Pakujesz w siebie kilogramy brokuła, od dwóch miesięcy nie widziałeś na oczy czekolady i pizzy, codziennie odwiedzasz siłownię i czasami myślisz, że jesteś na niej częściej, niż twój trener personalny. Wyciskasz coraz więcej, robisz coraz szybciej przysiady i na prawo i lewo mówisz o tym, jak bardzo jesteś teraz fit. Czyżby? Oto 5 błędów, które robią ludzie, którzy myślą, że żyją zdrowo.

Z jednej strony internet pęka w szwach od informacji o diecie, treningach i ogólnie pojętym zdrowym życiu. Z drugiej strony, ten natłok wiadomości sprawia, że nie wszyscy w tym się odnajdują i zaczynają błądzić, wierząc w rzeczy, które powinni omijać szerokim łukiem. Jak to jest naprawdę z tym zdrowym życiem. 

1. Mówisz ciągle „fitness”, a zapominasz o słowie „wellness”.

„Wellness” to określenie pochodzące z angielskiego i będące połączeniem słów „well-being” (dobre samopoczucie) „fitness” – a określające styl życia, polegający nie tylko na aktywności fizycznej i zdrowej diecie, ale także dbanie o samopoczucie poprzez odpoczynek i unikanie stresu.
No własnie.

Nigdy nie będziesz do końca zdrowy, jeśli jedyne, co cię interesuje, to twoje ciało – a właściwie jego wygląd. Naprawdę, to, że chodzisz o siłownię o 1 w nocy wcale nie świadczy o tym, że jesteś taki zmotywowany i zdeterminowany. Narzucanie na siebie za wiele obowiązków, codzienny stres, nerwy, pogoń za pracą i brak chwili spokoju na pewno nie jest zdrowe. Tak samo jak robienie treningów kosztem odpoczynku!

2. Wiecznie mierzysz jedzenie.

Jeżeli twoje życie kręci się wokół wagi kuchennej i przeliczania kalorii oraz białek, węglowodanów i tłuszczy – coś tu jest nie tak.  O ile nie szykujesz się do zawodów sylwetkowych, na pewno nie potrzebujesz skrupulatnego liczenia każdego grama jedzenia, który wkładasz do ust. Takie postępowanie może skończyć się zaburzeniami odżywiania – anoreksją, bulimią lub ortoreksją.

Zdrowe życie nie polega na liczeniu. Polega na poznaniu swojego ciała i dokonywaniu odpowiednich wyborów. Jeżeli twoje „zdrowe życie” wymaga od ciebie wiecznej rezygnacji z posiłków, które lubisz, ograniczeniu jakiejś grupy składników odżywczych i wiecznego ważenia produktów, to wcale nie jest zdrowe. Nie da się tak wytrzymać całe życie, to chore.

Jeśli naprawdę chcesz żyć zdrowo, czytaj. Czytaj o tym, co jest zdrowe, co nie i wybieraj mądrze, co ląduje na twoim talerzy. Pij dużo wody, pamiętaj o warzywach i nie daj się zwariować, jeśli raz na jakiś czas zjesz coś, czego nie powinieneś. Ręka ci od tego nie odpadnie. Zdrowie = złoty środek.

3. Trenujesz za dużo.

Treningi 6-7 razy w tygodniu to gruba przesada, jeśli nie jesteś profesjonalnym sportowcem. NIKT nie potrzebuje takiej liczby treningów, co więcej, robi to więcej szkód, niż pożytku. W krótkim czasie możesz doprowadzić do przetrenowania i przekreślić wszystkie swoje dotychczasowe postępy.

Zalecana dawka ćwiczeń to sesje treningowe 3-5 razy w tygodniu. Dodatkowo oczywiście powinno się ruszać codziennie (spacer, wybieranie pójścia pieszo zamiast autobusu).  Naprawdę nie należy się katować, by być zdrowym, chudym, silnym i kimkolwiek chcecie być.

Wbrew pozorom, odpoczynek to także trening.  Niedobór snu może skutecznie sabotować twoje odchudzanie i sprawiać, że wcale nie będziesz tracił wagi. Brak odpowiedniego odpoczynku sprawi też, że dużo wolniej będą przychodziły postępy związane z budowaniem masy mięśniowej.  To własnie w trakcie odpoczynku rosną mięśnie – nie w trakcie samych ćwiczeń. Warto o tym pamiętać.

4. Bierzesz przykład z zawodniczek sportów sylwetkowych
W internecie mamy teraz wysyp dziewczyn i chłopaków, którzy chcą zostać kulturystami bądź startować w zawodach sylwetkowych. Nie ma w tym nic złego. Gorzej jednak, kiedy wcale nie masz takiego celu, a próbujesz naśladować ich tryb życia.

Aby wystartować w takich zawodach i osiągnąć taką sylwetkę, należy zejść poniżej pewnego poziomu tkanki tłuszczowej. Te dziewczyny nie wyglądają tak cały czas – wtedy nie miałyby prawdopodobnie miesiączki! Wyglądają tak na czas zawodów, a potem zawsze przybierają lekko na wadze – po to, by utrzymać ZDROWIE. Nie można wyglądać jak zawodniczka bikini fitness w najlepszej możliwej formie 24/7, bo jest to niebezpieczne dla naszego organizmu.

Tkanka tłuszczowa JEST POTRZEBNA, zwłaszcza kobietom. Jej niedobór powoduje zatrzymanie miesiączki, a co za tym idzie – możliwe późniejsze problemy chociażby z zajściem w ciążę. 

Dieta zawodniczek wcale też nie jest taka zdrowa – wiele z nich je codziennie to samo – MONOTONIA POSIŁKÓW, NAWET NAJBARDZIEJ ZDROWYCH, TEŻ NIE MA NIC WSPÓLNEGO ZE ZDROWYM ŻYCIEM. Nasz organizm potrzebuje różnego rodzaju produktów i różnych składników odżywczych. Pakowanie w siebie codziennie kurczaka z ryżem i brokułem i popijanie wszystkiego białkiem wcale nie jest korzystne i na pewno koło zdrowego żywienia nie stało.

Zawodniczki robią to na własną odpowiedzialność, z powodu zawodów i pod opieką doświadczonych trenerów. Taki tryb życia nie nadaje się dla „zwykłych” osób chcących po prostu być fit.

5. Pijesz białko, bierzesz kreatynę, łykasz BCAA i spalacz tłuszczu

Jeżeli nie jesteś sportowcem ani zawodnikiem sportów sylwetkowych, odpuść sobie. Szkoda twoich pieniędzy i szkoda pakowania w siebie tego wszystkiego. Te produkty naprawdę NIE SĄ ci potrzebne. Jeżeli chcesz wyrzeźbić mięśnie, ale nie chcesz mieć kulturystycznej budowy – nie są potrzebne. Jeżeli chcesz schudnąć – nie są potrzebne. Jeżeli chcesz przytyć – nie są potrzebne. Jeżeli chcesz po prostu żyć zdrowo – też nie są potrzebne!

Wkurza mnie wielki boom na te produkty, bo wcale nie są one potrzebne przeciętnej osobie, trenującej (nawet siłowo) dla poprawy swojej sylwetki czy zdrowia. Naprawdę nie są!  Wszystkie składniki odżywcze jesteśmy w stanie dostarczyć samą dietą (jeśli nie trenujemy profesjonalnie), a wspomagacze nie są nam potrzebne – nasz organizm doskonale poradzi sobie sam! 

To chyba pięć podstawowych błędów, ale mam ich w głowie o wiele więcej. Myślę, że jeszcze powstanie niejedna notka na ten temat 🙂 Jeśli znacie kogoś, kto może popełniać te błędy – puszczajcie ten wpis dalej, bo coraz więcej osób WARIUJE na punkcie zdrowego trybu życia, zamiast po prostu wyluzować.

Jestem na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE.

  • Maja

    Hej. Nie jestem pewna czy nie należę do osób, które popełniają jeden z tych błędów. Mianowicie chodzi o za dużo ćwiczeń. Ćwiczę 6 razy w tygodniu, w tym trzy razy robię intensywny interwał, a tak to to wysmuklające i powolniejsze kardio. Czy to jest za dużo? Powiem tylko tyle, że się nie zmuszam. Chociaż nie jest to najlepsza przyjemność w ciągu dnia, robię ją z satysfakcją i myślą o tym, że to jest dobre. Wydaje mi się, że wszystko jest okej, czy mam rację?

    • Ja bym zamieniła jeden interwał na przykład na trening wzmacniająco-siłowy. Interwały to dość ciężkie treningi i zbyt duża ich ilość też nie jest wskazana

      • Maja

        Okej. Dziękuje. Będzie ciężko, bo wolę takie treningi po których ledwo żyję ze zmęczenia, ale niewiele mnie boli. 🙂 Pozdrawiam. 🙂

  • Ja czasem mam skłonności do przesadzania z liczeniem każdej kalorii.. Ale nikt nie jest idealny, każdy popełnia jakieś błędy, ważne, by zdawać sobie z tego sprawę i próbować je naprawić 😉

  • no właśnie, ja staram się jeść zdrowo, ćwiczę – bo lubię, biegam tak samo… ale czasem mnie już wkurza, że na przykład tak ciężko znaleźć przepisy an zdrowe pankejki czy inne wypieki bez białkowych odżywek – zwłaszcza jak przeglądam zagraniczne fit strony z przepisami. Wiele zdrowych wersji słodkich przekąsek naładowanych jest dodatkami typu białko itp .. po co..?

    • justyna

      Wszystko mozna robic bez takich dodatkow tylko potrzeba troche wyobrazni 😉 wystarcza bialka jaj, platki gorskie, slodzik i kakao a wyjda naprawde swietne ‚pankejki’:D

  • kajax99

    Nie jestem pewna czy też jestem wśród tych osób.. Napisałaś że powinno się trenować 3-5 razy w tygodniu, więc czy to źle, że 3x w tygodniu mam treningi pływackie, potem w środę zwyczajne1,5h szkolnego wf-u, w piątek zajęcia dodatkowe z koszykówki i po nich 30min zumby i chciałbym jeszcze chodzić w sobotę na siłownię bo tamtymi zajęciami nie wyrzeźbię sylwetki. Więc tak właściwie tylko niedziele mam wolną chociaż wtedy tak jak czasami w inne dni robie przysiady lub trening na pośladki z filmikiem. Czy to rzeczywiście za dużo?
    I jeszcze jedna sprawa bo wspomniałaś o sportach sylwetkowych. Czy w związku z tym posiadanie „kaloryfera” przez cały czas przed kobietę i dążenie do tego jest niezdrowe?

    • Niedzielę bym zostawiła całkowicie wolną. Co do siłowni skonsutuj się z trenerem, czy to nie bedzie kłóciło się z twoim planem treningowym.

      Co do kaloryfera, zależy o jakim mówimy – jeśli o lekkiej rzeźbie mięśni, to jak najbardziej jest to osiągalne, zwłaszcza u naturalnie szczupłych osób. Jesli jednak mówimy o silnej budowie non stop – no, zazwyczaj u doroslych kobiet wymaga to w 99 procentach bardzo niskiej tkanki tluszczowej, za niskiej.

      • kajax99

        Dziękuję ci bardzo za odpowiedź ;D
        Ja nie należę do tych naturalnie szczupłych (niestety ;-;) mam raczej grube kości i solidną budowę, ale mimo to mam nadzieję, że uda mi się chociaż trochę wyrzeźbić kaloryferek, żeby był widoczny 🙂

  • Ja to mam problem niestety z tym pierwszym punktem – mam zbyt dużo na głowie. Zawsze coś, o czym muszę pamiętać – egzaminy, praca, pisanie magisterki, blog, niewyrabianie się z terminami… Uczę się odpoczynku od dłuższego czasu. Wprowadzam do swojego życia parę czynności, które mają pomóc mi trochę wychillować, aczkolwiek w naszym świecie takie życie luzaka łatwe nie jest. Ostatnio super wycisza mnie relaksacyjna muzyka w godzinach wieczornych – żadnych ostrych tonów, nic pobudzającego – zasypiam jak aniołek 🙂

  • Oj chyba mam problem z liczeniem tych kalori. na szczęście ogarnełam się z trenowaniem i już nie ćwicze codziennie. więcej to szkód narobiło niż pożytku. ps. wspomniałam o tobie i twoich treningach na moim blogu, czytałam że cię to irytuje, więc jeśli ci to przeszkadza mogę usunąć! http://nikojta.blogspot.com/2016_03_01_archive.html Jesteś dla mnie wielką inspiracją i dzięki tobie troche wyluzowałam. Ten post jest naprawde dużo ludziom potrzebny.

    • Hej, bardzo dziękuję że wspomniałaś o mnie na blogu! Gdzie przeczytałaś, że to mnie irytuje? Wcale tak nie jest! <3

      • kiedyś tam pisałaś o kradnięciu twoich przepisów i takstów. Może to nie to samo, ale wolałam się upewnić, niż być irytującym darmozjadem 🙂

  • Iwa Ufo

    Być może złe miejsce ale zastanawiam się czy mając dużą niedowagę mogę jeść ogólnie mówiąc w sposób jaki tu przedstawiasz ? Czy raczej powinnam bardziej tłuste i mięsne potrawy? Domowe, kaloryczne dania ? Jem tak bo tak lubię za nic nie smakują mi niezdrowe czy tłuste/ mięsne dania :/ To samo typowo polskie domowe dania. Co zdrowego może być wysokokaloryczne/ odpowiednie dla „wychudzonych” ? Może w sumie powinnaś o tym wspomnieć na blogu (jeśli wspomniałaś przepraszam ale nie znalazłam) 🙂 ps. Mam 176 cm i 48 kg

    • Niekoniecznie. zwiększyłabym może udział mięsa i węglowodanów w diecie, ale to niekoniecznie muszą być tłuste, niedobre rzeczy. Z węgli przepyszne są frytki z batatów, wszystkie kasze, słodkie zdrowe ciasta 🙂 Pzygotowuję o tym wpis

  • Lubię te punktowe analizy u Ciebie, bo mogę sobie zweryfikować moje postępowanie. Stwierdzam, że nie jest ze mną tak źle :). Co prawda niedawno jeszcze miałam jakieś stresy (sesja, wiadomo) ale teraz wyluzowałam, więcej śpię i jest lepiej 🙂

  • Dodum Duum

    Marta, rozciągasz się jeszcze do szpagatu? 😀

    • Rozciągam, ale nie tak regularnie, żeby dojść do pełnego – ciągle sobie obiecuję, że będę robić to codziennie, ale w praniu wychodzi jakieś 3 razy w tygodniu – stanowczo za mało. Nie potrafię się do tego dostatecznie zmotywować, w jakiś sposób się do tego zmuszam, bo nie lubię takich statycznych ćwiczeń. 🙂

  • W końcu zdrowe podejście do sprawy 🙂 ludzie często przesadzają z liczeniem jedzenia, kalorii i ciągłymi wyczerpującymi treningami i zapominają o najważniejszym, że to ma nam dawać radość 🙂

  • Andzia

    Marta powiedz mi jak to jest z tymi kurczakami, ja jadłam 2 razy w tygodniu,a usłyszałam ,że są napakowane hormonami to się przestraszyłam,że mi tyłek urośnie (ogólnie jestem niska i mam taką budowę,że mam boki, nogi a ass jest najgorszy ;( Zrezygnować z nich czy nie?

    • Taka Kasia

      Ja raczej bałabym się o zdrowie, a nie o duży tyłek. Z mięsem trzeba uważać, bo większość to chemia.

  • Marzena

    Dobrze jest przeczytać taki rozsądny tekst 😉

  • Joanna Śleboda

    Pod wpływem tego posta odłożyłam wagę kuchenną do szuflady i przestałam obsesyjnie mierzyć wszystko, co wkładam do ust. Jakiś głos z tyłu mojej głowy zaczyna mi mówić, że niechybnie przytyję. Staram się go ignorować…

  • alexz

    Od niedawna jestem na diecie redukcyjnej i z Twojego wpisu wynika, że popełniam dwa błędy. Ważę jedzenie (nie tak bardzo skrupulatnie, ważę przede wszystkim mięso, reszta „na oko”) i piję białko lub dodaję je do posiłków. Teraz już sama nie wiem – brnąć w to dalej czy nie dać sie zwariować?

    • nofcknway

      tu chodzi bardziej o to, żeby nie ważyć wszystkiego na zasadzie: „o, mam w diecie 100 g jabłka. kładziesz na wage. 120 g??? NIE MOZE BYC!” i odkrajasz te 20 g na przykład. Ważysz każdego orzeszka, każde warzywo. W ważeniu mięsa nie ma nic złego, a dodawanie białka raz na jakiś czas też na pewno nie jest złe, więc keep it going as it is :))

      • alexz

        Akurat ja zachowałam trochę zdrowego rozsądku i nie ważę wszystkiego w ten sposób, ale wiem, że osoba, która mi rozpisała tą dietę wymaga właśnie ważenia co do grama, ale to dla mnie jednak jest już nienormalne 🙂 Także uff 🙂 Jeśli chodzi o białko to po prostu było mi łatwiej wyrobić to dzienne zapotrzebowanie, które mam zapisane w diecie, ale obecnie dodaje je do płatków owsianych ze względu na smak 😉

    • ja bym zrezygnowała z białka, raczej niepotrzebne (chyba, że masz jakieś specyficzne cele?), co do ważenia, tak jak pisze Jagoda – chodzi tutaj o obsesyjne ważenie wszystkiego i naprawdę przykładanie do tego wielkiej wagi 🙂

  • Uwielbiam Twoje zdrowe podejście. Jak słucham ludzi, którzy płaczą bo są na diecie i zjedli coś poza harmonogramem, bo nie wytrzymali – odsyłam ich na Twojego bloga. Przecież jak trzymają się diety przez dwa tygodnie ściśle, i zjedzą w końcu w tą niedzielę kawałek sernika, bo nie dali radę, to jasne że jest to źle, ale nie zawali to całego efektu 2 tygodni.
    Jedno tylko wg mnie wymaga korekty – jak chcesz schudnąć – myślę, że dobrze jest liczyć kalorie chociaż przez jakiś czas, aby zobaczyć jak dużo powinno się jeść. Nie mówię tu o odkładaniu dwóch świderków, żeby było równe 70 gr., ale żeby zorientować się w ilości.
    Wiele razy próbowałam schudnąć jedząc zdrowo, wprowadzając zdrowe nawyki – robiąc na pewno dużo błędów, ale efekty były słabe lub nie było ich wcale.
    Rozpisana dieta co do kalorii pomaga uniknąć błędów ilości jedzenia, ale i innych..
    Myślę, że na diecie redukcyjnej można się przemęczyć, np. 3 miesiące, a później wykorzystać zdobyte doświadczenie, żeby utrzymywać efekt i tendencję spadkową 🙂
    Jak jesteś gruba – licz kalorię, jak jesteś ok i chcesz po prostu być zdrowa – na pewno tego nie musisz.

    Poza tym myślę, że jak ktoś ma nadwagę to jest tego jakiś powód, a w wielu przypadkach to złe nawyki. Bez przejścia jakiejś diety i liczenia kalorii, chyba trudno jest się nauczyć zdrowego żywienia.

  • Agnieszka Kulawczyk

    Marto! Kocham Cię <3 😛 Chodzę na siłownię już 2,5 roku (regularnie 3x/week ja – kanapowy potworek ze ze zwolnieniem z wfu przez pół liceum :D) i lubię to bardzo. ALE ALE masz rację wszystko jest potrzebne 🙂 skaczę sobie na skakance, jako cardio (Rocky rządzi :D), czasami roweruję i nie mogę doczekać się sobotnich wycieczek rowerowych (rowelove! <3)
    Problem największy: własna głowa. Chyba nie wyglądam źle, ale we własnej głowie co najwyżej przeciętnie. Ciągle mi coś nie pasuje, a to mięśnie czworogłowe, a to słabe dwugłowe, a to dół brzucha. Cały czas widzę, że mogłabym coś poprawić. Mieszam więc sobie ćwiczenia kładąc nacisk na ogólnorozwojowe (pompki, kółko, przysiady).
    Jedno pytanie: nie mam siły! co robić? Serio, NIE MAM siły, nie podciągnę się na drążku ani razu (ból dłoni nie do wytrzymania), mam problem z ćwiczeniem bicepsa najlżejszą sztangą. Czy siła zależy od wagi? (157 cm 49-50kg). Jem mało białka, w ogóle jem wszystko, tylko rozsądnie z przewagą owoców i warzyw (2 porcje owoców i 5 porcji warzyw dziennie). Dlaczego nie mam siły? 🙁

  • Astra

    Mam pytanie odnośnie ćwiczenia codziennie 🙂 Na pewno słyszałaś o programach typu Insanity czy P90X, ćwiczę z P90X właśnie. I one zakładają ćwiczenia 5-7 razy w tygodniu. Tak, wiem – ostatni dzień to odpoczynek ale jest on oznaczany kosztem rozciągania więc zawsze z niego rezygnuje 🙂 Jak uważasz, czy robienie więcej niż jednej serii takich programów z np. 2tygodniowym odpoczynkiem jest dobrym sposobem na włączenie aktywności fizycznej na stałe? Co prawda sa czasochłonne ale dają dużo radości 🙂 No i czasem naprawde nie ma juz siły na kolejną godzine pompek i podciągania 😛

  • Magic

    Tego mi brakowało! Czemu dopiero teraz trafiłam na ten blog?! Jestem bardzo zmotywowana po tym poście. Dziękuję! 🙂

  • Małgorzata Miziur

    Brak miesiączki z powodu odchudzania w dalszej perspektywie nie powoduje trudności z zajściem w ciążę lub niepłodności. O ile kobieta wróci do racjonalnego i optymalnego dla jej organizmu poziom tkanki tłuszczowej i nie ma innych zaburzeń hormonalnych i doszło do powrotu prawidłowych cykli;)

    • Nie u wszystkich – właśnie z tego powodu, że nie wszystkim tak łatwo wraca prawidłowy cykl z powrotem… Niestety.

  • dawidd

    Idiotyczny Artykuł …. Jeśli coś robić to na 100% , ale wiadomo ze z niczym nie można przesadzić . Niczego nie wnosi ten artykuł a nawet można powiedzieć że jest demotywujący….

  • Zosia K.

    Witam. Jestem na diecie już od około 4 miesięcy. Nie miałam okresu już od dwóch. Powoli zaczynam się martwić. Regularnie ćwiczę – raczej się nie forsuje. Śpię od 7 do 8 godzin. Pije dużo wody… czasem prawie 2l, czasem ponad 2l. Dieta jest bogata w białko, warzywa, owoce itd. (jeżeli nie świeże, to suszone znajdą się każdego dnia). Mam także sporo nabiału podczas dnia. Samopoczucie jest dobre. Zdarzają się dni kiedy jestem zmęczona, ale nie występuje to na co dzień. Robiłam ostatnio badania krwi – cholesterol wyszedł za duży… prawdopodobnie ma to wpływ genetyczny. Ojciec i Matka również mają z nim problemy. W każdym razie martwi mnie zanik miesiączki. Proszę o pomoc ! Nie chciałabym rezygnować z diety 🙁

  • Alicja

    Marta, uwielbiam oba Twoje blogi, bardzo podoba mi się to, że czytając Twoje posty wcale nie odnoszę wrażenia, że dbanie o sylwetkę i o zdrowie jest trudne/montonne/niemożliwe, a wręcz przeciwnie 🙂 Od poniedziałku zaczęłam Twój miesięczny plan treningowy, ciekawa jestem czy zdołam pozbyć się tego balastu z ciała 😀 Pozdrawiam :*

  • Kolejny świetny wpis. Rzeczywiście, ta moda na zdrowy tryb życia jest coraz bardziej skrajna. Mam wrażenie, że wiele osób nagle zaczęło sporo ćwiczyć po to by dobrze wyglądać. Jasne, że nie ma w tym nic złego, sama chciałabym mieć super figurę 😀 Jednak niektórzy tak się w tym zatracają, że zapominają o zdrowiu i dobrym samopoczuciu, a chyba to właśnie o to chodzi w tym byciu fit. Nie mogłam nie zwrócić uwagi na sałatkę na przedostatnim zdjęciu – aż ślinka cieknie 😀
    Pozdrawiam

  • Bardzo wartościowy wpis. Ważne jest pokazywać efekt skali bo ludzie często biorą od razu poziom pro modelują wszystko zamiast racjonalnie podejść do zagadnienia. Wtedy występuje frustracja i złość oraz demotywacja. Poziom pro to już wyższa liga i jak ktoś myśli, że w krótkim czasie do niego dojdzie do jest w błędzie.
    Jednak dzisiaj każdy chce „teraz”, „już”, „natychmiast”.
    Brawa za art 🙂

  • Bardzo lubię Twoją bezpośredniość i szczerość :). I też świetnie, że zwracasz uwagę na wellness. Mam wrażenie, że ostatnio mało kto pamięta o odpoczynku, a i siebie na tym przyłapałam. Nie jestem żadnym profesjonalnym sportowcem, dlatego nie biorę żadnych suplementów, staram się po prostu odżywiać jak najzdrowiej, nie popadając przy tym w przesadę. Tak się tylko zastanawiam: 2 razy w tygodniu mam trening siłowy na siłowni, raz taką lżejsza formę ruchu, na przykład bieżnię albo zumbę, 3 razy w tygodniu jogę i raz w tygodniu aerial yogę. Czy to przesada? 😉 Bo nie czuję, jakbym przesadzała, wręcz przeciwnie. Z chęcią dołożyłabym jeszcze jeden siłowy :D.

  • Jolanta Konarska

    No cóż ja przyjęłam zasadę 3dni trening/rest/2trening/ rest. Nie jestbu mnie wszytko ułożone w kosteczkę, zaplanowane od a do z ale jakoś sobie radze A sen hmmm obowiązkowo 8 god ale nie dlatego że tak trzeba po prostu tyle potrzebuje. Fajny artykuł

  • Student

    Hmm… żeby spożywać tyle białka dziennie, ile bym potrzebował przy „masie” (przynajmniej tak mi wyszło), zbankrutowałbym kupując ‚zwykłe’ produkty spożywcze. Nie chodzi o to, że białko to jakiś magiczny proszek, ale po prostu łatwiej jest je dodać do spożywanych posiłków by podnieść jego ilość w diecie.