Znacie te filmy, w których przez cały czas trwania historii wszyscy wiedzą, że główna bohaterka jest zakochana w swoim przyjacielu, oprócz jej samej? Coś takiego właśnie mi się zdarzyło.
Sport był w moim życiu od zawsze. Kiedy byłam mała, byłam bardzo aktywnym dzieckiem, a biegająca i odnosząca sukcesy siostra (brązowy medal w sztafecie na Mistrzostwach Świata Juniorów, czwarte miejsce w sztafecie na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy) tylko tą miłość do sportu podgrzewała. Wiadomo, jak to jest – każda młoda dziewczynka chce być jak jej starsza siostra. Ja chciałam biegać równie dobrze, co moja.
Kiedy miałam 11 lat, trafiłam na swój pierwszy trening lekkoatletyczny – pod okiem jednego z najlepszych trenerów, jacy istnieją, z grupą starszych ode mnie osób, w której także odnalazłam wzorce, które chciałam ścigać. Na samym początku trenowałam 6 razy w tygodniu po 1,5-2 h. Sporo. Przez pierwsze tygodnie w nocy budziły mnie skurcze mięśni. Po jakimś czasie młody organizm się przyzwyczaił, a ja cały czas utrzymywałam ten sam poziom podniecania się samym faktem, że trenuję. Nie opuszczałam żadnego treningu – to była świętość.
W gimnazjum trafiłam do innego trenera, ćwiczyłam dalej, tym razem 4-5 razy w tygodniu. Po ukończeniu szkoły poszłam do liceum i bez problemu łączyłam naukę ze sportem. Dla mnie i dla moich znajomych tekst „nie mogę, mam trening” był normalny. Traktowałam to jak coś oczywistego, że codziennie o 17 pojawiam się na stadionie. Tak było i już – było to dla mnie tak powszednie, jak plan lekcji.
Przez pierwsze dwa miesiące studiów nie trenowałam. Rozstałam się z moim trenerem, pojechałam do Wrocławia i tam, od listopada do lipca trenowałam z nową grupą. Później zdecydowałam, że kończę treningi i to była – do tej pory tak twierdzę – jedna z najcięższych decyzji w moim życiu.
Ale do sedna.
Przez ostatnie dwa lata trochę się błąkałam. Czasami nie mogłam się zmotywować do ćwiczeń, co było dla mnie zagadką, innym razem łapałam doła, bo chciałam wrócić do trenowania lekkiej. Sportowiec na emeryturze ma ciężko: niby można trenować samemu, ale każdy przyzna, że to nie jest to samo.
Aż do momentu, w którym zapisałam się na siłownię. Poszłam na zajęcia, zobaczyłam, jak wygląda prowadzenie takich lekcji i się zakochałam. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam sobie, że może chciałabym zostać trenerem personalnym albo instruktorem fitness.
Stłumiłam tę myśl. Gdzie, ja? Dajcie spokój.
Ale myśl była silna i nie dawała mi spokoju. Na tyle, że od kilku miesięcy codziennie to analizuję! Za kilka dni dowiem się, czy dostałam się na Akademię Wychowania Fizycznego – chcę tam iść na specjalizację trener personalny. Wreszcie do mnie dotarło, że strasznie jara mnie nie tylko układanie ludziom treningów (obecnie tylko koleżankom po znajomości), ale też niesamowicie podoba mi się myśl prowadzenia treningu dla kogoś. Ćwiczenia z ludźmi.
Przede mną dużo nauki i trochę wyrzeczeń. Jestem jedną z tych osób, które uważają, że wizytówką dobrego trenera jest jego własne ciało (to właśnie dlatego ostatnio tak się skupiam na mojej sylwetce) i sukcesy jego podopiecznych. Pisząc to i wyobrażając sobie, że kiedyś będę miała swoich, nie mogę powstrzymać ekscytacji, tak bardzo się cieszę!! Chcę już się wszystkiego nauczyć, chcę wiedzieć więcej i chcę mieć swoją grupę, z której bezlitośnie będę wyciskać siódme poty 🙂 🙂 🙂 Chcę układać treningi, próbować nowych rzeczy… całą sobą chcę to robić, palę się do tego!
I w sumie chyba po prostu chciałam się tym moim zajaraniem podzielić. Bo jaram się strasznie, niesamowicie! 🙂
Miłego dnia!








Fajnie że tak Cię to wkręciło:) Zatem powodzenia i trzymam kciuki za realizację planów:)
🙂 Dziękuję!
Mam baaardzo podobną sylwetkę do ciebie. Myślę, że tak jak ja, powinnaś starać się rozbudować barki, ogólnie górne partie, aby wyrównać proporcje 🙂 Jeśli laska ma choć małego bicka, rozbudowaną klatke to już tylko tyle sprawia, że wygląda na o wiele bardziej wysportowaną niż dziewczyny zapatrzone w fitness i ćwiczące bez ciężarów.
Hm, ja mam swoją wizję idealnej sylwetki – ogólnie dążę do sylwetki bardzo szczupłej, ale wysportowanej – coś a’la Ania Lewandowska. Wykonuję trening siłowy i ćwiczę z ciężarami. Barki są najszerszą częścią mojego ciała, kiedy stoję prosto 🙂
Cudownie, że spełniasz swoje marzenia, widać mnóstwo entuzjazmu. Trzymam kciuki żeby się utrzymał!
A od października ląduję we Wrocławiu, kto wie, może za jakiś czasu uda mi się załapać na trening personalny z Tobą 🙂
Pozdrawiam!
Może się jakoś zobaczymy! 😀 Wrocław piękne miasto, dobry wybór 😀
powodzenia!!! 🙂
🙂
Jejku, cieszę się Twoim nakręceniem 😀
Na pewno będziesz świetną trenerką, z Twoją energią i optymizmem, ale też przede wszystkim ze swoją wiedzą i doświadczeniem 😉
Powodzenia, Marta :*
:* :*
Moim zdaniem znalazłaś coś, co do Ciebie bardzo pasuje! Trenowanie z taką osobą, jak Ty, musi być świetne 😉 Trzymam za Ciebie kciuki, realizuj się i opisuj każdy sukces xx
Dzięęęęękuję!
Cześć Marta.
Mam takie pytanie.Chodzi o to,że staram się wyrzeźbić mięśnie brzucha i idzie mi całkiem dobrze.Już coś widać,ale od pewnego czasu nie mogę znaleźć ćwiczeń,które ,,męczą” moje mięśnie.Po treningach mam wrażenie ,że nic nie robiłam.Kiedyś po ćwiczeniach miałam takie zakwasy,że nie mogłam się nawet śmiać. 🙂 I czułam,że coś się dzieje.A teraz,tak jak piszę,nie czuję,że ćwiczę a mój ,,sześciopak” 🙂 się nie powiększa.Co powinnam zrobić?Znasz jakieś ćwiczenia dla bardziej zaawansowanych?
A jakie ćwiczenia wykonujesz?
Dla zaawansowanych na pewno są ćwiczenia wykonywane na drążku – unoszenie nóg prostych/zgiętych w zwisie, przerzucanie nóg na boki
Moje ćwiczenia to głównie te znalezione w internecie.Drążek mam i staram się na nim ćwiczyć,ale mojej mięśnie rąk nie są tak mocne jak brzucha,więc nie daję rady zbyt długo ćwiczyć.
Dziękuję za odpowiedź. 🙂
Poszukam jeszcze czegoś z moich zestawów i jak będę miała, to Ci podrzucę. Dostajesz powiadomienia jak Ci tu odpisuję, prawda?
Dziękuję.Nie nie dostaję powiadomień. 🙁
Powodzenia! Mam nadzieję że Ci się uda 🙂
🙂
No wiedziałam, że to Wrocław! Poznałam trasę między mostami 🙂 Uwielbiam ją! Ja studiujŕ na Awfie, ale fizjoterapię. Kurs instruktora personalnego też mam w planach 🙂
O, może się zobaczymy 😀
i takich ludzi trzeba jako trenerow z pasja!!!!!!!!!!!
<3
Pasja jest najważniejsza, dlatego nie odpuszczaj 🙂 Powodzenia!
Dokładnie wiem, o czym mówisz, bo sama jestem instruktorką fitness 😀 Co prawda mam mniejsze doświadczenie ze sportem, bo ćwiczę rok, ale czuję, że to jest to, co chciałabym robić i zrobiłam kurs 🙂 Na razie w planach mam treningi dla sąsiadów, ułożyłam też dla paru znajomych – strasznie fajne uczucie 😀 Trzymam kciuki, żebyś się na AWF dostała – mi się w tym roku nie udało, ale spróbuję za rok 😛
Super, nie dziękuję za kciuki, żeby nie zapeszyć 🙂
:*
Dziękuję!
Marta<3
Jak wszystko pójdzie tak jak myślimy – za 3 lata Ty skończysz AWF (licencjat xd) a ja maturę i jeszcze jak się dostanę ( o czym baaardzo marzę ) na studia we Wrocławiu będziesz mnie męczyć na tych swoich treningach 😀
Trzymam kciuki za nas i do zobaczenia za trzy lata <3 😀 :* :3
O nie, nie, moja droga! Ja kończę AWF za 2 lata (magisterka)! 😀 😀
Aa no to prawie, nabierzesz doświadczenia przez rok 😀
Super podejście. Wiesz czego chcesz i to najważniejsze, i dobrze, że wiesz jak to osiągnąć i do dążysz to celu – to też ważna zaleta bycia sportowcem odróżniająca go od lenia na tapczanie. Trzymam mocno kciuki i mam nadzieję, że w przyszłości bliższej lub dalszej będę mogła skorzystać z Twoich usług:P
[ http://zamieniamsiewchodzacyideal.blogspot.com/ ]
No to rośnie nam druga Chodakowska albo Lewandowska 😀 swietnie! A dietę tez bys mogła rozpisać jakby ktoś ładnie poprosił? 🙂