudzaniu.

  • Ćwiczę od prawie roku i za każdym razem jak powiem o tym koleżankom to słyszę coś w stylu „O, to Ty nadal na to chodzisz?”, to samo z dietą, wszyscy zakładali że poddam się po tygodniu bo oni nigdy nie dali rady, i jak większość osób pisze najbardziej denerwujące jest jak jem coś niezdrowego albo pije alkohol i ludzie to komentują. A jak zjadłam 5 pączków w tłusty czwartek to jedyne co słyszałam to „nie żal ci tak psuć sobie tym diety?” eh.

  • „Zjedz coś w końcu bo chuda jesteś” – jem 5 posiłków dziennie, i nie.. nie jestem głodna, ale (zazwyczaj babcia) wie lepiej 🙂 . Oraz wszelkie zdziwienie kiedy zjem coś słodkiego lub niezdrowego („A podobno zdrowo się odżywiasz”). A no i patrzenie jak na UFO i mówienie „że Tobie się chce”, kiedy informuję, że od 1,5 roku regularnie ćwiczę.

  • To mi przypomina, jak jeszcze w trakcie studiów między zajęciami coś jadłam i wywiązała się rozmowa, w której powiedziałam, że jestem na diecie wegetariańskiej i bezglutenowej (wtedy faktycznie przez dłuższy czas nie jadłam glutenu, co mi dobrze robiło), a moje rozmówczynie wyskoczyły z tym słynnym tekstem: „Po co? Przecież już jesteś chuda!”. I tłumacz im, że dieta nie ma wbudowanego na stałe określenia „odchudzająca”.
    Moja rodzina dziwnie reagowała na początek mojej przygody ze sportem i jogą („To ty w jakiejś sekcie jesteś?”), ale potem im przeszło.

  • o to to! Dlatego ja zazwyczaj nie ujawniam się z tym, że jem jak jem i trenuję. Najbliżsi wiedzą i na szczęście rozumieją (chociaż czasem im coś odbije), a co do tych dalszych znajomych to nie mam ochoty odpowiadać na setki durnych pytań 😀 Jak ktoś zapyta to oczywiście odpowiadam, broń boże się tego nie wstydzę, tak jest mi po prostu łatwiej.
    Marta, może zrobiłabyś osobny wpis o tym cardio i nowym trendzie, żeby trenować tylko siłowo? Trafiam ostatnio na to coraz częściej i sporo rzeczy brzmi tam sensownie… Jakoś specjalnie nie siedzę w typach treningów i wpływie każdego z nich na odchudzanie, idzie się w tym pogubić, a Twojej wiedzy ufam 😉 Ja z czystym cardio dałam sobie spokój, bo go po prostu nie cierpię 😀

    • Planuję taki wpis, ale chciałabym jeszcze przeczytać dwie pozycje, no i także te, które właśnie tak modnie ostatnio głoszą te rewelacje 🙂 Ale będzie 🙂

      • Ja też poproszę o ten wpis, zwłaszcza,że biegam 3 razy w tygodniu, a ostatnio ciągle słyszę, że nie powinnam 😛 np. że lepsze są krótkie treningi typu HIIT, tabata. Druga kwestia to właśnie długość treningu. Aktualnie ćwiczę ok. 1 h i wydaje mi się, że to optymalna długość, ale czasami człowiek nie ma za wiele czasu i łatwiej jest się zorganizować ćwicząc 3 razy w tygodniu po ok. 1,5 h. Pytanie co jest lepsze (choć wiadomo, że i tak wybierze się to, na co można sobie pozwolić czasowo).

  • Ja dopiero zaczynam cwiczyc, ale wiem ze krytyka od osob trzecich , wogole nie pomaga. Maz cwiczy na silowni, ja matka trojki dzieci (mam 27 lat), nie mam jak ruszyc sie na silownie (nie tlumacze). Probuje pokazac ze dam rade sama, chociaz jest trudno… Ale sie postaram 😉

  • To jest właśnie najgorsze. Ta sama osoba jednego dnia będzie Ci powtarzać, że nie potrzebujesz trzymać diety (hasło: zdrowe odżywianie przecież nie działa), a drugiego dnia widząc Ci jedzącą więcej czy coś słodkiego, powie z szyderczym uśmieszkiem: ,, To już po diecie ?” .
    Takie jest życie 🙂

  • No dla mnie ostatni jest cudny, każdy uważa że coś jest najlepsze/sprawdzone/na czasie/daje najlepsze efekty. Ale już nikt nie pomyśli, by dobrać pod siebie trening, pod swoje możliwości i coś co sprawia Ci frajdę. Ale ja już zaczęłam zbywać to zwykłym uśmiechem, bo po co tracić energię na tłumaczenie/kłótnie itp? 🙂

    • Mi czasami jest ciężko, bo jako trener już mnie korci, żeby się wypowiedzieć, ale wiem, że niektórych osób nie da się przekonać i koniec, po prostu nie da 😀

  • Mnie najbardziej denerwują komentarze odnośnie moich ćwiczeń: „Za ciężko trenujesz”, „przemęczasz sie”, a jak robię sobie dzień wolny od treningu to słyszę teksty typu ” już Ci się znudziło bycie fit?” Nie ukrywam tego, że na treningu lubię dać sobie w kość, ale po tym znacznie lepiej się czuję. I chyba każdy kto ćwiczy czy na siłowni czy też w domu powie to samo- po intensywnym treningu człowiek jest szczęśliwszy!
    Osobom, które nigdy nie ćwiczyły faktycznie może się wydawać, że taki styl życia to katorga. Zawsze powtarzam, że mi takie ćwiczenia odpowiadają i staram się więcej nie tłumaczyć, bo to i tak nie ma sensu.
    Ogólnie staram się skupiać na pozytywnych rzeczach i brać na dystans te negatywne, demotywujące komentarze.
    Pozdrawiam 😉

    • Właśnie, bo tu też chodzi o to, że niecwiczący nie znają tego uczucia po – więc nie widzą sensu „katowania się” w ten sposób. 😀 Gdyby tylko wiedzieli, jaka przyjemność ich omija 😀

  • Ja w pracy mam takiego „specjalistę”, jestem na diecie ułożonej przez dietetyka, przez co w pracy jem dwa posiłki o stałych porach. Pewnego razu podczas spożywania takiego posiłku wspomniany kolega powiedział : „Żeby stracić z wagi wcale nie trzeba jeść 5 posiłków i o tych samych porach” Wkurzyło mnie to ale zignorowałam i nic nie odpowiedziałam. Kilka dni później ktoś w firmie częstował wszystkich merci (om om om 😀 ) poczęstowałam się czekoladką (miałam tyle szczęścia, że moja ulubiona jeszcze nie została zjedzona, a słodyczy oczywiście nie jadam na codziennie). Kolega rzucił mi spojrzenie jakbym kogoś zabiła i stwierdził, że on nie będzie jadł bo przecież jest na diecie (spoko szanuje go za to że odmówił tylko..). Po tej sytuacji zaczęłam się przyglądać jego diecie. Picie codziennie w ciągu 8-9 h w pracy jedynie jogurtu owocowego jest mega fit. POZDRAWIAM KOLEGĘ SPECJALISTĘ !!

    • Z posiłkami ma rację, nie musi być konkretnie pięć, ale z tymi porami… i jedzeniem tak mało! Co za głupota! Ale to wynika z niewiedzy, szkoda tylko, że próbuje pouczać przy tym innych, w tym Ciebie! 🙂

  • Och, tak! Jakże te teksty są częste! Jak dobrze wiedzieć, że jest ktoś, kto myśli o tym podobnie.

    „To ….(założmy, że na przykład szarlotka) nie jest niezdrowe przecież! To jabłka są, mąka, trochę tłuszczy też ci nie zaszkodzi” – i nawet nie chodzi tu o to, czy to jest zdrowe czy nie. Niech sobie będzie zdrowe, niech sobie będzie niezdrowe, ale takie przymuszanie kogoś do zjedzenia nie jest najlepszą metodą i strasznie irytuje ; )

    Szczególnie, jak ktoś sobie zaprzysiągł, postanowił, że nie będzie jadł takiej czekolady, a ktoś mu mówi, że to kakao jest i że to nie jest niezdrowe. (I tu można dodać tekst: „Przecież zaraz to spalisz, jak będziesz szedł do domu”)

    • Właśnie to jest też denerwujące, że często się przez to łamiemy – bo w końcu nie chcemy wyjść na niegrzecznych i kłócić się z gospodarzem. 🙂

  • Samo czytanie o tym mnie denerwuje :D! Znam bardzo dobrze te teksty! 🙂 Moja Babcia twierdzi na przykład, że każde jej ciasto to tylko mąka, jajka, mleko, tam nic nie ma i 50 kawałków na pewno mi nie zaszkodzi 😀

  • Jakie to prawdziwe 🙂 Dorzucę do tego (już po schudnięciu): „A ona była kiedyś grube babsko, jadła same słodycze!” oraz „Taka kruszyna, a tyle je!” (przy czym jest różnica, czy się je michę kiełby, czy michę kalafiora). Masakra.

  • Każdego z tych tekstów szczerzę NIENAWIDZĘ.

    A zwłaszcza – „przecież to tylko jedna kostka czekolady, nie przesadzaj już tak, bierz, nie zgrubniesz”… No, dobra może jeszcze: „Po co TY się odchudzasz?”.

  • Mi się najczęściej zdarza: „raz Ci nie zaszkodzi” – jestem na diecie bezglutenowej (z wyboru i przez słabą odporność) i już tyle razy mi się zdarzało, że znajomi, Babcia, ktoś tam inny mówi: spróbuj, raz Ci nie zaszkodzi. Zaszkodzi – 3 dni się męczę ze wzdęciami, wywalonym brzuchem i problemami z trawieniem. Takie coś mnie rozwala, bo ludzie nie wiedzą, albo udają nieświadomych tego, jak dużo czasem mnie kosztuje odwrócenie wzroku od pysznie wyglądającego ciasta. I to tłumaczenie się za każdym razem, dlaczego nie jem… Od razu człowiekowi tętno skacze 😉

    • Rozumiem to bardzo dobrze 🙂 Ja co prawda raczej unikam jakichś produktów ze względu na zdrowie, ale to jest jeden z najczęstszych tekstów, jaki słyszę. 🙂 I wiem, że czasami nawet jak wiesz lepiej, to ciężko się wytłumaczyć i odmówić!

  • Sama prawda….I weź tu się później tłumacz,że Ty się nie odchudzasz,tylko to jest po prostu Twój ,,styl życia”…Ale cóż,zamiast tracić energię na jakiekolwiek dyskusje z autorami takich tekstów(Gdzie i tak nic nie wskórasz,bo przecież większość z nich uważa,że wie lepiej 😉 ),korzystniej wykorzystać ją na dobrym,solidny trening 😀 Pozdrawiam i miłego dnia! <3

  • Moja znajoma uważa, że powinno się jeść wtedy kiedy jest się głodnym, do godziny 18, bo jej tak dietetyk powiedział. A jeśli chodzi o ten mój „fit life” jest żałosny i prędzej czy później się znudzi. Oprócz tego potrafi kupować różne „śmieciowe” jedzenie po to aby pokazać, że ona nie musi się tak męczyć jak ja. I w ten sposób myśli większość moich znajomych, trochę przykre ale to ich strata.

  • kilka miesięcy temu zaczęłam się odchudzać i (miałam nadwagę)teraz jestem szczupła i większość moich znajomych też to zauważyło ,a teraz chcę mieć troszkę więcej mięśni,a do tego przecierz też potrzebna jest prawidłowa dieta.Z tą różnicą, że teraz nie ograniczam kalorii.Jak widzą, że odmawiam sobie fast foody to mówią:,,Ty się dalej odchudzasz?Przecież już jesteś chuda.” to jest najbardziej denerwujące

  • Takie prawdziwe, od 2 miesięcy się odchudzam i zdrowo odźywiam i słyszałam każdy tekst z tych które wymieniłaś i setki innych. Nic nie widać, po co nosisz tyle jedzenia, jak Ty dużo jesz( no tak moje 4 pojemniki co ich jeden posiłek w formie pizzy i piwa..), ale za pare lat ja będę zdrowa i szczupła a oni nie 😉

    • hahaha nie, przecież nie ma o co – nie dodaję zdjęć w kontekście seksualnym, wszystkie są sportowe, a moje ciało to moja wizytówka jako trenera i tyle 🙂

    • Przecież to nie są zdjęcia erotyczne… Facet musiałby mieć nierówno pod sufitem żeby być zazdrosny o pokazanie nóg czy brzucha.

  • Jeju… jakie to prawdziwe ! Co prawda mi do 'bycia fit’ jeszcze daleko ale odkąd mocno ograniczyłam słodycze, staram się lepiej jeść i więcej się ruszać, to co chwile jestem pod ostrzałem pseudoeksperckich komentarzy współlokatorki i innych demotywujących tekstów.

  • Moje „ulubione” to: 1. przesadzasz z tym zdrowym odżywianiem! To Ci tylko zaszkodzi. i 2. Kiedy ty w końcu skończysz tą dietę- nigdy- to przecież znikniesz zupełnie! I nic nie da tłumaczenie że dieta to nie tylko chudnięcie ale sposób odżywiania!
    Ps. Bardzo lubię też jak moi teściowie i facet, wszystkim nawet obcym mi ludziom opowiadają z dumą ile schudłam i jaka to ja byłam gruba wcześniej 😉 z jednej strony duma ale z drugiej…. 😉

  • mój osobisty faworyt to podsumowywanie diety (sposobu życia, na który musiałeś się przerzucić) jako „wymysły” i „dziwactwa”. cierpię na PCOS (totalnie niezrozumiała społecznie przypadłość), trochę mi się z innych przyczyn życiowych przytyło i poszłam grzecznie do dietetyka. mam ułożoną dietę bez glutenu, laktozy i rozłączną. oczywiście piekłem jest wychodzenie na miasto i moje kombinacje, żeby się tego jakoś z grubsza trzymać (nie jestem terrorystką, ale po prostu wiem już z grubsza, co mogę a co nie). komentarze to kolejne piekło (wszystkie powyższe).
    i swoją drogą, gdybyś chciała popełnić coś na temat żywienia w PCOS, to byłoby bardzo super! mało ludzi się tym zajmuje a zmiana sposobu żywienia potrafi naprawdę zdziałać cuda, zwłaszcza że jednym ze skutków ubocznych jest skłonność do tycia 😉

  • Mi ciśnienie podnosi jak słyszę, że joga to nic, że tam się tylko stoi. 15 kg za mną (15 też przede mną 🙂 ) i właściwie przez zrzucanie pierwszych 12 kg to była moja jedyna „aktywność sportowa”. Gdybym z 30 kg nadwagą poszła biegać to pewnie byłoby po moich kolanach. Co do krzywo patrzących się jak jesz czekoladkę od wielkiego dzwonu można powiedzieć- nie denerwuj mnie bo podniesiesz mi poziom kortyzolu to przez ciebie na pewno mi w boki pójdzie. Jak już grzeszysz to się delektuj, a organizm to spali. Byle nie za często.
    Mam szczęście, że w najbliższym otoczeniu raczej mnie wspierają bo na początku powiedziałam o swoim celu i prosiłam, żeby mi pomogli, że jak odmówię poczęstunku to np. nie jest to moja pora karmienia i nikt mnie nie zmusza.

  • Uśmiałam się i ubawiłam! 🙂 Przeżyłam wszystkie te sytuacje i teksty :> Ręce nieraz opadają, ale przecież nie zbawię całego świata i nie naprawię wszystkich myśli 😀

  • Kiedy zaczynam ćwiczyć albo ograniczać słodycze od razu słyszę „Daję ci tydzień”, „ciekawe jak długo wytrzymasz” i krzywe patrzenie że w ogóle wpadł mi taki dziwaczny pomysł do głowy. Słysząc takie rzeczy cały entuzjazm nagle spada do minusowego poziomu i odechciewa mi się czegokolwiek. Ostatnio jednak uświadomiłam sobie, że muszę tym wszystkim niedowiarkom utrzeć nosa i pokazać, że jak się chce, to można. Jeszcze im szczęki opadną! 😀

  • Moim zdaniem najgorsza sytuacja jaka może być, to kiedy wraz z moim mężem siedzimy przy rodzinnym stole, w koło spora część rodziny bo są np. Urodziny, święta czy inna okazja i kiedy owa rodzina zagląda nam w talerze i zaczyna się dyskusja na temat diety i treningów. Że przesadzamy, że będziemy mieli problemy, że JA NIE ZAJDE W CIĄŻĘ PRZEZ TO ( !!! ) I wiszą nad nami wszyscy i gadają i żartują i nie wiem co jeszcze, bo jak to?!?! Sałatkę bez chleba jemy? Jak ja mogę mięsa nie jeść ? Umrę !! :/ :/ walka z wiatrakami po prostu. Tylko Marta swoje czytelniczki i czytelników rozumie :p trzeba jakieś riposty powymyslać żeby uciąć oratorskie zdolności co niektórych wszech wiedzących… 🙂

  • Hahah to jest jakaś masakra z tymi tekstami, a najlepsze jest to,że prawie każy próbujący być fit, kiedyś je usłyszał 🙂 Mnie ubawiło najbardziej, jak ćwiczyłam sobie w domu, a zawitała do nas babcia, po czym widząc mnie zlaną potem i całą czerwoną ( niestety taka ma dola) to z krzykiem powiedziała ” Ty zaraz zawału dostaniesz! nie można tak się męczyć! Już skończ!” – a ćwiczyłam od ok 20 minut ahha i wcale na zawał się nie zapowiadało 😉 Tłumaczyłam jej ,że ćwiczenia umacniają serce, mięśnie, ale nie zrozumiała 😛

  • „Jak raz treningu nie zrobisz nic Ci się nie stanie”. Najbardziej wkurzające zdanie, bo nie wiedzą jak mam ułożony plan treningowy, że na drugi dzień mam już zaplanowany czas i nie mogę zrobić treningu. Nie wiedzą czy może ten raz był akurat wczoraj. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że mówili po co się tak męczysz nie warto, a teraz o kurde jak Ty to zrobiłaś.. No kurcze?!

  • Moje ulubione: podnoszenie ciężarów jest zbyt męskie, będziesz wyglądać jak facet! <3

  • „Wcale tak źle nie wyglądasz”, „Ale Ty ćwiczysz, mięśnie ważą dużo, nie masz aż takiej nadwagi”, „Dobrze wyglądasz”
    Hello, BMI 32, 20kg nadwagi, a ćwiczę może i dużo (4-5xtyg), ale tylko rekreacyjnie.
    Jakoś na mnie najbardziej te słowa działają irytująco, choć wiem że osoby je mówiące nie chcą mi sprawić przykrości – ale też trudno mi uwierzyć w ich dobre intencje, jeśli widzę w lustrze że jest źle i waga wyraźnie wskazuje że mam nadwagę – to czemu mnie okłamują?

    O rany, jeszcze jedno mam, ale to nie zdanie, ale sytuacje. Idę do nowego klubu albo jest nowa osoba na recepcji i za wszelką cenę próbuje mi doradzić co powinnam zrobić, żeby schudnąć – nie wiedząc totalnie NIC o mnie i o tym co robię poza tym jednym klubem, tylko od razu zakłada że gruba=chce schudnąć. Nie, ćwiczę, bo lubię!!!! Bardzo niemiłe uczucie 🙁

  • „Z czego chcesz schudnąć? Z kości na ości?” – nie mogę wtedy wytłumaczyć, że wcale nie chcę się odchudzać, tylko żyć zdrowo.

    Moje zdrowe życie zaczęło się 5 lat temu, kiedy chciałam zadbać o równowagę organizmu, ponieważ od 13 roku życia dokuczał mi trądzik. Mam zaś kuzynkę, która mimo dużych problemów zdrowotnych spowodowanych m.in. nieracjonalną dietą, tak odpowiedziała mojej babci, gdy ta zwróciła uwagę na różnicę w naszych jadłospisach: „A po co mam zdrowiej jeść? Kinga nie je prawie niczego, a i tak ma pryszcze” :D.

  • A mnie nigdy nie denerwuje, jak ktoś mi mówi, że nie muszę się odchudzać. Wręcz przeciwnie, przyjmuję to jako komplement. 🙂 A nastęnie spokojnie tłumaczę, że teraz może nie potrzebuję, ale w zeszłym roku pozbyłam się 20 kg i chcę utrzymać taki stan rzeczy. A co tam, czasami można się pochwalić. 😉 I nikt jeszcze nie naciskał po takim wyjaśnieniu. Fakt, dobrze by było, gdyby ludzie zaczęli się zastanawiać nad tym, co plotą, ale cóż… Od niektórych nie należy zbyt wiele oczekiwać.

  • Teksty podobne merytorycznie jak u mnie w przypadku wege – wiele lat bez mięsa, widoczne efekty w postaci dobrego zdrowia, ale według innych robię sobie krzywdę i jest ze mną kiepsko 😛

  • Dokladnie! Tez to slysze co chwile zwl. 'przeciez ci nie zaszkodzi czase,’, nie napijesz sie z nami itp. Ostatnio nawet uslyszalam, ze 'mam zaburzony obraz siebie”, bo chce schudnac, pff. No tak, jak przez polowe zycia wazy sie ok. 60 kg, jest sie szczuplym, a nagle sie wazy prawie 80 kg, widzi sie walki na brzuchu itp, to na pewno ma sie zaburzony obraz siebie :>. Zwl. ze te osoby mnie znaly przed przytyciem. I wcale nie bylam przesadnie szczupla. Tylek niemaly itp mialam.
    I to raczej mowia kobiety. Moze boja sie konkurencji? ;d

  • ja ma tak samo wszyscy znajomi czy rodzina patrza na mnie wlasnie jak na kosmitke . przecierz dobrze szczuplo wygladam a tak pilnuje tego co jem i cwicze i zawsze wszystkim powtarzam ze nie robie tego dla ciebie czy innych robie to dal samej siebie dzis jestem swiadoma co jej a cwicze bo to polubiłam 🙂

  • ” Ciekawe kiedy jej się to znudzi „, ” Tego nie, tego nie – to może najlepiej jedz trawę „

  • Najbardziej irytuje mnie niestety moja mama, która nie potrafi zrozumieć, że chcę poćwiczyć i uważa, że co 3 (no dobra,trochę przesadzam;)) mój „trening” powinnam odpuścić, bo jest coś ważniejszego. Dla niej zawsze jest coś ważniejszego, dla mnie nie. Nie ćwiczę w końcu codziennie. Ostatecznie jak trzeba przekładam ćwiczenia, ale ona sprawia, że źle się czuję z tym, że w ogóle ćwiczę. Silna wola, planowanie – mam wrażenie, że to jest źle widziane w naszym społeczeństwie. Dominuje podejście: ja sobie odpuszczam, więc Ty też sobie odpuść, żeby mi było przyjemniej.
    Poza tym dla mnie ćwiczenia to nie jest mordownia tylko moje hobby i sposób życia. Zawsze byłam aktywna i potrzebuję jakiegokolwiek ruchu dla równowagi psychicznej (zwłaszcza że prowadzę siedzący tryb życia).

  • Ja usłyszałam najlepszy tekst w zeszły weekend od koleżanki, która je bardzo duże ilości słodyczy, że według niej to, że ona CZASAMI zje jednego batona jest i tak zdrowsze niż to, że ja jem tyle kurczaków nafaszerowanych antybiotykami i warzyw psikanych pestycydami. I że wszyscy i tak od tej chemii umrzemy

    • A od kolejnej następnego dnia, że i tak najważniejsze są geny, bo ona miała okres, że jadła całe dnie tylko chipsy i żelki i wygląda bardzo dobrze

  • Ja mam trochę inny problem, nie toleruje pszenicy, mam na nią alergie przez co od prawie roku unikam jak mogę wszelkich produktów zawierających to zboże. Osoby z mojego otoczenia, moja rodzina wiedzą o tym, jednak często słyszę nawet od nich ” jak zjesz jedno ciastko/kawałek placka/naleśnika/ kilka pierogów itd. to ci nic nie będzie, nie utyjesz” na nic tłumaczenia że przez ten jeden wafelek ja będę cierpieć przez pół dni albo dłużnej.

  • To tak jak moi znajomi i rodzina kiedy widzą moje porcje wielkościowo. Często jem 3/4 posiłki bo lepiej mi się tak funkcjonuje a to oznacza że są nie takie znowu maleńkie.
    Niestety nagle każdy na około mnie stwierdza że te moje 700kcal na talerzu to jakieś 3000 bo to nie możliwe że znowu coś jem i to „takie wielkie”.

  • Boskie teksty znajomych ale moi i tak waszych biją na głowę. Teksty typu ” W Twoim wieku? Za stara jesteś to tylko dla młodych. Głowa siwieje dupa szaleje” itd. itp słyszę średnio raz w tygodniu, od czasu kiedy wzięłam się za siebie. Nie miałam i nie mam problemów z wagą czy zdrowiem ale jak widać po 40-stce to już tylko położyć się i czekać na śmierć ewentualnie przeglądać katalogi z trumnami

  • Genialny artykuł, uśmiałam się do łez. Marta – od dzisiaj biegam tylko podczas pełni i to tylko NAGO. Jesteś niezwykła 🙂 SUPER.
    <3 <3 <3

  • Taaak, najlepsi są ci, którzy nie rozumieją po co ćwiczysz skoro dobrze wyglądasz… „Odpuść sobie dzisiaj”, „Męczy mnie sama myśl, że idziesz ćwiczyć”… Ludzie! Nie chcesz, to siedź na dupsku, ale nie zniechęcaj innych. To prawda, że w Polsce nie ma jeszcze wyrobionej kultury „zdrowego trybu życia” dla siebie, a nie tylko po to by chudnąć, ale może z czasem coś się zmieni 😉

  • Jak zwykle rano poszłam pobiegać. Pod blokiem spotkałam sąsiadkę. Spytała się mnie, dokąd idę, to jej odpowiedziałam, że pobiegać, a ona się wkurzyła „No oczywiście, bo trzeba ten tłuszcz spalić, bo niby taka gruba jesteś?”. Że jestem chuda to biegać mi nie wolno? Wkurza mnie taki sposób myślenia.

Zostaw odpowiedź

back to top