Jeśli przeczytałeś tytuł i myślisz, że w tym zestawieniu znajdą się frytki i czekolada – to niestety jesteś w błędzie. Czasami bowiem rozpoczęcie zdrowego odżywiania i zdrowego stylu życia wcale nie zaczyna się od wrzucenia do lodówki sałatek i wywalenia ciasta od babci. Oto 5 rzeczy niezwiązanych z jedzeniem, które musisz wyrzucić ze swojego życia, jeśli naprawdę i szczerze chcesz być fit.

Zazwyczaj w takich zestawieniach znajdują się banały: należy uciąć fast-foody, przestać pić kolorowe, gazowane napoje i więcej się ruszać – to fakt! Ja też często o nich przypominam, bo to ważne, ale – tutaj muszę sama sobie to przyznać – jeszcze ważniejsze są rzeczy, o których piszę niżej. Dlaczego?

Bo jeżeli nie wyrzucisz ich ze swojego życia, to bardzo, ale to bardzo trudno będzie ci rzeczywiście żyć zdrowo.

5 rzeczy, które musisz wyrzucić ze swojego życia, jeśli chcesz być FIT

  1. Przeświadczenie, że waga jest najważniejsza.
    Waga to narzędzie, którego wcale nie musisz mieć w domu. Zdziwiony? Przez wiele lat panowało przekonanie, że waga jest najważniejsza – że należy obliczać swoje BMI i regularnie sprawdzać, ile ważmy. To nie do końca prawda: bardziej znaczący od wagi jest skład ciała. Co z tego, że ważymy 50 kilogramów, jeśli większość z tego to tkanka tłuszczowa, a nasz wygląd pozostawia dużo do życzenia?Mięśnie zajmują mniej miejsca, niż tłuszcz – stąd wysportowane osoby często ważą sporo, ale wyglądają na dużo szczuplejsze, niż w rzeczywistości. U kobiet waga się zmienia także pod wpływem cyklu – więcej o tym, dlaczego waga nie jest dobrym wyznacznikiem, pisałam w tym wpisie: Ważysz się? Daj spokój! Dlaczego ważenie nie ma sensu?

    Ale waga nie jest też najważniejsza z innego powodu. Ślepe dążenie do tego, żeby ważyć X kilogramów bądź schudnąć X kilo, jest dla nas bardzo szkodliwe. W swoich działaniach powinniśmy myśleć o zdrowiu, szczęściu i dopiero o sylwetce; na pewno gonitwa za konkretną liczbą na wadze w tym nie pomoże, zwłaszcza… że liczba to tylko liczba. I nic więcej. Jasne: u osób z dużą niedowagą czy nadwagą informacja o masie ciała jest istotna, ale nie powinna to być najważniejsza rzecz w waszym życiu. I już.

  2. Nienawiść do siebie
    Często chcemy być fit, bo… nienawidzimy siebie. Przeklinamy w duchu nasze „grube uda”, „tłusty brzuch”, „trzęsące się ramiona”.  
    Zazdrościmy innych pięknych figur i nie możemy patrzeć w lustro. Niestety, nienawiść nie jest sprzymierzeńcem zdrowego stylu życia. Nienawiść zaślepia i sprawia, że wcale nie chcemy dla siebie najlepiej – a wręcz przeciwnie. Pamiętaj o tym, że jesteś piękny, silny i potrafisz dużo więcej, niż ci się wydaje – tylko czasami nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jeśli nie potrafisz siebie polubić, spróbuj chociaż siebie zaakceptować – na początku chociaż połowicznie. Ćwicz i jedz zdrowo DLA SIEBIE, a nie PRZECIWKO SOBIE. Proszę!
  3.  Potrawy, których nie lubisz
    Pisałam o tym ostatnio na moim fanpage – bycie fit, które polega na wmuszaniu w siebie dań, których nie lubisz, mija się z celem. To, że owsianka jest zdrowa czy dobra, nie znaczy, że musisz się zmuszać do jej jedzenia – zwłaszcza, jeśli  na samą myśl masz odruch wymiotny. To nigdy się nie sprawdzi.

    Dużo lepiej jest jeść potrawy, które nam smakują i starać się, żeby były zdrowe bądź próbować przygotowywać nowe wersje.  W takim układzie możemy jeść zdrowo całe życie – a nie wytrzymać miesiąc na znienawidzonym jarmużu, owsiance czy pietruszce, na które nie możemy patrzeć.
  4. Wyrzuty sumienia.
    Jesteś tylko człowiekiem – jak każdy z nas. Każdy czasami ma jakąś zachciankę, zje za dużo, nie pójdzie na trening albo wchłonie niewyobrażalną ilość pizzy Najgorsze, co możesz zrobić, to zamartwianie się tym faktem, albo (jeszcze gorsze!) próbowanie nadrobienia strat przez głodzenie się lub wycieńczające treningi. Takie postępowanie sprawia tylko, że po pierwsze – tracimy nasze zdrowie, po drugie – czujemy się okropnie sami ze sobą.

    fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

    Nie o to w tym wszystkim chodzi. Uważam, że nawet przy zdrowym trybie życia znajdzie się miejsce i na pizzę, i nawet na chipsy czy innego typu niezdrowe potrawy – najważniejszy jest rozsądek. Pamiętajmy też, że po jednej wpadce nie przytyjemy – jest to niemożliwe!

  5. Niezdrowy tryb życia.
    Zdziwiony? Bo przecież żyjesz zdrowo, prawda? Ćwiczysz, jesz warzywa, przygotowujesz pudełka do pracy… ale czy wysypiasz się wystarczająco? Czy próbujesz się odstresować? A może śpisz po 4 godziny, biegniesz na trening, przeżywasz stresujący dzień w pracy i zamiast odpocząć, jeszcze idziesz na crossfit, pobudzając już i tak zestresowane ciało?

    Zdrowy tryb życia to nie tylko dieta i trening. To wszystko. Całe twoje życie. Twoje relacje z innymi, twój sen, odpoczynek, stres. Warto wziąć to pod uwagę i starać się, aby to życie było jak najlepsze, jak najzdrowsze. Nawet najlepszy trening nic nie da, jeśli będziemy zajeżdżać się nim 7 razy w tygodniu bez odpowiedniego odpoczynku. 

Chciałam dzisiaj pokazać wam zdrowy tryb życia z trochę innej perspektywy – mam nadzieję, że mi się udało! Czasami tak bardzo skupiamy się na tym co mamy na talerzu i co w rozpisce treningu, że zapominamy o oczywistościach, bez których… no cóż, trudno osiągnąć cokolwiek. Dbajcie o siebie, lubcie swoje ciało, a gwarantuję – odwdzięczy wam się bardzo szybko!

Dołącz do mnie na FACEBOOKU INSTAGRAMIE po dodatkową dawkę motywacji! 

 

  • Alexandra

    Przydatny post!

  • Justyna Cieśla

    zgadzam się w 100%!
    ja przestałam się ważyć kiedy zorientowałam się, że w zależności od tego w którym pokoju/miejscu w pokoju postawię wagę to różnica dochodzi nawet do 3kg – zaprzyjaźniłam się wtedy z centymetrem i w ten sposób sprawdzam postępy 🙂

    • Ludi

      mam to samo ze swoja waga. przestalam sie wazyc skoro ona oszukuje 🙂

  • Magic

    Kocham Cię Marta!! Od tygodnia chodzę w złym humorze i nie umialam określić czemu. No i już wiem. Caly czas się zadreczalam zlymi myslami. Ze źle, ze nie wychodzi, ze zawalilam itd. Po przeczytaniu tego posta przypomnialas mi co jest najważniejsze. Jak zawsze motywacja od ciebie na 100%. Dziękuję!

    • Dużo uśmiechu 🙂 Nie ma co się zadręczać 🙂

  • Polka surfuje

    Sama staram się być fit. I na samym początku myślałam sobie, że jak schudnę do 55 kg (o 10kh mniej), to będę się lepiej z sobą czuła. Ale utknęłam na 56 i dalej już nić nie dało. A i jedzenie od dietetyka zbrzydło. Więc w końcu doszłam do wniosku, że sama gotuję zdrowe rzeczy. A zamiast dalej zrzucać – częściej chodzę na ćwiczenia i teraz wolę bardziej wyrzeźbić sylwetkę do smukłej. Bo niby 56 a dalej widziałam boczki. Jak jakaś wariatka.

  • Julia Dąbrowska

    Super post! Szczegolnie punkt 2. To jest teraz jakas chora norma, zeby mowic i myslec o sobie jak najgorzej, typu „ogolnie to jestem szczupla, ale nienawidze swojego brzucha bo nie jest plaski”, „nie moge patrzec w lustro bo nie wygladam jak fitness laska”, „dam sobie taki wycisk, ze przez trzy dni nie bede mogla chodzic”, „ale sie skatowalam (!!!) treningiem, hurra”…. 🙁 I gdzie tu jest dbanie o siebie, robienie czegos dla siebie, dla zdrowia?

  • wiola wu

    Hej Marta 🙂 świetny post !!! 🙂 powiem jedna rzecz kiedys a dokładnie pół roku temu tak myślałam katowalam sie cwiczeniami dzien w dzien ze chodzic nie mogłam tak mnie wszystko bolalo,wszystko co niezdrowe wyrzucalam o kosza, jadlam same salatki warzywa wszytko gotowane zero smażonych rzeczy,zero slodyczy..tak sie katowalam nie widziałam żadnych efektów i przestalam ćwiczyć. I taki zastój mialam przez dwa miesiące aż natrafiłam na twojego bloga przeczytałam wszystkie twoje wpisy na blogu i zaczęłam inaczej patrzec na ćwiczenia i odżywianie. Nie jestem jakos gruba nigdy nie bylam chcialam po prostu poprawic swoja kondycje i pozbyc sie kilku kilogramow zbędnych z którymi sie źle czułam. Mam 165cm i waze w tym momencie 62 kg jak zaczynalam z toba cwiczyc wazylam 67kg. Ale nie to jest ważne ważne jest to ze dzieki tobie pokochalam cwiczenia dzięki tobie dobrze sie czuje ze soba i mimo ze nie mam idealnej figury to i tak pokochalam swoje cialo i ćwiczenia z Tobą daja mi przyjemnosc a nie jakis obowiazek ze musze schudnac i tylko jesc zdrowe rzeczy. Wiem ze jest pózno a ja właśnie skonczylam trening ale spokojnie czas na sen tez jest 🙂 dziękuję ze jesteś ze dajesz tyle z siebie i ze dzięki Tobie polubilam ćwiczenia !!!! Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂
    P.S: a co do niezdrowych rzeczy jutro mam niezdrowy obiad bo bedzie pizza!!!! 😀

  • Ada

    Przede wszystkim sen, u mnie wysypianie się było największą zmianą na dobre. Jednak przynajmniej 7 godzin snu to absolutny must have. Z innej beczki, świetnie wyglądasz we fryzurze z pierwszego zdjęcia, bardzo ci pasuje.

  • A

    Wyrzuty sumienia! Szczególnie kiedy w obecności rodziny poczęstujesz się na przykład kawałkiem tortu i zaczyna się wypominanie „przecież jesteś na diecie ” „odchudzasz się” i niemiły uśmieszek na twarzy. Co wtedy najlepiej odpowiedzieć, a może po prostu zignorować? Pozdrawiam i ściskam serdecznie

    • Dorota

      Nie jestem na diecie, tylko żyję zdrowo a w zdrowym życiu liczy się umiar 🙂

  • Ada

    Musiałabym chodzić spać o 21 żeby przesypiać siedem godzin w nocy. 🙁 Niestety! Brak snu jest dla większości z nas największym problemem…

  • Magda

    A nóż zrobi Ci się miło to (szczerze) napiszę: Baaardzo łądne wyszłaś zdjęciu z zielonym napojem 🙂

  • I to jest właśnie mądre podejście do zdrowego trybu życia! 🙂

  • Klaudia Danyłków

    Dziękuję za ten post,ja mam największy problem z wyrzutami sumienia.Nieważne co zjem nawet jeśli jest to śniadanie, obiad,kolacja mam OGROMNE wyrzuty sumienia,boję się ze przytyję,nic nie mogę z tym zrobić,nie radzę sobie.Nie mam diety,jem tak jak zawsze,ostatnio zaczęłam ćwiczyć z pani planem treningowym na odchudzanie. I mam takie pytanie,w tym planie jest zawarte rozciąganie, nie za bardzo lubię takie treningi czy jest to konieczne,mogę to jakoś zastąpić ? Pozdrawiam 😉

  • punkt 5 do poprawy 🙂
    Edit: po zastanowieniu jednak chyba przyjrzę się bliżej wszystkim 😀

  • Agnieszka

    Świetny post! Bardzo mi pomaga Twoje podejście- moje życie naprawdę się zmieniło, odkąd odkryłam Twoje blogi (to już prawie rok!) Ja mam problem z ostatnim punktem- niestety mam obecnie bardzo ciężką sytuację finansową i muszę bardzo dużo pracować, żeby w ogóle się utrzymać. Jedynym momentem, kiedy mogę poćwiczyć, jest niestety ranek, i mówiąc ranek mam na myśli… 5.30. Ciężko mi, bo to sprawia, że czuję się bardzo zmęczona fizycznie (nie daję rady pójść spać przed 23), a przecież chcę też czytać, oglądać seriale, mieć chwile nicnierobienia… Ciężko mi znaleźć równowagę, bo z kolei jeśli opuszczę poranny trening, bardzo źle to znoszę (psychicznie). Przede mną urlop, mam nadzieję, że uda mi się wypocząć, a jednocześnie nie wypaść z treningowego rytmu.

  • Anna Fida

    Ja od kilku dni ćwiczę. Nie chce przechodzić na niewiadomo jaką dietę, bo wiem, że nie dam rady w niej wytrwać (nie wyobrażam sobie jeść tylko owsianek i sałaty), dlatego jem to co zawsze, ale ograniczyłam objętość potraw no i słodycze. Jednak po tym tekście wiem, że jeśli zdarzy mi się grzech w postaci ciasta czy drożdżówki to świat się nie zawali 😉 Zawsze można to spalić treningiem, prawda?

  • Dianaskoknawage

    Kiedyś obiło mi się o uszy sformułowanie, że człowiek śpiący 7-9 godzin ma większe predyspozycje do utraty zbędnej tkanki tłuszczowej. Nie wiem czy to prawda, ale coś w tym może być 😛