Tytuł trenera czy instruktora w dzisiejszym świecie może mieć każdy – wystarczy udać się na kurs. To sprawia, że nigdy nie wiemy, czy oddajemy się w ręce prawdziwego specjalisty, czy kogoś ze świstkiem papieru, który tak naprawdę nie wie o ćwiczeniach więcej, niż my. Jak grzyby po deszczu rosną kolejne facebookowe „fit” profile i blogi, które teoretycznie mają nas motywować i przekazywać nam wiedzę, a w praktyce są prowadzone przez ludzi, którzy większość rzeczy wiedzą z kolorowych pisemek.
Jak rozpoznać dobrego trenera i nie trafić na amatora? Oto kilka wskazówek, które sprawią, że nikt cię nie nabije w butelkę.

Naprawdę żałuję, że polskie prawo nie ma bardziej restrykcyjnych wymagań co do zawodu trenera – uważam cały czas, że jest to zawód, na którym ciąży spora odpowiedzialność: przecież nieodpowiednimi ćwiczeniami czy dietą można komuś zrobić ogromną i czasami nieodwracalną, krzywdę.

12331360_429779117218650_591916336_n

Musicie zdawać sobie z tego sprawę, kiedy sięgacie po czyjeś rady dotyczące fitnessu czy odżywiania – nieważne, czy osobiście na siłowni, czy też w sieci czytając blogi i oglądając wideo. Zawsze zadajcie sobie pytanie: czy ta osoba naprawdę jest godna zaufania? Czy ma odpowiednią wiedzę?

Zauważyłam jednak, że są pewne cechy, które pomagają odróżnić dobrego trenera od amatora. Wystarczy przyjrzeć się jego zachowaniu i temu, jakie komunikaty wysyła, by szybko się zorientować, z kim tak naprawdę mamy do czynienia.

DOBRY TRENER CIĄGLE SIĘ UCZY

CIĄGLE. Czyta nowe książki, chodzi na kolejne kursy, dokształca się na wielorakie sposoby i wypróbowuje nowe typy treningów. Cały czas wprowadza nowe elementy do treningu i inspiruje się różnymi dyscyplinami. Amator zazwyczaj się nie rozwija i zostaje przy wiedzy, którą raz jeden posiadł i tyle. To sprawia, że po jakimś czasie jego trening może nie przynosić rezultatów, to też sprawia, że nie potrafi odpowiedzieć na podstawowe pytania, nie zna ciągu przyczynowo-skutkowego (czyli nie potrafi szczegółowo odpowiedzieć, dlaczego wykonujesz dane ćwiczenie  i w jaki sposób to zmienia twoje ciało).

IMG_7609

Kiedyś czytałam, że ekspert najczęściej uważa, że nie wie jeszcze wszystkiego, natomiast amator uważa, że wie wszystko: to prawda! Im więcej wiedzy zdobywam, tym bardziej widzę, że tego jest jeszcze więcej i czasami mimo, że jestem czegoś pewna, wolę jeszcze to sprawdzić w kilku źródłach. Uważam, że nadmierna pewność siebie w takiej kwestii sprawia, że stajesz się ignorantem, bo nie czujesz bodźca do tego, by się rozwijać.

DOBRY TRENER ZMIENIA CZASAMI ZDANIE.

Sport i odżywianie to takie dziedziny, które cały czas się rozwijają. Co chwila obala się jakieś teorie, wypróbowuje się nowe – to sprawia, że coś, co było uważane przez długi czas za jedną jedyną prawdę, teraz okazuje się być mitem. Kiedyś zakazywano biegania na czczo, teraz już wiadomo, że odpowiednio przeprowadzony trening na czczo od razu po wstaniu może być skuteczniejszy, niż ten wykonany w ciągu dnia. Z tego też powodu dobry trener potrafi przyznać się do błędu i do tego, że jakaś metoda nie działa.

DOBRY TRENER TŁUMACZY CI CO ROBISZ I DLACZEGO TO ROBISZ.

Uważam, że jednym z najlepszych sposobów do lepszego zachęcenia ludzi do ćwiczeń jest wytłumaczenie im w trakcie lub przed treningiem co będą robić i dlaczego akurat to (jak to działa na ich ciało). Rozumiejąc sens danego ćwiczenia, podopieczni robią je nawet wtedy, kiedy naprawdę go nie lubią. Jeżeli ktoś nienawidzi pompek i pyta trenera, dlaczego musi je robić, a ten mu odpowiada „bo tak mówię/bo tak ma być”, to nie wiem, dlaczego miałoby mu się chcieć cisnąć te pompki. Z jakiego powodu? Jeżeli podopieczny usłyszy, że to ćwiczenie jest genialne dla początkujących osób pracujących nad silnymi ramionami i ładną klatką piersiową, to ma motywację do tego, żeby to ćwiczenie wykonać – bo skoro działa, to czemu nie?

DOBRY TRENER ZAPISUJE TWÓJ TRENING

Ma w głowie twój plan i cele na najbliższy okres i testuje twoje postępy. Dobrze opracowany harmonogram ćwiczeń to podstawa, żeby w ogóle zobaczyć jakiekolwiek efekty. Tak samo śledzenie postępów – musi być regularne i powinno dotyczyć nie tylko ważenia i mierzenia, ale także robienia testów i sprawdzianów, które pokażą, czy trening daje rezultaty w postaci większej siły, kondycji, gibkości, sprawności – zależnie od celu.

77

DOBRY TRENER DOBRZE WYGLĄDA

I teraz uwaga: istnieje wielu męskich (ale nie tylko) trenerów, którzy wyglądają w ubraniu jak napakowani i umięśnieni, ale często ich postura jest spowodowana… zbyt dużą wagą. Obserwuję to także ostatnio u kobiet. Często ludzie ci tłumaczą się ciągłym „nabieraniem masy” czy „taką sylwetką”. Prawdziwy trener wie, że każdą sylwetkę da się wypracować, a wysoki poziom tłuszczu u osoby, która ma trenować innych, uważam za jakąś pomyłkę. Trener powinien treningi zacząć od SIEBIE. Jego ciało to jego wizytówka.

DOBRY TRENER JEST BYŁYM SPORTOWCEM LUB OSOBĄ PO STUDIACH

Nie jest to warunek konieczny, nie uważam oczywiście, że po kursach nie da się być dobrym trenerem, bo na pewno tacy są, ale mimo wszystko uważam, że wyższa uczelnia czy uprawianie sportu przez wiele lat daje naprawdę sporo. To jest zupełnie inny poziom wtajemniczenia niż roczna czy dwuletnia przygoda z fitnessem. Jest różnica, po prostu.

DOBRY TRENER ROBI WYWIAD PRZED ROZPOCZĘCIEM WSPÓŁPRACY

 Interesuje się twoim zdrowiem, przeszłością sportową, przebytymi kontuzjami – dzięki temu ułoży bezpieczny trening, który nie zrobi ci krzywdy. Co więcej, pyta w trakcie treningu czy nic nie boli, sprawdza, czy masz prawidłową postawę, interesuje się tym, czy masz zakwasy i bada, czy nie jesteś w żaden sposób „uszkodzony”.

To są oczywiście tylko podstawowe punkty, ale moim zdaniem obowiązkowe dla każdego porządnego, dobrze wykształconego trenera. Mam nadzieję, że kiedyś też się będę mogła takim nazwać – na razie zdaję sobie sprawę, że jeszcze sporo nauki przede mną.

Proszę, uważajcie z wyborem swojego trenera, czy osoby, którą śledzicie w internecie – niektóre sławne postacie mają tak znikomą wiedzę, że otwiera mi się w kieszeni nóż, kiedy śledzę ich wypociny. 🙂 Nie dajcie sobie zrobić krzywdy i pamiętajcie – figura figurą, wygląd wyglądem, ale zdrowie jest najważniejsze.

Bo zdrowia często nie da się odzyskać.

  • jeju Marta! Jestes moja biźniaczką w tej kwestii! Ps. tylko swinia nie zmienia zdania, człowiek jak sie czegos nauczy-musi zmienic zdanie 🙂

  • Anna Elżbieta

    A może wymieniłabyś kilka tych pseudo-trenerów? Bo ćwiczę z wieloma i w sumie nie jestem pewna czy przynosi to więcej szkód niż pożytku

    • Właśnie nie chcę, bo nie chcę robić niepotrzebnej dramy w internecie. A z kim ćwiczysz?

      • voyagetofitplanet

        z mel b, Centrum sportowca , Potrafisz schudnąć,Odchudzanie bez kitów,fitappy,z tobą
        polecisz mi jeszcze kogoś, albo odradzisz?

  • Asia.

    Zgadzam się z wieloma punktami, tylko ten jeden punkt o tym,że dobrym trenerem jest osoba po studiach lub byłym sportowcem mam takie mieszane uczucie 🙂 .Jest wiele osób które spełniają swoje marzenia ciągle się rozwijając i może jeszcze przed nimi droga studiowania bądź nie. Same studia nie zagwarantują wiedzy bo trzeba coś robić. Uważam, że jeśli się chce i nie jest to jedynie zwykły trend bo teraz bycie trenerem jest modne to kibicuję jak najbardziej każdej osobie która stara się w ten sposób zmienić swoje życie. Nigdy łatwo nie jest ale wszystko możliwe 🙂 Powodzenia Marta 🙂

  • masz zupełnie takie samo podejscie do ‚zawodu trenera’ jak ja do zawodu ‚dietetyka’ …
    A niestety w tych czasach wiekszosc trenerow rownież uważa się za dietetykow bo mają 1 dniowy kurs 😀

    Szczerze mówiąc sama mam kurs trenerski, ale bardziej z uwagi na to, że przy dietetyce to dobrze wyglada, jak i dla samej siebie + nieco większe zrozumienie fizjologii. Choc tak naprawdę to nawet dietetyką sportowa nie chce sie zajmowac w przyszłości, wolalę (o wiele) kliniczną! 🙂 większe możliwosci rozwoju. Chociaz w sumie nie do konca, bo są i spece dietetyki sportowej… ale ich nie znajdziemy w fitness klubach 😀

  • i pocieszyłaś mnie bardzo nawiązaniem do tego, że ekspert uwaza, że nie wie jeszcze wszystkiego a amator uwaza, że wie juz wszystko. Ja mówiąc szczerze – im dłużej studiuje dietetyke – tym mniej umiem!
    Poważnie 😀