Marty radzą: jak zaakceptować swoje ciało?

Czasami człowiek nagle tyje. Po restrykcyjnej diecie, po ciężkiej chorobie albo po prostu – z powodu zwykłego procesu dojrzewania. W krótkim czasie uda stają się większe, spodnie przestają pasować, a brzuch jest mniej płaski, niż kiedyś. Niektórzy nie potrafią tego zaakceptować – obsesyjnie myślą o swojej wadze i wymyślają czasami głupie sposoby, aby się jej pozbyć

Jak przyzwyczaić się na nowo do swojego wyglądu i co najważniejsze – jak zaakceptować siebie?


Marty Radzą: to cykl, który rozpoczęłam wraz z Martą z bloga wieszak na wybiegu. Chcemy promować zdrowy tryb życia i odżywiania, jednocześnie zwracając uwagę na zagrożenia takie jak zaburzenia odżywiania, o których niby się mówi, ale zawsze po cichu.



#1 OBIEKTYWNIE

Zapytaj znajomych albo napisz na forum jako ktoś anonimowy- czy rzeczywiście powinnam zrzucić parę kilogramów? Nad czym powinnam popracować? Jeśli okaże się, że twoje obawy są słuszne, a twoja sylwetka urosła aż za bardzo – spróbuj lekko zmodyfikować swój tryb życia, jedząc zdrowo i ćwicząc. W większości przypadków jednak usłyszysz, że wszystko z tobą okej: głównie dlatego, że to tylko twój umysł twierdzi, że coś jest nie tak. W takiej sytuacji zapytaj o swoje zalety: co mam w sobie ładnego?
Założę się, że obce osoby lub twoi znajomi myślą o tobie zupełnie inaczej niż ty sama. Spójrz na siebie ich wzrokiem. Mówią, że masz ładne nogi? Obejrzyj je w lustrze. Chwalą brzuch? Spróbuj na niego spojrzeć życzliwszym okiem.
Jeśli koniecznie czujesz potrzebę działania mimo komplementów, które dostajesz, wybierz jedną partię ciała lub jeden cel (np. ujędrnienie go) i zacznij go realizować. Powoli: nigdzie nie musisz się przecież spieszyć.
Sztuczka polega na tym, że próbując naprawić jakąś swoją wadę (prawdziwą czy wymyśloną) przestajesz tak obsesyjnie się dołować i smucić myśląc o swoim wyglądzie. Skupiasz się na celu, motywujesz się. Ważne, żebyś chwaliła się za każdy postęp i jednocześnie pamiętała o rzeczach, które chwalili inni. Stań przed lustrem i obejrzyj ten cudowny tyłek. Może nie lubisz swoich ud, ale przecież nad nimi pracujesz, za to pupą możesz się cieszyć już teraz.

#2 ZAMIEŃ NAWYKI

Często zdrowiejąc z zaburzeń odżywiania czy próbując po prostu kontrolować swoje ciało, nie możemy się pozbyć niezdrowych nawyków, takich jak obsesyjne liczenie kalorii. Zamień je na coś innego!
Dla przykładu: ja kiedyś nie mogłam pozbyć się z głowy nawyku liczenia kalorii. Po pewnym czasie zawarłam ze sobą umowę – zamiast liczyć ciągle ile zjadłam, zacznę bardziej dbać o jakość tego jedzenia – bo nie zawsze ważne jest to ile jesz, ale co jesz. Spróbuj dorzucić więcej owoców i warzyw zamiast liczyć, ile ten wafelek miał kalorii. Czujesz, że tabliczka czekolady to była przesada? Opracuj sobie „chudą” kolację, którą będziesz jadła w takich wypadkach. 

#3 RZUĆ LICZBY

Najgorsze co możesz zrobić w wypadku, kiedy siebie nie akceptujesz, to dodatkowe dołowanie siebie regularnym ważeniem, mierzeniem i przymierzaniem ubrań, które są już na ciebie za małe. Na cholerę psujesz sobie humor? Schowaj wagę i miarkę. Kup parę ładnych ciuchów, w rozmiarze, który nosisz aktualnie i w których będziesz czuła się atrakcyjna. Nie potrzebujesz codziennej kontroli: no bo po co?

#4 PRZYJMUJ KOMPLEMENTY

Kiedy ludzie mówią ci, że ładnie wyglądasz, przestań ripostować „ale przytyłam!”. Nawet jeśli, to czy to rzeczywiście taka wielka tragedia, skoro znajomi dalej cię uważają za cholernie atrakcyjną? Przestań traktować wszystkie komplementy jak kłamstwa. Pomyśl logicznie: jaki niby cel mieliby ludzie, którzy cię tam okłamują? Żaden. Oni naprawdę mówią szczerze! Podobasz im się!
Co lepsze komplementy zapisuj i czytaj, kiedy dopadnie cię zły humor. To jeden z naprawdę lepszych sposobów na polubienie się.

#5 PRZESTAŃ…

… się porównywać. To jedna z tych rzeczy, które ciężko zrobić i wiem o tym aż za dobrze. Trzeba jednak uświadomić sobie, że nigdy nie będziesz Seleną Gomez: dlatego, że Selena jest tylko jedna. Tak samo jak nikt nie będzie tobą: bo przecież jesteś jedna jedyna. Ten punkt jest cholernie trudny: sama się łapię na tym, że czasami oglądam mój motywacyjny piątek i robi mi się smutno 🙂 Niepotrzebnie. Może i ona ma lepszy brzuch, ale przecież jeśli nad nim pracujesz, to też będziesz taki mieć. Niektórych rzeczy z kolei nie da się przeskoczyć i trzeba się z tym pogodzić – ja np. nie mam raczej szans na tight gap. Mam tak wąskie biodra, że musiałabym ważyć trzydzieści kilo 🙂 I taki mój urok.

I teraz pytanie do Was, na które MUSICIE mi odpowiedzieć w komentarzu: jaka część ciała jest u was ładna? Chwalcie się. 🙂