Nie znam osoby, która się nie stresuje. Terminy, sprawdziany, zaliczenia, dodatkowa praca, problemy w związku, kłopoty z pieniędzmi – to wszystko powoduje, że często nie możemy zasnąć, jesteśmy rozdrażnieni i najzwyczajniej w świecie zestresowani.  Wydawałoby się więc, że stres to normalna rzecz – ot, każdy go czasami ma. Tyle, że taki stan dla organizmu nie oznacza nic dobrego. Przytyło ci się ostatnio? Źle się czujesz? Masz gorszą cerę? Istnieje ogromna szansa, że to wina stresu.

Wiecie co – jestem chyba najlepszą osobą do pisania o stresie. Stresuję się wszystkim: spotkaniem z kimś nowym, tym, że gdzieś nie zdążę, że czegoś zapomnę, że coś mi się nie uda, że się dzisiaj nie wyrobię. Jestem osobą bardzo podatną na stres, przez co często nie mogę się po prostu wyluzować i zapomnieć o jakichś obowiązkach.

Sporo ludzi bagatelizuje stres. Myślą: przecież wszyscy się stresują, nie? Więc nie ma w tym nic dziwnego. No właśnie, że jest – długotrwały stres ma bardzo zły wpływ na całe nasze ciało. Zaczynając od tak rzucających się w oczy rzeczy jak waga i przyrost tkanki tłuszczowej, poprzez zmiany skórne, a kończąc na tym, co się dzieje „w środku” – czyli np. wrzodach czy innych kłopotach z żołądkiem.

Nie zdajemy sobie sprawy, JAK DUŻY wpływ ma stres na nasz organizm. 

NAJCZĘSTSZE SKUTKI STRESU:

  • podwyższone ciśnienie
  • widoczny wzrost wagi
  • osłabienie układu odpornościowego
  • problemy z życiem seksualnym (zerowe libido)
  • bezsenność
  • kłopoty z pamięcią
  • objadanie się (zajadanie stresu – Jak przestać się zajadać?)
  • rozdrażnienie
  • większa ilość tkanki tłuszczowej (tłuszczyk „chętniej” się na nas odkłada)
  • problemy żołądkowe
  • choroby żołądka i całego układu pokarmowego, m.in też Zespół Jelita Drażliwego

Gdy się stresujemy, organizm produkuje większe ilości kortyzolu – hormonu stresu – który odpowiada m.in za odkładanie się tkanki tłuszczowej!

Najczęściej stresujemy się pieniędzmi, problemami związanymi z relacjami z bliskimi, pracą czy szkołą. To właśnie taki typ stresu jest najgroźniejszy, ponieważ jest długotrwały i nie kończy się po chwili jak np. trema przed wystąpieniem (zwykła trema może nawet pomóc!).

JAK PORADZIĆ SOBIE ZE STRESEM?

Najlepszą radą byłoby powiedzenie: „po prostu wyluzuj i nie przejmuj się tak wszystkim„, ale dobrze wiem po sobie, że to niesamowicie trudne. Są jednak sposoby, które pozwalają na zredukowanie stresu – warto je wprowadzić w życie, bo nawet, jeśli nie widzicie skutków stresu teraz, mogą one pojawić się z opóźnieniem. O tym należy pamiętać.

  • ćwicz. Ruch świetnie redukuje stres i zmniejsza napięcie mięśni. Jeśli nie masz czasu w ciągu dnia na trening, a czujesz, że będzie to stresujący dzień – przejdź się, podjedź gdzieś rowerem, poświęć 15 minut na pajacyki i burpees. Twój organizm ci za to podziękuje.
  • zorganizuj się. Zarządzanie czasem ma ogromny wpływ na planowanie. Prowadź kalendarz i zapisuj ważne daty, ustaw sobie przypomnienia w telefonie. Dzięki temu odejdzie ci sporo stresów, bo wszystko będziesz miał pod kontrolą. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć organizację czasu, zajrzyj na mojego drugiego bloga, jest o tym cały dział: organizacja czasu. Oczyszczenie swojej głowy z dat, obowiązków i stresów związanych z terminami może diametralnie zmienić twój nastrój.

  • ćwicz asertywność. Często stres pojawia się, kiedy bierzemy na swoje barki zbyt dużo zadań (patrz: ja!). Dlatego odmawiaj, jeśli nie masz czasu lub wiesz, że nie wyrobisz się z jakąś rzeczą. Bądźmy realistami. Nie jesteśmy wróżkami chrzestnymi, które mają spełniać marzenia innych – my też jesteśmy ważni!
  • zaplanuj czas dla siebie. Wiem, brzmi głupio, kto planuje czas wolny? Ale dla zajętych osób, pracoholików i ludzi ambitnych to konieczność. Zapisz sobie w kalendarzu, że od tej do tej masz czas wolny i oglądasz seriale, idziesz na trening, robisz sobie maseczkę – dzięki temu nie zwariujesz i wyciśniesz ten czas dla siebie. Co więcej: nie bagatelizujcie tej rady. Kiedy nie planuję czasu dla siebie, gdy mam wolne zaczynam robić kolejną rzecz, zamiast zająć się sobą. To błędne koło, które powoduje jeszcze więcej stresu.
  • pij melisę. Uspokaja i pomaga zasnąć.
  • dobrym pomysłem jest kupienie zapachowych świeczek, np. o zapachu lawendy, która rozluźnia. 
  • ćwiczenie jogi redukuje stres. Na youtube znajdziesz zestawy ćwiczeń dla początkujących.
  • spróbuj śniadań białkowo-tłuszczowych. Nie podnoszą poziomu cukru we krwi i mogą pomóc osobom, które mają problemy z chronicznym stresem.
  • rozciągaj się – tak jak joga, tak i stretching może być przydatny w walce ze stresem.

Często się stresujecie? Macie jakieś swoje patenty na odstresowanie się?

  • Ania

    Jakbym czytała o sobie, kłębek nerwów z każdego powodu 😀 Ale już takie skutki perfekcjonizmu i chęci załatwienia wszystkich spraw w trybie natychmiastowym. Czas chyba trochę odpuścić- niech niektóre sprawy poczekają na swoją kolej 🙂 meliska z pomarańczą- uwielbiam 😀

  • Ja polecam muzykę! Kiedy się stresuję, włączam jakąś miłą playlistę na Spotify i wyłączam się na chwilę. Polecam między innymi „have a grat day”, „your favourite coffee house” i „feel good indie rock”. Zawsze działa! Ogólnie muzyka pomaga mi zwalczyć zły nastrój – jakikolwiek by nie był 😉

  • HallowNight

    Ten post jest idealny dla mnie. Od września, czyli od rozpoczęcia roku i nauki, jestem zestresowana. Chociaż nie wiem czy to dobre słowo. Po prostu czuję nieustanny niepokój, który najgorszy jest własnie w szkole i powoduje różnego rodzaju komplikacje :/

  • Klaudia

    Akurat ja się stresuję tylko gdy świat się naprawdę wali, ale za to mój mąż nadrabia. On się wścieka, spać nie może a ja kłade głowe na poduszkę i już mnie nie ma 🙂

  • Gabriela Żuk

    Marta przybij pionę. Ja się stresuję WSZYSTKIM. Nawet tym, że w spożywczaku pomylę koperek z pietruszką. A szczytem wszystkiego jest to, że stresuję się tym, że się stresuję.
    Najważniejsze, żeby rozmawiać o tym co nas stresuje/martwi, bo ja tego nie robiłam i bylo kiepsko.

  • legiwhite

    Hej Marta, świetny wpis. Mimo że ja nigdy sie nie stresuje (naprawde nigdy, aż sama jestem w szoku) to kilka rzeczy mi uświadomił. A tak z innej beczki- szukałam na Twoim blogu ale nie znalazłam wpisu o tym co jeść przed i po treningu porannym, południowym i wieczornym. Myślałas może nad takim wpisem? Myślę, że wielu osobom by się przydał. Gratuluje tak świetnego bloga, niesamowicie mnie motywujesz w dni gdy nie mam na nic siły 😀

  • Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja stresuję się takimi „głupotami”… Na mnie zbawiennie działa kolorowanie, o czym dowiedziałam się dość niedawno – siadam z kolorowanką (są też takie dla dorosłych) i paczką kredek, a po 15 minutach jestem jak nowo narodzona:)

  • Potwierdzam! Najlepsze na stres jest bieganie! 🙂 Ja dzięki niemu wkręciłam sobie do głowy zagadnienie strefy wpływów. Nie stresuję się już korkami, kolejkami, upierdliwym wykładowcą bo to nie moja wina więc nie ma się co stresować 🙂

  • a.nessy

    na stres polecam kolorowanie. może głupio brzmi, ale mi pomaga się skupić i wyciszyć. kolorowanki to naprawdę fajna sprawa.

  • Agata

    Marta, Ty to chyba potrafisz czytać w myślach… ostatnio objadanie się, to moje drugie imię. Jakiś czas temu wzięłam się za siebie konkretnie, zaczęłam ćwiczyć, zdrowiej się odżywiać, schudłam i w końcu zaczęłam się czuć dobrze sama ze sobą, miałam więcej energii itd. A teraz? Moja waga owszem ruszyła, ale do przodu… i bynajmniej, nie z powodu przyrostu ”mięśni”. Zaczęłam wszystkie moje problemy i smutki zajadać słodyczami i to w dużych ilościach, najpierw jem ze stresu, potem czuję się winna, a potem z tej żałości znowu jem, i takie błędne koło. Jem nawet jak nie jestem głodna i czuję się źle zarówno psychicznie jak, i fizycznie, jestem strasznie zmęczona, apatyczna, nie mam na nic ochoty, mój żołądek też już ma dość, ale obiecuję sobie, że już od jutra koniec, ale na obiecywaniu się kończy. I tak sobie rozregulowałam organizm, że mam jakieś takie gwałtowne spadki cukru w organizmie i czuję się jakby mnie walec przejechał i oczywiście wtedy jem, żeby poczuć się lepiej. I już sama nie wiem co robić, żeby jakoś to zahamować 🙁

  • Justyna

    nie jestem pewna czy ze stresem da się wygrać, ale wciąż walczę

  • Pinku

    Bardzo często 🙁 Nowa szkoła, nauka, niska samoocena.
    Wieczorami ćwiczę, a później przybieram jakieś dziwne pozy i próbuję utrzymać równowagę ^^

  • crazyprincess

    Ostatnio bardzo często, w tym roku czeka mnie matura i mam problem ze zorganizowaniem sobie nauki, bo czasami mam już dosyć i nie mogę na to patrzeć, wtedy mam kompletnego doła i nic mi się nie chce, za wszelką cenę staram się jeszcze chociaż trochę pouczyć, ale to tylko pogarsza sytuację. Dodatkowo chciałabym codziennie ćwiczyć i jakby tego było mało niedawno założyłam bloga i bardzo chcę go regularnie i ciekawie prowadzić, ale nie starcza mi na wszystko czasu i siły.
    A oto mój blog

  • Katarzyna

    Ja miałam mega stresujący poprzedni rok akademicki i…dużo schudłam! Zawsze z powodu stresu chudnę, bo zaciska mi się żołądek i po prostu nic nie przeciska mi się przez gardło. Nie mam patentu na stres, bo są sytuacje w życiu, które zawsze będą mnie stresować, jak choćby to, że w tamtym roku akademickim przeprowadzałam się jakieś 4 razy, ale ogólnie staram się unikać sytuacji stresowych. Oczywiście nie poprzez unikanie świata, ale staram się łagodzić konflikty, być dobrą duszą, która mówi, że „skoro tak się stało, to już tego nie zmienimy możemy myśleć tylko o tym co się wydarzy, bo myślenie o przeszłości i rozpamiętywanie porażki nic nam już nie da” – oprócz stresu.

  • dla mnie od zawsze metodą walki ze stresem był sport 🙂

  • Magda13

    Ja również stresuję się wszystkim 🙁 I często mam wtedy problemy z żołądkiem lub nie mogę spać, bo serce tłucze mi się w piersi. Na szczęscie zdołałam to teraz jakoś opanować, ćwiczę wdechy i wydechy itd. Mam natomiast problem ze sportem, który teoretycznie powinien mnie odprężać. Gdy zaczynam ćwiczyć w domu, automatycznie zaczyna walić mi serce i nie mogę złapać oddechu, choćbym wcześniej nie myślała o problemach przez cały dzień. Wydaje mi się, że to również na tle nerwowym, bo podczas wfu na studiach nie mam takiego problemu. No i jak opanować stres sportem, gdy stresuje się podczas jego uprawiania? 😀

    • Anna

      Z tym kołataniem serca mam dokładnie to samo. Potrafię leżeć godzinami wyczerpana,a w piersi mam marsz niepodległości. Lekarz polecił mi branie magnezu przed snem, dopiero zaczęłam i liczę,że pomoże. Możesz napisać coś więcej o tym jak udało ci się to opanować?

      • Magda13

        Chyba nie bardzo mogę Ci pomóc:( W zeszłym roku mieszkałam sama i samotność bardzo wzmagała te moje wszystkie objawy. W tym roku zamieszkałam z bardzo systematyczną koleżanką z liceum, która bardzo wpływa na moją walkę z prokrastynacją – bo to prokrastynacja była też przyczyną moich problemów. Nie uczyłam się, bo byłam zestresowana i stresowałam się, bo się nie uczyłam 🙂 W tym roku trochę pogodziłam się ze swoim kierunkiem studiów, stwierdziłam, że skoro nie mam zamiaru ich rzucać, to muszę się postarać je pokochać. I jest lepiej.

  • Gabriela Zybek

    Ja ostatnio odczuwam skutki stresowania się, naprawdę… Jeszcze nigdy tak nie miałam. Rano nie mogę jeść, bo czuję że zwymiotuję (zawsze jadłam śniadania), nie mogę też wstać, nawet jeśli śpię już te 7/8 h, znowu wieczorem nie mogę zasnąć bo planuję, planuję, jak tu ze wszystkim zdążyć. Przed każdą dniówką w pracy mój żołądek jest tak ściśnięty… W dodatku denerwuje mnie to, że jestem taką perfekcjonistką i muszę mieć zawsze wszystko na piątkę…. Nie umiem wyluzować… 🙁

  • Klaudia

    Nigdy nie próbowałam planować czasu wolnego. Dla mnie czas wolny jest wtedy, kiedy skończę wszystkie zadania. Niby logicznie, ale sama zaczęłam dostrzegać u siebie skutki stresu. Dziękuję za ten post! 🙂

  • Musk

    Na całe zło świata, kiedy dobijają ludzie, zadręcza się człowiek się lub nie jest się w stanie pojąć „jak można? dlaczego ja?” i chęci schowania się przed światem – najlepsza opcja to wciągnąć trampki i gonić przed siebie! Nie ucieknie się od problemów ale pozwoli na kilka głębszych wdechów, oderwanie myśli lub wręcz przeciwnie pozwoli przemyśleć na spokojnie problem.
    Polecam! 😉

  • Czas wolny to będzie problem 🙂

  • Właśnie jakiś czas temu zauważyłam, że właśnie dzięki treningowi jestem bardziej wyluzowana. Nie dość, że czuję zadowolenie z tego, że udało mi się dotrwać do końca, to moje ogólne samopoczucie jest lepsze, a ja częściej się uśmiecham. Same plusy normalnie! 😀
    Ogólnie bardzo fajne i przydatne rady 🙂
    Pozdrawiam! 😀

  • Dodum Duum

    Planowanie czasu wolnego to świetny patent! Robiłam tak, kiedy miałam gigantyczny egzamin, chyba muszę do tego wrócić

  • Ćwiczenia fizyczne są najlepsze na stres. Po wyjątkowo stresującym dniu w pracy najłatwiej wrócić do domu, odpocząć i nic nie robić, ale to błąd! Najlepiej zebrać sowje ostatnie pokłady energii i iść na trening, całkowity psychiczny reset gwarantowany. I człowiek od razu jakiś taki szczęśliwszy (bardzo zmęczony, ale też bardzo szczęśliwy).

  • Dori

    Marta co sadzisz o odzywkach białkowych? Nie codziennie tylko po treningu na siłowni kiedy nie ma okazji na zjedzenie szybko czegoś innego?

  • Anna

    Jeden z moich patentów to czytanie Twoich blogów:)

  • Chyba nie jestem osobą, ktora często się stresuje. Mam takie okresy w życiu, które są dla mnie wyjątkowo trudne, ale jeśli się wszystko układa i jestem szczęśliwa, to nawet ten stres jest mniejszy i jakiś taki wcale niedokuczający 🙂

  • Dodałabym jeszcze przebywanie na łonie natury, w miarę możliwości oczywiście – spacer po lesie na przykład albo nawet pogapienie się na rybki w akwarium może pomóc. Dieta też może pomóc bo często stres obciąża nasz układ pokarmowy i nie ma co tego pogarszać ciężkostrawnym jedzeniem.

    • No i też stresuję się wszystkim, serio – witaj w klubie!:)

  • Ostatnio na zajęciach na studiach oglądałam filmik, który dał mi sporo do myślenia. Ponoć nasi wspaniali amerykańscy naukowcy przeprowadzili badania i owszem, ryzyko śmiertelności dla osób, które były bardzo podatne na stres, było wyższe, jednak te wszystkie osoby wierzyły, że nie wolno się stresować, bo stres szkodzi. Z kolei kolejne badania pokazały, że osoby, które pozytywnie patrzyły na stres (czyli jako „pomoc naszego ciała w poradzeniu sobie z sytuacją”, jako bodziec do zrobienia czegoś teraz w tej chwili itp.) wcale nie miały podwyższonego ryzyka zawałów i innych takich. Tak więc to wszystko siedzi w naszej głowie.

    Osobiście nie lubię się stresować, ale doceniam to, że ciało reaguje w taki a nie inny sposób, bo chce mi po prostu pomóc. Dzięki temu mogę w końcu wykręcić ten głupi numer do klienta, wyjść przed grupę coś zaprezentować i w ten sposób walczyć ze słabościami. To tak zwany pozytywny stres. Gorzej, gdy stresujemy się czymś przewlekle i jesteśmy wręcz przerażeni, że stres odbiera nam mowę i zdolność ruchową. Miałam tak kilka razy w życiu i przy takim stresie właśnie miałam bóle żołądka, problemy z trawieniem, odruchy wymiotne, „gulę w gardle”, brak chęci do życia itp. Przewlekły stres, gdy usilnie będziemy się karcić za to, że się stresujemy, może doprowadzić do poważnych chorób. Więc myślę, że po prostu musimy racjonalnie do tego stresu podejść, jak do wszystkiego 🙂

    • agrafka

      Bardzo mądrze napisane 🙂

    • aleksandrix

      Tez oglądałam ten filmik ! Rzeczywiście pomaga spojrzeć na sytuacje stresowe z zupełnie innej strony. Nasze negatywne myslenie tylko powiększa stres i dlatego trzeba to zmienić 🙂

  • Cwiczenia laduja glowe endorfinami, czyli hormonami szczescia, i to chyba dzieki stresowa sytuacja wydaje sie nam jezeli nie odrobine przyjemniejsza, to odrobine mniej stresowa. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • agrafka

    Marta, a tak z perspektywy czasu, to czy trening traktujesz jako czas dla siebie, czy to są dla Ciebie 2 oddzielne kwestie? Bo ja traktowałam to jako jedno i to samo, ale chyba muszę zacząć traktować oddzielnie.

  • eh ten stres… 😀 2 lata temu wyleczylam nadżerki żołądka a do dzisiaj zmagam się z jelitem drażliwym 🙂 stwierdzona nerwica. Po psychologu lepiej, bo jeszcze jakis czas temu potrafil rozbolec mnie brzuch ze stresu jak gotowalam, żeby niczego nie przypalić 🙂
    ma-sa-kra! I wiecie co? Chyba najbardziej mi zaczęły pomagać treningi 😀

  • Kasia Kowol

    szczególnie te muminki <3

  • urszulka

    u mnie najlepiej sie sprawdza nie picie kawy, tylko to nie jest łatwe bo to moj ulubiony cieply napoj. Ja jeszcze dodatkowo po bardzo nerwowym okresie np3 dniach ,gdy schodzi to ze mnie, bardzo źle się czuję jakby chora nie lubie tego ale chyba właśnie tak moje ciało odreagowuje