Mój trening, moja sprawa

Mój trening, moja sprawa

Post navigation

18 komentarzy

  • Też mnie denerwuje takie podejście do sprawy, ale jeśli chodzi o Ewę Chodakowską to tutaj chciałoby się dodać, dlaczego tak wielu ludzi namawia do porzucenia treningów dywanowych z nią. Otóż chodzi o to, że duża część osób wykonuje jej ćwiczenia źle, przez co można nabawić się kontuzji lub stopniowo niszczyć swoje ciało (kręgosłup, stawy). Szkoda, że nigdy nie wspomina o tym, jak ważne jest, żeby wykonywać te ćwiczenia prawidłowo, że dobrze jest się widzieć w lustrze, a przyznajmy… na 50 mkw, często bardzo trudno ulokować lustro, telewizor i matę do ćwiczeń w jednym miejscu. Ćwiczenia Ewy są bardzo efektowne przez to, że nie są one byle jakie i dadzą efekt nawet jak będziesz robić je byle jak, tylko to bez sensu… Czy mam rację? Czy może powinnam zmienić coś w swoim myśleniu na ten temat?

    • Rozumiem, Chodakowska była tylko przykładem, bo jakby nie było jest znakiem ćwiczeń z wideo i tylko o to mi chodziło. Wykonywanie ćwiczeń prawidłowo jest podstawową zasadą w czasie treningu, ja tworząc zestawy ćwiczeń też czasami booję się, że jakaś poza zostanie źle uchwycona i potem ludzie będą w zły sposób to powtarzać… 🙂 Trzeba o to dbać i rzeczywiście Ewa powinna przykładać do tego większą uwagę.

  • Jak to mówią najgłośniej krzyczą Ci, którzy mają najmniej do powiedzenia 😉

  • Generalnie cala ta nagonka na „krolowa Polek” nie wynika z zawisci czy zarozumialosci, tylko z niekompetencji i braku jej konsekwentnej postawy.Juz spiesze z wyjasnieniami, poczynajac od diety, ktora opiera sie na owocach w ktorej bialko(budulec miesni) to jakas abstrakcja, technice cwiczen(a raczej jej brak, hasla ladujemy miekko na pietach i cwiczenia na niestabilnej kanapie mnie przerazaja) co na filmach a nie spontanicznym treningu jest niewybaczalne, konczac na totalnej ignorancji i braku dystansu, oraz umiejetnosci wymiany merytorycznych argumentow(wszelkie wlasne, dodam kulturalne zdanie, spotyka sie z banem, usunieciem kom i publicznym linczu przez slepo zapatrzone wyznawczynie) co i rusz pojawiaja sie kolejne osoby, ktore zmagaja sie z powaznymi kontuzjami po jej programach treningowych i zamiast rady o pojsciu do lekarza, odsylane sa do kolejnych treningow z pominieciem „destrukcyjnych” cwiczen, to chyba malo profesjonalne podejscie, a przeciez zdrowie podopiecznego dla prawdzowego trenera powinno byc priorytetowe, prawda?fakt, ze podniosla pol polski z kanap jest niezaprzeczalny, jednak nie oznacza to, ze mozna byc slepym na argumenty i publicznie obrazac innych trenerow, ktorzy w jej mniemaniu nic nie osiagneli, tylko pytam sie , jakim prawem oczernia ludzi z wyksztalceniem, wieloletnim doswiadczeniem, ktorzy przygotowywali wielu mistrzow swiata i europy? Zadziwiajacy fenomen socjologiczny, Osoba z certyfikatem pilatesu, ktora jest topowym produktem marketingowym i znaja ja miliony nie oznacza, ze jest autorytetem! Co do reszty naturalnie zgadzam sie , niech kazdy robi swoje i wybierze aktywnosc fizyczna ktora sprawia mu satysfakcje, nie ma nic cenniejszego niz zycie z pasja, pozdrawiam

    • Zmieniam w tekście Chodakowską na Mel B, bo to był tylko przykład, a widzę, że tylko jej nazwisko budzi największe emocje, a nie istota tekstu.

      • Naglowek jasno mowi „eksperci ktorym wydaje sie, ze tylko ich metody sa najskuteczniejsze” raczej komentarz nie odbiega od tematyki, jakos nie spotkalem sie w srodowisku fitnessu i kulturystyki, zeby jakikokwiek tener, czy trenerka kwestionowali swoje zalozenia ditetyczno- treningowe, pani E owszem, a fakt, ze aktywnosc fizyczna w kazdym wydaniu, bedzie dla nas zabwienna, jest tak oczywista jak wschod slonca:)

  • Powszechny, stereotypowy tok myslenia, ciezarki kojarzace sie z wygladem terminatora czy innego superbohatera:) osobiscie zycze wytwalosci i powodzenia:) absolutnie nie neguje zadnej formy aktywnosci fizycznej i daleko mi do sportowego erudyty, niemniej jednak chce zwrocic uwage na to, iz ludzie zamiast spojrzec szerzej, zaglebic sie w tematyke, poszukac kilku zrodel i zetelnych informacji, opieraja sie jedynie na modzie. Sport nie moze byc moda, to musi wychodzic z wnetrza, z wlasnej potrzeby i checi a nie na panujacych trendach, dziekuje, kurtyna:)

  • Dzięki za ten wpis, ostatnio też na jakiejś fit-stronie czy blogu natknęłam się na trochę szydery z osób, dokładnie jak to ujęłaś „machających nóżką na dywanie” i trochę mnie to ubodło. Raz: nie każdego stać na karnet do siłowni, dwa: nie każdy mieszka w dużym mieście i fitness kluby ma za rogiem, trzy: takie ćwiczenia w domu to imho dobry początek do poznania własnego ciała, tego co się lubi a czego nie itp. Piszę to jako osoba która zaczęła od machania nóżką na dywanie (ale dorobiła się już maty), teraz zaczęła biegać, a w planach ma dużo, dużo więcej 🙂

  • Tak.
    Ja jestem zdania, że każdy powinien robić to, co lubi, bo tylko wtedy będzie to robił regularnie. Wiele osób próbowało mnie namówić na bieganie – no nie ma opcji, nie idzie mi to, nie sprawia aż takiej frajdy. Jest tyle opcji, że naprawdę nie ma co się zmuszać do czegoś, co nas nie kręci.

  • Świetny i trafiony w samo sedno tekst. To tak samo jak czasem niestety ludzie bez odpowiedniej i KOMPLEKSOWEJ wiedzy zostają instruktorami w obleganej siłowni. Wzdrygam się na samą myśl.
    Jestem z grupy osób, która ćwiczy można to nazwać „zawodowo”. Trenuję kilkanaście lat judo, trening jest specyficzny ale oprócz tego na macie, robię siłownię i biegam. Na siłowni podnoszę wolne ciężary. Nie uważam jednak, że jakakolwiek inna forma aktywności fizycznej jest banalna i nic nie daje. Sama czasem ćwiczę dla siebie brzuch czy pośladki w wersji dywanowej. Kiedyś poszłam z ciekawości na aerobik i wyszłam nieźle zlana potem. Jak miałam kontuzję, która wykluczyła mnie z treningów walki to chodziłam na m.in na pumpy.
    Ktokolwiek kto ma zajawkę na punkcie aktywnego życia i uprawiania sportu jest w moich oczach wielki. Jeśli potrafi wygospodarować mimo wielu obowiązków czas na to by zadbać o siebie i trzymać formę czuję do niego respekt. Serce mi rośnie jak widzę ludzi pełnych energii, zdrowych i bardziej świadomych.

  • Świetny tekst! Mnie dzisiaj spotkało trochę nieprzyjemności. Gdy przyznałam, że rozciągam się do szpagatu i jest to moim celem, to pojawiły się niezbyt motywujące komentarze. No bo po co mi to niby? czy nie szkoda mi na to poświęcać aż tyle czasu (mogłabym przecież uczyc się w tym czasie języków), bo przecież ani mnie to nie wyszczupli, ani ładniej wyglądać nie będę. I słowa typu: gdybyś tyle czasu siedziała na siłowni to miałabyś piękne mięśnie. Przykre to jest i bardzo demotywujące.

  • Sama prawda 🙂 I zdecydowanie zgadzam się z tym, że najlepszy trening to ten zrobiony! Dobrze jest też odwrócić tę zależność, tzn. nie patrzmy na to, że ktoś biega szybciej, dźwiga więcej czy trenuje częściej, skupmy się na sobie, w końcu każdy ma inne możliwości i cele i nie ma co się stresować 🙂
    Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga, mądrze i ciekawie pisany!

  • Zgadzam się, że jakikolwiek trening jest lepszy niż żaden i
    oczywiście to dobrze, że coraz więcej osób zaczyna dbać o swoje zdrowie i formę
    fizyczną, ale jeśli chodzi o dywanówki, to mam wiele wątpliwości. Uważam, że
    dla osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z fitnessem wykonanie
    prawidłowo (albo chociażby zbliżenie się do prawidłowej techniki) danego
    ćwiczenia wcale nie jest takie proste jakby mogło się wydawać. Często
    nieświadomi swoich błędów narażamy nasze ciało na niepotrzebny stres. Osobiście
    uważam, że taka forma lepiej sprawdza się u osób posiadających doświadczenie i chociażby
    minimalną wiedzę w tym zakresie. Sama, na co dzień spotykam osoby
    zaczynające od tzw. zera i widzę ile trudu i czasu musi upłynąć by mogły one
    wykonać poprawnie np. takie podstawowe ćwiczenia jak przysiad czy pompka.

    Przesłanie jak najbardziej słuszne, bo najważniejsze to robić to, co sprawia
    nam przyjemność i czerpać z tego garściami, nieważne czy jest to zumba,
    crossfit czy joga. Pozdrawiam :).

  • Tam siłownia, Street WorkOut 😀

    Co do samego wpisu – jak dla mnie próba wywołania gównoburzy o nic. Przeszkadza Ci, że inni wtryniają się w Twój trening? Trudno, olej ich i nie rób tego samego co oni – nie oceniaj …

  • Jest jeszcze jedna sprawa chyba ćwiczenie ma sprawiać nam przyjemność więc każdy wybiera to co mu daje radość ?? Nie ma sensu się zmuszać do biegania jak się woli rower :). Po za tym nie oszukujmy się nie każdego stać na karnet na siłowni ,a ćwiczenie w domu nie obciąża finansowo. Niech każdy się martwi o siebie jeśli ktoś chce mi zwracać uwagę to wtedy kiedy jakimś ćwiczeniem mogę sobie zrobić krzywdę w innych przypadkach wara.

  • Brawo!
    Kurcze, właśnie obejrzałam filmik na youtube o ćwiczeniach Mel B, że one gówno dają, no i że może na samiutkim począteczku jest sens to robić, ale potem to już tylko z ciężarami, a najlepiej na siłownie i z trenerem personalnym. Ja oczy pięciozłotówki, bo skąd niby mam wziąć czas i pieniądze na jakąś siłownię, a tym bardziej trenera personalnego. Poza tym ja nie chcę być jakąś modelką fit itd., tylko poprawić wygląd ciała, zadbać o kondycję, zdrowie itd.
    Dlatego fajnie, że u cb jest taki post. Naprawdę podniósł mnie na duchu!

Zostaw odpowiedź

back to top