Nie widzę efektów, czyli co robić, kiedy nie idzie jak trzeba

Starasz się robić co w twojej mocy i codziennie uderzasz na trening, pocąc się niemiłosiernie i ćwicząc więcej, niż Chodakowska. Jesz jak trzeba, z dokładnością posiłków co do trzech minut i nigdy, nigdy nie pozwalasz sobie na coś spoza diety. Mija miesiąc, potem kolejny tydzień, wchodzisz na wagę – nic nie ruszyło. Spoglądasz w lustro – jak było, tak jest.
O co chodzi? Dlaczego to wszystko nie działa?

Nie ma nic bardziej motywującego, niż efekty.

Kiedy widzisz zmiany na swoim ciele czy w swoim samopoczuciu, od razu dodaje ci to kolejnego kopa do działania. Gorzej, kiedy starasz się jak możesz, ale zmian nie widać…

Nie ma jednak co panikować – to, wbrew pozorom, wcale nie znaczy, że twoje wysiłki nic nie dają. Możliwe, że po prostu potrzeba czasu. Co jednak zrobić?

PRZEANALIZUJ

Nawet, jeśli wydaje ci się, że wszystko robisz bezbłędnie, warto przeanalizować swój tryb życia. Do tego przyda się przynajmniej pięć dni i dziennik żywieniowo-treningowy. Codziennie zapisuj WSZYSTKO co jesz i pijesz oraz jak ćwiczysz i ile czasu ci to zajmuje.

Może się okazać, że myślisz, że jesz zdrowo i lekko, podczas gdy tak naprawdę dodatkowe cukry, węgle i puste kalorie „wpadają” przypadkiem. Na przykład, kiedy podjadasz, pijesz piątą z kolei herbatę z cukrem, smażysz na dużej ilości oleju (nawet oliwie!) czy pijesz piwo piąty raz w tym tygodniu. Może nie zdajesz sobie sprawy, że twój sos do sałatki sprawia, że ta przestaje być fit, albo że przygotowanie jakiegoś mięsa w taki i taki sposób dodaje mu dodatkowych kalorii. To zwłaszcza dotyczy tych, którzy jedzą na mieście, ale nie tylko: czasami obiady przygotowywane w sposób, jaki to robiły nasze mamy, wcale nie są takie zdrowe, chociaż wydają nam się być najbardziej fit na świecie.
Należy pamiętać, że wpływ na nasz wygląd i nasze efekty mają nie tylko kalorie, ale to, jaki jest to rodzaj jedzenia i to, o jakiej porze je jemy. Tylko dziennik żywieniowy jest w stanie nam pokazać czarno na białym gdzie robimy błędy – bo najczęściej nawet nie zdajemy sobie z nich sprawy.
Możemy jeść ZA MAŁO kalorii – co z kolei spowolni metabolizm i po chwilowym efekcie chudnięcia, spowoduje zatrzymanie się wagi, a nawet tycie.

Uwaga: nie należy też popadać w paranoję. Mówię tylko, żeby zwrócić na to uwagę, bo to może być problem.

Osoby, które chcą rozbudować masę mięśniową, a nie dostarczają sobie w posiłkach zbyt dużo białka oraz odpowiedniej ilości węglowodanów, też nie zauważą spektakularnych efektów.

WEŹ WSZYSTKO POD LUPĘ

Ile powinieneś jeść kalorii? Tego się dowiesz z wpisu obliczamy nasze zapotrzebowanie kaloryczne.
Spójrz też na trening. Może nie ma efektów, bo trening nie jest dopasowany? Jeśli chcesz schudnąć dużo kilogramów i robisz tylko brzuszki lub przysiady, nic dziwnego, że z twoim ciałem nic się nie dzieje. Tak samo, jeśli chcesz przytyć i nabrać masy mięśniowej, a jedyne co robisz, to bieganie i zajęcia cardio fitness – efekt odwrotny do tego, który chcemy osiągnąć. O tym, jak dopasować trening do naszego celu, pisałam trochę tutaj: jak ułożyć plan treningowy? A tutaj gotowy plan dla osób odchudzających się: miesięczny plan dla początkujących, którzy chcą schudnąć.

12633728_803945469714359_3696798668549381104_o
Ważne: żeby analiza się udała, musisz być ze sobą szczery. Ja wiem, że ładniej to wygląda w dzienniczku jak czegoś nie wpiszesz, bo to tylko gryz. Tu gryz, tam gryz… sama się na tym przeliczyłam kiedyś, bo z gryzów nagle uzbierało się drugie tyle kalorii.

NIE PANIKUJ

Najważniejsze – brak efektów to nie koniec świata i trzeba sobie to uświadomić. Te poty wylane na treningach i sałatki jedzone przy znajomych wsuwających pizzę nie poszły na marne, serio. Najgorsze, co teraz możesz zrobić – to poddać się.
Jeśli już przeanalizowałeś swój styl życia i wiesz, czy to „twoja” wina, czy wszystko robisz w porządku – weź głęboki wdech i działaj. Na pewno nie rezygnuj z treningów, nie odpuszczaj sobie – to nic nie daje, a tylko może sprawę pogorszyć.
Jeżeli wina leży po twojej stronie (zła dieta, zły trening) – nic się nie stało! Usiądź i poświęć dwadzieścia minut na skomponowanie nowego treningu i wypisanie błędów w diecie (tak, żeby o nich pamiętać i się ich wystrzegać). Poszukaj ciekawych przepisów i zestawów ćwiczeń, może sporządź tablicę motywacji?

BĄDŹ CIERPLIWY

Jeśli z analizy wyszło, że ty robisz wszystko w porządku i zarówno do diety, jak i do treningów nie można się przyczepić – rób swoje. Wiem, że brak efektów może być naprawdę dołujący, ale niektórzy potrzebują po prostu więcej czasu – przecież nie przytyłeś w jeden dzień, prawda?

Jeśli efektów nie ma przez dwa – trzy miesiące, ubrania się nie zmieniają, waga nie rusza, nie ruszają (to najważniejsze!) obwody ciała, a wydaje ci się, że treningi i jedzenie są w porządku – wtedy jest coś nie tak i można zacząć się zastanawiać, gdzie jest źródło problemu. Zrobić podstawową morfologię, badania moczu i kału. 

JAK ZAPOBIEC?

Jak zapobiec myśleniu o braku efektów?
  • co tydzień rób porównawcze zdjęcia w bieliźnie, ale nie porównuj jednego tygodnia do drugiego, tylko np. fotkę z miesiaca temu do fotki aktualnej. Wtedy najbardziej widać różnicę.
  • waż się raz na 1,5 tygodnia albo rzadziej. Pamiętaj o tym, że mnóstwo rzeczy ma wpływ na naszą wagę – wypity alkohol, miesiączka, poziom nawodnienia organizmu, wizyta w łazience, nagłe najedzenie się po długim okresie diety – waga może wahać się nawet do 3,5 kg (a u niektórych i więcej)
  • mierz się raz na dwa tygodnie. To bardziej wiarygodny sposób niż waga. Mierz się zawsze w tym samym miejscu. Najczęściej mierzy się: obwód ramienia, talii, brzucha, bioder, tyłka, ud, łydek.
  • nie porównuj swojej sylwetki codziennie w lustrze, bo przegapisz moment w którym coś się zmieniło – przecież widzisz swoje odbicie codziennie!
 
Zapraszam na FACEBOOKA.