Nowe buty – Nike Free 5.0 TR Fit

Kupiłam nowe buty do ćwiczeń.

Moje buty do ćwiczeń były już w strasznym stanie – rozklapciałe, dziwnie niestabilne i ostatnio, zwłaszcza na ciężkich ćwiczeniach – produkujące bolesne pęcherze. Korzystając z tajemnej wiedzy (wklepałam w internet) o promocjach stwierdziłam, że to najlepszy czas, aby kupić sobie nowy sprzęt.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Polowałam na różowe albo bardziej jaskrawe, ale niestety nie było – trudno się mówi, prawda? Nie chciałam zamawiać przez internet, bo nie wiem czy wiecie, ale teraz większość z aukcji i sklepów oferuje podróby Nike, które trudno odróżnić od oryginałów. Wyglądają identycznie, są tańsze o połowę, ale… nie mają „fizycznych” właściwości butów Nike.

Mój wybór padł więc na jasnozielone (podobno lemonkowe, ale ja się tam nie znam) Nike Free 5.0 TR 4 Fit, które zaprojektowane są właśnie do ćwiczeń fitness i na siłowni. Wzięłam te zbudowane z siateczki, bo chociaż te z tworzywa sztucznego (dość twarde, ze sztywną podeszwą) były ładniejsze i w większej gamie kolorów, o tyle noszenie na intensywne ćwiczenia topornych butów jakoś do mnie nie przemawia 🙂

Cena? Przecenione z 450 na 299 zł. Kupione w sklepie firmowym Nike w Pasażu Grunwaldzkim.

Zostawiam Was ze zdjęciami i moim debiutem szafiarskim… a mówią, że człowiek się po dwudziestce nie rozwija.